Filmweb sp. z o.o.
https://www.filmweb.pl/article/Rozmawiamy+z+gwiazdami+%22Daredevila%22-130346

Rozmawiamy z gwiazdami "Daredevila"

  • Filmweb
  • autor: Marcin Dąbkowski
  • Wywiad
Z Charliem Coxem i Joanne Whalley mieliśmy okazję porozmawiać na początku tego roku w owianym złą słąwą Hell's Kitchen, na planie trzeciego sezonu "Daredevila", który już jutro pojawi się na Netfliksie. Charlie – tytułowy Daredevil, i Joanne – grająca nową postać, siostrę Maggie, opowiedzieli nam o duchowej przemianie Murdocka, relacji pomiędzy ich bohaterami i oczywiście o "Willow".


TStZbOr.jpg



Marcin Dąbkowski: Co zwykle robisz pomiędzy kręceniem scen?

Charlie Cox: Dobre pytanie. To zależy chyba od tego, jakie sceny akurat kręcimy. Jeśli nie jest to coś bardzo emocjonalnego, to staram się dużo rozmawiać z ludźmi. Wtedy, w momencie kiedy słyszę "AKCJA", wchodzę bezpośrednio w postać, nie analizując i nie myśląc za bardzo nad tym, co mam zaraz zagrać. W przypadku scen, w których mamy dużo emocji, zazwyczaj staram się wyciszyć i jak najlepiej przygotować.

Jaką drogę Matt przejdzie w trzecim sezonie? Jak się zmieni?

CC: To pierwszy raz, kiedy dochodzę do trzeciego sezonu serialu telewizyjnego jako główny aktor. Najbardziej jest dla mnie interesujące to, jak zmienia się nastawienie mojego bohatera – czy to do siebie, do swojego życia czy też do innych postaci. Po tym, co się wydarzyło pod koniec drugiego sezonu, no i oczywiście też w "The Defenders", wydawało mi się, że to idealny moment, aby zmienić trochę charakter mojej postaci. O tym najcześciej rozmawialiśmy z naszym showrunnerem – jak te wydarzenia wpłyną na graną przeze mnie postać. Bo wiesz, to trzeci sezon, chciałbyś zagrać inaczej, zmienić swoją postać, ale z drugiej strony musisz być przecież wciąż tym samym Mattem Murodockiem. Ale odpowiadając na Twoje pytanie: podejście Matta do Boga na pewno się zmieni. Wydaje mi się, że on wierzy w Boga i że chyba zawsze w niego wierzył, ale teraz zacznie kwestionować swoją wiarę. Na pewno męczy go to, co się przydarzyło Elektrze, w końcu została zabita, wskrzeszona i ponownie zabita. Dociera do niego, że Bóg może i jest zdolny do wielkich czynów, ale też do wielkiego okrucieństwa.

Twój bohater wraca do zdrowia w podziemiach kościoła, gdzie opiekuje się nim siostra zakonna, jest więc wokół niego dużo Boga.

CC: Tak, siostra Maggie odegra dużą rolę w trzecim sezonie i pomoże mu w odnalezieniu właściwej drogi. W sumie w poprzednich dwóch sezonach Matt walczył głównie ze sobą, ze swoim alter-ego. W trzecim, po tym co się wydarzyło pod koniec "The Defenders", Matt zacznie akceptować siebie i fakt, że więcej w nim Daredevila niż Murdocka.

Czy rola siostry Maggie była wyzwaniem?

Joanne Whalley: Uwielbiam siostrę Maggie, naprawdę świetnie się bawię, grając tę rolę. Jest silna, zaradna, odważna, zabawna no uwielbiam ją!

Głównym motywem przewodnim tego sezonu jest strach. Czego najbardziej boi się siostra Maggie?

JW: Może nie tylko strachem, co wyzwaniem, jest to, że ona zawsze stara się być dobra we wszystkimi i dla każdego, chce dawać z siebie wszystko na każdym kroku. Jeśli Maggie czegoś się boi, to będzie to właśnie niemożność bycia najlepszą i dawania z siebie wszystkiego.

GettyImages-505011512.jpg
Getty Images © Angela Weiss


A w co wierzy?

JW: Na pewno w Boga. Wierzy też w ludzkość, w siłę dobra – ale tego, które mamy w środku. W ogóle wydaje mi się, że to taka spoko zakonnica. Jak miałam 12 lat, poszłam do szkoły, w której uczyły zakonnice i kilka z nich było w porządku. Wiadomo, jak się coś przeskrobało, to były za to kary. Najgorsza, jaką pamiętam, to jak musiałam pozmiatać całe boisko. A wiesz za co? Bo założyłam złe buty! Ale nasz siostry, w szczególności siostra Marie Francis, były super, miały świetny kontakt z dzieciakami. Może siostra Maggie nie do końca taka jest, bo jednak to inna sytuacja, ale starałam się zagrać spoko zakonnicę.

***dzwoni telefon***

O nie, znowu

Może to siostra Marie Francis?

JW: Tak, pewnie dowiedziała się, że założyłam złe buty!

Jak w ogóle wygląda spotkanie Maggie z Murdockiem? W końcu znała go, kiedy był jeszcze dzieckiem.

JW: Matt zostaje przyprowadzony do niej przez ojca Lantoma, ale początkowo go nie poznaje, bo przecież on w sierocińcu był lata temu. Dopiero później ojciec Lantom mówi jej, że "to jeden z naszych"

Czy ich relacja jest głębsza? 

CC: Na początku sezonu, kiedy Matt stara się wyzdrowieć po tym, co się wydarzyło pod koniec "The Defenders", tak na dobrą sprawę jedynymi osobami, z którymi wchodzi w jakiekolwiek interakcje, są siostra Maggie i ojciec Lantom. Te sceny grało mi się naprawdę super, szczególnie te z siostrą Maggie. To osoba, która znała Matta jak był dzieckiem i teraz powraca do jego życia. Choć początkowo ma go jedynie przywrócić do zdrowia, to finalnie z opiekunki zamienia się w kogoś, kto pomaga mu się ukrywać i pokazuje, co dalej ma zrobić ze swoim życiem. Nie mogę się doczekać, aż fani zobaczą nasze wspólne sceny, bo to Matt Murdock, jakiego jeszcze nie znali.

GettyImages-514816872.jpg
Getty Images © Jamie McCarthy

W komiksie "Born Again" pada takie zdanie: Człowiek bez nadziei jest człowiekiem, który się niczego nie boi (ang: A man without hope is a man without fear). Czy myślisz, że Matt najbardziej boi się tego, że straci wiarę?

CC: Wydaje mi się, że jest to na pewno wysoko na jego liście. To zależy w sumie od tego, w czym on pokłada nadzieję. Na początku trzeciego sezony zobaczysz, że najbardziej boi się, że nie będzie miał żadnego celu w życiu. Przez poprzednie dwa sezony trzymał się przekonania, że przyświeca mu jakiś większy cel, że jest czemuś przeznaczony. Wyzwaniem było trzymanie się tego celu i kierowanie swoimi poczynaniami tak, aby dobrze spełniać swoją rolę. Chciał dowiedzieć się, czego ludzie od niego oczekują, czego Bóg od niego oczekuje, kim ma być. Zawsze jednak się tego trzymał, zawsze wydawało mu się, że swoimi czynami coś zmienia. Na początku trzeciego sezonu Matt będzie jednak nie do końca sprawny, tak jak był w przeszłości i stąd wezmą się pytania o to, czy wciąż jest potrzebny, po co właściwie istnieje. Niemożność bycia tym, kim był wcześniej, będzie dla niego bardzo bolesna.

Wracając jednak do tego, że Twój bohater czuje się bardziej Daredevilem niż Mattem Murdockiem. Czy to znaczy, że w trzecim sezonie więcej będziesz biegał w stroju superbohatera?

CC: W tej chwili nie mam pojęcia, bo czytałem skrypt tylko do odcinka, który w tej chwili kręcimy. Nie chcę nawet zgadywać, bo naprawdę nie wiem, co napisali nasi scenarzyści. Ale mogę powiedzieć, że zmiana podejścia do samego siebie, o której wcześniej rozmawialiśmy, pociągnęła też za sobą zmianę podejścia do wykonywanej przez Matta pracy. Przynajmniej na początku sezonu praca Matta będzie wydawać się czymś odległym, wspomnieniem, a nie ważną częścią jego życia.

Gdybyś spotkał się na sali sądowej z Foggym Nelsonem, po dwóch przeciwnych stronach, to jak myślisz: który z Was by wygrał?

CC: Wydaje mi się, że Foggy jest dużo lepszym prawnikiem. Na bank nim jest na początku trzeciego sezonu Daredevila. Murdock na pewno jest lepiej przeszkolony i lepiej zna się na tej robocie, ale zbyt emocjonalnie podchodzi do branych przez siebie spraw i za bardzo się w nie angażuje, przez co nie może być tak dobrym prawnikiem, jakim chciałby być. Tak, gdyby mieli się spotkać na sali sądowej, to wydaje mi się, że Foggy by wygrał.

98520.jpg

Nie masz już dość Daredevila? Co Ci się w nim najbardziej podoba?

CC: Chyba to, że to jeden z niewielu postaci niepełnosprawnych w świecie Marvela, a dodatkowo tę niepełnosprawność przekuł w swoją przewagę, co jest moim zdaniem metaforycznie świetną życiową lekcją. Każdy z nas był kiedyś w gorszej pozycji, ale sztuką nie jest użalanie się nad sobą, ale właśnie przekucie tego w przewagę. Szukanie wyjścia z każdej, nawet najgorszej sytuacji, to coś, czego moglibyśmy się uczyć od Matta.

Jako fan, nie mogę o to nie spytać. 20 lat temu zagrałaś w "Willow". Jak wspominasz tę przygodę?

JW: Uwielbiam ten film, w końcu poznałam na planie swojego przyszłego męża! Uwielbiam sceny akcji, a w tym filmie miałam ich całkiem dużo. Pojedynki, strzelanie z łuku, jazda konno Uwielbiam jazdę konno, a czy może być coś piękniejszego niż sytuacja, w której ktoś ci płaci, żebyś pojawiła się na planie konno? To była wielka, epicka przygoda. Niesamowite jest to, że ten film wciąż żyje. Czasami jak występuję w radiu, gdzie zapraszana jest widownia, albo gdziekolwiek się pojawiam publicznie, zawsze zjawia się ktoś z obrazkiem z "Willow" czekający na autograf.

Czy właśnie dla takich chwil zostałaś aktorką?

JW: Od zawsze chciałam nią być. Wiesz, dorastałam w Wielkiej Brytanii i w telewizji mieliśmy raptem 3 kanały. Wieczorami w weekendy były grane maratony starych filmów i ja je uwielbiałam! Wszystkie te czarno-białe stare produkcje. Wtedy właśnie zrozumiałam, że jedyne, co chcę w życiu robić, to być aktorką. Jak Betty Davis Kochałam te filmy. Chciałam być wszystkimi tymi świetnymi aktorkami jednocześnie.

Gdybyś mogłą cofnąć się w czasie, zmieniłabyś coś w swojej karierze?

JW: Nie, kocham moje życie. Nawet jak zdarzały się gorsze momenty, to zawsze wyciągałam z nich jakąś lekcję. Zawsze staram się chwytać nowych rzeczy, robić coś, czego jeszcze nie robiłam. Nie zawsze to wychodzi, ale wiem, że przynajmniej spróbowałam. 

zobacz też: