Darabont krytykuje Hollywood za odrzucenie pomysłu Kubricka

MovieWeb / autor: /
https://www.filmweb.pl/news/Darabont+krytykuje+Hollywood+za+odrzucenie+pomys%C5%82u+Kubricka-142402
Darabont krytykuje Hollywood za odrzucenie pomysłu Kubricka
źródło: Getty Images
autor: Emma McIntyre
Frank Darabont zdradził, że napisał scenariusz w oparciu o stary pomysł Stanleya Kubricka. Twórca znany z takich produkcji, jak m.in. "Skazani na Shawshank", "Zielona mila' czy pierwszy sezon "The Walking Dead", ujawnił jednak, że Hollywood nie jest zainteresowane jego nowym projektem - nawet pomimo faktu, że wsparł go m.in. Ridley Scott.

Ostatni rok spędziłem, pisząc scenariusz. Wiem, kiedy daję z siebie wszystko, a kiedy nie. Tym razem dawałem wszystko, powiedział reżyser, będąc gościem podcastu "Post Mortem with Mick Garris". To wspaniały projekt oparty na treatmencie, jaki Stanley Kubrick napisał w latach 50., niesamowita opowieść z czasów wojny secesyjnej. Scenariusz jest bardzo ważki i kiedy go skończyłem, uświadomiłem sobie, że to najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek stworzyłem. Spróbowaliśmy go sprzedać i nie doszło nawet do jednego spotkania - a nie jestem w to zaangażowany sam. Jednym z producentów jest Ridley Scott! Pomysł jest zaś autorstwa Kubricka, który rozwinął go we współpracy z cenionym historykiem wojny secesyjnej, Shelbym Foote'em.

Darabont wyjaśnił, dlaczego jego zdaniem we współczesnym Hollywood nie ma miejsca dla jego nowego scenariusza. Reżyser skrytykował nie tylko filmy Marvela, ale i cały dzisiejszy przemysł rozrywkowy, w którym - według niego - kino odgrywa zupełnie inną rolę niż kiedyś.

Teraz kręci się filmy superbohaterskie, filmy Marvela. To coś dla 12-letnich kolekcjonerów komiksów. Czy robi się jeszcze prawdziwe kino? Mam teorię, że to była sztuka XX wieku. Teraz mamy jednak wiek XXI i filmy to po prostu jeden z wielu sposobów na zajęcie czymś uwagi, lamentuje Darabont. Oczywiście, wciąż można znaleźć mnóstwo dobrych rzeczy. Dużo dobrego scenariopisarstwa przeniosło się do telewizji. Przykładowo: "Breaking Bad" i "Zadzwoń do Saula" Vince'a Gilligana to klejnoty w koronie wielkiego telewizyjnego pisania. Ale wiecie co? Kiedyś mieliśmy trzy sieci i kilka małych stacji. Teraz jest ich 10 tysięcy!

Wiecie, do czego dochodzi, kiedy drukuje się za dużo pieniędzy? Tracą swoją wartość. W Niemczech w czasach Republiki Weimarskiej za beczkę marek nie dało się kupić bochenka chleba, bo ich wartość tak bardzo spadła, wyjaśnił reżyser. Czy w czasach tego tsunami kontentu cokolwiek jeszcze ma znaczenie? Czy coś może jeszcze stać się dla ludzi ważne w takim stopniu, w jakim najwyraźniej byli dla ludzi ważni "Skazani na Shawshank"? Albo "Casablanca" czy "Czarnoksiężnik z Oz"? Czy to wciąż możliwe? Czy jesteśmy po prostu częścią szumu?

Zgadzacie się z Darabontem? Chcielibyście zobaczyć jego film oparty na pomyśle Stanleya Kubricka?
Udostępnij: