Autentycznie niepokojący, frenetyczny, a przy tym bezbrzeżnie smutny. Horror, którego groza wyraża się lękiem nie przed śmiercią, ale przed życiem bez miłości.
Imponuje dojrzałością i daje nastolatce być nastolatką nie komentując tego, jakby to był jakiś przypał. Osiąga kilka poziomów emocjonalnej szczerości, mimo że jest napisany bardzo jakby był jakąś intelektualną rozkminą. Najbardziej stymulujący, kiedy ludzki czynnik uniemożliwia filmowi jednoznaczność. Nie ma jak zawiązać wygodnej kokardki na całości, nawet kiedy wszyscy się w sumie starają być fair.
Wybitne kino wznoszące się na poziom antycznej tragedii, gdzie drobne szczegóły codzienności mogą znienacka zamienić się w grad metafor o Losie i Przeznaczeniu.