Artykuł

Brzezińska o wojnie na giełdzie

Filmweb / autor: /
https://www.filmweb.pl/article/Brzezi%C5%84ska+o+wojnie+na+gie%C5%82dzie-65149
Na giełdzie jak na wojnie

"Wall Street" Olivera Stone’a z roku 1987 rozpoczynają ujęcia przedstawiające Nowy Jork. Nad miastem drapaczy chmur i pięknych mostów wstaje dzień. Widzimy  metro wypełnione po brzegi podróżnymi, potok ludzi płynących przez szerokie ulice. W kłębiącym się tłumie jest również bohater filmu, młody finansista Bud Fox (Charlie Sheen), spieszący do pracy w biurze maklerskim. Jest tam jednym z wielu pracowników, młodych giełdowych graczy w kiepskich garniturach, z niespłaconą pożyczką za studia, bez wygórowanych wymagań, ryzykujących niewiele i zyskujących równie mało – to mięso armatnie Wall Street. Niemniej jednak, Bud jest inny, bo ma wielkie ambicje i tupet. Chce być człowiekiem sukcesu i jakby wbrew swemu robotniczemu pochodzeniu pragnie dołączyć do rekinów finansjery, wzbogacić się, być pierwszym w wyścigu szczurów. Wariacki pomysł? Niekoniecznie. Bud ma odwagę i smykałkę do ryzyka, a są to niezbędne cechy wojownika zdolnego do wielkich czynów. Generalnie komenderowanie wielkimi siłami jest takie samo jak dowodzenie małą liczbą wojsk. Rzecz polega na dzieleniu liczb. (...) Różnice wystąpią jedynie w ustawieniach i oznakowaniach[1].

Jak to na wojence ładnie
     
Fragment z chińskiego traktatu wojskowego "Sztuka wojny" jest tu jak najbardziej na miejscu, bo na Wall Street obowiązują podobne zasady co na polu walki. Bud chce spróbować wojaczki na większą skalę, co więcej, postanawia nauczyć się fachu od jednego z największych giełdowych graczy Gordona Gekka (Michael Douglas). W tym celu musi jednak wywabić tego szczwanego lisa z nory i zainteresować sobą na tyle, by ten przyjął go do terminu. Gekko nie jest łasy na byle co. Chłopak rzuca mu więc na pożarcie poufną informację na temat przedsiębiorstwa, w którym pracuje jego własny ojciec. Przynęta okazuje się skuteczna i młody makler zaczyna terminować u bezwzględnego finansisty. Szpiegując i łamiąc prawo, zdobywa informacje, dzięki którym jego mentor może pomnażać bogactwo i umacniać swoją rynkową pozycję. Gekko staje się coraz potężniejszy, a wraz z nim Bud. Młody mężczyzna jest teraz bogaty, ma wszystko, o czym marzył, jednak do czasu. W pewnym momencie orientuje się, że jest tylko pionkiem w grze swego mistrza, a w dodatku nie jest w stanie być tak jak on  pazerny i bezduszny. "Kto potrzebuje przyjaciela, niech sobie kupi psa" – tę uwagę Gekka zafascynowany nim Bud musiał jakoś przeoczyć. Młody makler musi szybko podjąć decyzję, po której jest stronie - ratować ojca i jego miejsce pracy czy pomnażać kapitał Gekka. Przy czym opowiedzenie się przeciwko bezwzględnemu finansiście to ogromne ryzyko dla niego samego. Ma jednak szansę przetrwać bój, bo mądrzy władcy i przebiegli dowódcy pokonują przeciwników i dokonują wybitnych czynów, ponieważ z wyprzedzeniem zdobywają wiedzę o wrogu...
     
Solidnie nakręcony "Wall Street", z ciekawie zarysowanym konfliktem, oglądało się niegdyś z wypiekami na twarzy, oblizując się łakomie na widok amerykańskiego luksusu połowy lat 80. Sekwencje filmowe, w których wraz z pojawieniem się na elektronicznych zegarach godziny 9.30 giełda rusza z kopyta, robiły wrażenie i dziś wytrzymują próbę czasu. Z kinematograficznym nerwem Stone pokazuje spektakl, w którym tylko jego uczestnicy wydają się rozeznawać bezbłędnie – żargon, zwyczaje, rytuały giełdy ciekawią egzotyką. Monumentalna architektura Nowego Jorku przytłacza bohaterów, wszystko jest zbyt duże, zbyt krzykliwe, bohaterowie krążą po labiryntowych korytarzach, tłoczą się w biurach, Nowy Jork to miasto-moloch depczące maruderów. Okazuje się, że Stone potrafi pokazać nie tylko prawdziwą dżunglę ("Pluton"), lecz także tę miejską...

Jak ojciec i syn
     
Dziś opowieść o źle ulokowanych ambicjach i chciwości nie traci na aktualności (z atrakcyjnością niektórzy zapewne by dyskutowali). Tym bardziej że rzeczywistość dogoniła fikcję. "Chciwość jest dobra" – mówił Gekko w jednym ze swoich płomiennych przemówień, utożsamiając łatwo chciwość z postępem i dążeniem do szczęścia. W obliczu ogólnoświatowego kryzysu finansowego brzmi to teraz jak upiorny, bardzo gorzki żart. Diaboliczny bohater filmu, oglądany przez pryzmat dzisiejszych malwersacji i niegodziwości, wydaje się nieodrodnym dzieckiem swego czasu. Owszem, posiada nieco gadzią fizjonomię i takiż charakter, lecz paskudne moralnie bestie przyciągają uwagę, wzbudzają podziw. I chyba nieco im się zazdrości perfidii i umiejętności bezwzględnego dążenia do celu, mimo wszystko. Bud jest dzieckiem z potencjałem, ale zbyt łatwowiernym.
   

Nadal, może nieco wbrew reżyserskim intencjom, sympatia widza rozkłada się dość równomiernie między tymi dwoma bohaterami. Zapewne można było psychologicznie bardziej skomplikować bohaterów, lecz Stone'owi duet ten służy do konstruowania schematu znanego z innych jego filmów: młodego człowieka, który zdobywa doświadczenie i wybiera między dobrem a złem. Tak dzieje się we wspomnianym wojennym "Plutonie", gdy bohater (też Charlie Sheen) trafia w środek wietnamskiego piekła. Tam hartuje się w ogniu walki, sprawdza różne drogi, oscyluje między dwoma doświadczonymi, charyzmatycznymi żołnierzami, którzy służą mu za osobowe wzorce – między brutalnym okrutnikiem a tym mniej zdeprawowanym, starającym się zachować resztkę człowieczeństwa w zupełnie nieludzkim świecie.
    

Wybór moralny, do którego zostaje zmuszony młody żołnierz z "Plutonu", to jakby wybór między dobrym a złym symbolicznym ojcem. Intuicyjne poszukiwanie mentora, czy też może właśnie ojca widoczne jest równie mocno w "Wall Street". Co ciekawe, dosłowne odwołania do motywów dzieciństwa i młodości, motywu syna poszukującego akceptacji i możliwości udowodnienia swojej wartości pojawiają się również w "Nixonie". W "Wall Street" usytuowanie młodego bohatera między dwoma figurami ojca – między tym prawdziwym, lecz pozbawionym autorytetu, a tym pożądanym – również można odczytać jako sytuację wyboru między dobrem a złem. Można także spróbować interpretować te dwie postacie jako dwa oblicza Stanów Zjednoczonych. Jedno to ta tradycyjna, utrzymująca się z pracy własnych rąk Ameryka, zajmująca się pracą o konkretnym, namacalnym kształcie i posiadająca mocny kręgosłup etyczny, choć prosta i nieco staroświecka, "niemodna". Ojciec bohatera nazywa go "sprzedawcą", Bud poprawia cierpliwie: "Jestem opiekunem rachunku"... Druga Ameryka jest upojona pogonią za bogactwem dla niego samego. "Ja niczego nie tworzę, ja tylko posiadam" – mówi chełpliwie manipulant Gekko. Giełda, wielkie korporacje mają w sobie coś magicznego, to sytuacja jakby z pogranicza jawy i snu, ogromne sumy pieniędzy w postaci wykresów, błysków na elektronicznej tablicy, tak jak gdyby można było bankrutować i bogacić się do woli, trochę na niby, trochę dla żartu – to wszystko jest jak dobra zabawa. Pod warunkiem, że się gra, a nie jest się granym. Nie trzeba dodawać, która postawa bliższa jest reżyserowi. Oskarżany często o tanie moralizowanie, kojarzony z lewicowymi sympatiami Stone odważnie wskazuje – oto młode pokolenie Amerykanów kuszone zyskiem zbyt łatwo wybiera drogę "na skróty" do finansowego powodzenia, gotowe jest działać na granicy prawa, ryzykuje, udając, że nie jest świadome konsekwencji.

Analiza i planowanie nie tylko dla finansistów
     
Czy jest jakaś trzecia droga między skrajnościami? Oliver Stone, syn giełdowego maklera, wskazuje postacie na drugim planie swego filmu, które również mogą służyć za osobowe wzorce, lecz to przecież "zaledwie" szeregowi urzędnicy... Widzimy ich jako ludzi młodych, potem starszych i już na upragnionym stanowisku, widzimy ich też tuż przed emeryturą, i bywa, że lądują na bruku, zwalniani znienacka. Oni jednak nie interesują Buda, wcale nie słucha, gdy jeden z doświadczonych finansistów ostrzega go i wskazuje dłuższą, lecz bezpieczniejszą drogę do sukcesu. Wall Street uwodzi szybkimi pieniędzmi, wygodnym życiem, zaprzedać duszę diabłu jest niesłychanie kuszącą sprawą. "Albo się załapiesz, albo przepadniesz" – to reguła w świecie bez reguł, obowiązująca powszechnie również we współczesnym świecie. Niestety.

     
Co interesujące, "Wall Street" podobnie jak "Pluton", w gruncie rzeczy opowiada o bardzo męskiej grze. Kobiety w filmie Stone'a przechadzają się gdzieś w tle, spełniając co najwyżej role sekretarek lub nagród dla wojownika. Stone przyznaje im wyjątkowo niewdzięczną rolę, pozbawiając praktycznie moralnych rozterek... Bogactwo i luksus, które kobiety czynią sprzedajnymi, mężczyzn przemieniają w koneserów życia.  Egzystencja na pewnym poziomie finansowym wymusza inne rytuały konsumpcji, odmienne, bardziej wyrafinowane zachowania. W jednej ze scen filmu kolega z biura proponuje Budowi wyjście po pracy na mecz, a potem towarzystwo "łatwych" kobiet. Jak to brzmi na tle  mieszkania zaaranżowanego wedle rad projektanta, rozmów o podróżach i sushi z łososiem?

Gdy dwa lata temu świat banków dostał zadyszki, Stone  zdecydował się wrócić do swojego hitu sprzed lat i dać mu kontynuację. Rzut oka na fabułę nowego dzieła pozwala zorientować się, że pierwszy plan znów należy do mężczyzn i ich zabawek. Oto bowiem na scenie pojawi się ponownie młody makler (w tej roli jeszcze bardziej chłopięcy niż SheenShia LaBeouf), stary wyga Gekko (powtórnie Michael Douglas) oraz nowy gracz giełdowy grany przez Josha Brolina... Szykowne garnitury, wnętrza, eleganckie trunki i... wielka forsa. Jak to było w "pierwszej części"? Gekko dzwonił do Buda z samego rana i oznajmiał: "forsa nie śpi". "Wall Street: pieniądz nie śpi" znajdzie się na ekranach polskich kin już 24 września. Stone lubi wchodzić do tej samej rzeki, więc spodziewać się  możemy i ojcowsko-synowskich relacji (może w konfiguracji bardziej skomplikowanej niż tamta rozpisana na trzech) i kobiet w roli pięknych przynęt oraz uczciwych matek... A co z ludźmi, co z dobrem i złem? Jak Stone rozstrzygnie tym razem moralne konflikty? Pozostawi wynik ostatecznej potyczki w domyśle widzowi czy też zaproponuje, zgodnie z własnymi przekonaniami, program naprawczy, wizję filmową, w której autorytet, władza, skuteczność niekoniecznie znajdują się po stronie bogatszego, gdzie niekoniecznie siła równoznaczna jest ze złem, pieniądz równa się deprawacji, a świat rządzi się prawem wojny?


PRZYPISY:
1. Wszystkie cytaty z:  Sun Tzu, Sun Pin, Sztuka wojny, przeł. Dariusz Bakałarz, Wydawnictwo Helion, Gliwice 2004.