Tom Hardy usunięty ze "Strefy gangsterów". Helen Mirren miała go dość

Kilka dni temu fani Toma Hardy'ego oraz serialu "Strefa gangsterów" przeżyli niemały szok, gdy ogłoszono, że aktor został usunięty z obsady trzeciego sezonu z powodu uciążliwego zachowania. Hardy miał wywoływać napięcia na planie, doprowadzać do konfliktów z producentami i irytować współpracowników, w tym Helen Mirren. Teraz poznaliśmy na ten temat nieco więcej szczegółów. Tom Hardy nie do zniesienia na planie "Strefy gangsterów"?W "Strefie gangsterów" Hardy wciela się w postać Harry’ego Da Souzy – bezwzględnego "fixera" działającego dla rodziny Harriganów – i był jedną z głównych twarzy serialu. Co doprowadziło do tego, że nie zobaczymy go w trzecim sezonie? Jak podają zagraniczne źródła, Tom Hardy regularnie spóźniał się na plan zdjęciowy, próbował zmieniać dialogi oraz coraz bardziej irytował się tym, że fabuła drugiego sezonu zaczęła mocniej koncentrować się na bohaterach granych przez Helen Mirren i Pierce'a Brosnana. Doniesienia mówią również o licznych spięciach Hardy’ego z producentami, między innymi Jezem Butterworthem oraz Davidem Glasserem, do których miało dojść podczas realizacji drugiego sezonu. Helen Mirren w "Strefie gangsterów"Źródło cytowane przez "Daily Mail" twierdzi, że Helen Mirren była coraz bardziej sfrustrowana zachowaniem swojego ekranowego partnera. Aktorka miała źle znosić jego spóźnienia, sposób komunikacji i atmosferę, jaką wokół siebie tworzył na planie. Według relacji Hardy "paradował jak król", a dodatkowo bywał przyłapywany na graniu w gry na telefonie w momentach, gdy powinien uczestniczyć w pracy nad zdjęciami. Informator przekazał również, że Mirren – opisywana jako wyjątkowo profesjonalna i zdyscyplinowana – oczekuje od współpracowników równie wysokich standardów. "Ona widziała już wszystko i pracowała z setkami ludzi, ale Tom coraz bardziej działał jej na nerwy" – cytują źródła."Na drodze gniewu" – Tom Hardy krytykowany przez Charlize TheronSytuacja przywołała dawne doniesienia z planu filmu "Mad Max: Na drodze gniewu", kiedy to Hardy miał pozostawać w konflikcie z Charlize Theron. Również wtedy mówiło się o jego spóźnieniach i trudnym charakterze, a napięcia między aktorami miały prowadzić do ostrych kłótni. W książce "Blood, Sweat & Chrome: The Wild and True Story of Mad Max: Fury Road" opisano nawet, że Theron czuła się przy Hardym na tyle niekomfortowo, iż stale towarzyszyła jej producentka pełniąca funkcję "ochrony". "Mad Max"Sam Hardy odnosił się wcześniej do tamtych oskarżeń, przyznając po latach, że presja na planie była ogromna, a on sam nie poradził sobie z nią najlepiej. Aktor stwierdził, że Charlize Theron zasługiwała wtedy na bardziej doświadczonego partnera i dodał, że dziś zachowałby się inaczej.  Jak dotąd aktor nie skomentował publicznie doniesień na temat swojego zachowania na planie "Strefy gangsterów". "Strefa gangsterów" – o serialuSerial, stworzony przez Ronana Bennetta, zadebiutował na Paramount+ wiosną ubiegłego roku i szybko stał się drugim najchętniej oglądanym tytułem platformy. W obsadzie znaleźli się także Pierce Brosnan, Helen Mirren, Anson Boon oraz Paddy Considine. Jednym z producentów wykonawczych "Strefy gangsterów" jest Guy Ritchie.  Zdjęcia do drugiego sezonu zakończyły się już w marcu. Na razie nie wiadomo, kiedy będzie go można zobaczyć.   "Strefa gangsterów" – zwiastun

Szokująca śmierć w "Euforii". Gwiazda serialu komentuje

Zadebiutował już przedostatni odcinek 3. sezonu serialu "Euforia". Z pewnością nie przejdzie on bez echa - Sam Levinson uśmiercił w nim bowiem jednego z głównych bohaterów.  UWAGA! PONIŻEJ DUŻE SPOILERYZwrot akcji pod koniec sezonu Sam Levinson - reżyser i scenarzysta serialu W siódmym odcinku umiera Nate Jacobs, grany od początku serialu przez Jacoba Elordiego. Na polecenie Naza bohater zostaje zakopany żywcem na placu budowy, a Cassie (Sydney Sweeney) ma 72 godziny, by zdobyć milion dolarów okupu i go uratować. Zanim jednak zdąży to zrobić, Nate zostaje ukąszony przez grzechotnika, który wślizguje się do trumny.  W opublikowanym przez HBO materiale zza kulis Jacob Elordi przyznał, że taki koniec idealnie pasuje do postaci Nate’a: To naprawdę świetny sposób, żeby odejść. Nate popełnił w życiu tyle błędów i dokonał tylu mrocznych wyborów, że dobrze zobaczyć, dokąd go to wszystko doprowadziło. Elordi opowiedział też o samym kręceniu sceny śmierci. Aktor zdradził, że większość czasu spędził zamknięty w ciasnej trumnie (twórcy chcieli podkreślić klaustrofobiczny klimat), ale uważa, że "było tam całkiem spokojnie". Największe emocje pojawiły się dopiero wtedy, gdy do trumny trafił wąż. Produkcja wykorzystała prawdziwego boa dusiciela z doczepioną atrapą grzechotki, choć ujęcia samego grzechotnika nagrano już z udziałem autentycznego gada. Elordi wspomina: Był super słodki. Naprawdę lubił się przytulać. Po prostu leżał obok mnie. Problem był taki, że był strasznie śpiący, więc musiałem go trochę szturchać, żeby się ruszył. Aktor nie ukrywa też emocji związanych z pożegnaniem z serialem. To gorzko-słodkie uczucie. Ten serial jest ogromną częścią nie tylko mojej kariery, ale też mojego życia. To było niesamowite doświadczenie i jestem bardzo dumny, że mogłem być częścią tego projektu.  Zakopanie Nate’a uruchamia w odcinku lawinę kolejnych wydarzeń. Cassie odnajduje jego ciało po tym, jak Maddy (Alexa Demie) próbuje zdobyć pieniądze u Alamo (Adewale Akinnuoye-Agbaje). Gangster zabija jednak Naza i zaczyna podejrzewać, że Rue współpracuje z DEA. Sama Rue, grana przez Zendayę, coraz bardziej wikła się w niebezpieczną grę między Laurie, Alamo i federalnymi agentami. Odcinek kończy się kolejnym cliffhangerem: Rue i Faye odkrywają w sejfie Wayne’a dziesiątki dokumentów należących do zaginionych młodych kobiet. Z kolei na początku odcinka poznajemy historię Alego (Colman Domingo)."Euforia" - zwiastun 3. sezonu

Box Office Świat: "Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu" wygrywa rzutem na taśmę

O ile w Ameryce "Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu" został przyjęty lepiej niż to prognozowano, o tyle na świecie sprzedał się w zasadzie dokładnie tak, jak się tego spodziewało. A to oznacza, że zajęcie pierwszego miejsca nie przyszło widowisku Lucasfilm łatwo. A wszystko przez chiński fenomen, który wciąż łamie wszystkie box office'owe prawa. Ostatecznie jednak to "Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu" jest numerem jeden naszego zestawienia. Szacujemy, że w weekend widowisko zarobiło około 48,5 mln dolarów. Oczywiście film zaczął zarabiać już wcześniej. Na koniec tygodnia ma więc na koncie co najmniej 63 mln dolarów. Kwota ta zapewne jest wzrośnie, bo w Ameryce jest dziś dzień wolny, więc dane nie są jeszcze w pełni zweryfikowane. Oznacza to, że na świecie "Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu" sprzedał się minimalnie słabiej od filmu Lucasfilm sprzed ośmiu lat "Han Solo: Gwiezdne wojny - historie", który zakończył pierwszy tydzień w kinach na świecie z kwotą 65 milionów dolarów. Trzeba jednak pamiętać, że nowy film kosztował zaledwie połowę tego, co "Han Solo". Najlepszymi rynkami dla filmu "Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu" okazały się: Wielka Brytania (7,1 mln dolarów), Niemcy (6,5 mln), Chiny (5,3 mln), Japonia (4,9 mln) oraz Australia (4,6 mln). Wraz z Ameryką widowisko zarobił już 145 milionów dolarów.Zwiastun "Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu" Tymczasem w Chinach nie słabnie szaleństwo na punkcie filmu "Gei A Ma de Qing Shu" (Dear You). Po tym, jak tydzień temu w weekend obraz podwoił swoje łączne wpływy, zainteresowanie widzów wciąż rośnie, choć już nie tak spektakularnie. Tym razem wpływy zwiększyły się "tylko" o 10% i wyniosły 45,5 mln dolarów. Po 26 dniach w kinach obraz zarobił już 158,3 mln dolarów niespodziewanie stając się czwartą najbardziej kasową chińską premierą tego roku. Cztery tygodnie temu nikt tego nie przewidywał. Podium kompletuje "Michael". Muzyczna biografia wciąż trzyma się mocno i w miniony weekend zarobiła 28,5 mln dolarów. Obraz walczy więc o wpływy w wysokości pół miliarda na świecie (na razie ma 468 milionów) i 800 milionów globalnie (ma już 782 mln, więc jest to jedynie kwestia czasu). "Diabeł ubiera się u Prady 2" też radzi sobie całkiem dobrze. Weekendowe wpływy wyniosły ok. 21,2 mln dolarów. Tym samym wpływy filmu na świecie przekroczyły właśnie pułap 400 milionów dolarów (obecnie 408 mln), zaś globalnie - 600 milionów (aktualnie 604 mln). Kolejne dwie pozycje przypadły nowościom z Azji. W Indiach świetnie poradził sobie kryminał "Drishyam 3". Weekendowe zarobki wyniosły 10,4 mln dolarów, co w sumie daje 13,2 mln dolarów. Z kolei mocny start w Korei Południowej zaliczył nowy film o zombie twórcy "Zombie express". "Gunche" (Colony) w weekend zgarnął 9,4 mln dolarów, a od środy 10,9 mln dolarów. Podobnie jak w USA, "Obsesja" zalicza na świecie lepszy wynik niż na otwarcie przed tygodniem. Było to możliwe dzięki pojawieniu się w kolejnych 12 krajach. Weekendowe wpływy szacujemy na 8,2 mln dolarów. Oznacza to, że na świecie film zarobił już 21,2 mln dolarów, a wraz z Ameryką - 73,9 mln dolarów. Nieźle, jak na film o budżecie 750 tysięcy dolarów. Nasze zestawienie zamyka "Sprawiedliwość owiec", która zarobiła w weekend 5,6 mln dolarów. Kryminalna komedia ma już na koncie 38,7 mln dolarów (82,2 mln wraz z USA). Najbardziej kasowe premiery 2026 roku bez Ameryki # Tytuł wpływy bez Ameryki wpływy łączne premiera kraj 1 Fei Chi Ren Sheng 3 $639,6 $639,6 17.02 Chiny 2 Super Mario Galaxy Film   $555,8 $980,3 1.04 USA 3 Michael  $468,1 $782,4 22.02 USA 4 Diabeł ubiera się u Prady 2  $408,0 $604,1 29.04 USA 5 Projekt Hail Mary  $335,4 $675,8 18.03 USA 6 Biao ren  $209,4 $210,9 17.02 Chiny 7 Hopnięci  $206,0 $371,7 4.03 USA 8 Jing Zhe Wu Sheng  $195,8 $196,1 17.02 Chiny 9 Dhurandhar: The Revenge  $161,3 $188,7 19.03 Indie 10 Gei A Ma de Qing Shu (NOWOŚĆ) $158,3 $158,3 30.04 Chiny