"Mulan": recenzujemy nowe widowisko Disneya

Filmweb
https://www.filmweb.pl/news/%22Mulan%22%3A+recenzujemy+nowe+widowisko+Disneya-139192
"Mulan": recenzujemy nowe widowisko Disneya
11 września do polskich kin trafi wyczekiwane od dawna widowisko Disneya "Mulan". Czy opowieść o dzielnej dziewczynie, która w przebraniu mężczyzny zaciąga się do cesarskiej armii, spełniła nasze oczekiwania? Czy film wytrzymuje porównanie z klasyczną animacją z 1998 roku? Jak poradziła sobie odtwórczyni tytułowej roli, Yifei Liu? Odpowiedzi przynosi recenzja "Mulan" autorstwa Marcina Pietrzyka.

To zdumiewające, że aktorska "Mulan" powstała dopiero teraz. Widowisko stanowi bowiem idealne uzasadnienie dla strategii Disneya "odświeżania" swoich starych tytułów. W czasie seansu nie pojawia się myśl, że mamy do czynienia ze "skokiem na kasę". "Mulan" stanowi dzieło w pełni autonomiczne, które nawiązuje do animowanego oryginału tu i ówdzie, ale w żadnym momencie nie jest od niego zależne. Nowa "Mulan" nie wymazuje świetnej animacji sprzed 20 lat. Nie jest też kopią wykonaną w nowym medium. Reżyserka oferuje nam świeże spojrzenie na tę samą historię, dostosowane do oczekiwań współczesnego widza. To dowód na to, że powracanie do tych samych filmów i tworzenie ich "nowych" wersji ma sens.

Niki Caro i sztab scenarzystów zdecydowanie odcinają się od wersji animowanej, co nie znaczy wcale, że ją ignorują lub co gorsza negują. Nawiązania do oryginału zostały jednak wplecione w taki sposób, by nie stłumiły autonomiczności nowej "Mulan". Radykalne zmiany w stosunku do starej wersji bez oglądania dzieła Caro mogą bulwersować. Kiedy pojawiła się wiadomość, że w filmie nie zobaczymy Muszu, wiele osób było wściekłych. Jednak większość z tych, którzy film zobaczą, przyznają rację twórczyniom: w przyjętej konwencji mały smok wprowadzałby zbyt duży dysonans. Nie znaczy to wcale, że jego duch nie jest obecny. Symbolem przodków w aktorskiej wersji "Mulan" stał się Feniks i nie jest to jedynie martwy wizerunek czy rzeźba.


Cała recenzja "Mulan" czeka na Was TUTAJ.

Budżet filmu wyniósł 200 milionów dolarów. Za kamerą stanęła Niki Caro ("Azyl", "Jeździec wielorybów"), w obsadzie znaleźli się m.in. Donnie Yen, Gong Li, Jet Li i Jason Scott Lee. Fabuła filmu prezentuje się następująco: Aby obronić kraj przed najeźdźcami z północy cesarz Chin wydaje dekret nakazujący rekrutację do armii jednego mężczyzny z każdej rodziny. Hua Mulan, najstarsza córka utytułowanego wojownika, decyduje się w tajemnicy wyruszyć na wojnę zamiast niedomagającego już ojca. Przebrana za mężczyznę Hua na każdym kroku poddawana jest próbom wymagającym od niej zmobilizowania wewnętrznej siły i wykorzystania pełni swoich możliwości. W wyniku tej wielkiej przygody dziewczyna staje się niezłomną wojowniczką oraz zdobywa szacunek wdzięcznego narodu i... dumnego ojca.

Udostępnij: