Festiwal w Cannes: lewica, Palmy i Hollywood

Filmweb / autor: /
https://www.filmweb.pl/news/Festiwal+w+Cannes%3A+lewica%2C+Palmy+i+Hollywood-43137
Już za kilka godzin po raz 61. ruszy festiwal w Cannes. Na Lazurowe Wybrzeże tłumnie ściągają tabuny dziennikarzy, fotoreporterów i turystów pragnących rozsmakować się w świecie wielkiego kina. W błyskach fleszy będą się pławić gwiazdy mniejsze i większe, wybuchnie pewnie parę skandali, a malkontenci ponarzekają na komercjalizację imprezy. Jak zwykle.
Idea festiwalu w Cannes zrodziła się pod koniec lat 30. Francuskie autorytety, zaniepokojone interwencją faszystowskiego rządu w program weneckiej imprezy, postanowiły stworzyć alternatywne święto kina, które byłoby wolne od politycznych nacisków. Pierwsza edycja miała się odbyć na początku września 1939 r. Plany, jak wiadomo, pokrzyżowała II Wojna Światowa. Festiwal odwołano, ale idea pozostała. Zaledwie rok po zakończeniu zmagań z Hitlerem, impreza ruszyła na nowo pod patronatem francuskiego ministerstwa spraw zagranicznych. Złota Palma – nagroda przyznawana najlepszemu filmowi w konkursie – została wprowadzona w 1955 r. Jako pierwszy otrzymał ją "Marty" Delberta Manna – komedia o włoskim rzeźniku szukającym miłości.
Do tej pory impreza miała tylko jeszcze jedną przerwę. W 1968 roku lewicowi reżyserzy pod wodzą Louisa Malle'a wtargnęli do festiwalowego pałacu, pragnąc w ten sposób zamanifestować solidarność ze strajkującymi w Paryżu studentami. Dodatkowo z powodów ideologicznych Milosz Forman i Carlos Saura postanowili wycofać z konkursu swoje filmy. Organizatorzy ulegli naciskom, a statuetka Złotej Palmy musiała czekać na właściciela do następnej wiosny.
Mimo upływu lat Cannes pozostaje jedną z najbardziej prestiżowych imprez filmowych i miejscem, w którym warto bywać. Nagradzane tu dzieła trafiają często do annałów kinematografii. Zdarzało się jednak, że wyroki jury miały więcej wspólnego z polityką niż sztuką. Za najświeższy przykład może posłużyć "Fahrenheit 9/11" z 2004 roku. Głównym celem tej sprawnie skręconej agitki było niedopuszczenie do reelekcji prezydenta USA George'a W. Busha. Na czele jury stał wówczas Quentin Tarantino. Nie ma co ukrywać – fakt, iż Złota Palma przypadła "Fahrenheitowi", jest głównie jego zasługą. Dziś ten film potraktować można co najwyżej jako ciekawostkę – dowód na to, że Amerykanie mają najlepszą demokrację na świecie.
Jak będzie w tym roku? Prym wśród jurorów wiedzie Sean Penn, który nigdy nie ukrywał swych lewicowych poglądów. Z pewnością jego serce zabije mocniej na pokazie filmowego dyptyku o Che Guevarze w reżyserii innego Demokraty Stevena Soderbergha. Być może spodoba mu się również "Il divo" - historia włoskiego premiera Giulio Andreottiego. Ten zażarty katolik został w pewnym momencie oskarżony o kontakty z mafijną ośmiornicą i zlecenie morderstwa dziennikarza. W 2004 roku Penn dostał Oscara za rolę w "Rzece tajemnic" Clinta Eastwooda. Czy zrewanżuje się jakoś staremu mistrzowi i zechce nagrodzić jego nowy film "The Changeling"? To opowieść o kobiecie (Angelina Jolie), która podejmuje walkę ze skorumpowaną policją i władzami Los Angeles.
Wśród innych uznanych twórców pokazujących swoje dzieła na tegorocznym festiwalu znaleźli się Atom Egoyan ("Adoration"), bracia Dardenne ("Le Silence De Lorna"), Wim Wenders (The Palermo Shooting), Charlie Kaufman ("Synecdoche, New York") oraz Walter Salles ("Linha De Passe"). Ciekawie zapowiada się również nowy film Fernando Meirellesa ("Wierny ogrodnik"). "Miasto ślepców" opowie o tajemniczej epidemii, która odbiera ludziom wzrok. W rolach głównych gwiazdy: Julianne Moore, Mark Ruffalo i Gael Garcia Bernal.
Pisząc o Cannes nie wolno zapomnieć polskich akcentach towarzyszących tej imprezie. Na Lazurowym Wybrzeżu odbędzie się światowa premiera "Czterech nocy z Anną" w reżyserii Jerzego Skolimowskiego. Obraz zostanie pokazany w ramach "Quinzaine des Realisateurs". Ponadto w sekcji "Short Film Corner" zaprezentowane zostaną cztery krótkometrażówki autorstwa młodych twórców znad Wisły: Anny Maliszewskiej, Marcela Sawickiego, Agnieszki Smoczyńskiej i Norah McGettigan.
Festiwal w Cannes lubi się z Hollywood. Organizatorzy dbają o to, by na bulwarze La Croisette pojawiały się najgorętsze nazwiska Fabryki Snów. W tym roku na czerwonym dywanie ujrzeć mamy Harrisona Forda, Shię Labeoufa i Cate Blanchett. Wszystko z okazji uroczystej premiery "Indiany Jonesa i Królestwa Kryształowej Czaszki". Ponadto w trakcie imprezy odbędzie się specjalny pokaz "Kung Fu Pandy" - nowej animacji studia Dream Works.
Atrakcji z pewnością nie zabraknie, a najświeższe informacje z festiwalu znajdziecie oczywiście na Filmwebie. Przedstawienie czas zacząć...
Udostępnij: