8,2
średnia ocena 94 krytyków
"Wielki Marty" to a) film sportowy z zajmująca 2/3 metrażu dygresją w środku, b) opowieść o tym, jak lata 80. wymyślono w latach 50. (patrz: świetna ścieżka dźwiękowa) oraz c) kino absolutnie "safdiczne", czyli popis spiętrzania perypetii w nieskończoność w duchu "Nieoszlifowanych diamentów" czy "Good Time". A wszystko na barkach Chalameta, który też jest świetny: niby antypatyczny, ale gotów przyjąć każde upokorzenie – czym kupuje sobie widza.
Wideorecenzje Tomasza Raczka
To nie jest arcydzieło, ale na pewno jest to wyzwanie dla widza: powiedz mi, co zobaczyłeś w tym filmie a powiem ci kim jesteś. Przyda się umiejętność odczytywania emocji innych ludzi i nieoceniania każdego na podstawie pierwszych trzech słów, gestów, uśmiechów i łez. Nawet pierwszy krzyk nie musi być przecież prawdziwy. Rodzinny ciąg przyczynowo-skutkowy trudniej jest ułożyć niż parę zdań recenzji filmu dla przyjaciół. Trzeba się wgryźć, zedrzeć z siebie codzienne maski, uspokoić własne ego, okiełznać wiedzący wszystko i porównujący ze wszystkim intelekt. Zamilknąć na moment - i to nie tylko dosłownie. Wtedy może uda się zrozumieć nie jedną postać, nie dwie, ale nawet kilka, a może wręcz wszystkie. Zrozumieć bez porównywania się i bez wydawania wyroku: kto winien, a kto nie. W zimnej ale krystalicznie czystej, jak woda w norweskich fiordach, opowieści tkwi pułapka: spróbujcie nie dygotać, ale też nie przegapcie okazji, by spojrzeć głębiej. Bo można i wtedy widać więcej.
7,4
średnia ocena 57 krytyków
krytyczka niezależna
Gdyby Park zrobił No Other Choice wcześniej zapewne zgarnąłby dla Korei Południowej pierwszego Oscara. Historia Man-su i jego rodziny to właściwie rewers „Parasite” – kino dyskomfortu i trafiająca w sedno hiperbola wyzysku oraz klasowego upokorzenia. Śmiech przez łzy gwarantowany. (Edit: brak nominacji to największy grzech Akademii)
    Nie wiesz co obejrzeć?
    Masz ochotę na coś ciekawego, ale nie wiesz na co? A może po prostu nie wiesz co Ci się spodoba?
    Losuj
    Określ kryteria