Podobnie jak w reszcie świata największym przebojem w sierpniu w polskich kinach był "Spider-Man: Całkiem nowy dzień". Także w naszym kraju najnowsze przygody Człowieka-Pająka cieszyły się rekordowym zainteresowaniem, pozostawiając pozostałe premiery minionego miesiąca daleko w tyle. Wiele osób wybrało się jeszcze na "Odyseję", natomiast "Psi Patrol i dinozaury" zajął ostatnie miejsce podium pośród najpopularniejszych filmów sierpnia. To właśnie na tych trzech tytułach skupiała się uwaga zdecydowanej większości widzów, którzy w tym okresie kupili bilet do kina. Pod względem polskiego box office'u sierpień bywa często przysłowiowym sezonem ogórkowym. Polscy dystrybutorzy czekają na jesień z premierą rodzimych produkcji, z kolei Hollywood dostarcza propozycje mające zazwyczaj mocno ograniczony potencjał. W popandemicznych latach 2021-2025 żadna sierpniowa nowość nie wystartowała powyżej poziomu 100 tys. Najbliżej był "Obcy: Romulus", który dwa lata temu zgromadził podczas premierowego weekendu blisko 95 tys. widzów. Natomiast w ubiegłym roku w ostatni miesiąc wakacji doszło do wysypu filmów grozy. Żaden z nich nie odniósł jednak oszałamiającego sukcesu, choć 400-tysięczną widownię "Zniknięć" po otwarciu w okolicach 80 tys. należy uznać za bardzo dobry rezultat. Tym razem doszło do przełamania pułapu 100 tys. w premierowy weekend dzięki animacji "Psi Patrol i dinozaury", jednak podobnie jak w ubiegłych latach, największą popularnością cieszyły się znów filmy, które na ekrany trafiły jeszcze w lipcu. Tegoroczny sierpień w polskich kinach był zdominowany przez ekranizację komiksu. "Spider-Man: Całkiem nowy dzień", którego premiera odbyła się w ostatni dzień lipca, wystartował z poziomu powyżej 500 tys. widzów. To prawdopodobnie drugie najlepsze otwarcie w historii pośród ekranizacji komiksów i najlepsze odnotowane w tym roku. Natomiast w sumie tytuł ten zgromadził już ponad dwa miliony widzów. To pierwszy film o superbohaterze, który w Polsce przekroczył ten pułap. Wcześniej zbliżyły się do niego "Avengers: Koniec gry" (ok. 1,88 mln) oraz poprzedni film o Człowieku-Pająku, "Spider-Man: Bez drogi do domu" (ok. 1,9 mln). Już teraz jest on także rekordzistą wszech czasów jako ekranizacja komiksu. Wcześniej najlepszy wynik pośród tego typu filmów należał do "Jokera", na którego sprzedano nieco ponad dwa miliony biletów. Tymczasem Spider-Man śrubuje swój wynik końcowy i może ostatecznie zgromadzić w Polsce 2,5 mln widzów.Zwiastun filmu "Spider-Man: Całkiem nowy dzień" Ogólna widownia filmu "Spider-Man: Całkiem nowy dzień" oznacza w tej chwili również zdecydowanie najlepszy rezultat odnotowany od początku roku. Do niedawna miano najpopularniejszej tegorocznej premiery należało do animacji "Minionki i straszydła". Ta przekroczyła na początku sierpnia pułap 1,5 mln widzów. Od tego czasu udało się go osiągnąć również "Odysei", która wyprzedziła już najnowsze przygody Minionków. Widowisko Christophera Nolana jest teraz drugim najchętniej oglądanym filmem, który w tym roku trafił na ekrany polskich kin. Także w sierpniu nadal cieszył się on bardzo dużym zainteresowaniem, gromadząc drugą najwyższą widownię minionego miesiąca. Jednak tak jak w większości pozostałych krajów "Odyseja" sprzedaje się znacznie lepiej niż "Oppenheimer", tak w Polsce poprzedni film Nolana utrzymuje w tej chwili około 10-procentową przewagę nad jego najnowszym dziełem. Jeśli ta utrzyma się do końca dystrybucji kinowej, adaptacja eposu Homera zakończy swój pobyt w polskich kinach z wynikiem w okolicach 1,75 mln widzów. Tak jak ubiegłoroczny sierpień był "miesiącem horrorów", tak tym razem można mówić o "miesiącu dinozaurów". Najpierw na ekrany polskich kin trafił "Psi Patrol i dinozaury", natomiast tydzień później można było oglądać "Koniec ulicy Dębowej". Podczas gdy animacja stała się główną atrakcją końcówki wakacji dla najmłodszych widzów, gromadząc do tej pory ponad pół miliona widzów, tak kolejny tegoroczny film z Anne Hathaway nie przemówił do Polaków. Wydaje się, że ostatecznie uda mu się tylko nieznacznie przekroczyć pułap 100 tys. W naszym kraju filmy z prehistorycznymi gadami skierowane do nieco starszej widowni cieszą się generalnie mniejszym zainteresowaniem niż na innych rynkach. Dobrym tego przykładem mogą być wyniki ostatnich filmów z serii "Jurassic World". Choć były one ogromnymi przebojami w światowych kinach, a trzy z nich wygenerowały przychody powyżej miliarda dolarów, w Polsce żaden z nich był w stanie przekroczyć pułapu miliona widzów. Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku tytułów skierowanych do najmłodszych. "Dobry dinozaur" z 2015 roku jest jedną z nielicznych finansowych wpadek w historii Pixara, natomiast u nas zgromadził blisko 750 tys. widzów, plasując go w połowie stawki wszech czasów tego studia. "Psi Patrol i dinozaury" również spisuje się dobrze, choć ostatecznie trzecia część sprzeda się znacznie słabiej niż dwa poprzednie filmy kinowe, które wyraźnie przekroczyły pułap miliona. W cieniu Spider-Mana, Odyseusza oraz Psiego Patrolu o zdecydowanie skromniejszą widownię walczyło w sierpniu wiele innych tytułów, które wystartowały z poziomu 20-30 tys. widzów. O tych najmłodszych zabiegały m.in. "Pucio kocha zwierzaki" oraz "Księga pustyni". Ten pierwszy zgromadził podczas premierowego weekendu blisko 35 tys. osób, czyli tylko nieco mniej niż "Pucio". Na tamten tytuł sprzedano podczas pierwszego weekendu wyświetlania w kwietniu 40 tys. biletów, a w sumie ponad 200 tys. Nie jest wykluczone, że najnowsze przygody Pucia odnotują ostatecznie zbliżony rezultat. Z kolei o starszych widzów walczyły takie filmy jak "Buntownik", "Gwiazdozbiór Psa", czy horrory "Ice Cream Man" oraz "Naznaczony: Wyjście z mrocznego wymiaru". Notowane przez nie wyniki, które ostatecznie zatrzymają się w przedziale 50-150 tys., pokazują jednak, że żaden z nich nie wybił się ponad poziom, do którego sierpniowe premiery nas przyzwyczaiły. Sierpień pokazał również, że atrakcyjnymi propozycjami są wznowienia starszych filmów. Wydaje się, że z miesiąca na miesiąc tego typu wydarzeń filmowych można znaleźć coraz więcej w repertuarach polskich kin. Dla kiniarzy jest to kolejny sposób na przyciągnięcie widzów, a dla wielu osób pierwsza okazja na zobaczenie dawnych przebojów po raz pierwszy na dużym ekranie. W ubiegłym miesiącu w ramach ograniczonych pokazów rocznicowych można było zobaczyć m.in. "Shreka" oraz "Harry'ego Pottera i Kamień Filozoficzny" (25. rocznica premiery), a także "Terminatora: Dzień sądu" (35. rocznica). Szacowana widownia w okolicach 20 tys. na każdym z nich pokazuje, że zainteresowanie jest duże – większe niż na niejednej nowości w regularnej dystrybucji. A to nie koniec. Choć we wrześniu będzie można powtórzyć sobie takie tytuły jak "Auta" Pixara, "Asterix i Obelix: Misja Kleopatra", czy "Avengers: Koniec gry", to głównym magnesem będę jednak nowe filmy. Wśród nich po wakacyjnej przerwie znajdzie się znów więcej rodzimych propozycji. Największym hitem może okazać się "100 dni: Misja Zeus", czyli kontynuacja komedii "100 dni do matury", którą zobaczyło ponad milion widzów. Była to jedna z największych frekwencyjnych niespodzianek ostatnich lat i dziesiąta najchętniej oglądana premiera ubiegłego roku. Kto wie, być może doczekamy się w końcu pierwszej w 2026 roku polskiej premiery z milionową widownią?