Polecamy imprezowe filmy na czasy bez imprez

Filmweb
https://www.filmweb.pl/news/Polecamy+imprezowe+filmy+na+czasy+bez+imprez-137135
W trosce o siebie i swoich bliskich trzymacie się na dystans, ale tęsknicie za zabawami w gronie przyjaciół i/lub nieznajomych? Nie ma problemu! Od czego jest w końcu kino. Dzięki tym pięciu filmom choć na chwilę będziecie mogli zapomnieć o koronawirusie i ostro się zabawić.

A jeśli potrzebujecie więcej inspiracji, co oglądać w czasie ogólnonarodowej kwarantanny, to sprawdźcie nasze listy TUTAJ i TUTAJ. Znajdziecie w nich dziewięć zestawów z ponad 50 tytułami filmów i seriali do obejrzenia w domu.

Zaczynamy!

***


"Climax" (vod.pl)



Kiedy z głośników zaczynają dolatywać dźwięki instrumentalnego miksu "Supernature" Cerrone, a bohaterowie filmu "Climax" ruszają w tan, widzów czeka jedna z najlepszych tanecznych scen pokazanych w kinie w ostatnich latach. To cudowna ekspresja wolności, talentu oraz czystej radości z zabawy. Ale za "Climax" odpowiada Gaspar Noé, więc nikogo nie zdziwi, kiedy impreza zacznie zmieniać się w przerażający koszmar, w którym część bez opamiętania się bawi, podczas gdy obok dochodzi do aktów szokującej brutalności.

Dla kogo? Dla tych, którzy tęsknią za imprezowymi odlotami.

***

"Supersamiec" (Netflix)



Koniec liceum był w amerykańskim kinie pretekstem do niejednego imprezowego filmu. Naszym zdaniem jednym z najlepszych jest historia Setha (Jonah Hill), Evana (Michael Cera) i Fogella (Christopher Mintz-Plasse), którzy próbują dostać się na imprezę, gdzie zamierzają "zaliczyć". Jest wulgarnie, rubasznie i piekielnie inteligentnie. To mądra opowieść o dorastaniu i dziecięcych przyjaźniach, ale też absolutny karnawał dowcipów złego smaku. "Supersamiec" wyznaczył kierunek, którym młodzieżowe komedie kumpelskie podążają do dziś.

Dla kogo? Dla tych, którzy tęsknią za szalonymi domówkami.

***




W 2013 roku powstały dwa filmy, które w Polsce otrzymały ten sam tytuł. Oba spokojnie mogłyby się znaleźć w tym zestawieniu. Wybraliśmy jednak wersję brytyjską, za którą stoi znakomity duet Edgar Wright i Simon Pegg. "To już jest koniec" zaczyna się jak wiele komedii obyczajowych. Oto grupa przyjaciół spotyka się po latach. W planach mają imprezowy wieczór polegający na odwiedzaniu kolejnych pubów, w których raczyć się będą trunkami. Na początku jest niezręcznie, przyjaciele muszą rozliczyć się z bagażu problemów, jakie narosły między nimi. Jak to jednak bywa u Wrighta i Pegga, szalona zabawa dopiero się rozpocznie, kiedy zmieni się gatunek filmu...

Dla kogo? Dla tych, którzy tęsknią do spotkań z kumplami przy kuflach piwa.

***

"Magic Mike" (Horizon Go / vod.pl)



Kiedy panie chcą trochę zaszaleć, bywa, że wybierają się do przybytków z męskim striptizem. Tam czekają na nie faceci o ponętnie wyrzeźbionych ciałach wyginających śmiało ciało, bez skrępowania odsłaniając to, czym obdarzyła ich natura i anaboliki. Steven Soderbergh zaprasza nas do świata cielesnych doznań, przy okazji tworząc pierwszorzędny dramat obyczajowy o kulisach pracy striptizerów.

Dla kogo? Dla pragnących chwili zapomnienia w towarzystwie przystojnych mężczyzn.

***



Tom Hanks w jednym filmie z Michaelem Dudikoffem i naćpanym osłem? Dziś trudno sobie to wyobrazić. Hanks to w końcu dwukrotny zdobywca Oscara, traktowany w Ameryce niemal jak skarb narodowy. Ale ponad 30 lat temu było inaczej. W "Wieczorze kawalerskim" Hanks wciela się w imprezowego zwierzaka, który w końcu zamierza się ustatkować. Zanim to nastąpi, czeka go pożegnalna impreza. Striptizerki, narkotyki, alkohol – tu znajdziecie wszystko, czego tylko dusza zapragnie. 

Dla kogo? Dla fanów dzikich imprez.
Udostępnij: