Polecamy niedoceniane filmy cenionych reżyserów

Filmweb autor: Jakub Popielecki /
Filmweb Sp. z o. o. Sp. k.
https://www.filmweb.pl/news/Polecamy+niedoceniane+filmy+cenionych+re%C5%BCyser%C3%B3w-137433
Polecamy niedoceniane filmy cenionych reżyserów
źródło: Materiały prasowe
Czas spędzony w domu sprzyja refleksjom, przewartościowaniom, drugim szansom. Dziś proponujemy, byście wykorzystali ten czas na ponowne przyjrzenie się filmom znanych reżyserów, które w momencie premiery spotkały się z (często niesłuszną) krytyką, albo które (często niesłusznie) oddelegowano do ciemnych kątów imponujących filmografii ich twórców. Któremu z poniższych jesteście gotowi dać drugą (albo pierwszą) szansę?

***



David Lynch wszedł tak głęboko do własnego tyłka, że nie mam ochoty oglądać jego kolejnego filmu, powiedział Quentin Tarantino, obejrzawszy "Ogniu krocz za mną" na festiwalu w Cannes w 1992 roku. Fani "Miasteczka Twin Peaks" byli równie zawiedzeni. Cliffhanger z drugiego sezonu pozostał nierozwiązany, uroczego agenta Coopera zastąpił arogancki agent Desmond (Chris Isaak), a gwiazdorski gościnny występ Davida Bowiego okazał się trwać byle trzy minuty i nikt nie zrozumiał, o co w nim chodziło. Warto jednak dać "Ogniu krocz za mną" drugą szansę, bo to jeden z najbardziej bezkompromisowych i przerażających filmów w filmografii Lyncha: zarazem mrożąca krew w żyłach opowieść o przemocy domowej, jak i psychodeliczna filmowa jazda bez trzymanki. A przecież właśnie dla takich doznań oglądamy filmy Lyncha

Lepszy niż: zdecydowana większość filmowych kontynuacji popularnych seriali.

***

"Czerwony smok" (iTunes)


Pamięć o tym filmie przyćmiły tyleż ikoniczne "Milczenie owiec" i druga wersja "Czerwonego smoka", co późniejsze arcydzieła Michaela Manna w rodzaju "Gorączki" czy "Informatora". Tego "Manhuntera" - albo, jak wolą polscy tłumacze, "Czerwonego smoka" - nie można jednak lekceważyć. Mann nakręcił film, który jest nie tylko trzymającym w napięciu thrillerem, ale i mroczną opowieścią o patrzeniu w otchłań, która patrzy na ciebie z powrotem. Warto obejrzeć go choćby nawet dla czystego estetycznego doznania - reżyser już w latach 80. był bowiem mistrzem w operowaniu kolorem i ścieżką dźwiękową. No a Brian Cox stworzył zupełnie inną niż Anthony Hopkins - ale równie ciekawą - interpretację postaci Hannibala Lectera (tu zwanego "Lecktorem"). Upolujcie ten film. 

Lepszy niż: "Czerwony smok" Bretta Ratnera.

***



Ostatni film Stanleya Kubricka został przyjęty z konfuzją. Zamiast imponujących popisów reżyserskiej maestrii rodem z "2001: Odysei kosmicznej" dostaliśmy wyciszoną niby-komedię, niby-dramat, w której Tom Cruise snuje się po mieście. Zamiast spodziewanych "momentów" i gorącej atmosfery erotycznego thrillera z - wówczas jeszcze małżonkami - CruiseemNicole Kidman dostaliśmy chłodną, wyrachowaną partię filmowych szachów. Co tu dużo mówić: "Oczy szeroko zamknięte" nie obnoszą się ze swoimi zaletami. Ale gwarantują nie lada przygodę dla tych, którzy spojrzą na film przychylnym okiem i zechcą podążyć za Kubrickiem na drugi koniec tęczy. No i "Oczy..." są jednym z najbardziej nietypowych filmów bożonarodzeniowych. 

Lepszy niż: "Wielkie oczy", "Oczy anioła", "Wzgórza mają oczy 2".

***

"Po godzinach" (iTunes)


"Niedoceniony" to może za mocne słowo w odniesieniu do filmu nagrodzonego za reżyserię na festiwalu w Cannes. Na pewno jednak "Po godzinach" nie jest darzony taką estymą jak "Taksówkarz" czy "Wściekły byk" i dziś trochę o nim zapomniano. Szkoda, bo to rzecz zupełnie wyjątkowa w filmografii Martina Scorsesego: absurdalna komedia o pewnej pechowej nocy spędzonej na nowojorskim Soho. Screwball comedy spotyka tu film noir, satyra na japiszonów zgrabnie łączy się z sugestywnym portretem metropolii po zmroku, a klimat paranoi i nerwowe napięcie sprawiają, że oglądając siedzimy jak na szpilkach. Warto obejrzeć i przekonać się, że Scorsese potrafi kręcić też bez De Niro czy DiCaprio

Lepszy niż: "Wyspa tajemnic", "Milczenie", "Aviator".

***

"Czarny deszcz" (HBO, Player.pl)


Czy "Czarny deszcz" Ridleya Scotta to dobry film? Niekoniecznie. Wizja relacji amerykańsko-japońskich jest tu cokolwiek kolonialna, intryga dość stereotypowa, a Michaela Douglasa niezbyt trafnie obsadzono w roli Mela Gibsona. Nie zmienia to jednak faktu, że seans "Czarnego deszczu" wciąż daje mnóstwo frajdy. Szukasz sprawnego, odmóżdżającego akcyjniaka? Opowieść o parze amerykańskich policjantów, których śledztwo prowadzi aż do egzotycznego Tokio, będzie jak znalazł: nie zabraknie groźnej yakuzy, ostrych samurajskich mieczy i szybkich motocykli. Znajdzie się też coś dla kinofili, tropiących ślady autorskiego stylu Scotta: atmosferyczne Tokio w obiektywie Jana De Bonta (przyszłego reżysera "Speed") zapiera przecież dech w piersiach i leży całkiem niedaleko cyberpunkowego Los Angeles przyszłości z "Łowcy androidów".

Lepszy niż: koronawirus, przez którego odwołano Twój lot do Tokio.

***

Kiedy już obejrzycie wszystkie powyższe filmy, zbadajcie listy filmów polecanych przez Martina Scorsesego, filmów, które poróżniły redakcję Filmwebu, filmów plażowych oraz filmów, które wzbudziły kontrowersję, otrzymując znak "Filmweb poleca". Zapraszamy też do sekcji #ZOSTAŃWDOMU, gdzie co tydzień znajdziecie całkiem nowe zestawy wartych obejrzenia tytułów.
Udostępnij: