Kinowe zaduszki. Wybierz film na pokaz Filmwebu w Iluzjonie

Filmweb, Filmoteka Narodowa - Instytut Audiowizualny oraz stołeczne Kino Iluzjon zapraszają na kolejny pokaz z cyklu "Wielkie kino na wielkim ekranie". Tradycyjnie to Wy zadecydujecie o tym, który film zostanie wyświetlony w ramach wydarzenia. Wystarczy, że weźmiecie udział w naszej ankiecie, którą umieściliśmy na dole newsa.  Seans pod hasłem "Filmowe zaduszki" odbędzie się 28 października (środa) o godz. 20:00 w Iluzjonie. Jego motywem przewodnim będzie żałoba - doświadczenie straty oraz próby odnalezienia się w świecie, w którym zabrakło ukochanej osoby. Film z największą ilością głosów poznamy już w środę. Wtedy też ruszy sprzedaż biletów.      

Twórca "Spotlight" po latach: Film nie spowodował wystarczających zmian

Tom McCarthy był gościem festiwalu filmowego w Nowym Jorku, gdzie zabrał głos na temat swojego filmu "Spotlight". Jego zdaniem produkcja nie doprowadziła do wystarczających zmian w Kościele katolickim. Dramat z 2015 roku opowiadał o dziennikarzach "Boston Globe", którzy ujawnili skalę tuszowania przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci przez księży.McCarthy chce skłaniać widzów do refleksji "Spotlight" zdobyło w 2016 roku Oscara za najlepszy film. W obsadzie znaleźli się m.in. Michael Keaton, Mark Ruffalo i Rachel McAdams, a produkcja spotkała się z dużym uznaniem za przedstawienie dziennikarskiego śledztwa. Dekadę po premierze McCarthy uważa jednak, że historia pokazana w filmie nie przełożyła się na taką zmianę, na jaką liczył. Po premierze spotkałem się z wypowiedziami wielu osób, które obejrzały film i poczuły, że ktoś je zrozumiał. Czy spowodował wiele zmian w Kościele katolickim? Moim zdaniem nie. Nie wystarczająco. McCarthy podkreślił, że jego zdaniem sprawa pozostaje niedomknięta, dopóki nie zostanie zagwarantowane bezpieczeństwo wszystkim dzieciom.  Reżyser uważa przy tym, że rolą kina nie jest narzucanie widzom gotowych odpowiedzi. Jako filmowcy mamy zadanie rozpocząć rozmowę, skłonić ludzi do myślenia o danym problemie, zwrócić na niego uwagę. Jak zaznaczył, właśnie to, jego zdaniem, udało się zrobić w przypadku "Spotlight". McCarthy próbuje podobnego podejścia w swoim nowym filmie "A Statement" z Paulem Ruddem. Produkcja opowiada o grupie 20 ekspertów, którzy spotykają się, by wypracować wspólne stanowisko dla Kongresu dotyczące wpływu emisji dwutlenku węgla na klimat. Historia została oparta na prawdziwej konferencji, która odbyła się w 1980 roku. McCarthy podkreśla, że podobnie jak "Spotlight", "A Statement" nie ma być filmem, który wygłasza kazanie widzom. Chce raczej, by skłonił ich do rozmowy i wzajemnego słuchania."Spotlight" - zwiastun

Szef Skydance mówi "nie" filmowi ze świata "Władcy Pierścieni"

Ta wiadomość nie zaskoczy nikogo, kto obserwuje polityczne zawirowania w Stanach Zjednoczonych. Otóż portal Knight Edge Media donosi, że David Ellison nakazał wstrzymanie prac nad widowiskiem "The Lord of the Rings: Shadows of the Past". Stephen Colbert znów zwolniony przez przyjaciela Donalda Trumpa?Za projekt odpowiadał komik Stephen Colbert, którego nienawidzi Donald Trump. Prezydent był tak wściekły na jego show telewizyjny, że domagał się jego zwolnienia. Kiedy CBS wraz z resztą Paramount Global zostało kupione przez Skydance Davida Ellisona, Colbert został zwolniony. Rodzina Ellisonów jest mocno związana z Trumpem. Knight Edge Media twierdzi, że "The Lord of the Rings: Shadows of the Past" nie został ostatecznie skasowany, a jedynie wstrzymano nad nim prace. Oczywiście w rozmowach na temat powodów nie wspomina się nawet słowem o Colbercie, zamiast tego podając fakt, że marka "Władca Pierścieni" nie jest dziś tak komercyjnie mocna jak dwie dekady temu. Co jednak ciekawe, Skydance na razie nie nakazało wstrzymania prac nad widowiskiem "Lord of the Rings: The Hunt for Gollum" Andy'ego Serkisa, do którego zdjęcia już trwają, choć przecież Serkis po komercyjnej porażce swojego najnowszego "Folwarku zwierzęcego" powinien wzbudzać większe obawy o komercyjny sukces. O czym ma opowiadać "The Lord of the Rings: Shadows of the Past"Stephen Colbert jest prywatnie wielkim fanem twórczości Tolkiena oraz Petera Jacksona (miał nawet epizod w jednym z "Hobbitów"). Postanowił więc wraz ze swoim synem Peterem McGee przygotować film stanowiący swoiste uzupełnienie trylogii Jacksona "Władca Pierścieni" o wątki, które w kinowych filmach zostały pominięte. Punktem odniesienia dla fabuły były wczesne rozdziały trylogii Tolkiena, od "Trzech to już kompania" po "Mgłę na Kurhanach". Colbert uznał, że można na ich podstawie stworzyć osobną historię, jednocześnie wierną zarówno literackiemu pierwowzorowi, jak i filmowej trylogii. Po przygotowaniu wstępnej wersji zwrócił się do twórców filmowej trylogii, Petera Jacksona i Philippy Boyens, o wsparcie i wspólnie z nimi przygotował ostateczną wersję scenariusza. Akcja filmu rozpoczęłaby się 14 lat po odejściu Froda. Sam, Merry i Pippin wyruszą w podróż śladami swojej pierwszej wyprawy, podczas gdy córka Sama, Elanor, odkryje sekret, który może rzucić nowe światło na wydarzenia poprzedzające Wojnę o Pierścień. Zwiastun filmu "Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia"