Filmweb, Filmoteka Narodowa - Instytut Audiowizualny oraz stołeczne Kino Iluzjon zapraszają na kolejny pokaz z cyklu "Wielkie kino na wielkim ekranie". Dzisiaj o godz. 20:00 zobaczymy kultowe"Między słowami" z niezapomnianymi rolami Billa Murraya i Scarlett Johansson. Tradycyjnie przed seansem odbędzie się prelekcja redaktora naczelnego Filmwebu, Łukasza Muszyńskiego. Na publiczność czekają również niespodzianki. Bilety na pokaz dostępne są online oraz w kasie kina Iluzjon. Normalny bilet kosztuje 25, a ulgowy - 20 złotych. Możecie je nabyć, klikając TUTAJ. Przebrzmiały hollywoodzki gwiazdor Bob Harris (Murray) przyjeżdża do Tokio, by zagrać w reklamie. Amerykanin szybko przekonuje się, że proste z pozoru zdjęcia mogą trwać w nieskończoność. W tym samym hotelu zatrzymują się Charlotte (Johansson) i John (Giovanni Ribisi). On, fotograf, większość czasu spędza w pracy, podczas gdy jego żona zostaje sama w hotelowym pokoju. Z dala od rodziny i przyjaciół Charlotte czuje się zagubiona i samotna. Bezsenność sprawia, że pewnej nocy schodzi do hotelowego baru, gdzie poznaje Boba. Szybko okazuje się, że łączy ich znacznie więcej niż problemy ze snem. Charlotte i Bob zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu. Między młodą kobietą i wkraczającym w smugę cienia mężczyzną rodzi się wyjątkowa więź. Ona dopiero próbuje odnaleźć swoje miejsce w świecie, on stoi na kolejnym życiowym zakręcie.
Ta wiadomość zaskoczy wielu fanów. Nic bowiem nie wskazywało na to, że może się pojawić. Niemniej jednak portal Bloomberg ogłosił, że artystyczne drogi Davida Finchera i platformy Netflix rozchodzą się.Pomógł Netfliksowi zbudować renomę, teraz David Fincher odchodziDavid Fincher i Netflix współpracowali ze sobą tak długo, że czasami można było traktować ich jako jedno. Kiedy jednak Fincher rozpoczął współpracę z platformą w 2013 roku (reżyserując i produkując "House of Cards"), większość osób przyjęła to z szokiem. Mało kto rozumiał, jak to możliwe, że reżyser "Siedem" i "Podziemnego kręgu" mógł zrezygnować z kina na rzecz platformy streamingowej. Przez 13 lat współpracy Fincher dał Netfliksowi wiele spośród jego największych przebojów, w tym uwielbiany przez fanów serial "Mindhunter" oraz nagrodzony dwoma Oscarami film "Mank". Dla wielu fanów obecna informacja o końcu współpracy to prawdziwy szok. Jeszcze dwa lata temu sam Fincher twierdził, że Netflix to idealne miejsce do pracy i że nie zamierza tego zmieniać. Co więcej, ogłoszonych zostało kilka projektów, które najwyraźniej teraz nie powstaną (a w każdym razie nie z udziałem Davida Finchera lub Netfliksa). Chodzi m.in. o prequel "Chinatown" oraz neowestern "Bitterroot". Jednak fanów najbardziej boli świadomość, że odejście Finchera z Netfliksa oznacza ostateczny koniec marzeń o trzecim sezonie "Mindhuntera". Patrząc wstecz, można jednak zauważyć, że współpraca Finchera z nowym szefem działu filmowego Netfliksa nie układała się komfortowo. Największym sygnałem, że coś jest nie tak, było niedawne skasowanie serialu "Squid Game: America". Po sieci zaczęły też nieśmiało krążyć plotki na temat tego, że władze Netfliksa nie są zadowolone z końcowej wersji filmu "Dalsze perypetie Cliffa Bootha", na którego realizację poszło co najmniej 200 milionów dolarów. Czy jednak to była kropla, która przelała czarę goryczy? "Dalsze perypetie Cliffa Bootha" będą więc ostatnim wspólnym projektem Finchera i Netfliksa. Film trafi do wybranych kin IMAX w listopadzie. Premiera na platformie planowana jest tuż przed Bożym Narodzeniem.Zwiastun filmu "Dalsze perypetie Cliffa Bootha"
W XIII-wiecznej Anglii tajemnicza istota przemierza spowite mgłą tereny, a lokalne legendy zaczynają przerażająco urzeczywistniać się na oczach mieszkańców.
Wnikliwe spojrzenie za kulisy legendy Elona Muska - jednego z najbardziej znanych na świecie "przedsiębiorców-wynalazców", który wywiera ogromny wpływ na otaczający nas świat.
Do sennego miasteczka na wschodzie Polski przybywa Wolff, tajemniczy urzędnik z Berlina. Pilnie strzeże powodów swojej wizyty, ale sama jego obecność szybko burzy spokój w Małym Zalesiu.