Raczej średniaczek, choć nawet wciągnął mnie na te 20 h. Lubię czasami zagrać w takiego właśnie średniaka. Podobnie miałem z Sherlockiem Holmesem i Tajemnicą Mumii. Jednak kilka elementów sprawia, iż ciężko polecić Siege of Avalon. Fabuła jest nawet niezła. Twórcy wszędzie podkreślają książkowość swojej gry i to faktycznie widać. Same zadania nie należą do wymyślnych. Mamy tutaj klasyczne przynieś, wynieś, pozamiataj. Po jakimś czasie wkrada się znużenie a gra wydaje się wydłużana na siłę, gdyż mamy backtracking. W grze jest coś w rodzaju level scallingu, więc de facto jesteśmy karani za rozwijanie postaci tym, iż napotykamy silniejszych przeciwników. Sama walka polega po prostu na klikaniu na przeciwników i liczeniu, iż zabijemy ich nim oni zabiją nas. Nie ma aktywnej pauzy czy trybu turowego. Możemy mieć maksymalnie czterech towarzyszy, którzy są pomocni, ale lubią często ginąć. więcej