Wyróżnienie w Konkursie "Powiększenie": Andrzej Wajda i "modne" dziewczyny

Publikujemy ostatni z tekstów wyróżnionych w 11. edycji konkursu krytycznofilmowego "Powiększenie", który w tym roku przebiegł pod hasłem roku Andrzeja Wajdy. Apolonia Marcinek pisze o metamorfozach figury "modnej" dziewczyny oraz przestrzeni polskiej "nowoczesności" w filmach "Niewinni czarodzieje" (1960) oraz "Polowanie na muchy" (1969). *** Lata 60. XX wieku w twórczości Andrzeja Wajdy stanowią fascynujący nawias między narodowymi tragediami „Popiołu i diamentu” (1958) a epickim rozmachem „Ziemi obiecanej” (1975). To dekada, w której reżyser, odkładając na bok mundury i historyczne sztandary, skierował kamerę na współczesność – na warszawskie ulice, jazzowe piwnice i duszne kawalerki. Poprzez filmy „Niewinni czarodzieje” (1960) oraz „Polowanie na muchy” (1969) Wajda nakreślił portret polskiej inteligencji, która w pogoni za zachodnim sznytem tworzy własną, unikalną i często groteskową formę egzystencji. W obydwu tytułach dominują kobiecie bohaterki. Kluczem do zrozumienia tej przemiany jest ewolucja postrzegania i prezentowania kobiet w filmach oraz przestrzeni, w której przyszło im żyć. W centrum obu filmów stoi postać „dziewczyny nowoczesnej”, jednak dzieli je niemal przepaść dekady, która zmieniła nadzieje „małej stabilizacji” w cynizm końca lat 60. Pelagia z „Niewinnych czarodziejów” (grana z niezwykłą lekkością przez Krystynę Stypułkowską) to uosobienie nowofalowej wolności. Jest równorzędną partnerką dla głównego bohatera – Bazylego (w tej roli Tadeusz Łomnicki). Nie jest to kolejna bohaterka, która jest robotnicą lub tragiczną ofiarą wojny, lecz dziewczyną zrodzoną z ducha egzystencjalizmu. Nocne spotkanie Pelagii i Bazylego to pewnego rodzaju intelektualny boks, gra pozorów, w której oboje udają bardziej zepsutych i obojętnych, niż są w rzeczywistości. Pelagia nie chce Bazylego zmieniać ani posiadać: chce go sprawdzić, rzucić mu wyzwanie. Jej „nowoczesność” objawia się w prawie do decydowania o sobie, w inteligencji i ironii, która służy jako tarcza przed prawdziwym uczuciem.  "Niewinni czarodzieje"Scena, w której Pelagia od początku kłamie na temat swojego imienia (mówi, że ma na imię Magda), pokazuje pewnego rodzaju manifestację wolności egzystencjalnej. W świecie, gdzie każdy musiał być gdzieś zameldowany i mieć dowód osobisty, Pelagia odmawia bycia „zdefiniowaną” i zdominowaną, zarówno przez system, jak i przez mężczyznę, z którym rozmawia.  Zupełnie inny obraz daje Irena w „Polowaniu na muchy”. Małgorzata Braunek wciela się w postać, którą krytycy – podobnie jak i sam reżyser – ochrzcili mianem „modliszki” (1). Irena nie szuka partnera do gry, lecz materiału rzeźbiarskiego. Czegoś, a właściwie kogoś, kogo może ulepić od nowa – tak jak chce, niczym rzeźbę z gliny. Włodek (Zygmunt Malanowicz), przeciętny bibliotekarz, staje się dla niej projektem.  "Polowanie na muchy"Irena to „modna dziewczyna” nowej ery: drapieżna, zdeterminowana, wykorzystująca atrybuty nowoczesności (jak choćby kultowe wielkie okulary, w których przypomina tytułową muchę), by dominować. Jest niczym femme fatale, jednak nie zabija pistoletem, lecz ambicją. Wysysa z Włodka jego tożsamość, wykorzystuje jego osobę dla własnej satysfakcji tworzenia kogoś "wpływowego".  Jeśli Pelagia była powiewem wolności, Irena jest ucieleśnieniem opresji ubranej w najmodniejszy żakiet. Wajda, pod wpływem prozy Janusza Głowackiego, pokazuje tu lęk mężczyzny przed kobiecą siłą, która w świecie pozbawionym wielkich idei, skupia się na bezwzględnej walce o status. To właśnie wątek statusu jest w obu dziełach skutecznie uwydatniony. Bohaterowie tych filmów to inteligenci, lecz nie intelektualiści. Podchodzą do życia w sposób swobodny, żyją tu i teraz (swoiste carpe diem), z dystansem. Fasada intelektualna pozwala im na niezobowiązujące podejście. Wizerunek, jaki budują, pełni funkcję azylu, bezpiecznego miejsca, gdzie pod maską cynika można ukryć lęk przed prawdziwym zaangażowaniem. Jeśli wszystko jest grą intelektualną, nikt nie może zostać zraniony.  Rezonuje to z myślą, którą doskonale rozwija Susan Sontag w swoim tekście „Przeciw interpretacji”, pisząc o tym, że współczesny styl bycia jest formą oporu przeciwko sentymentalizmowi; Pelagia i Bazyli są tego idealnym przykładem (2). Bohaterowie nie chcą interpretować swoich uczuć, wolą przeżywać czystą formę wzajemnej licytacji i intelektualnego flirtu. Ich zachowanie jest więc realizacją postulatu Sontag o prymacie stylu nad treścią. O ile u Sontag styl jest wyzwoleniem, o tyle w „Polowaniu…” staje się on już tylko „pustym znakiem” lub narzędziem społecznej opresji, gdzie fasada intelektualna nie tylko nie chroni wrażliwości, lecz maskuje jej brak.  "Niewinni czarodzieje"Tak jak magnetofon Bazylego nie służy do pracy, lecz do autokreacji, tak gigantyczne okulary Małgorzaty Braunek w „Polowaniu…” są narzędziem manifestu swojej osobowości dla bohaterki. Pokój Bazylego w „Niewinnych…” jest prosty, ascetyczny. To „stacja badawcza”, w której dwoje ludzi testuje granice swojej szczerości. Pustka tego wnętrza jest wolnością – pozwala bohaterom wypełnić ją własną grą. Oprócz tego jest to również film oparty na słuchaniu. Bogaty w rozmaite, długie dialogi między bohaterami, staje się intelektualnym poligonem postaci.  Kluczowym rekwizytem jest magnetofon, z którego płynie muzyka jazzowa. Nowoczesność jest tu niematerialna, ulotna, oparta na rytmie i improwizacji. Relacja Pelagii i Bazylego przypomina jam session – liczy się to, co wybrzmiewa między słowami. W „Niewinnych czarodziejach” jazz (z muzyką Krzysztofa Komedy) jest językiem wolności. Polska jako światowy i wizjonerski kraj, lecz wciąż zakompleksiony w przaśnej rzeczywistości PRL-u stara się aspirować do bycia częścią Zachodu, między innymi poprzez scenografię, która sama w sobie jest bohaterem. Piwnice i zadymione lokale to enklawy, w których bohaterowie mogą poczuć się obywatelami świata. To tutaj rodzi się styl bycia „cool”, zapożyczony prosto z paryskich bulwarów. Ich rozmowy zazwyczaj skupiają się na artystach, szeroko pojętej kulturze – większość naszych bohaterów to z wykształcenia humaniści. W akompaniamencie grającej muzyki, paląc papieros za papierosem, mówią o działalnościach artystycznych. Nie odstają również nowocześnie urządzone mieszkania.  W obu filmach wnętrza pełnią funkcję manifestu. U Bazylego widzimy magnetofon szpulowy oraz skuter Lambretta – atrybuty sukcesu młodego lekarza-muzyka. W „Polowaniu…” nowoczesność staje się już bardziej agresywna, niemal pop-artowa. Nad percepcją tego filmu dominuje zmysł wzroku. Oprócz wymiany zdań pomiędzy bohaterami, zwracamy uwagę na bogatą estetykę i scenografię (konceptu Teresy Barskiej). Mieszkania są pełne modnych gratów, które mają maskować duchową pustkę. Tragizm (lub właściwie komizm) tych przestrzeni polega na ich izolacji. To wyspy „światowości” otoczone przez szarość codzienności.  "Polowanie na muchy"Wajda sugeruje, że ta polska nowoczesność jest w dużej mierze fasadowa – to kostium, który bohaterowie zakładają, by ukryć swoje kompleksy, brak życiowego celu czy strach przed autentycznością. Podczas gdy w „Czarodziejach…” nowoczesne wnętrza były znakiem nowej ery, w „Polowaniu…” są one tłem dla ludzkiej małości. Intelektualizm staje się tu kampowy w rozumieniu wspomnianej już Susan Sontag – jest tak przesadzony i sztuczny, że staje się własną parodią (3). W swoim słynnym tekście autorka definiuje kamp jako zamiłowanie do sztuczności, do „stylu kosztem treści”. Kamp kocha rzeczy „za bardzo” – zbyt dekoracyjne, zbyt dramatyczne, zbyt strojne. Sontag pisze: Kamp to doświadczenie świata jako zjawiska estetycznego (…) nie w kategoriach piękna, lecz w kategoriach stopnia sztuczności (4). Tak zwana estetyka „kolorowych ptaków”: w kontraście do szarej, gomułkowskiej ulicy, pop-art oferował jaskrawe barwy, geometryczne wzory i fascynację plastikiem. Zauroczenie twórczością Andy’ego Warhola wybrzmiewało wtedy szczególnie. Ponieważ towary luksusowe były trudno dostępne, przedmioty codziennego użytku (jak puszka po zagranicznym napoju czy zachodni magazyn mody) stawały się niemal dziełami sztuki (5). W książce „Znaczenia modernizmu" Piotr Piotrowski wyjaśnia, jak dbałość o styl i formę (modernistyczny sztafaż) pozwalała artystom i inteligencji czuć się częścią Zachodu, nawet jeśli na co dzień funkcjonowali w realiach systemowych PRL-u. "Polowanie na muchy"Ewolucja ta najwyraźniej ogniskuje się w kobiecych protagonistkach, które redefiniują klasyczną figurę kobiety fatalnej. Pelagia z początku dekady to „fatalizm oświecony” – jej niszczycielska siła nie uderza w życie bohatera, lecz w jego pancerz kłamstw. Jest ona ucieleśnieniem „sontagowskiego„ ideału, w którym styl stanowi barierę ochronną dla autentycznej, kruchej wrażliwości. Z kolei Irena z końca dekady to „fatalizm pop-artowy” postać płaska, graficzna, chłodna i pozbawiona empatii, która miłość zamienia w proces produkcyjny. Jeśli Pelagia rzucała mężczyźnie wyzwanie, by stał się sobą, Irena tresuje go, by stał się „kimś” w oczach snobistycznego otoczenia.  Patrząc na oba filmy, widać wyraźną zmianę nastroju pomiędzy początkiem a końcem dekady lat 60. „Niewinni czarodzieje” niosą w sobie jeszcze nutę romantyzmu ukrytego pod maską cynizmu. Andrzej Wajda udowadnia, że „modna dziewczyna” lat 60. to postać tragiczna w swojej pogoni za formą. Niezależnie od tego, czy jest partnerką w jazzowej improwizacji jak Pelagia, czy bezwzględną kreatorką cudzych losów jak Irena, zawsze pozostaje uwięziona w dekoracjach Polski, która desperacko chce być inna, niż jest w rzeczywistości. To kino ucieczki w formę, która ostatecznie okazuje się ucieczką donikąd.  "Niewinni czarodzieje"Twórca zamyka tę dekadę z pesymistycznym, ironicznym uśmiechem. Pokazuje, że ucieczka w styl, choć estetycznie pociągająca, nie rozwiązała fundamentalnych dylematów polskiej inteligencji. Pozostawiła ją jedynie w wielkich oprawkach okularów, w mieszkaniach pełnych modnych bibelotów, ze świadomością, że pod tą lśniącą powierzchnią, pustka stała się jeszcze bardziej dotkliwa. To właśnie ten moment, w którym „erotyka sztuki” Sontag spotyka się z brutalną socjologią czasów PRL-u, mówiąc o ponadczasowej sile tych dwóch, pozornie tylko „lekkich” filmów mistrza. Przypisy: 1. https://youtu.be/mWnPyqfzFmM?si=eXCJOBS2zLTc7Mk0 2. Susan Sontag, "Przeciw interpretacji i inne eseje", autorka rozwija swoje myśli o dystansie estetycznym – dystans jako ochrona przed zranieniem, co idealnie wpasowuje się w zachowanie bohaterów. 3. Susan Sontag, "Notes on Camp" 4. Tamże, str. 16 – tłumaczenie własne. 5. Piotr Piotrowski, "Znaczenia modernizmu. W stronę historii sztuki polskiej po 1945 roku", str. 175-176 Bibliografia: Piotrkowski Piotr, "Znaczenia modernizmu. W stronę historii sztuki polskiej po 1945 roku", wyd. REBIS, Poznań, 1999  Sontag Susan, "Notes on Camp", wyd. Penguin Classics, 2018 Sontag Susan, "Przeciw interpretacji i inne eseje", tłum. D. Żyłowska, wyd. Karakter, Kraków 2012

"Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy": zwiastun 3. sezonu

Platforma Prime Video zaprezentowała pierwszy zwiastun trzeciego sezonu serialu "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy". Nowe odcinki zadebiutują w serwisie 1 listopada. "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy": zwiastun 3. sezonu "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy": nowa gwiazda w obsadzieAkcja 3. sezonu rozgrywa się u szczytu konfliktu między elfami a Sauronem. Mroczny Władca dąży do stworzenia Jedynego Pierścienia, który zapewni mu przewagę w wojnie, pozwoli podporządkować sobie wszystkie ludy i ostatecznie zapanować nad całym Śródziemiem.  Podczas panelu serialu na Comic-Conie w San Diego ujawniono również, że głosu Balrogowi użyczy Simon Pegg. Potężna ognista istota ma odegrać ważną rolę w planach Saurona związanych z wykuciem Jedynego Pierścienia. W obsadzie trzeciego sezonu powracają Charlie Vickers, Morfydd Clark, Robert Aramayo, Ismael Cruz Córdova, Charles Edwards, Robert Strange i Markella Kavenagh. Do zespołu dołączyli także Jamie Campbell Bower, Eddie Marsan, Andrew Richardson, Zubin Varla oraz Adam Young. Za trzeci sezon ponownie odpowiadają showrunnerzy J.D. Payne i Patrick McKay, którzy pełnią również funkcje producentów wykonawczych. Reżyserią odcinków zajmą się Charlotte Brändström, Sanaa Hamri i Stefan Schwartz.

"Blade Runner 2099": oto zwiastun serialu Prime Video

Platforma Prime Video zaprezentowała pierwszy zwiastun zapowiadanego od dawna limitowanego serialu science fiction "Blade Runner 2099". Widowisko zadebiutuje na platformie 25 listopada.  "Blade Runner 2099": zwiastun "Blade Runner 2099": fabuła, twórcy, obsadaW oficjalnym opisie serialu czytamy: pięćdziesiąt lat po wydarzeniach z "Blade Runner 2049" Los Angeles odrodziło się, ale nie za sprawą ludzkości. Cora, ścigana przez prawo uciekinierka, chce raz na zawsze zakończyć życie w ukryciu. Przyjmuje więc nową tożsamość i zostaje łowczynią androidów. Zmuszona do współpracy z Olwen - replikantką, której pozostało zaledwie kilka dni życia - rozpoczyna pościg za zbiegiem. Skrywa on sekret mogący doprowadzić do upadku kruchego porządku panującego w mieście. Twórczynią "Blade Runner 2099" jest Silka Luisa ("Lśniące dziewczyny", "Halo"). Twórca pierwszego "Łowcy androidów" Ridley Scott piastuje stanowisko producenta wykonawczego.   W obsadzie znaleźli się: laureatka Oscara Michelle Yeoh, Hunter Schafer, Dimitri Abold, Lewis Gribben, Katelyn Rose Downey, Daniel Rigby oraz Tom Burke. Zdjęcia do serialu powstały w Pradze i Hiszpanii.