Sadie Sink nareszcie opowiada o swojej roli w nowym "Spider-Manie"
UWAGA! Poniższy news zawiera spoilery do filmu "Spider-Man: Całkiem nowy dzień" Po całych miesiącach utrzymywania swojej roli w tajemnicy, Sadie Sink w końcu miała okazję, by otwarcie porozmawiać z dziennikarzami o debiucie w MCU jako ikoniczna Jean Grey. W jednym z pierwszych wywiadów po premierze filmu aktorka podzieliła się ekscytacją z grania mutantki, opowiedziała o kulisach budowania roli oraz własnej interpretacji tej ważnej, komiksowej postaci.Sadie Sink jako Jean Grey – co sądzi o roli?Swoim debiutem w MCU Sadie Sink musiała – podobnie jak przed laty Tom Holland – wejść w buty postaci wypełniane w przeszłości przez inne aktorki. Słuchając niedawnego wywiadu da się zauważyć, jak ważnym było dla niej odróżnienie się od wersji Famke Janssen czy Sophie Turner, by spróbować wykreować własne, autorskie podejście do nowej interpretacji Jean Grey. Jest w niej wiele niedoskonałości. Poznajecie ją w dziwnym momencie. Nie sądzę, by była kimś, kto chce czynić krzywdę, ale sama została skrzywdzona, więc to jedyne, co zna. Z tego też względu nadanie jej akurat takiej przeszłości i motywu dla jej działań ma wielką moc. Powiedziano mi, że gram czarny charakter, ale że tak naprawdę nim nie jestem, i właśnie w ten sposób ją zagrałam. Nie do końca chciałam opierać się na takiej aurze złoczyńcy. Ponieważ w jej głowie to wszystko jest całkowicie uzasadnione. Z czym, szczerze mówiąc, się zgadzam. Myślę, że tak jest – powiedziała Sink już na wstępie. Wypowiedź aktorki podkreśla w szczególności ambiwalencję mutantki, która zdawała się najważniejszym elementem konstrukcyjnym tej wersji bohaterki. W tworzeniu nowej ekranowej Jean Grey chodziło o to, by maksymalnie wyróżnić ją z galerii przeciwników Marvela, dzięki czemu widzowie mogą poczuć do niej znacznie bardziej skomplikowane emocje niż zazwyczaj. We wczesnych rozmowach i na próbach dla reżysera zawsze było po prostu bardzo ważne, aby pokazać, że ona jest cierpiącą z bólu młodą dziewczyną. Podczas szukania jej własnego głosu oraz wymyślania, jak powinna wyglądać, pojawia się presja, by sprostać temu, jak zazwyczaj prezentuje się złoczyńca w filmie o superbohaterach, ale naszym planem było pójście w odwrotnym kierunku. Żeby nie skupiać się zbytnio na tych złych elementach i nie grać tego za mocno, ale raczej skupić się na pokazaniu naprawdę wściekłej, zranionej nastolatki — w czym, jak się zdaje, mam już doświadczenie (śmiech) – dodała Sink. "Spider-Man: Całkiem nowy dzień" – oceniamy film
































































































