Recenzja filmu

Ocean's 13 (2007)
Steven Soderbergh
George Clooney
Brad Pitt

Aktorski magnes zaczyna się już psuć

Tym razem na szczęście nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego - w końcu serwuje się nam po raz kolejny ten sam temat, który już za pierwszym razem oglądało się z przymrużeniem oka, właściwie ...
Tym razem na szczęście nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego - w końcu serwuje się nam po raz kolejny ten sam temat, który już za pierwszym razem oglądało się z przymrużeniem oka, właściwie tylko dla ciekawej obsady. Idąc do kina, miałam nadzieję jedynie na spędzenie dwóch godzin z dala od zgiełku i własnych myśli.

Cała akcja jak zwykle dotyczy kolejnego arcy-trudnego 'skoku', o którym zwykły śmiertelnik nie mógłby nawet marzyć. Pomysł sprawdzony wcześniej - ludzie lubią wszelkiego typu kwestie finansowe, choć często żałują, że pokazywane na ekranie pieniążki nie należą do nich. Trzeba jednak przyznać, że to, co w "Ocean's 12" było absurdalne, ale wciąż śmieszne (chociażby podnoszenie fundamentów domu), to w "Ocean's 13", staje się już jedną wielką, techniczną zagadką - widz ma wrażenie, że ogląda nieco uproszczony, dla jego potrzeb, film science fiction, a nie 'najzwyklejsze pod słońcem' włamanie. Najwidoczniej tylko u nas w kraju nawet na budowie trudno o specjalistyczny sprzęt, gdyż jak się okazuje - w Ameryce można sobie nawet wiercić pod ziemią za pomocą własnego, podziemnego 'mini-wirtełka'. Najgorsze jest to, że już na początku filmu można się nieźle zniechęcić, gdyż widz od razu jest zarzucany rozmaitymi informacjami technicznymi, co przypomina sceny z koszmaru, w którym zupełnie nie wiadomo, o co chodzi. Wówczas rodzą się podejrzenia, że cała intryga może się nie udać, gdyż jest po prostu... zbyt skomplikowana.

Wyraźnie widać, że aktorzy dobrze bawili się na planie. Najwyraźniej lubią się spotykać co jakiś czas, pod oficjalną przykrywką robienia kolejnego "Ocean's". Wesoło na planie i w scenariuszu, czyli twórcy najwyraźniej podtrzymują tradycyjną już zasadę, że widz lubi oglądać improwizacje, o których wie, że są niewykonalne (coś w stylu Batmana, lecz bez przebrania i jedynie dla uciechy). Jednym słowem: fabuła szybka, lecz nieco chaotyczna. Ostatecznie, tak jak już wspominałam - do kina wybrałam się tylko w celu ujrzenia ponownie całej grupy aktorów, gdyż to ich obecność po raz kolejny jakimś cudem ratuje ten film. Gdyby nie byli oni tak znani, to oczywistością jest, że nikt nie chciałby oglądać trzeciego z rzędu filmu o nieprawdopodobnym włamaniu. Choć nie zawsze panowie mają coś mądrego do powiedzenia, to jednak wystarczy na nich popatrzeć, a już jest lepiej. Główna zasługa w tym oczywiście rozbrajającego duetu: Brad Pitt i George Clooney. Nie trzeba chyba dodawać, że oprócz nich, Ala Pacino i Andy'ego Garcii, raczej nie ma już nikogo ciekawego. Warto jednak przypomnieć producentom "Ocean's", że zachwyt fanów nad aktorami nie może trwać wiecznie i wkrótce ich zasobne portfele mogą zamknąć się na wieki... Już teraz Brad Pitt wydaje się zbytnio nie angażować, podobnie jak Andy Garcia, Al Pacino wyraźnie nie chce się męczyć, zaś George Clooney uśmiecha się po raz n-ty w ten sam sposób. Ku przestrodze. Wieka szkoda, że zrezygnowano tym razem z Julii Roberts i Catheriny Zeta-Jones, które w "Ocean's 12" były ciekawym urozmaiceniem. Cięcia budżetowe najwyraźniej przeznaczono tym razem dla pilotów helikoptera i całkowicie zbędnego w tej części Vincenta Cassela. Całkowitą porażką jest 'popis' Matta Damona, który nie budzi już nawet pobłażliwego śmiechu, lecz po prostu zaczyna drażnić. Scenę, w której on i jego wielki, doklejony nos 'uwodzą' Ellen Barkin, uważam za najgorszą w całej trylogii...

Podsumowanie będzie krótkie: owszem, akcja "Ocean's 13" rozwija się z minuty na minutę, jednak całością nie ma się jak zachwycać. To po prostu całkiem sprawnie zmontowana 'zupka' medialna, z odpowiednio zmiksowanymi sławnymi nazwiskami, których jedynym zadaniem jest przyciągnąć widza do kasy w kinie, to co będzie później jest już absolutnie nie ważne. Refleksji brak. Warto zauważyć, że choć chwilami w trakcie seansu jest wesoło, to jednak pozostaje ta świadomość, że to już wszystko było wcześniej.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
67% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (39 głosów).
Udostępnij:
Clooney, Damon, Pitt w każdej kolejnej odsłonie przygód Danny'ego Oceana zapraszają kogoś nowego do swojej ekipy, która jak zawsze ma rozbić jakiś bank. I jak zawsze ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 18%
Zrealizowany w 2004 roku "Ocean's Twelve: Dogrywka" mocno rozczarował zarówno widzów, jak i krytyków. Mimo plejady gwiazd film raził chaotycznym scenariuszem i brakiem ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 74%