Z Colinem McRae przez świat. Historia serii "DiRT"

autor: /
https://www.filmweb.pl/news/Z+Colinem+McRae+przez+%C5%9Bwiat.+Historia+serii+%22DiRT%22-140100
Z Colinem McRae przez świat. Historia serii "DiRT"
źródło: Getty Images
autor: Grazia Neri
Aż chciałoby się móc rozpocząć ten tekst słowami, jakoby młody Colin McRae nigdy się nie spodziewał, że zostanie kiedyś mistrzem rajdowym, ale to nieprawda.

GettyImages-1915636.jpg Getty Images © Michael Cooper


Bo od małego jeździł motocyklami, które jako nastolatek prędko zamienił na cztery kółka, nacisnął pedał gazu do dechy i nigdy już nie zwolnił, kolekcjonując kolejne laury. Lecz jednego przewidzieć nie mógł: że jego nazwisko będzie przez lata synonimem bestsellerowych gier wyścigowych.

I choć dzisiaj, przeszło dekadę po jego tragicznej śmierci, seria, która narodziła się jako "Colin McRae Rally", funkcjonuje przemianowana już dawno na "DiRT", to nadal pozostaje zgodna – jak opowiadał zresztą swojego czasu Paul Coleman, wtedy główny projektant Codemasters – z etosem szkockiego rajdowca, aby pędzić przed siebie, nie bacząc na żadne konsekwencje.


Zresztą można chyba zaryzykować stwierdzenie, że podobne motto towarzyszyło studiu od samego początku i było realizowane z przytupem. Wydane w 1998 roku "Colin McRae Rally" ruszyło bowiem z piskiem opon i gra szybko pokryła się złotem; rozeszło się bowiem parę milionów egzemplarzy. Sam McRae był wtedy u szczytu sławy, miał na koncie między innymi świeżo zdobyte rok po roku trzykrotne mistrzostwo świata dla teamu Subaru. Jego niemalże ikoniczna już, niebiesko żółta Impreza zdobiła okładkę pierwszej odsłony serii, która, jak się okaże, będzie kontynuowana latami. Szkocki kierowca nie tylko użyczył grze swoje imię i głos, ale także konsultował poszczególne jej elementy oraz design. Sama rozgrywka oferowała odejście od arcadeowego modelu jazdy na rzeczy nieco bardziej realistycznego, rzucając graczy po całym świecie, na szuter, śnieg i asfalt. Los chciał, że zaraz po premierze gry McRae przeszedł jednak do ekipy Forda, która zaoferowała mu bezprecedensowe jak na owe czasy wysokie zarobki.


Szczęśliwie dla Codemasters szkocki mistrz nadal wygrywał. Stąd druga odsłona serii, "Colin McRae Rally 2.0" z 2000 roku, rownież sięgnęła po złoto, przy podobnie entuzjastycznych recenzjach. Choć rdzeń gry pozostał niezmieniony, tym razem graczom udostępniono również tryb arcade, odchudzono interfejs i dorzucono stare auta sprzed dekad. Premiera następnej gry firmowanej niezmiennie jego nazwiskiem, "Colin McRae Rally 3" z 2002 roku, zbiegła się nie tylko z pobiciem przez McRae rekordu zwycięstw odniesionych w rajdowych mistrzostwach świata, ale i z jego rozstaniem z Fordem. Kością niezgody było zażądanie przez niego znaczącej podwyżki, na co amerykańska firma nie chciała wyrazić zgody, bo i tak płaciła mu już miliony. I tak na krótko, bo tylko na jeden sezon, rajdowiec trafił do francuskiego Citroena. Tam jednak nie radził sobie najlepiej i szybko został bez teamu, po raz pierwszy od dekady nie mając dla kogo jeździć.


Niepowodzenia te odbiły się również na serii gier. Bo choć "Colin McRae Rally 04" (2003) to nadal kawał świetnej gry wyścigowej, do której, ku uciesze graczy, dorzucono auta niebędące rajdowymi, to po raz pierwszy Codemasters nie skorzystało z oficjalnej licencji WRC i dostępne samochody nie mają akuratnych oznaczeń albo wyjęte zostały z innych kategorii. Niebawem jednak historia zatoczyła koło i na okładce "Colin McRae Rally 2005" zagościło niebieskie Subaru Impreza. Była to ostatnia odsłona serii przeznaczona na szóstą generację konsol, wyciskająca z niej wszystkie soki. Usprawniony system kolizji pozwalał czerpać jeszcze bardziej realistyczne doświadczenia, bo uszkodzone auto mogło nie chcieć nam odpalić, a pęknięta szyba ograniczała widoczność. Z kolei nowy tryb kariery pozwalał na pięcie się po szczeblach rajdowego wtajemniczenia, aby na sam koniec pozwolić graczom zmierzyć się z samym patronem serii.


Ale mimo tego, że formalnie była to ostatnia odsłona "Colin McRae Rally", nie licząc wersji na telefony komórkowe z 2013 roku, to Codemasters nie porzuciło intratnego pomysłu. "Colin McRae: Dirt" (2007) niejako odzwierciedlało poszukiwania McRae, który po opuszczeniu Citroena próbował swoich sił na różnych polach, startując chociażby w Le Mans i w Dakarze. Gra umożliwiała, znowu, pięcie się do góry poprzez kolejne zwycięstwa, a zarobione pieniądze pozwalały na kupowanie nowych aut oraz oklejek na samochody. Pomiędzy rajdami można też było naprawiać uszkodzenia, choć limit czasowy na grzebanie pod maską wymuszał na graczu nieustanną uwagę na trasie; nie można było już bezkarnie obijać się o przeszkody.


Niestety, premiera gry zbiegła się z niespodziewaną i nagłą śmiercią McRae, który rozbił się helikopterem, razem z synkiem i dwoma przyjaciółmi. Honorując życzenie rodziny, Codemasters zrezygnowało z zaplanowanej kampanii marketingowej gry, a kolejny odcinek serii, "Colin McRae: Dirt 2" (2009) był ostatnim z nazwiskiem szkockiego rajdowca na okładce. Pamięć o zmarłym mistrzu uczczono specjalnym klipem znakomicie obrazującym jego styl. Gra oferowała nowe opcje, specjalne tryby oraz multiplayer. Na każdym odcinku trasy towarzyszył nam kamper, który służył za kwaterę dowodzenia. Podrasowany silnik umożliwiał rozszerzenie dostępnych technik jazdy, lepszą fizykę i wyważenie aut. Jakby tego było mało, późniejsze "DiRT 3" (2011) dorzucało jeszcze gymkhanę, czyli jazdę z przeszkodami wymagającą opanowania nie lada sztuczek, a także tryby czysto imprezowe, w tym swoistego berka z samochodem "zombie". Kolejne dwie odsłony serii ukazały się pozbawione numerka, ale na tym ich podobieństwa się kończą.

"DiRT: Rally", 2015

Bo o ile "DiRT: Showdown" (2012) skupiało się raczej na nieskrępowanej zabawie, o tyle "DiRT: Rally" (2015) stawiało na symulację i zapowiadało swoisty powrót do korzeni, zresztą wyczekiwany przez graczy. Stąd chyba nic dziwnego, że od tej pory Codemasters pracuje równolegle nad dwiema odgałęzieniami serii, tą bardziej zręcznościową, pod banderą "DiRT", i symulacyjną, pod szyldem "DiRT Rally". Następną grę ochrzczono już po bożemu, "DiRT 4" (2017). Choć tytuł ten nie posiadał licencji WRC, nic na tym nie stracił, a nowy tryb, jazda na proceduralnie generowanych trasach bazujących na parametrach pożądanych przez gracza, oferował praktycznie nieskończone możliwości. Przed rokiem światło dzienne ujrzało "DiRT Rally 2.0", gdzie, ciekawostka, znalazła się też i trasa po Polsce. Gra jeszcze bardziej zaakcentowała zmienne wpływające na styl jazdy, dopracowując czynniki pogodowe oraz system kolizji.

"DiRT 5", 2020

A to świetny prognostyk przed mającym dzisiaj swoją premierę "DiRT 5", gdzie będziemy ścigać się na szutrze, na lodzie i na stadionach, również małymi samochodami terenowymi. No i także na nowej generacji konsol. Coleman się nie pomylił: faktycznie seria nadal należy do McRae.
Udostępnij: