Czerwiec w polskich kinach: "Toy Story 5" i "Backrooms" zaczynają wakacje z przytupem

Zgodnie z oczekiwaniami czerwiec w polskich kinach był lepszy pod względem frekwencji od maja. Na ekranach pojawiło się kilka mocnych tytułów, pośród których największą widownię zgromadziły „Toy Story 5” oraz „Backrooms. Bez wyjścia”. Mimo że oba te filmy trafiły na ekrany w połowie miesiąca, w ciągu niespełna dwóch tygodni wyświetlania zobaczyło je odpowiednio ponad 500 tys. oraz 400 tys. widzów. Wydaje się, że przynajmniej animacja studia Pixar dołączy ostatecznie do jedynego na ten moment tegorocznego „milionera”. W ubiegłym miesiącu została nim komedia „Diabeł ubiera się u Prady 2”. "Toy Story 5"Po pierwszych sześciu miesiącach 2026 roku w polskich kinach mamy tylko jedną premierę, która w rozrachunku końcowym zgromadziła ponad milion widzów. W tym samym czasie w poprzednich latach (poza pandemicznym 2021 rokiem) takich tytułów było zazwyczaj kilka. Po raz ostatni pierwsze półroczne zakończyło się z zaledwie jednym „milionerem” 13 lat temu. Filmem, któremu udało się wtedy dobić do tego pułapu, była „Drogówka”. Liczba premier z widownią powyżej miliona nie ma jednak większego znaczenia w kontekście ogólnej frekwencji w tym czasie. Ale bazując na danych dotyczących widowni na dziesięciu najpopularniejszych filmach w weekendowych statystykach, w pierwszym półroczu 2026 roku sprzedano o 800 tys. biletów mniej niż w tym samym okresie w ubiegłym roku. Są to oczywiście tylko częściowe dane, ale polski box office ma generalnie to do siebie, że ogólnodostępne są tylko niepełne wyniki dotyczące widowni. Często brakuje danych na temat różnego rodzaju wydarzeń filmowych, sportowych, muzycznych, których w polskich kinach z roku na rok jest coraz więcej. Największym wydarzeniem filmowym czerwca, którego dokładna widownia również nie jest znana, było „The Amazing Digital Circus: Ostatni akt”. W ciągu kilku dni obecności na ekranach polskich kin, animację zobaczyło przypuszczalnie ponad 100 tys. widzów, co plasuje ten tytuł wśród dziesięciu najchętniej oglądanych nowości poprzedniego miesiąca. Patrząc na oficjalne statystyki, nie sposób również nie zauważyć braku kilku filmów, za których dystrybucję odpowiada UIP. Bazując na danych dotyczących przychodów z portalu Box Office Mojo czy szacunkowej widowni podawanej na portalu Box Office Raport, to właśnie „Obsesja” (ok. 360 tys. widzów w minionym miesiącu i ponad 500 tys. od majowej premiery), „Straszny film” (blisko 350 tys. widzów) oraz „Dzień objawienia” (ok. 250 tys. widzów) należały do pięciu najchętniej oglądanych filmów czerwca. W lipcu z podobną sytuacją będziemy mieli do czynienia w przypadku prawdopodobnie dwóch największych przebojów miesiąca: „Minionków i straszydeł” oraz „Odysei”. Ten pierwszy, wyświetlany na otwarcie wakacji wyłącznie w ramach pokazów przedpremierowych, zdobył przypuszczalnie szczyt polskiego box office’u z widownią powyżej 100 tys. "Obsesja"Wyższość Minionków w ostatni weekend czerwca musiało uznać „Toy Story 5”, które tydzień wcześniej przegrało pojedynek o pierwsze miejsce z „Backrooms. Bez wyjścia”. Tym samym najchętniej oglądany film minionego miesiąca (ok. 550-600 tys. po pierwszych dwóch tygodniach wyświetlania) nie znalazł się ani razu na szczycie weekendowego zestawienia. W kolejnych tygodniach sprzyjać będą mu jednak wakacje i wysoka frekwencja w środku tygodnia. Ostatecznie nowość studia Pixar powinna stać się drugą tegoroczną premierą z widownią powyżej miliona. Notowane obecnie wyniki są nieco lepsze niż w przypadku „Toy Story 4”, które w 2019 rzutem na taśmę również przekroczyło ten pułap. Już teraz na koncie piątej części animowanej serii znajduje się więcej sprzedanych biletów niż ogólnie w przypadku pierwszych trzech części: „Toy Story” (580 tys.), „Toy Story 2” (570 tys.) oraz „Toy Story 3” (586 tys.). W ten sam weekend co „Toy Story 5”, z trzytygodniowym opóźnieniem, na ekranach polskich kin pojawił się film grozy „Backrooms. Bez wyjścia”. Tytuł ten, gromadząc 200 tys. widzów, zaliczył świetne otwarcie – piąte najlepsze w tym roku i jedno z najlepszych w historii horrorów. Podobnie jak w wielu innych krajach, zainteresowanie horrorem szczególnie w pierwszych dniach od premiery było bardzo duże. Jednak w Polsce – na tle całego środkowoeuropejskiego regionu – fenomen, jakim jest „Backrooms”, zdaje się oddziaływać szczególnie mocno. Wystarczy bowiem porównać wyniki notowane przez ten film w Niemczech, gdzie na otwarcie zgromadził on mniejszą widownię niż u nas. Tymczasem po pierwszych dziesięciu dniach na polskim koncie tego tytułu znajdowało się już ponad 430 tys. widzów, i to mimo fali upałów (choć to właśnie filmy grozy zdają się najbardziej na nie odporne). Podobnie jak „Obsesja”, „Backrooms. Bez wyjścia” stanie się ostatecznie jednym z najbardziej popularnych horrorów w historii polskich kin. "Backrooms"Wśród najchętniej oglądanych filmów czerwca znalazły się także tytuły, które sporą część widowni zgromadziły w okolicach Dnia Dziecka. Do nich należały przede wszystkim „Drzewo magii” oraz „Tom i Jerry: Przygoda w muzeum”. Oba te filmy pojawiły się w kinach pod koniec maja, ale zdecydowana większość widzów zobaczyła je już w czerwcu. Ten pierwszy przyciągnął ok. 180 tys. osób, a drugi ok. 150 tys. Popularnym wyborem z okazji Dnia Dziecka były także „Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu”, które w ubiegłym miesiącu zobaczyło blisko 200 tys. widzów, a od premiery w sumie ponad 460 tys. Końcowy wynik poniżej pół miliona oznaczać będzie jednak najsłabszy rezultat pośród wszystkich filmów aktorskich Gwiezdnej Sagi w polskich kinach. Do tej pory należał on do „Han Solo: Gwiezdne wojny – historie” (620 tys. widzów). Jak to zwykle latem bywa, w polskich kinach królują hollywoodzkie produkcje. Nie wszystkie jednak odnoszą automatycznie sukces. Podobnie jak w reszcie świata, niewielkim zainteresowaniem cieszyli się „Władcy Wszechświata”. Natomiast ostatni weekend czerwca pokazał, że również w Polsce „Supergirl” nie będzie dużym przebojem. Podczas premierowego weekendu ekranizacja komiksu zgromadziła tylko nieco ponad 30 tys. widzów, czyli niemal czterokrotnie mniej niż zeszłoroczny „Superman” (111 tys.). Jednocześnie oferta dla fanów rodzimego kina była bardzo uboga. Jedyną propozycją, którą teoretycznie można zaliczyć do tego grona, była „Ojczyzna”. Jako film niemieckojęzyczny o podróży Thomasa Manna i jego córki Eriki po powojennych Niemczech przemawia on do znacznie mniejszego grona niż poprzednie dzieło Pawła Pawlikowskiego, „Zimna wojna”, które również zostało nagrodzone w Cannes za najlepszą reżyserię. Tamten tytuł podczas premierowego weekendu zgromadził 85 tys. widzów – więcej niż tegoroczna nowość w ciągu pierwszych dwóch tygodni wyświetlania (ok. 70 tys.). "Ojczyzna"Pod względem polskich produkcji lipiec nie będzie znacznie lepszy od czerwca. Nie zabraknie jednak znów mocnych graczy z Hollywood. Oprócz wspomnianych wcześniej „Minionków i straszydeł” oraz „Odysei” do kin trafi aktorska „Vaiana”. Także kino superhero powinno odżyć wraz z premierą kolejnych przygód Człowieka-Pająka. „Spider-Man: Całkiem nowy dzień” pojawi się na ekranach jednak dopiero w ostatni dzień lipca i większość widzów zobaczy go już w sierpniu. Nie jest jednak wykluczone, że lista tegorocznych premier z widownią powyżej miliona wydłuży się o cztery pozycje już w ciągu kilku najbliższych tygodni.

"Ród smoka". Aktorzy opowiadają nam o 3. sezonie hitu HBO

"Ród smoka" to serial osadzony 200 lat przed wydarzeniami znanymi z "Gry o tron". Ukazuje Targaryenów u szczytu ich potęgi, władających Siedmioma Królestwami wraz z 17 smokami. Król Visery jest postawiony przed problemem wyboru następcy tronu. Niezdolność do zdecydowania się pomiędzy jego córką a młodszym bratem skutkuje początkiem brutalnej wojny domowej o sukcesję później znanej jako "taniec smoków". W trzecim sezonie "taniec smoków" trwa w najlepsze, a wrogie strony stawią sobie czoła na lądzie, wodzie i w powietrzu. Nie obejdzie się bez zdrad i ofiar. 

Drama wokół ekranizacji "Dzieci krwi i kości"

W 2027 roku Paramount planuje wprowadzić do kin widowisko fantasy "Children of Blood and Bone" na podstawie pierwszego tomu bestsellerowej serii autorstwa Tomi Adeyemi. Pisarka była związana z produkcją jako scenarzystka i producentka. Wygląda jednak na to, że jej drogi z resztą ekipy rozeszły się. Tomi Adeyemi: "To zbyt bolesne". "Nie obejrzę filmu"Tomi Adeyemi opublikowała na TikToku post, który jest odpowiedzią na często zadawane jej pytanie, dlaczego przestała promować film "Children of Blood and Bone". Jej post rodzi jednak więcej pytań niż odpowiedzi. Post składa się ze screenów jej różnych wypowiedzi. Wynika z nich, że Adeyemi kompletnie odcięła się od produkcji i nie zamierza oglądać filmu. W odpowiedzi na komentarz jednej z osób, która wyraziła rozczarowanie sytuacją, autorka rozszerzyła swoją wypowiedź pisząc: Nie mogę dalej cierpieć i pozwolić na bycie atakowaną za kulisami. Adeyemi pokazała też screen z odpowiedzi, jaką napisała do jednej z osób związanych z filmem, wygląda na to, że chodzi o aktorkę Amandlę Stenberg. Oto, co jej napisała: Nigdy więcej nie wymieniaj w wywiadach mojego imienia. Nigdy więcej do mnie nie pisz. Nigdy więcej do mnie nie dzwoń. Co dokładnie działo się za kulisami produkcji? Tego na razie nie wiemy. Post pisarki znajdziecie poniżej: @tomi.adeyemi  for everyone’s who’s been asking - i’m answering this question once and for all. #childrenofbloodandbone #tomiadeyemi #booktok #blackbooktok original sound - shaalo_ O filmie "Dzieci krwi i kości" "Children of Blood and Bone" to ekranizacja pierwszego tomu serii fantasy autorstwa Tomi Adeyemi "Dziedzictwo Oriszy". W Polsce powieść została wydana pod tytułem "Dzieci krwi i kości". Niegdyś kraina Orisza tętniła życiem i magiczną mocą, ale to już przeszłość. Teraz, pod rządami bezwzględnego władcy, magowie są ofiarami okrutnych prześladowań. Zélie straciła matkę, a jej lud – wszelką nadzieję. Kiedy jednak nadarza się okazja, aby pokonać monarchę, dziewczyna nie zamierza się poddać! Z pomocą zbuntowanej księżniczki planuje przechytrzyć następcę tronu, który chce położyć kres istnieniu magii. Orisza to niebezpieczna kraina, królestwo złowrogich śnieżnych lampartusów i mściwych duchów. Ale największym zagrożeniem dla Zélie jest ona sama, musi bowiem zapanować nad własną mocą i coraz silniejszym uczuciem do wroga... [notka wydawcy] Powieść od razu po publikacji znalazła się na celowniku Hollywood. Pierwotnie zekranizować ją chciało studio Fox 2000, a za kamerą miał stanąć Rick Famuyiwa ("Dope"). Z tej wersji nic nie wyszło. Projekt przejął jednak Paramount, który na stanowisko reżysera wybrał Ginę Prince-Bythewood ("Królowa wojownik"). Tomi Adeyemi została zaangażowana jako współscenarzystka. Jeśli nic nie ulegnie zmianie, to "Children of Blood and Bone" trafi do kin w styczniu 2027 roku. Zwiastun filmu "Królowa wojownik"