Artykuł

W cudzej skórze

Filmweb / autor: /
https://www.filmweb.pl/article/W+cudzej+sk%C3%B3rze-91888
Horrory gore z lat 60. i 70. idealnie wpasowały się w krytykę hołubionych w Stanach wartości rodzinnych i w atmosferę rozczarowania władzą – oczywiście na swój własny, bezkompromisowy sposób. Nie inaczej było z opus magnum Tobiego Hoopera "Teksańską masakrą piłą mechaniczną".

Druga połowa lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Kodeks Haysa odchodzi w zapomnienie, głos zabierają twórcy z formacji określanej później mianem Nowego Hollywood. Kontrkultura zaczyna zbierać swój plon. Arthur Penn w "Bonnie i Clydzie" przekracza niedopuszczalną jeszcze parę lat wcześniej granicę ekranowej brutalności i seksualnych aluzji; George A. Romero szokuje widzów "Nocą żywych trupów"; Sam Peckinpah kręci rewizjonistyczne arcydzieło westernu, "Dziką bandę". U problemowych i ideologicznych podstaw sporej liczby kręconych wówczas filmów leży rozczarowanie działalnością amerykańskiego rządu, strach przed nieustannie wiszącym nad głowami widmem konfliktu nuklearnego, zmęczenie nadal trwającymi walkami w Wietnamie, gniew wywołany brakiem poszanowania podstawowych ludzkich praw, szczególnie mniejszości etnicznych czy seksualnych. Rzecznikiem młodzieżowego ruchu intelektualnego staje się muzyka i kino; kontrkultura przenika wszystkie gatunki. Bodaj najbardziej dosłownego i przekornego sojusznika odnajduje w horrorze.

 
"Teksańska masakra piłą mechaniczną"

Z dzisiejszej perspektywy "Noc żywych trupów" posłużyć może za cezurę, "godzinę zero" dla całego nurtu gore, posługującego się skrajną przemocą w celu zobrazowania danego zagadnienia; właściwie owo zagadnienie jest wspólne dla wszystkich filmów reprezentujących ten kierunek – rozpad porządku wyrażony poprzez rozpad ludzkiego ciała. Gore idealnie wpasowało się w krytykę hołubionych w Stanach wartości rodzinnych i rozczarowania władzą – oczywiście na swój własny, bezkompromisowy sposób. Kontrkultura i jej wpływ w roku 1973 słabły, a wojna wietnamska dążyła ku końcowi. Dopiero wówczas trzydziestoletni reżyser Tobe Hooper wchodzi na plan swojego opus magnum, "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną".

Teksańska rodzina nuklearna

Druga połowa filmu; w jednej ze scen widzimy charakterystyczny dla ówczesnej telewizji amerykańskiej obrazek – w kadrze zamknięta jest zgromadzona przy stole podczas wspólnego posiłku wielopokoleniowa rodzina. Tyle że jej członkowie to psychopaci, mordercy i kanibale, a za danie główne posłużyć ma młoda dziewczyna. Ten wynaturzony obraz rodzinnej wieczerzy jest symptomatyczny dla "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną" i jawnie obnaża fałsz leżący u podwalin tak zwanej "amerykańskiej moralności". Zresztą cały film zawiera wiele podobnych odniesień koncentrujących się na niezgodzie wobec zastanego w Stanach przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych porządku. Hooper stylizuje scenę otwierającą film na reportaż z telewizyjnych wiadomości, sarkastycznie informując widzów, że scenariusz oparto na prawdziwej historii; w istocie jest to policzek wymierzony rządowej dezinformacji, wyraz rozczarowania kłamliwą propagandą, kompromitacją, jaką okazuje się afera Watergate, oraz kultem sensacyjnej przemocy szerzonym przez media.


"Teksańska masakra piłą mechaniczną"

To nie wszystko. Echa paliwowego kryzysu roku 1973 również są w "Teksańskiej masakrze piłą mechaniczną" słyszalne i objawiają się w sposób dość oczywisty, bowiem pechowi przejezdni, którzy natykają się na Leatherface'a i jego zwichrowaną familię, zatrzymują się przy feralnym domostwie z powodu braku benzyny; dystrybutory na pobliskiej stacji również są puste. Zresztą samą rodzinę Sawyerów można widzieć jako ofiary kapitalizmu przemysłowego; stracili pracę w ubojni ze względu na wprowadzenie nowych technologii i stali się zbędni – zagadnienie to eksploruje prequel filmu z roku 2006, sugerując, że do kanibalizmu posuwają się z konieczności – a samą scenografię wolno potraktować niczym postapokaliptyczne pobojowisko.


"Teksańska masakra piłą mechaniczną"

Kontestacyjne i polityczne tropy w "Teksańskiej masakrze piłą mechaniczną" nie stanowią samodzielnie o wartości tego filmu jako arcydzieła gatunku (którym bezsprzecznie jest). Film obrósł mitem jako horror ultrabrutalny. To prawda jedynie połowiczna, bowiem na ekranie krwi widzimy niewiele i nie starczyłoby jej na jedną scenę którejkolwiek "Piły"; a jednak z badań przeprowadzonych na publice testowej, która zapisywała swoje wrażenia z seansu, wynika, że u oglądającego film wywołuje nastroje depresyjne, szok i nerwowość. Ładunek emocjonalny Hooper odpala nie za pomocą graficznie przedstawionych obrazów przemocy, lecz operując sugestią na poziomie skojarzeniowym – wystarczy choćby wspomnieć użycie przez Leatherface'a młota służącego do uboju bydła jako narzędzia mordu – oraz perfekcyjną robotą realizatorską. Film nakręcono kamerą "szesnastką", co wymagało doświetlenia planu i nadało obrazowi chropowatej, ziarnistej faktury; utrzymano także specyficzną paletę kolorów opartą na zgniłych, przybrudzonych, ciepłych barwach. Minimalny budżet wymusił błyskawiczne zdjęcia i zatrudnienie aktorów ze stosunkowo krótkim stażem zawodowym, lecz film zarobił krocie, choć w wyniku różnorakich zawirowań finansowych i udziału w zyskach sponsorów, firm produkcyjnych i dystrybutorów twórcy nigdy nie otrzymali należnego im, wyższego wynagrodzenia.

Masakra poza Teksasem

Dopiero po ośmiu latach od premiery "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną" seria zaczęła się rozrastać na inne media. Kontrowersyjna gra wideo o tym samym tytule, w której gracze kierowali poczynaniami Leatherface'a, ujrzała światło dzienne w roku 1982, lecz marne wyniki sprzedaży – wiele sklepów odmówiło rozprowadzania dyskusyjnego tytułu – sprawiły, że nigdy nie doczekała się sequela. Za to cztery lata później, w 1986, Hooper powrócił do starego pomysłu i nakręcił kontynuację swojego hitu. Jednak "Teksańska masakra piłą mechaniczną II" nie spotkała się z uznaniem krytyki i widzów; zrezygnowano z dusznego, ciężkiego klimatu na rzecz groteskowej brutalności – za efekty specjalne odpowiadał Tom Savini – i czarnego slapsticku. Kolejne cztery lata przyniosły następny sequel, tym razem zatytułowany po prostu "Leatherface". Studio New Line Cinema zainteresowane było zrobieniem z "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną" serii tasiemcowej, jednak trzecia odsłona nie przyniosła spodziewanych zysków – choć sam film jest przyzwoitym, trzymającym niezły poziom horrorem, w którym wystąpili między innymi Viggo Mortensen oraz kultowy aktor Ken Foree – i pomysłowi ukręcono łeb. Rok później cykl ożywiono w komiksach. Na przestrzeni następnych kilkunastu lat prawa do tytułu przechodziły z rąk do rąk, wyszła luźna adaptacja trzeciej części serii, potem crossover z "Piątkiem trzynastego", a po premierze remake'u z 2003 roku zaczęły ukazywać się historie osadzone w odświeżonym świecie Leatherface'a. Zaś w kinie przyszła pora na dziwności i czwarta część, "Teksańska masakra piłą mechaniczną: następne pokolenie" z roku 1994, była kontynuacją filmu Hoopera z elementami remake'u – zostały w niej odtworzone niektóre sceny z oryginału, całość miała pastiszowe zacięcie, film napisał i wyreżyserował scenarzysta pierwszej "Teksańskiej masakry..." Kim Henkel, a w rolach głównych wystąpili Matthew McConaughey i Renée Zellweger.

 
"Piła mechaniczna 3D"

XXI wiek przyniósł wspomniany już – udany – remake oraz jego schematyczny, utrzymany w konwencji torture-porn prequel. Oba filmy tworzą w miarę spójną, pieczołowicie rozpisaną mitologię rodziny Hewittów, lecz aktualnie wchodząca do kin "Piła mechaniczna 3D" jest oficjalnym sequelem oryginału Hoopera, czyli akcja ma miejsce w, nazwijmy to, starej linii czasowej. Leatherface chwyta za piłę zapewne nie po raz ostatni.
Udostępnij: