"Spider-Man: Całkiem nowy dzień": co zdradzają pierwsze strony scenariusza?

Do sieci trafiły pierwsze strony scenariusza nadchodzącego widowiska "Spider-Man: Całkiem nowy dzień". Udostępnione przez Entertainment Weekly materiały, opatrzone komentarzami m.in. reżysera Destina Daniela Crettona, Toma Hollanda i Zendayi, zdradzają kilka istotnych szczegółów. Czego dowiadujemy się z fragmentów scenariusza? Już na samym początku potwierdzono, że film (przynajmniej w początkowej fazie) rozgrywa się dziewięć miesięcy po wydarzeniach ze "Spider-Mana: Bez drogi do domu". Świat zapomniał o istnieniu Petera, co zostaje zobrazowane sekwencją wspomnień, z których zostaje wymazany. Bohater prowadzi samotne życie, całkowicie odcięty od dawnych relacji, za którymi tęskni (scenariusz wspomina, że Peter ogląda nowe nagranie Neda i MJ). Pojawia się sugestia, że izolacja zaczyna odbijać się na jego zdrowiu - Peter doświadcza nagłych, ostrych bólów głowy, co ma być pierwszym sygnałem, że coś się zmienia i niekoniecznie w dobrym kierunku. Jednocześnie, mimo utraty dostępu do technologii Tony'ego Starka, Spider-Man wciąż korzysta z prostszego wyposażenia, w tym własnoręcznie wykonanych wyrzutni sieci, domowej roboty drukarki 3D oraz systemu AI o nazwie E.V., który - jak sugerują notatki - jest jego najbliższym "przyjacielem".  Ciekawostką są również szczegóły dotyczące nowego kostiumu bohatera. Cretton potwierdza w notatce, że inspirowano się strojami znanymi z filmów z Andrew Garfieldem i Tobeyem Maguire'em, stawiając na bardziej "namacalny" wygląd - z widocznymi szwami, zagnieceniami i strukturą materiału. Prolog (podczas którego słyszymy treść listu napisanego przez Petera do MJ) kończy się montażem - z doniesień wynika, że może to być sekwencja, w której zobaczymy starcia Spider-Mana z różnymi przeciwnikami znanymi z komiksów. Strony ze scenariusza zobaczycie poniżej: "Spider-Man: Całkiem nowy dzień" zadebiutuje 31 lipca. Zwiastun filmu

Nolan wyjaśnia, dlaczego "Odyseja" będzie krótsza niż "Oppenheimer"

Trwa odliczanie do premiery jednego z najbardziej wyczekiwanych filmów tego roku - "Odysei" Christophera Nolana. Reżyser udzielił nowego wywiadu, w którym podzielił się refleksjami na temat swojego dzieła.Nolan o "Odysei" Nolan nie ukrywa, że praca nad "Odyseją" wiąże się z ogromną presją. Reżyser przyznaje, że adaptowanie jednego z najważniejszych tekstów w historii literatury to zadanie obarczone wielką odpowiedzialnością. Jak tłumaczy, każdy, kto podejmuje się przeniesienia "Odysei" na ekran, mierzy się z nadziejami i wyobrażeniami widzów na temat wielkiego, epickiego kina. Nolan podkreśla, że gdy bierze się na warsztat znaną historię i bohaterów, kluczowe jest stworzenie wyrazistej interpretacji i pokazanie widzom, że poszło się na całość. Twórca podkreśla, że nauczył się tego podczas pracy nad trylogią o Batmanie.  "Odyseja" już teraz wyróżnia się pod względem technologicznym - to pierwszy film w całości nakręcony na taśmie IMAX, a pokazy w formacie IMAX 70 mm wyprzedały się z dużym wyprzedzeniem. Produkcja będzie jednak krótsza niż "Oppenheimer", co wynika z ograniczeń technologii. Nolan wyjaśnia, że maksymalna długość filmu, jaką można wyświetlić z projektora IMAX na taśmie, to około trzy godziny, więc jego nowy projekt na pewno będzie krótszy od tego limitu. Twórca zapewnia jednak, że mimo to będzie to epickie kino. Według nieoficjalnych informacji czas trwania może wynieść około 2 godzin i 20 minut, choć niewykluczone, że ostatecznie stanie na 2 godzinach i 40 minutach.  Film jest adaptacją eposu Homera i opowiada o powrocie króla Itaki do domu po wojnie trojańskiej. Dziesięcioletnia podróż pełna jest niebezpieczeństw, ingerencji bogów i legendarnych stworzeń. W obsadzie znaleźli się m.in. Matt Damon, Anne Hathaway, Tom Holland, Jon Bernthal, Zendaya, Robert Pattinson, Lupita Nyong'o, Mia Goth czy Elliot Page. Produkcja trafi do kin 17 lipca."Odyseja" - zwiastun

Gwiazda "Sukcesji" w filmie polskiego reżysera

Do sieci trafiła informacja, że Magnus von Horn nakręci swój pierwszy anglojęzyczny film. Będzie to historyczny thriller "The Passenger". Główną rolę zagra Jeremy Strong.     O czym opowie film von Horna? Von Horn, którego poprzednie dzieło "Dziewczyna z igłą" było nominowane do Oscara dla najlepszego filmu międzynarodowego, tym razem zaadaptuje książkę. Scenariusz, napisany wspólnie z Aleko Gotscheffem, bazuje na powieści "Podróżny" autorstwa Ulricha Alexandra Boschwitza. Fabuła osadzona jest w 1938 roku, tuż po Nocy Kryształowej. Głównym bohaterem jest Otto Silbermann - zamożny niemiecki Żyd, który zmuszony jest uciekać z Berlina. W trakcie kilku dni podróżuje od pociągu do pociągu, próbując ocalić majątek i znaleźć drogę ucieczki, podczas gdy kraj stopniowo zamienia się w pułapkę, a jego tożsamość zaczyna się rozpadać. Sam von Horn sugeruje w swojej wypowiedzi, że najbardziej interesuje go pewien moment zawieszenia - chwila, w której bohater wciąż wierzy, że wszystko może wrócić do normy. Reżyser zwraca uwagę na aktualność tej historii, sugerując, że podobne mechanizmy można dostrzec również we współczesnym świecie. Za produkcję odpowiadają m.in. Lava Films Mariusza Włodarskiego oraz Port au Prince Films, a sprzedażą i współfinansowaniem zajmuje się FilmNation Entertainment, które wprowadzi projekt na rynek podczas festiwalu w Cannes. Firma nabyła prawa do dystrybucji na większość świata, z wyłączeniem m.in. Polski. Dla Jeremy’ego Stronga to kolejna duża rola po "Sukcesji" oraz nominowanym do Oscara "Wybrańcu". Aktor wcieli się także w Marka Zuckerberga w "The Social Reckoning". "Dziewczyna z igłą" - zwiastun