Orson Welles – Obywatel Kane (10) Najlepszy film wszech czasów? Możliwe. Z tym, że to nie jest film, który oglądamy dla fabuły albo głównego bohatera. Stąd chyba większość nieporozumień.
Francis Ford Coppola – Ojciec chrzestny II (1974) (10) Fredo to był głupek, ale wiecie co - trochę mi go żal. Roth pierwszych interesów uczył się w Budzanowie.
Werner Herzog – Aguirre, gniew boży (1972) (10) Przed pułkownikiem Walterem Kurtzem, mieliśmy Lope de Aguirre. Popol Vuh, Kinski-Oliver Kahn (xd), Helena Rojo. Dzieło bez fajerwerków i taniej popisówy
Federico Fellini – Słodkie życie (1960) (10) Tyle obrazów krąży mi po głowie, że nie wiem od czego zacząć. Wspomnę tylko o głupotach - Nico w hełmie mówiąca "AM AM" rozśmiesza mnie całkowicie xd ;-)
Ridley Scott – Łowca androidów (1982) (The Final Cut) (10) Facet pracujący w Bradbury Building zrobił mi zdjęcie na pierwszym piętrze hehe :-) Jest to film niezwykły, nie da się ukryć. Po dwóch Gwiezdnych wojnach, rówieśnik E.T. prezentuje się absurdalnie ze swoim analogowym światem i technikami tworzenia. The Final Cut ogląda się znakomicie i skoro reżyser tak chciał, niech to będzie ta właściwa wersja filmu. Ja też lubię ją najbardziej.
Yasujirō Ozu – Tokijska opowieść (1953) (9.8) Noriko jest jak Melanie Hamilton. Po co znów to obejrzałem? Bo uwielbiam jak Setsuko mówi IJJEEE!, a Ryū mruczy MMM...
David Lean – Lawrence z Arabii (1962) (9.8) Cud kina! Zobaczyć ten film w IMAX. Ale nie, tam puszczają marvele. Niezgodności historyczne mi nie przeszkadzają, wybaczam bo wyszedł wielki film.
Francis Ford Coppola – Czas apokalipsy (1979) (Final Cut) (9.7) To nie film o Wietnamie, ale nie przeszkadza mi to. Czekanie w napięciu na mistyczną końcówkę z Brando. Czas na poezję.
Alfred Hitchcock – Psychoza (1960) (Uncut Version) (9.7) Byłem pod dawnym The Jefferson Hotel w Phoenix heh :-). Naprawdę znakomicie się ogląda, można wracać do takiego filmu wielokrotnie.
Michael Curtiz – Casablanca (1942) (9.7) Tak ambitny historycznie, jak te kontury Polski na początku filmu. Infantylna propaganda, owszem, ale jak to się ogląda! Znakomicie. I jakie nazwiska, ech
Stanisław Bareja – Miś (1981) (9.7) Film, którego nie rozumieją ani młodzi Polacy, ani nikt za granicą. Jeden z dwóch przypadków (obok "Rejsu"), gdzie uwielbiam całą ścieżkę dialogową.
Mike Figgis – Timecode (2000) (9.7) Jeden z najbardziej przeoczonych wybitnych filmów w historii. Zajebiste wydanie DVD z dwoma wersjami i wyborem 4 ścieżek audio. Figgis zna się na muzyce.
Jean-Luc Godard – Do utraty tchu (1960) (9.6) Godard, przyznaj się, że finałową scenę zerżnąłeś z "Popiołu i diamentu"! Bardzo lubię ten film, nie z przyczyn historycznych, po prostu fajnie się ogląda
Friedrich Wilhelm Murnau – Wschód słońca (1927) (9.6) Wszystkich możesz oszukać, ale psa nie oszukasz. Gaynor takie słoneczko. Motyw przebaczenia niedoszłemu mordercy to przypał, ale cała reszta to arcydzieło
Jean Vigo – Atalanta (1934) (9.6) Ten film przypomina mi dlaczego kocham kino! Przyznajcie panie, że marzycie o takiej podróży poślubnej xd ;-) Śliczna Dita Parlo, zabawny hultaj Simon
Billy Wilder – Pół żartem, pół serio (1959) (9.6) Motyw z "przebieraniem się za baby" jest dziś czerstwy w chuj, ale ten film zawsze mnie bawi. Ulubiony od mistrza z Suchej Beskidzkiej :-)
Orson Welles – Dotyk zła (1958) (9.6) Film wygrywa konkurs po 3 minutach! Mancini, ukłony za muzykę. Welles - za wszystko. Dennis Weaver - a to debil ;-)
Nicholas Ray – Johnny Guitar (1954) (9.6) W Sedonie miałem jedną z najwspanialszych przygód życia, będę już na zawsze przywiązany do tego filmu. Ależ sceneria, ależ kolory!
Michelangelo Antonioni – Przygoda (1960) (9.5) Moja wersja - poślizgnęła się przypadkowo, poszła na dno w niefortunnym miejscu. Sandro cały film chce zaruchać, typ jest beznadziejny. Monica przepiękna