Recenzja filmu

Wożąc panią Daisy (1989)
Bruce Beresford
Morgan Freeman
Jessica Tandy

Stary Murzyn i Stara Żydówka

"Wożąc panią Daisy" to projekt reżyserski Bruce'a Beresforda, znanego szerszej publiczności z takich filmów jak: "Pod czułą kontrolą", "Zrozumieć ciszę" czy "Podwójne zagrożenie". Scenariusz ...
"Wożąc panią Daisy" to projekt reżyserski Bruce'a Beresforda, znanego szerszej publiczności z takich filmów jak: "Pod czułą kontrolą", "Zrozumieć ciszę" czy "Podwójne zagrożenie". Scenariusz napisał Alfred Uhry, za zdjęcia odpowiedzialny był Peter James ("Diabolique", "Poznaj moich rodziców"), a muzykę stworzył genialny kompozytor Hans Zimmer ("Gladiator", "Ostatni samuraj", "Rain Man", "Lepiej być nie może"). Główne role grają tacy aktorzy, jak: Morgan Freeman ("Siedem", "Skazani na Shawshank", "Chwała", "Bruce Wszechmogący"), Jessica Tandy ("Smażone zielone pomidory", "Ptaki", "Kokon") oraz Dan Aykroyd ("Pogromcy duchów", "Pearl Harbor").

Film opowiada historię Daisy Werthan (Tandy). Jest to żydowska staruszka. Pewnego dnia Daisy rozbija samochód. Jej syn (Aykroyd) zabrania jej kupić nowe auto. Zamiast tego zatrudnia czarnego szofera - Hawka Colburne'a (Freeman). Z początku Daisy nie kryje niezadowolenia, jest wręcz oburzona postępkiem syna. Nie toleruje nowego pracownika, gani go za wszystko, co zrobił (pielęgnowanie kwiatków, oglądanie zdjęć, pomoc w kuchni). Sytuacja pogarsza się, gdy pewnego dnia zginęła jej puszka tuńczyka. Daisy oskarża Hawka o kradzież, chce natychmiast go zwolnić. Sytuacja jednak wyjaśnia się, a Hawk pozostaje na swym stanowisku. W końcu starsza pani przełamuje się i zaczyna jeździć prowadzonym przez Hawka samochodem. W miarę upływu czasu zaczyna lubić czarnoskórego mężczyznę....

Wielu uważa ten film za nudny i niepotrzebny. Jednak, jak słusznie zauważyła pewna osoba, czyż to nie nudne filmy stają się naszymi ulubionymi, ukochanymi, a nawet ubóstwianymi? Czyż to nie nudne filmy mają najwięcej do przekazania? "Wożąc panią Daisy" opowiada o tym, jak może zmienić się nastawienie jakiejś osoby w miarę upływu czasu. Jak niechciana i nielubiana przez kogoś osoba staje się jej przyjacielem. Jak, wydawałoby się, gruboskórna, przemądrzała i nietolerancyjna staruszka żydowskiego pochodzenia może zaprzyjaźnić się z miłym, bezpretensjonalnym, mającym swoje zasady staruszkiem - Murzynem.
Film ten mówi o powstającej przyjaźni, o łamaniu barier. Wielu powiedziałoby: "Ile już takich filmów powstało? Miliony". Ja jednak odpowiedziałbym, że ten jest jedyny, niepowtarzalny. Powiedziałbym, że ten film składa się z wielu malutkich cegiełek, które w połączeniu ze sobą, odpowiednio ustawione tworzą jeden, wielki dom - arcydzieło.

Jedną z takich cegiełek jest genialne aktorstwo. Jessica Tandy jest  niesamowita. Z początku marudna, odpychająca, a pod koniec budzi sympatię, a nawet pewien podziw. Jej przemiana pokazana jest naprawdę doskonale. Morgan Freeman - po raz kolejny pokazuje klasę. Sprawdził się w stu procentach jako prosty, biedny kierowca, który jednak ma swoje zasady, ma za sobą wiele przeżyć. Aykroyd - jedna z lepszych ról tego aktora. Nigdy nie darzyłem go jakąś sympatią, wręcz odpychał mnie. Po tym filmie moje podejście do niego zmieniło się. Mam dla niego pełen szacunek - pokazał, że nie jest jedynie aktorem komediowym. Oprócz aktorstwa najsilniejszą stroną tego filmu jest genialna muzyka. Ciepła, wpadająca w ucho, łatwa do nucenia. Pasuje do obrazu znakomicie. Kolejna cegiełka to z pewnością scenariusz. Odmienny, ciekawy, jedyny w swoim rodzaju.

Mam nadzieję, że przedstawione przeze mnie argumenty skłonią Was do sięgnięcia po ten film. Ja polecam go z całych sił, bo naprawdę warto... Oczywiście wielu osobom nie będzie się podobał, ale trzeba go zobaczyć i mieć na jego temat własne zdanie. Życzę miłego oglądania.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
72% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (76 głosów).
Udostępnij: