Reżyser nowego "Spider-Mana" ma nowy projekt

"Spider-Man: Całkiem nowy dzień" bije rekordy popularności w kinach, a tymczasem jego reżyser, Destin Daniel Cretton, już szykuje się do realizacji kolejnego filmu. Tak w każdym razie twierdzi portal Deadline.Kultowy serial trafi na ekrany kinoweProjekt nosi tytuł "Hawaii Five-O" i będzie inspirowany wielkim telewizyjnym hitem, serialem "Hawaii 5-0", który miał swoją premierę w 1968 roku i przetrwał aż do 1980 roku. Na początku tego wieku podjęto próbę realizacji filmowej wersji, lecz w trakcie prac zmieniono plany i zamiast tego stworzono serial "Hawaii 5.0", który również okazał się hitem i przetrwał aż dziesięć sezonów. Według doniesień portalu Deadline całość ma powstać dla studia Paramount. Destin Daniel Cretton objął stanowisko reżysera. Nad scenariuszem pracują Chris Bremner ("Bad Boys for Life" i "Bad Boys: Ride or Die") i Noah Oppenheim ("Jackie", "Dom pełen dynamitu"). Szczegóły fabuły filmu "Hawaii 5-0" nie są znane. Bohaterem oryginału był Steve McGarrett, członek policji stanowej na Hawajach, który robił wszystko, by rozwiązać zagadki kryminalne i schwytać przestępców. Czołówka serialu "Hawaii 5-0"

Dan Schneider przegrał apelację w sprawie przeciwko twórcom "Ciszy na planie"

Do sieci trafiła informacja, że Dan Schneider poniósł porażkę w sądzie apelacyjnym w sprawie o zniesławienie, którą wytoczył Warner Bros. Discovery, Sony Pictures, producentom dokumentu "Cisza na planie: mroczna strona dziecięcej telewizji" oraz firmie Maxine Productions. Sąd uznał, że były producent Nickelodeona nie wykazał, że ma szanse na wygranie swojej sprawy.Szczegóły sprawy Dokumentalny serial przedstawiał kulisy pracy przy produkcjach Nickelodeona oraz historie osób, które twierdziły, że doświadczyły niewłaściwego traktowania podczas pracy przy popularnych programach stacji. Schneider pozwał twórców wkrótce po jego premierze w marcu 2024 roku. Twierdził, że produkcja była "nagonką", która doprowadziła do zniszczenia jego dorobku i reputacji. W pozwie przekonywał również, że nie wiedział o wykorzystywaniu dzieci przez osoby pracujące przy jego serialach i nie był w nie zamieszany. Sprawa dotyczyła między innymi sposobu, w jaki "Cisza na planie" przedstawia zachowanie Schneidera. Dokument opisywał przypisywane mu zachowania związane z dyskryminacją ze względu na płeć, nękaniem, toksycznym środowiskiem pracy oraz niewłaściwymi seksualnymi aluzjami. Jednocześnie przypadki wykorzystywania seksualnego dzieci zostały w dokumencie wyraźnie przypisane trzem konkretnym osobom, w tym trenerowi dialogu Brianowi Peckowi i byłemu asystentowi produkcji Jasonowi Handy'emu. Sąd apelacyjny uznał, że dokument wystarczająco wyraźnie rozgranicza te kwestie. W 37-stronicowym uzasadnieniu sędziowie podkreślili również, że "Cisza na planie" informuje, iż pracodawca Schneidera przeprowadził dochodzenie w sprawie jego zachowania. Potwierdziło ono pewne niewłaściwe zachowania, ale nie znalazło dowodów na wykorzystywanie przez niego seksualne dzieci. Sędziowie odrzucili tym samym argumentację Schneidera opartą na teorii "zniesławienia przez implikację". Uznali, że nie ma podstaw, by doszukiwać się w dokumencie zarzutu wykorzystywania seksualnego dzieci wobec Schneidera, skoro przypadki takiego wykorzystywania są w nim wyraźnie przypisane nazwanym sprawcom, a sam dokument zaznacza, że śledztwo dotyczące zachowania Schneidera nie wykazało dowodów na takie nadużycia. Twórcy "Ciszy na planie", Mary Robertson i Emma Schwartz, powiedzieli Deadline, że są wdzięczni za decyzję sądu. Ich zdaniem chroni ona konstytucyjne prawa filmowców i dziennikarzy do relacjonowania ważnych i trudnych tematów bez obaw."Cisza na planie: mroczna strona dziecięcej telewizji" - fragment