20 lat "X-Men": Poznajcie mroczne kulisy realizacji filmu

The Hollywood Reporter / autor: /
https://www.filmweb.pl/news/20+lat+%22X-Men%22%3A+Poznajcie+mroczne+kulisy+realizacji+filmu-138737
20 lat "X-Men": Poznajcie mroczne kulisy realizacji filmu
Świętujemy właśnie 20-lecie powstania filmy "X-Men". Obraz ten na zawsze zmienił podejście Hollywood do komiksowych widowisk. Jednak jego produkcja do najłatwiejszych nie należała. Mrocznym dziedzictwem sukcesu "X-Men" jest też to, z jakim pobłażaniem przez kolejne dwie dekady traktowany był reżyser widowiska Bryan Singer.

O kulisach powstania "X-Men" i mrocznej stronie Singera opowiada obszerny artykuł opublikowany przez portal The Hollywood Reporter.

Bunt scenarzystów



Bryan Singer został zatrudniony przez 20th Century Fox do realizacji filmu, kiedy nie był jeszcze rozpoznawalnym reżyserem. Nie znał się kompletnie na komiksach, co nie przeszkadzało mu się wtrącać w pracę scenarzystów. Co gorsza, już wtedy jego zachowanie było mocno nieprofesjonalne. Spóźniał się na spotkania, bywał chimeryczny, zmieniał zdanie, pojawiał się w towarzystwie osób, które nie miały nic do powiedzenia.

Sytuacja w końcu stała się tak napięta, że dwójka scenarzystów Ed Solomon i Christopher McQuarrie miała dość i zażądała usunięcia ich nazwisk z projektu. Sprawą musiała się zająć Gildia Scenarzystów. I choć rozstrzygnięcia związku są objęte tajemnicą, to ani Solomon ani McQuarrie nie widnieją jako scenarzyści "X-Men".

Jedynym scenarzystą filmu jest David Hayter, który wówczas był asystentem Bryana Singera i jego główną rolą było odbierania telefonów. Ponieważ jednak reżyser wiedział, że zna się on na komiksach Marvela, zabierał go na spotkania scenarzystów. Kazał mu na nich milczeć, robić notatki, a po wszystkim przepisywać scenariusz i nikomu o tym nie mówić. Jeden z kierowników w 20th Century Fox odkrył jednak prawdę i był przerażony tym, jakimi konsekwencjami mogłoby grozić, gdyby sprawa pozostała tajemnicą reżysera. Szybko więc opłacono Haytera. Za swoją pracę jako scenarzysta otrzymał kwotę 35 tys. dolarów. W porównaniu z gażami innych scenarzystów pracujących nad widowiskiem, była to śmieszna suma. Hayter jednak jako asystent zarabiał 500 dolarów tygodniowo, więc oferta musiała wydać mu się kusząca.

Parada młodych przystojniaków



Już w trakcie przygotowań do filmu "X-Men" szefowie 20th Century Fox zauważyli, że Bryan Singer codziennie pojawiał się otoczony wianuszkiem młodych, często bardzo młodych, przystojnych mężczyzn. Większość z nich nie miała nic wspólnego z branżą filmową. Mimo to wszyscy w wytwórni szybko się do tego przyzwyczaili i przestali zwracać na nich uwagę. Tym bardziej, że większość z towarzyszy reżysera szybko była zastępowana innymi równie anonimowymi młodzieniaszkami.

Niektórych jednak Singer przemycił do filmu. Jednym z nich był student USC Adam Robitel (późniejszy reżyser horrorów "Naznaczony: Ostatni klucz" i "Escape Room"). Panowie byli wtedy razem i Singer załatwił mu niewielki epizod w "X-Men".

To Singer zdecydował o zaangażowaniu do roli Pyro młodego chłopaka bez aktorskiego doświadczenia. W artykule The Hollywood Reporter możemy przeczytać, że nikt nie wie, jak Alex Burton otrzymał tę rolę. Ponieważ mieszkał wtedy w Kanadzie, kupiono mu bilet - rzecz niesłychana, w przypadku takich ról zazwyczaj angażowano kogoś mieszkającego w pobliżu. Warto jednak zauważyć, że zaledwie osiem dni po premierze filmu młodziutki Burton złożył w sądzie pozew przeciwko kilku znajomym Singera (on sam jednak nie był ze sprawą związany). Oskarżył ich o to, że nafaszerowali go narkotykami, a potem zgwałcenie. Burton wygrał sprawę w sądzie, ale do dziś nie otrzymał zasądzonej kwoty odszkodowania.

The Hollywood Reporter podaje również, że Bryan Singer obiecywał młodym, nie zawsze pełnoletnim, mężczyznom role w "X-Men", pod warunkiem zgody na seks z nim. Większość z tych, którzy poszli na taki układ, żadnej roli w filmie nie dostali.

Warto też pamiętać, że już wtedy Singer miał problemy z nieletnimi chłopcami, którzy szli do sądu oskarżając go o niestosowne zachowanie. W kwietniu 1997 roku 14-latek i 17-latek złożyli pozwy cywilne, w których oskarżali reżysera o to, że zmuszał ich do rozbierania się przed kamerą przy okazji prac nad "Uczniem szatana". Dwóch innych chłopców złożyło podobny pozew dodając, że Singer groził im zwolnieniem, jeśli się całkowicie nie rozbiorą. Mimo to szefowie 20th Century Fox nie wahali się i w 1998 roku zlecili Singerowi realizacji widowiska kosztującego 75 milionów dolarów.

Praca na planie trwa, a reżysera brak



Podczas zdjęć Bryan Singer nie zachowywał się lepiej. Zamiast na planie zabawiał się ze swoimi przystojnymi kumplami. Często zażywał "leki na ból pleców". Potrafił w ostatniej chwili zmienić zdanie, co danego dnia będzie kręcone. Najbardziej cierpiała na tym Rebecca Romijn, której przygotowanie do sceny zajmowało kilka godzin (ze względu na charakteryzację). Po tym, jak już zmieniono ją w Mystique, dowiadywała, że dziś nie będzie potrzebna.

Zdarzało się też, że znikał. W końcu producenci musieli zatrudnić osoby, których głównym zadaniem było pilnowanie Singera. Nadzorował ich Kevin Feige, który wówczas był podwładnym producentki Lauren Shuler Donner.

Wszystkie te zachowania powtarzać się będą w kolejnych latach. Przy "X-Men 2" doszło nawet do buntu aktorów, a Halle Berry wypowiedziała do Singera słynne słowa: możesz pocałować mnie w mój czarny tyłek. Dlaczego więc takie zachowanie reżysera było tolerowane? Kino to dziwny biznes - mówi Donner w artykule The Hollywood Reporter. - Szanujemy kreatywność oraz talent i wybaczamy geniuszom. Wzmacniamy ich zachowania odwracając wzrok na to, co wyczyniają, zachowując ich dzieła i pokazując je światu.

Inny z producentów dodaje: Zachowywał się źle, ale przystosowaliśmy do tego przy pierwszym filmie, więc łatwo przyszło nam również zaakceptować to przy drugim. I trzecim, i czwartym. To stworzyło potwora.

Ciekawostka: Michael Jackson chciał zagrać Profesora X



Na koniec zmieniamy trochę temat i opowiemy o castingowym pomyśle, który nie doczekał się realizacji. Otóż w filmie "X-Men" bardzo chciał wystąpić Michael Jackson. Król Popu wiedział nawet, kogo chciałby zagrać - Profesora X. Kiedy wskazano mu, że postać ta jest starszym białym mężczyzną, niezrażony Jackson powiedział: Przecież mogę mieć charakteryzację.

By udowodnić, że sprawdziłby się w tej roli, Michael Jackson przygotował dla szefów 20th Century Fox całą prezentację. Jej częścią była nakręcona przez Stana Winstona krótkometrażówka "Duchy", w której jest scena z piosenkarzem zmienionym w 60-letniego białego mężczyznę.

Mimo to 20th Century Fox podobno nigdy na poważnie nie rozważało angażu Jacksona.
Udostępnij: