Colin Trevorrow o trudnej sytuacji kobiet-reżyserek w Hollywood

Collider / autor: /
https://www.filmweb.pl/news/Colin+Trevorrow+o+trudnej+sytuacji+kobiet-re%C5%BCyserek+w+Hollywood-113094
Po nakręceniu zaledwie jednego filmu, małego festiwalowego hitu, "Safety Not Guaranteed", Colin Trevorrow dostał posadę reżysera "Jurassic World". Film oczywiście stał się gigantycznym przebojem, a w rezultacie Trevorrow będzie mógł stanąć za kamerą IX epizodu "Gwiezdnych Wojen". Jeden z widzów zapytał go jednak na Twitterze, czy uważa, że odniósłby podobny sukces, gdyby był kobietą. Twórca postanowił odpowiedzieć.

GettyImages-476508168.jpg Getty Images © Kevin Winter

Chcę wierzyć w to, że filmowiec z chęcią i zdolnością nakręcenia studyjnego blockbustera, może dostać taką szansę, napisał Trevorrow na Twitterze. Akcentuję słowo "chęć", bo wydaje mi się, że stąd własnie bierze się problem. Wiele czołowych kobiet-reżyserek nie jest zainteresowanych robieniem filmów we współpracy ze studiami. Mają one silne autorskie głosy i własne historie do opowiedzenia. Historie, które raczej nie zawierają superbohaterów, statków kosmicznych ani dinozaurów.

Moim zdaniem nie jest to prosty przypadek wykluczenia kogoś z nieprzenikalnego korporacyjnego systemu. Sprawa jest skomplikowana i składa się na nią bardzo rzadko omawiany czynnik: bardzo wysoka artystyczna integralność kobiet-reżyserek.

Być może jestem naiwny. Ale jako pracownik dwóch firm kierowanych przez wspaniałe kobiety myślę, że jednak nie jestem. Na najwyższych szczeblach przemysłu pojawiła się szczera potrzeba naprawienia tej niesprawiedliwości. I nie jest dla mnie przyjemne, kiedy robi się ze mnie symptom społecznej niesprawiedliwości. Jestem osobą. Nikt nie chce być częścią problemu.

Wypowiedź reżysera nie spodobała się kilku osobom. M.in. aktorka Jaime King oraz reżyserka Tanya Wexler ("Histeria - Romantyczna historia wibratora") skrytykowały jego wpis. Wexler zaznaczyła nawet, że sama "zabiłaby" za możliwość nakręcenia blockbustera. 


W polemikę z Trevorrowem wdała się też Angie Han z portalu SlashFilm. Reżyser napisał długą odpowiedź na jej krytyczny tekst:

Nie chcę wypaść na kogoś, kto udaje, że problem nie istnieje. Wręcz przeciwnie. Myślę, że jest on rażący i oczywisty. Nie czuję się wygodnie jako przykład całego zła, ale to ważna dyskusja, więc dyskutujmy. 

Czy zostałbym wybrany na reżysera "Jurassic World", gdybym był kobietą z jednym małym filmem na koncie? Nie mam pojęcia. Chciałbym myśleć, że wyboru dokonano w oparciu o to, jaką historię opowiedziałem i w jaki sposób to zrobiłem. Ale nie jest to oczywiście tak proste. Na każdym etapie pracy spotykamy się ze starymi jak świat uprzedzeniami w każdym z nas. Czuję się źle, kiedy postrzega się mnie jako część problemu, bo ta kwestia jest dla mnie bardzo ważna. Gdyby mi nie zależało, w ogóle bym się na ten temat nie wypowiadał.

Powtórzę, że wielu ludzi w przemyśle filmowym chce zmienić ten stan rzeczy. Sam na każdym kroku usiłowałem pomagać w dokonaniu zmiany, i będę dalej to robił. Kiedy dostałem scenariusz filmu "Szczęściarze", optowałem za tym, by wyreżyserowała go moja przyjaciółka, Megan Griffiths. Udało jej się i zrobiła wspaniały film (proszę, obejrzyjcie go). Przy moim kolejnym projekcie, "Book of Henry", niemal wszystkie szefowe działów są kobietami. Czy dam kiedyś kobiecie-reżyserce taką samą szansę, jaką dał mi Steven Spielberg? Miejmy nadzieję, że kiedy to zrobię, nie będzie to już nawet miało znaczenia. Będzie to status quo.

Dziś wieczorem wróciłem do domu z Nowego Jorku i zobaczyłem moją córkę po tygodniu rozłąki. W głowie wciąż miałem problem [o którym dyskutujemy]. Dużo myślałem o tym, jak ważne jest dla mnie to, by ją umacniać, nawet teraz, kiedy ma 3 lata. Zachęcać ją, by brała z życia to, co chce, by przejmowała ster. Taka postawa zaczyna się wraz z poczuciem pewności, że szczyt jest osiągalny. Bycie filmowcem nie jest łatwe. Wymaga lat zawodów. To trudna, często wyczerpująca praca. Wymaga niesamowitej wytrwałości i - nieraz graniczącej ze złudzeniami - wiary we własne siły. Jedyne, co mogę zrobić, to wychować jedną dziewczynkę z tego rodzaju odwagą, a potem pozwolić jej wybrać swoją ścieżkę. To mój wkład. Reszta należy do niej.