Z estrady przed kamerę. Gwiazdy muzyki, które zrobiły karierę filmową

Czterdzieste urodziny obchodzi dziś Stefani Joanne Angelina Germanotta, szerzej znana jako Lady Gaga. Choć ogromną popularność zyskała dzięki swojej muzyce (wydając pierwszy album w 2008 roku), nie jest jej obcy także świat filmu. Za swoją rolę w "Narodzinach gwiazdy" otrzymała nominację do Oscara, a w kolejnych latach mogliśmy ją oglądać także w "Domu Gucci" i "Jokerze: Folie à deux", gdzie zagrała Harley Quinn. Z kolei za rolę w "American Horror Story: Hotel" otrzymała Złoty Glob.  W tym rankingu przyjrzyjmy się innym gwiazdom, które po przygodzie z muzyką postanowiły (z dobrym skutkiem) spróbować swoich sił w kinie. Kolejność została ułożona na podstawie średnich ocen społeczności. 10. Krzysztof Zalewski Krzysztof Zalewski przeszedł drogę od nastoletniego zwycięzcy programu "Idol" do statusu jednej z najważniejszych postaci współczesnego polskiego rocka, nagradzanej Fryderykami. W międzyczasie spróbował swoich sił w aktorstwie - i to od razu w głównej roli w "Historii Roja". Później pojawiał się w innych docenianych produkcjach filmowych i telewizyjnych (m.in. "Bo we mnie jest seks", "Prosta sprawa" czy "Piosenki o miłości"), choć aktorstwo pozostało jak do tej pory jedynie uzupełnieniem jego kariery muzycznej. 9. Awkwafina Mająca koreańskie i chińskie korzenie Nora Lum, czyli właśnie Awkwafina, to przykład artystki, która pierwotnie zdobyła popularność dzięki internetowi. Zaczynała jako raperka, a jej viralowy utwór "My Vag" z 2012 roku dziś ma ponad 8 mln wyświetleń na YouTubie. Po debiutanckim albumie "Yellow Ranger" postanowiła spróbować swoją sił w aktorstwie. W 2016 roku zagrała w drugiej części "Sąsiadów", dwa lata później wystąpiła w docenionych "Bajecznie bogatych Azjatach", a w 2019 roku zachwyciła świat rolą w "Kłamstewku", za którą otrzymała Złoty Glob. Od tamtej pory zaliczyła m.in. występ w MCU (w "Shang-Chi i legendzie dziesięciu pierścieni") i rolę głosową w remake’u "Małej syrenki". 8. Piotr Rogucki Rogucki zdobył rzesze fanów jako lider zespołu Coma, jednak z wykształcenia jest aktorem z dyplomem krakowskiej PWST. Od lat udowadnia, że scena teatralna (choćby w TR Warszawa) i plan filmowy to jego naturalne środowiska. Widzieliśmy go w "Skrzydlatych świniach", "Czasie honoru" czy serialu "Misja Afganistan", a ostatnio także w dwóch docenionych produkcjach Netfliksa - "Matkach pingwinów" oraz "Heweliuszu". W jego przypadku aktorstwo i muzyka to naczynia połączone. 7. Jennifer Lopez J.Lo od lat nie zwalnia tempa swojej kariery. Zaczynała jako tancerka w programie "In Living Color", ale to rola w filmie "Selena" z 1997 roku przyniosła jej prawdziwą popularność. Lopez nie spoczęła na laurach, postanowiwszy podbić rynek muzyczny albumem "On the 6", z którego pochodzi m.in. hit "If You Had My Love". Później J.Lo przez lata umiejętnie łączyła bycie gwiazdą muzyki pop z graniem w przebojowych komediach romantycznych, takich jak "Powiedz tak" czy "Pokojówka na Manhattanie". Kilka lat temu przypomniała wszystkim o swoim talencie aktorskim w świetnie przyjętych "Ślicznotkach", udowadniając, że wciąż potrafi odnaleźć się w Hollywood. 6. Mark Wahlberg W latach 90. znaliśmy go jako rapera Marky’ego Marka z zespołu Marky Mark and the Funky Bunch, który zasłynął dzięki hitowi "Good Vibrations" i kampaniom dla Calvina Kleina. Później Wahlberg dał się poznać już jako aktor; po debiucie w "Inteligencie w armii" i roli w "Przetrwać w Nowym Jorku", przyszedł przełomowy występ w "Boogie Nights" w reżyserii przyszłego laureata Oscara - Paula Thomasa Andersona. Od tamtej pory wystąpił m.in. w "Gniewie oceanu", "Tedzie", "Planecie małp", serii "Transformers" czy "Infiltracji", za którą został nominowany do Oscara. Aktywny zawodowo pozostaje do dziś, choć nie wraca już do persony Marky’ego Marka. 5. Frank Sinatra Głos Sinatry to historia amerykańskiej muzyki. Zaczynał w latach 30., szlifując warsztat w orkiestrach Harry’ego Jamesa i Tommy’ego Dorseya, a dekadę później stał się jednym z najpopularniejszych artystów w USA. Po przejściu na karierę solową umocnił swoją pozycję i stał się jednym z najważniejszych głosów muzyki popularnej XX wieku. Równolegle rozwijał karierę aktorską, początkowo występując w musicalach filmowych. Prawdziwy przełom przyszedł wraz z dramatyczną rolą w "Stąd do wieczności" z 1953 roku, za którą zdobył Oscara. Od tego momentu z powodzeniem łączył kino rozrywkowe i ambitniejsze projekty, grając m.in. w "Złotorękim" czy "Przeżyliśmy wojnę", a jego filmografia objęła kilkadziesiąt tytułów. Ostatnią rolę zaliczył w "Wiośnie w sercu" z 1995 roku - zagrał tam zresztą fikcyjną wersję samego siebie. 4. Cher Cher już od kilkudziesięciu lat jest aktywna zawodowo, swobodnie lawirując między kolejnymi dekadami i trendami. Zaczynała w duecie Sonny & Cher, a ich hit "I Got You Babe" stał się ogromnym przebojem i do dziś grany jest stacje radiowe. Z czasem udowodniła, że jako solistka także jest nie do zatrzymania, sprzedając miliony płyt. Jednak Cher to nie tylko muzyka. Kinem zajęła się po sukcesach w telewizji (m.in. w "The Sonny & Cher Comedy Hour"), a poważną karierę aktorską rozpoczęła na początku lat 80. Przełom przyniosły role w filmach "Silkwood" i "Maska" (oczywiście nie ta z Jimem Carreyem!). Największy sukces osiągnęła dzięki "Wpływowi księżyca", za który zdobyła Oscara, a później występowała m.in. w "Czarownicach z Eastwick", "Syrenach" czy "Mamma Mia! Here We Go Again", gdzie zagrała matkę bohaterki Meryl Streep (nie przeszkodziło, że dzieli je tylko trzy lata). 3. Barbra Streisand Artystka totalna. Zaczynała w nowojorskich klubach, a jej debiutancki "The Barbra Streisand Album" pokazał słuchaczom, z jakim talentem mają do czynienia. Na ekranie zadebiutowała w wielkim stylu w "Zabawnej dziewczynie", za co natychmiast otrzymała Oscara. Później grała m.in. w "Hello, Dolly!", "Tacy byliśmy" czy "Narodzinach gwiazdy", by w końcu samej stanąć za kamerą. Takie filmy jak "Jentł" czy "Książę przypływów" pokazały, że jej wizja artystyczna wykracza daleko poza śpiewanie, czyniąc ją jedną z najbardziej wpływowych kobiet w historii kina. W tym roku otrzyma za swoje artystyczne dokonania honorową Złotą Palmę na festiwalu w Cannes. 2. David Bowie Bowie był absolutnym żywiołem, ale zanim osiągnął sukces dzięki utworowi "Space Oddity", dopiero szukał swojego miejsca w świecie muzyki. Prawdziwa rewolucja przyszła wraz z narodzinami Ziggy’ego Stardusta – to wtedy, dzięki albumowi "The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars", stał się ikoną. Dziś nie bez przyczyny zaliczany jest do najbardziej wpływowych artystów XX wieku. Równolegle rozwijał działalność aktorską, która w zasadzie zaczęła się jeszcze przed jego komercyjnym sukcesem muzycznym, choć początkowo obejmowała głównie epizody i projekty teatralne. Później zaliczył jednak udany występ w filmie "Człowiek, który spadł na ziemię", a w kolejnych latach pojawiał się w filmach i produkcjach telewizyjnych - oglądaliśmy go m.in. w "Labiryncie", "Twin Peaks: Ogniu krocz za mną" (niezapomniany gościnny występ!) czy lata później w "Prestiżu" Nolana, gdzie kradł sceny jako Nikola Tesla. 1. Will Smith Zanim Will Smith stał się królem światowego box office’u, podbijał listy przebojów jako Fresh Prince w duecie DJ Jazzy Jeff & The Fresh Prince. Takie utwory jak "Parents Just Don’t Understand" przyniosły mu nawet nagrodę Grammy. Jednak to serial "Bajer z Bel-Air" sprawił, że pokochały go miliony. Przejście na duży ekran było naturalne i błyskawiczne - hity "Dzień Niepodległości" czy "Faceci w czerni" uczyniły z niego gwiazdę, rozchwytywaną i lubianą. Z czasem Smith pokazał drugą twarz w dramatach "Ali" czy "W pogoni za szczęściem", by w końcu odebrać Oscara za rolę w filmie "King Richard: Zwycięska rodzina". Jak doskonale pamiętamy, moment jego triumfu przypadł na galę, podczas której postanowił uderzyć na scenie Chrisa Rocka za żart o jego żonie. Tamten incydent znacząco osłabił jego reputację. Czy jeszcze w pełni ją odbuduje? Niech to otwarte pytanie zakończy ten ranking. Czy według was na liście zabrakło kogoś istotnego? Zapraszamy do komentowania!"Narodziny gwiazdy" - zwiastun

Znany aktor broni "Harry'ego Pottera" przed J.K. Rowling

Lepiej późno niż wcale? Andrew Garfield przyznał w najnowszym wywiadzie, że dopiero teraz obejrzał serię filmów o przygodach Harry'ego Pottera. Aktor pochwalił rolę Daniela Radcliffe'a i stanął w obronie praktyki oglądania filmów pomimo poglądów J.K. Rowling. Autorka pierwowzoru, której nazwiska Garfield z premedytacją nie wymawia, w ostatnich latach wzbudziła szereg kontrowersji swoimi krytycznymi wypowiedziami na temat osób transpłciowych.Andrew Garfield obejrzał "Harry'ego Pottera" po raz pierwszy Daniel jest cholernie dobry. Szczerze mówiąc, nie widziałem filmów z serii "Harry Potter" aż do niedawna, przyznał Andrew Garfield. On jest tam bardzo dobry. Same filmy też są świetne. Wiem, że to kontrowersyjne i nie powinniśmy głosować pieniędzmi za niehumanitarnymi ideami legislacyjnymi, które szerzy Ta, Której Imienia Nie Należy Wymawiać, zaznaczył aktor. Garfield stanął jednak w obronie "ducha, esencji i tematyki" tych filmów oraz ludzi, którzy je stworzyli. Pracuję ze wspaniałą charakteryzatorką, Claire, która pracowała tam nad stworami. Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą. Te filmy tworzyło tylu wspaniałych artystów. Odkryłem w sobie uznanie dla nich wszystkich. No i Daniel jest świetny, podsumował Garfield. Aktor nadrobił filmy, pora więc na nadchodzący serial. W tym tygodniu w sieci zadebiutował jego pierwszy zwiastun."Harry Potter" - zwiastun serialu Serial, którego premiera planowana jest na tegoroczne Boże Narodzenie, powstaje w Wielkiej Brytanii. W obsadzie znaleźli się m.in. Dominic McLaughlin jako Harry Potter, Alastair Stout jako Ron Weasley, Arabella Stanton jako Hermiona Granger, a także John Lithgow, Janet McTeer i Nick Frost.  Za scenariusz i produkcję odpowiada Francesca Gardiner, natomiast część odcinków wyreżyseruje Mark Mylod. Wśród producentów wykonawczych znajdują się także Rowling oraz David Heyman. Muzykę do serialu skomponuje Hans Zimmer.

Netflix and... pay: Serwis streamingowy znowu podnosi ceny

Zanim zasiądziecie do "Netflix and chill", najpierw zapłaćcie. Po raz drugi w ciągu roku platforma streamingowa podnosi cenę subskrypcji. Nowa polityka cenowa została ujawniona na stronie Netfliksa w czwartek. Na razie koszty oglądania rosną tylko w USA. Netflix: Oto nowe ceny subskrypcji Cena standardowej subskrypcji z reklamami wzrasta o dolara: z 7,99 na 8,99 za miesiąc. Plan standardowy – bez reklam, umożliwiający oglądanie na dwóch urządzeniach na raz – jest teraz droższy o dwa dolary: koszt idzie w górę z 17,99 na miesiąc do 19,99 na miesiąc. Z kolei plan premium – zero reklam, możliwość równoczesnego korzystania z czterech urządzeń, jakoś Ultra HD i HDR – również drożeje o dwa dolary. Dotychczas przyjemność kosztowała 24,99 na miesiąc – nowa cena wynosi 26,99. Netflix – największy serwis streamingowy na świecie, który pod koniec 2025 roku mógł pochwalił się 325 milionami użytkowników – ewidentnie czuje, że może pozwolić sobie na podwyżkę. Nawet jeśli niektórzy z klientów skasują subskrypcję, najwyraźniej włodarze serwisu wykalkulowali, że podwyżka i tak się opłaca. Nowe ceny obejmą zarówno nowych jak i dotychczasowych użytkowników. Podwyżka obowiązuje od 26 marca. Nasze podejście pozostaje takie samo. Wciąż oferujemy szeroki wachlarz cen i planów subskrypcyjnych, które mają zaspokoić rozmaite potrzeby, czytamy w oficjalnym oświadczeniu wystosowanym przez Netfliksa. Uaktualniamy nasze ceny, by móc inwestować w jakościową rozrywkę i ulepszać odbiorcze doświadczenie. Poprzednia podwyżka cen subskrypcji platformy Netflix miała miejsce w pierwszym kwartale 2025 roku."Tu zdarzy się coś strasznego" – przeczytajcie recenzjęW tym tygodniu na platformie Netflix zadebiutował nowy serial wyprodukowany przez braci Dufferów – "Tu zdarzy się coś strasznego". Twórcy "Stranger Things" znów straszą nas nadprzyrodzonymi mocami i zadają pytania o sedno miłości oraz klucz do udanej relacji. Sprawdźcie, czy serial "Tu zdarzy się coś strasznego" to dobra propozycja na weekend.  Naszą recenzję serialu znajdziecie TUTAJ.