Dwie konkurencyjne wersje remake'u "Koszmaru z ulicy Wiązów"!

Mamy pierwsze skutki uboczne odroczenia przejęcia Warner Bros. przez Paramount. Jak donosi portal Puck, w przygotowaniu są dwie konkurencyjne wersje remake'u słynnego horroru Wesa Cravena "Koszmar z ulicy Wiązów". Jeden przygotuje Paramount (ten projekt został już ogłoszony publicznie dwa tygodnie temu, więcej na ten temat TUTAJ). Drugi szykowany jest przez Warner Bros.Dlaczego powstają dwie wersje "Koszmaru z ulicy Wiązów"?Skąd w ogóle pojawia się możliwość realizacji dwóch konkurencyjnych wersji "A Nightmare on Elm Street"? Wszystko przez prawa autorskie. Paramount posiada prawa do "Koszmaru" na rynek amerykański, z kolei Warner posiada prawa na resztę świata. Oba studia mogą wykorzystać te prawa do realizacji nowego filmu. Problemu nie byłoby, gdyby umowa przejęcia Warner Bros. przez Paramount została sfinalizowana do 30 września, jak to pierwotnie zakładano. Jak jednak wiadomo, do tego nie dojdzie. Paramount będzie musiało stoczyć sądową batalię z 12 prokuratorami stanowymi oraz z Gildią Scenarzystów, a to przesuwa w czasie finalizację kupna, a może nawet stawia całą umowę pod znakiem zapytania. Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ. Szefowie filmowego działu Warnera Michael De Luca i Pam Abdy nie chcą jednak czekać, aż sąd zdecyduje o dalszym losie studia i już ruszyło z przygotowaniami do realizacji kolejnego filmu "A Nightmare on Elm Street". Co wiemy o remake'u "Koszmaru z ulicy Wiązów" od Paramountu?Paramount ogłosiło plany realizacji filmu "A Nightmare on Elm Street" w połowie lipca. Studio ma błogosławieństwo wdowy po Cravenie oraz jego syna. Oboje będą producentami filmu. Jak udało się wytwórni uzyskać zgodę? Paramount obiecało, że remake będzie wierną wersją tego, co wymyślił Wes Craven i to jego scenariusz ma stanowić punkt wyjścia dla remake'u. Paramount jednak nie ma - a w każdym razie nie ogłosił tego publicznie - ani scenarzysty ani reżysera projektu.Co wiemy o remake'u "Koszmaru z ulicy Wiązów" od Warner Bros.?Wersja Warner Bros. nie została na razie oficjalnie ogłoszona. Donosi o niej właśnie portal Puck. Zdaniem strony studio również chciało uzyskać błogosławieństwo bliski Wesa Cravena. Jednak do podpisania umowy nie doszło. Warner Bros. nie chce tworzyć kopii oryginału Cravena. Swój remake nazywa "reinterpretacją" i stawia na całkowicie nowe odczytanie oryginału. Studio ma już nawet reżysera, scenarzystę i producenta. To Lee Cronin, czyli autor filmów "Mumia: Film Lee Cronina" oraz "Martwe zło: Przebudzenie"."Koszmar z ulicy Wiązów" w programie "Na skróty"

"Gorączka 2" mogła nie powstać. Problemem był budżet

Wyczekiwany sequel "Gorączki" Michaela Manna przeszedł przez wyjątkowo burzliwy etap rozwoju. Jak wynika z nowych zakulisowych informacji, projekt kilkukrotnie był bliski upadku, a jednym z największych problemów okazał się budżet oczekiwany przez reżysera.Wyboista droga do "Heat 2" Według World of Reel (które z koleri powołuje się na The Wrap), gdy film miało realizować Warner Bros. Mann potrzebował około 220 mln dolarów budżetu. Studio, zaniepokojone wynikami kilku swoich drogich produkcji, było jednak gotowe przeznaczyć na niego maksymalnie 125 mln dolarów. Projekt trafił następnie do Sony Pictures i Paramountu, które planowały wspólnie wyłożyć 160 mln dolarów. Przygotowywano nawet oficjalny komunikat w tej sprawie, ale Paramount ostatecznie wycofał się z umowy we wrześniu 2025 roku. Sony również zrezygnowało z projektu, uznając, że przy zakładanym budżecie film może nie okazać się opłacalny. Wcześniej jednak zaproponowało budżet 120 mln dolarów. Ostatecznie "Heat 2" trafiło do Amazon MGM Studios, które zgodziło się przeznaczyć na produkcję 165 mln dolarów. Mann skrócił liczący wcześniej około 190 stron scenariusz, a dodatkowym wsparciem okazała się ulga w wysokości 40 mln dolarów przyznana przez California Film Commission. Wygląda na to, że tym razem projekt jest już na dobrej drodze do realizacji. Zdjęcia mają rozpocząć się w listopadzie, a scenariusz osiągnął ostateczną formę. Produkcja będzie realizowana m.in. w Los Angeles, Chicago, Paragwaju i Singapurze. Sam plan zdjęciowy w Los Angeles ma potrwać aż 77 dni. Producenci wierzą, że film może zarobić nawet 500 mln dolarów. Według informacji w obsadzie znajdują się Leonardo DiCaprio jako Chris Shiherlis, którego w pierwszej "Gorączce" grał Val Kilmer, oraz Christian Bale jako detektyw Vincent Hanna, pierwotnie grany przez Ala Pacino. Stephen Graham ma wcielić się w Neila McCauleya, bohatera znanego z kreacji Roberta De Niro, a Adam Driver prowadzi rozmowy w sprawie roli Otisa Wardella. Co ciekawe, ambitne plany dotyczą nie tylko "Heat 2". Według zakulisowych informacji już teraz rozważany jest również "Heat 3", który miałby jeszcze bardziej rozbudować świat stworzony przez Manna. "Heat 2" nie ma jeszcze oficjalnej daty premiery."Gorączka" - zwiastun

Netflix pozwany na kwotę 105 milionów dolarów

Szykuje się intrygujący proces sądowy. Producent filmowy Simon Afram pozywa Netflix i domaga się odszkodowania w wysokości 105 milionów dolarów.Dlaczego Netflix został pozwany?Sprawa dotyczy filmu "Fortitude", który został wyprodukowany przez firmę Simona Aframa Op-Fortitude. To dramat wojenny z czasów II wojny światowej. Odsłania kulisy działania brytyjskiego wywiadu, który stosował niekonwencjonalne strategie, by przechytrzyć niemiecką maszynę wojenną. Za obraz odpowiada Simon West. W obsadzie są zaś: Nicolas Cage, Matthew Goode, Ed Skrein, Jordi Mollà i Alice Eve. Netflix jeszcze w ubiegły roku skontaktował się z Aframen wyrażając zainteresowanie filmem. W czerwcu platforma poprosiła o roboczą kopię filmu, by zdecydować, czy chce go do swojej biblioteki. Afram dostarczył film 15 czerwca. Producent zostawił w biurze Netfliksa dysk z kopią filmu. Co istotne, dysk nie był zaszyfrowany. Afram poinformował o tym Netflix i poinstruował, by po obejrzeniu filmu wyczyścili dysk, kasując film. Przedstawiciele Netfliksa tego nie zrobili. O czym pewnie Afram nigdy by się nie dowiedział, gdyby nie fakt, że w biurze Netfliksa doszło do kradzieży. Zniknęło kilka dysków. Większość była pusta, ale jeden z nich to właśnie dysk z niezaszyfrowanym "Fortitude". Afram złożył właśnie pozew do sądu uznając, że działania Netfliksa były ze szkodą dla niego i domaga się 105 milionów dolarów. Netflix przerzuca winę na producenta twierdząc, że powinien dostarczyć dysk zaszyfrowany. Platforma twierdzi, że nie może brać odpowiedzialności za brak właściwych zabezpieczeń.