Graliśmy w "Quantum Break"

autor: /
https://www.filmweb.pl/news/Grali%C5%9Bmy+w+%22Quantum+Break%22-115768
Mało który deweloper może sobie pozwolić na tworzenie gier w tak komfortowych warunkach jak Remedy Entertainment. Studio, które w zeszłym roku świętowało dwudziestolecie istnienia, ma na swoim koncie zaledwie pięć dużych produkcji. Aktualnie oczkiem w głowie utalentowanej ekipy jest ich szósta gra, w którą kilka tygodni temu miałem okazję pograć w siedzibie Remedy w fińskim Espoo. O ile do tej pory po prostu czekałem na tę grę, o tyle po spędzeniu z nią kilku godzin nie mogę wręcz doczekać się jej kwietniowej premiery.

Zobacz nasz wywiad z Samem Lakiem, dyrektorem kreatywnym "Quantum Break"


W "Quantum Break" wcielamy się w Jacka Joyce’a, który w wyniku zamieszania z czarnymi dziurami i uszkodzenia czasu zyskuje moce manipulowania przyszłością i przeszłości. Jego zadaniem jest stawienie czoło złowrogiej organizacji Monarch pod kierownictwem Paula Serene’a. Tego samego Paula Serene’a poznajemy kilka minut wcześniej, kiedy spotyka się z naszym bohaterem i pokazuje mu swoje najnowsze osiągnięcie – maszynę do podróżowania w czasie. Nie wszystko idzie jednak zgodnie z planem – dochodzi do wybuchu, podczas którego ginie brat naszego protagonisty. Czy wspominałem już, że zły Paul Serene jest kilkanaście lat starszy od dobrego Paula Serene’a, mimo że minęła zaledwie chwila? Przez cały, gdy siedziałem przy konsoli z "Quantum Break", miałem z tyłu głowy jedną myśl: ktoś tu oglądał dużo "Fringe’a". Zresztą uczucie to potęgowała obecność w grze Lance’a Reddicka.

Skoro już przy znanych twarzach jesteśmy – "Quantum Break" ma obsadę, której pozazdrościć mógłby mu niejeden serial. Shawn Ashmore w roli protagonisty Jacka Joyce’a i Dominic Monaghan grający jego brata. Wspomniany już Paul Serene to bardzo dobrze znany fanom "Gry o Tron" Aidan Gillen. Aktorzy nie tylko użyczyli swoich wizerunków i głosów w celu stworzenia wiarygodnych postaci w grze, ale i zagrali w towarzyszącym grze serialu. Zaraz, jakiego serialu?

 

Remedy postawiło sobie za cel stworzenie idealnego połączenia gry wideo i serialu telewizyjnego. Mieliśmy już jakiś czas temu podchody do tego tematu w postaci "Defiance", ale nikt już o tym nie pamięta. Rozgrywka w "Quantum Break" prezentuje się następująco: najpierw kończymy rozdział gry, w którym podejmujemy różnego rodzaju decyzje. Po ukończeniu rozdziału oglądamy 22-minutowy odcinek serialu, który podejmuje akcję w tym samym momencie, kiedy my odłożyliśmy pada. Po seansie wracamy do gry, która kontynuuje to, co przed chwilą obejrzeliśmy. Zastanawiacie się pewnie, jak rozwiązano kwestię podejmowania decyzji? Najprościej jak tylko się da – poszczególne sceny w serialu nagrywano kilka razy i dzięki temu, przykładowo, skazując kogoś na śmierć w grze, jego egzekucję będziemy mogli obejrzeć w serialu. Na papierze prezentuje się to rewelacyjnie, wiem. W akcji też wygląda świetnie, przynajmniej w początkowych etapach gry.


"Quantum Break" bez wątpienia jest ciekawym eksperymentem, jednak w pierwszej kolejności to gra akcji z elementami manipulacji czasem. Bardzo fajna, choć czasami chaotyczna grą akcji. Przez większość czasu będziecie siedzieli za osłonami i wychylali się co chwila w celu oddania strzału w stronę zbliżającego się przeciwnika lub też kombinowali, jak w danej sytuacji użyć posiadanych mocy. Można oczywiście wskakiwać między wrogów i walić na oślep, ale ma to szanse powodzenia jedynie na najniższym poziomie trudności. Jakimi mocami dysponuje Jack Joyce? Podstawowa to Time Vision, dzięki któremu znajdujący się w okolicy wrogowie zostaną podświetleni na czerwono. Dzięki Time Dodge możemy bardzo szybko pokonywać krótkie dystanse i dzięki zwolnionemu tempu likwidować znajdujących się obok przeciwników. Ja najchętniej korzystałem jednak z Time Stop, które po prostu tworzyło bańkę, w której zatrzymywał się czas. Czy w takim razie możemy każdego przeciwnika zamrozić w czasie? Nie, bo po pierwsze – nasze moce mają pewne ograniczenia, a po drugie – natrafimy w grze na wrogów odpornych na nasze "czary".

Wiecie, kto jeszcze posiada takie moce jak my? Paul Serene, nasz antagonista. Otrzymał on też dodatkową moc, na którą nie załapał się Joyce – podglądanie przyszłości. Kiedy gra robi nam psikusa i zamiast sterować Jackiem przejmujemy kontrolę na Paulem, zostajemy zmuszeni do podjęcia decyzji dotyczącej życia pewnej dziewczyny. Jako Paul możemy podejrzeć, jakie konsekwencje będzie miała nasza decyzja i po obejrzeniu możliwych opcji podjąć tę, która nam najbardziej odpowiada. Jeśli wydaje Wam się, że już to gdzieś widzieliście, ale nie pamiętacie gdzie, to służę pomocą: w wydanym niedawno "Life is Strange".


Bardzo chciałem napisać, że "Quantum Break" to produkcja, dla której warto kupić Xbox One i jeśli lubicie dobre gry akcji, wymagające czegoś więcej niż szybkiego mashowania przycisków na padzie, to nie ma co czekać – warto składać zamówienie przedpremierowe. Niestety, zdanie to straciło aktualnie sens, ponieważ tego samego dnia co na Xbox One "Quantum Break" trafi też na komputery PC z Windowsem 10. Jeśli więc lubicie dobre gry akcji, po prostu zamówcie "Quantum Break", na którą platformę chcecie. Na korzyść wersji na Xbox One przemawia to, że wraz z nią otrzymacie za darmo kod na "Alana Wake’a" z dodatkami i na "Alan Wake American Nightmare" (obie działające w ramach wstecznej kompatybilności).