W pięknym filmie Johna Hughesa „Samoloty, pociągi i samochody” John Candy wzbija się na swoje aktorskie wyżyny. Słysząc litanię brutalnych obelg z ust Steve’a Martina, wypisuje wszystkie emocje na milczącej twarzy, po czym mówi: „Lubię siebie, moja żona mnie lubi, moi klienci mnie lubią. Bo jestem prawdziwy.” Była to maska. Pewnie nie tylko granej przez niego postaci. Dokument Colina Hanksa za maskę genialnego komika wejść próbuje, ale udaje mu się tylko połowicznie. Ostatecznie wygrywa słodycz i nostalgia. A może mroku Wujaszka Bucka po prostu nie sposób pokazać? Może nie jest to nam wcale potrzebne? Ciekawy dokument z gwiazdozbiorem wspominaczy Candy’ego, stosem archiwaliów i poruszającym wątku ojca przedwczesnej śmieci ojca Candy’ego, która przez całe (niestety krótkie) życie go prześladowała.