Jakub Socha

Miliarderzy

Gorączka złota
/fwm/article/Miliarderzy-135401 Getty Images © Jesse Grant
Filmweb sp. z o.o.
https://www.filmweb.pl/fwm/article/Faceci+w+rajtuzach-135086

Faceci w rajtuzach

HOTSPOTPodziel się

Łódzka wystawa "Sztuka DC - Świt superbohaterów" przypomina o tym, że nie wystarczy naciągnąć majty na spodnie, żeby swobodnie ratować świat - to już nie te czasy. Zmieniła się nie tylko superbohaterska moda, ale też oczekiwania wobec niej. 

Booster Gold, pomniejszy heros świata DC, na łamach świeżutkiego polskiego wydania kolejnego komiksu z serii o niezmordowanym Batmanie narzeka, że nowy kostium zasłania mu sześciopak. Bo styl liczy się przecież bardziej niż funkcjonalność i wygoda; gdyby było inaczej, to co drugi -man naciągałby na tyłek dresy, a heroiny rozmaite pościnałyby sięgające ud włosy i odziały się cieplej. Ba, i my już dawno zdążyliśmy przywyknąć do tego, że fikuśne stroje mają cieszyć oko, nawet jeśli zdrowy rozsądek podpowiada ich rażącą niepraktyczność. Stąd rzadko przenosi się je na kinowy ekran jeden do jednego, wyglądałoby to cokolwiek błazeńsko i nawet komiksowe body z elastanu nabiera cech pancerza bojowego, co by nadać filmowi pozór realizmu.

Rysownika podobne rzeczy nie muszą zajmować, choć fakt faktem, dzisiaj coraz rzadziej trafiają się kostiumy tak obcisłe, że przypominają raczej efekt zabawy farbkami do ciała. Zresztą wszystko to pomaga usystematyzować sobie wizyta na wspomnianej wystawie. Przedstawia ona bowiem, między innymi, kompleksowy przekrój komiksowego dizajnu na przestrzeni jakichś osiemdziesięciu lat oraz jego odbicie na dużym ekranie. I choć  przez ten czas wszystko zmieniło się diametralnie, mody i trendy z biegiem dekad przychodziły i odchodziły, to ikoniczne już kostiumy Supermana, Batmana czy Wonder Woman bodaj każdy z nas, choćby nigdy nie przeczytał żadnego komiksu, rozpozna z miejsca. Nie oznacza to bynajmniej, że zaprojektowanie kolejnej wersji danego superbohaterskiego wdzianka to łatwizna. Przeciwnie, nawet kiedy kostium z grubsza pozostaje ten sam, liczy się dbałość o detal i przywiązanie do szczegółu, przy jednoczesnym dochowaniu wierności pierwotnej koncepcji.

Tak było od samego początku, czyli końcówki lat trzydziestych ubiegłego stulecia, kiedy to Jerry Siegiel i Joe Schuster wymyślili Supermana. Inspirując się ponoć trykotami opinającymi ciała cyrkowych siłaczy, stworzyli projekt podobny do współczesnego, z peleryną i biglem, ale na piersi bohatera namalowano nie słynny symbol, ale złotą tarczę przypominającą policyjną odznakę. Lecz dość szybko, bo zaledwie po paru zeszytach, na klacie przybysza z Kryptonu pojawiło się czerwone "S" na żółtym tle. Zrodzony rok później Batman – autorstwa Boba Kane'a i Billa Fingera – również zaczynał z cokolwiek niecodziennym elementem garderoby – fioletowymi rękawicami, które przypominały bardziej te kuchenne, a nie akcesorium pogromcy zła. Ale prędko się ich pozbyto na rzecz niebieskich. Czyli jeszcze przed nastaniem lat czterdziestych dwaj czołowi bohaterowie wydawnictwa DC dysponowali kostiumami, które przyjdzie im nosić praktycznie niezmienione do końca wieku, łącznie z obowiązkowymi majtkami na rajtuzach. Każdy kolejny twórca komiksowej serii dodawał jednak coś od siebie, a kiedy herosami zainteresowała się telewizja i kino, ich stroje przechodziły kolejne metamorfozy.

Kostiumy Supermana, Batmana czy Wonder Woman rozpozna bodaj każdy z nas, choćby nigdy nie przeczytał żadnego komiksu.
Bartosz Czartoryski
I tak na przykład animowany Superman otrzymał czarne tło dla swojego symbolu, a George Reeves, aktor odtwarzający tę rolę na małym ekranie, nosił szary strój z domieszką brązu, bo kolory te lepiej wyglądały na czarno-białych odbiornikach. Wypadałoby też dodać, że zanim zaczęto kręcić popularne "Przygody Supermana", opatentowano obowiązujący do dziś kształt loga, choć i ono nie oparło się zmianom. Tymczasem u Batmana również sporo się działo. Mroczny Rycerz także doczekał się swojego serialu (i to sporo wcześniej niż Superman), lecz jego ekranowy kostium ze smutno oklapniętymi uszami wyglądał jak wyjęty z dna szafy taniej wypożyczalni. Zresztą aktorzy odgrywający obie role nie zawsze zachwycali tężyzną fizyczną zgodną z dzisiejszymi hollywoodzkimi standardami i obcisłe stroje nie leżały na nich idealnie. Reeves wyglądał przecież jak poczciwy everyman z sąsiedztwa, a Adam West, odtwórca roli Batmana w popularnym, humorystycznym serialu z drugiej połowy lat sześćdziesiątych, pewnie chętnie przygarnąłby odrobinę luźniejszy kostium, żeby nie opinał jego wyraźnie zaokrąglonego brzuszka.

Oba wzory przetrwały w zbliżonej formie aż do lat dziewięćdziesiątych, choć niejednokrotnie zmieniały się odcienie (Christopher Reeve w "Supermanie" Richarda Donnera miał kostium zdecydowanie jaśniejszy niż jego komiksowy pierwowzór, z kolei Batman stopniowo szarzał, a niebieskie elementy stroju ciemniały). Rewolucje fabularne wymagały jednak również tych graficznych. Dzięki Frankowi Millerowi i jego "Rokowi pierwszemu" (1987 rok) powrócił szary kostium Batmana przypominający ten ze starego serialu, a Tim Burton kazał założyć Michaelowi Keatonowi nie elastyczne fatałaszki, ale istny pancerz, do tego całkiem czarny. Od tej pory każdy filmowy Człowiek-Nietoperz będzie nosił swoisty skafander bojowy, choć późniejsze projekty – od Schumachera przez Nolana aż do Snydera – pozbędą się tradycyjnego loga na żółtym tle, które po raz pierwszy pojawiło się na początku lat sześćdziesiątych. Z kolei Superman, po swojej śmierci i zmartwychwstaniu, założył czarny strój bez peleryny i ze srebrnym logiem, dopełniając swój image stylową plerezą. Ale majtek naciągniętych na rajtuzy pozbył się na dobre dopiero przy okazji miękkiego rebootu całego komiksowego uniwersum DC w 2011 roku. Podobnie nosił się na ekranie Henry Cavill, aczkolwiek przy okazji "Batman v Superman: Świt sprawiedliwości" metamorfozę przeszło logo Człowieka ze Stali i pozbyto się żółtego tła. Batman też, jak się zdaje na dobre, porzucił gacie i, choć zdarzało mu się powracać do niebieskiego, gustuje zwykle w czerniach i szarościach, rezygnując z jakichkolwiek kontrastowych ozdobników kolorystycznych. Zobaczmy jednak, co zaprezentują Pattinson i Reeves, bo skoro ich Bruce Wayne ma być dopiero co po trzydziestce, to może prezentował będzie nieco bardziej młodzieżowe wyczucie stylu.

Niemałe zmiany przez lata przechodziły także Wonder Woman i Catwoman, bodaj najpopularniejsze postacie kobiece uniwersum DC. Ta pierwsza, stworzona przez rysownika H. G. Petera i scenarzystę Williama Moultona Marstona, narodziła się w 1941 roku, tuż przed przystąpieniem Stanów Zjednoczonych do wojny, stąd patriotyczny wzór kostiumu: orzeł na piersi i gwiazdki na błękitnych spodenkach. Te skróciły się znacząco dopiero u progu lat siedemdziesiątych, po poluzowaniu cenzorskiej smyczy, ale należy pamiętać, że odkryte ramiona bohaterki, długie kozaki (potem zastąpione na jakiś czas sandałami mającymi nawiązywać do jej greckiego dziedzictwa) i odsłonięte nogi siały niegdyś zgorszenie i niedługo po premierze komiksu Wonder Woman trafiła na czarną listę. Ale i tak nie podzieliła losu Catwoman (stworzonej przez Boba Kane'a i Billa Fingera), która z komiksowych opowieści o Batmanie zniknęła na dobrych kilkanaście lat. Lecz nie tyle z uwagi na skąpy strój, co ustalone przez organa cenzorskie zasady przedstawiania postaci kobiecych, którym najwyraźniej nie wypadało parać się złodziejstwem. Tak czy siak, Selina Kyle swój charakterystyczny koci kostium otrzymała dopiero na początku lat osiemdziesiątych. Zaczynała za to z futrzanym łbem na głowie, aby później założyć ciemnozieloną pelerynę i wydekoltowany fioletowy strój przypominający długą suknię z kapturem i uszami. Po swoim powrocie na komiksowe łamy nosiła już obcisłe, lśniące przebranie wzorowane na tym, które uszyto dla Julie Newmar, odtwórczyni tej roli w serialu "Batman", zupełnie niepodobne do oryginalnego. Słynna telewizyjna wersja postaci Wonder Woman w wykonaniu Lyndy Carter (1975 rok) nie przeszła aż tak spektakularnej przemiany, bo praktycznie nie tknięto tradycyjnego stroju bohaterki. Ale może to i lepiej. Rok młodszy film z jasnowłosą Cathy Lee Crosby zaprezentował całkowicie odmienny projekt kostiumu, który przypominał zakrywający prawie całe ciało uniform.

Lynda Carter w serialu "Wonder Woman" 

Służbowe odzienie Diany Prince również odświeżono na początku lat osiemdziesiątych. Zmiana wydawała się kosmetyczna, lecz była znacząca, bo Wonder Woman nie nosiła już na piersi orła, ale nowe logo: nałożone na siebie litery "WW". Obowiązywało ono do 2005 roku, gdy zmodyfikowano je raz jeszcze, a potem na dobrą sprawę porzucono. Ciekawiej było u Catwoman, której kostium z lat dziewięćdziesiątych był połączeniem oryginalnego fioletu z przylegającym body, a potem, być może za sprawą filmu "Powrót Batmana", został zastąpiony przez używany do dzisiaj, oczywiście w różnych wydaniach, skórzany, często zapinany za zamek strój. Do tej pory nikt nie miał lepszego pomysłu na Catwoman, za to ostatnie dziesięciolecie to poszukiwania image'u Wonder Woman na miarę XXI wieku. Niemal jednogłośnie komiksiarze i twórcy filmowi zrezygnowali z akcentu patriotycznego na rzecz bardziej bojowego, funkcjonalnego dizajnu. Strój Gal Gadot przypomina raczej antyczną zbroję, szczególnie na plakatach z nadchodzącego sequela, gdzie mieni się złotem.

Michelle Pfeiffer jako Kobieta-Kot w "Powrocie Batmana"

U progu kolejnej dekady, kiedy przed filmowym uniwersum DC otwiera się następny rozdział, a komiksy są co i rusz restartowane, możemy się zapewne spodziewać, że lada chwila zobaczymy jeszcze nowsze kostiumy, bo nie wypada przecież powtarzać po poprzednikach. Zwłaszcza na ekranie. Superbohaterskie trendy modowe wydają się dzisiaj opierać na projektach zbliżonych do wojskowych, ale robi się to już cokolwiek nudne. Stąd najwyższa pora na przełomową kolekcję.
7