"Avatar: Ogień i popiół" wreszcie na Disney+. Znamy datę premiery

Na tę chwilę czekało wielu. We wtorek Disney ogłosił, kiedy widowisko Jamesa Camerona "Avatar: Ogień i popiół" oficjalnie pojawi się na platformie Disney+ w ofercie dla subskrybentów.Kiedy wracamy na Pandorę?"Avatar: Ogień i popiół" miał swoją kinową premierę w połowie grudnia ubiegłego roku. Bez wychodzenia z domów możemy go legalnie oglądać od końca marca. Jednak trzeba było za to zapłacić. Wkrótce, jeśli tylko jesteście subskrybentami platformy Disney+, będziecie mogli go oglądać bez końca i to bez dodatkowych opłat. Disney ogłosił datę premiery trzeciego "Avatara" na Disney+ podczas wczorajszej prezentacji swoich planów na najbliższy rok. Premiera został wyznaczona na 24 czerwca, ponad pół roku po wejściu filmu do kin. W porównaniu z dwiema pierwszymi częściami cyklu Camerona "Avatar: Ogień i popiół" był rozczarowaniem w box offisie. Nie udało mu się bowiem dobić do granicy 2 miliardów dolarów. Jednak wynik filmu jest wciąż poza zasięgiem zdecydowanej większości kinowych produkcji. Zarobił bowiem w kinach 1,49 mld dolarów. W trzeciej części "Avatara" Jake Sully (Sam Worthington) i Neytiri (Zoe Saldaña), stojąc na czele zjednoczonych klanów Na'vi, muszą zmierzyć się z nowym, jeszcze bardziej bezwzględnym zagrożeniem, które przybywa z Ziemi - ogniem, który spopiela wszystko na swojej drodze. Tym razem historia prowadzi nas do wulkanicznych krain Pandory, gdzie żyje tajemniczy klan Zaran - wojownicy żyjący w harmonii z ogniem i popiołem. Sojusze zostaną poddane próbie, granice wytrzymałości przekroczone, a walka o przyszłość Pandory stanie się bardziej osobista niż kiedykolwiek. Zwiastun filmu "Avatar: Ogień i popiół"

Policjanci pozywają firmę Matta Damona i Bena Afflecka. Chodzi o film "Łup"

Matt Damon i Ben Affleck oraz ich firma producencka Artists Equity zostali pozwani przez dwóch funkcjonariuszy policji z hrabstwa Miami-Dade. Mundurowi twierdzą, że film "Łup" zbyt mocno opiera się na ich prawdziwych doświadczeniach zawodowych i przedstawia ich jako skorumpowanych policjantów.Szczegóły sprawy Pozew o zniesławienie złożyli 7 maja zastępcy szeryfa Jonathan Santana i Jason Smith. Funkcjonariusze twierdzą, że twórcy filmu wykorzystali szczegóły związane z prawdziwą sprawą narkotykową z 2016 roku w południowej Florydzie (w której uczestniczyli), przez co wiele osób utożsamia ich z bohaterami produkcji. "Łup" opowiada o policyjnej jednostce antynarkotykowej z Miami, która podczas nalotu odkrywa miliony dolarów ukryte w kryjówce kartelu. Wkrótce wzajemne zaufanie wyparowuje, a zasady i przyjaźnie stają pod znakiem zapytania. Film wyreżyserował Joe Carnahan, a scenariusz powstał we współpracy z Michaelem McGrawem. Inspiracją były historie kapitana policji Chrisa Casiano, prywatnie wieloletniego przyjaciela Carnahana. Prawdziwa sprawa, do której nawiązuje film, dotyczyła przejęcia około 20 milionów dolarów znalezionych na strychu jednego z domów w Miami Lakes. Santana był głównym detektywem prowadzącym śledztwo, a Smith nadzorował zespół dochodzeniowy. Funkcjonariusze przekonują, że podobieństwa między filmem a rzeczywistymi wydarzeniami są na tyle duże, że wpływają na ich codzienne życie. Santana zapewnia, że nie ukradł ani dolara, choć po premierze koledzy pytali go, ile wiader pieniędzy sobie przywłaszczył. Policjanci twierdzą również, że twórcy filmu powinni byli zatrudnić ich jako konsultantów i wypłacić wynagrodzenie za wykorzystanie historii związanej z prowadzonym przez nich śledztwem. Zamiast tego konsultantem technicznym produkcji został Chris Casiano, który nie brał udziału w tamtej operacji. Prawnicy reprezentujący Artists Equity odrzucają zarzuty. W odpowiedzi na wcześniejsze wezwanie prawne studio podkreśliło, że "Łup" nie przedstawia prawdziwej historii nalotu z 2016 roku ani nie portretuje konkretnych osób. Jak zaznaczono, informacja o fikcyjnym charakterze filmu znajduje się również w napisach końcowych produkcji."Łup" - zwiastun

Nie żyje Stanisława Celińska. Aktorka miała 79 lat

Nie żyje Stanisława Celińska. Polska aktorka filmowa i teatralna oraz wokalistka była znana m.in. z takich filmów jak "Krajobraz po bitwie", "Panny z Wilka" i "Pieniądze to nie wszystko". Informacja o śmierci aktorki pojawiła się na jej oficjalnym kanale w mediach społecznościowych. Celińską pożegnała Joanna Trzcińska, która współprowadziła profil. Stanisława Celińska miała 79 lat.       Kim była Stanisława Celińska? Stanisława Celińska urodziła się 29 kwietnia 1947 roku w Warszawie. Na zajęcia aktorskie uczęszczała od dziecka. Maturę zdała w XLI Liceum Ogólnokształcącym im. Joachima Lelewela w Warszawie, a w 1969 ukończyła studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie.      Występowała w warszawskich teatrach: Teatrze Współczesnym, Teatrze Nowym, Teatrze Dramatycznym, Teatrze Studio i teatrze Kwadrat. Pracowała m.in. z reżyserem Krzysztofem Warlikowskim. Grała również w Teatrze Telewizji i Teatrze Polskiego Radia. Na dużym ekranie zadebiutowała u boku Daniela Olbrychskiego w filmie "Krajobraz po bitwie" (1970) Andrzeja Wajdy. W jej filmografii są również m.in. "Hipoteza" (1972) Krzysztofa Zanussiego, "Nie ma róży bez ognia" (1974) Stanisława Barei, "Noce i dnie" (1975) Jerzego Antczaka, "Pieniądze to nie wszystko" (2001) Juliusza Machulskiego i "Joanna" (2010) Feliksa Falka. Grała też w serialach "Alternatywy 4", "Samo życie" i "Mamuśki". Ostatni film z jej udziałem to "Listy do M. Pożegnania i powroty" (2024).                Równolegle do kariery aktorskiej Celińska prowadziła karierę muzyczną. W 1969 roku zwyciężyła w konkursie "Debiutów" na krajowym festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, śpiewając piosenkę "Ptakom podobni". Wielokrotnie brała udział w Przeglądzie Piosenki Aktorskiej. Występowała też z solowymi recitalami, m.in. "Piękny świat" (w którym śpiewała utwory Papuszy), "Zorba i inni" oraz "Domofon, czyli śpiewniczek Stanisławy C". Wydała szereg albumów, wśród których są m.in. "Atramentowa..." (2015), "Malinowa..." (2018), "Jesienna..." (2020), "Przytul" (2022) i "Uwierz" (2024).Stanisława Celińska – najważniejsze role Jedne z najważniejszych ról w swojej karierze Stanisława Celińska zagrała w filmach Andrzeja Wajdy. To debiutancka rola Niny w "Krajobrazie po bitwie" (1970) oraz rola Zosi w "Pannach z Wilka" (1979) – obie u boku Daniela Olbrychskiego. Publiczność na pewno pamięta ją jako Agnieszkę Niechcicównę z "Nocy i dni" (1975) Jerzego Antczaka. Dwukrotnie zdobyła Orła w kategorii "Najlepsza drugoplanowa rola kobieca". Najpierw za występ w roli pani Ali w filmie "Pieniądze to nie wszystko" (2001) Juliusza Machulskiego, a potem za rolę dozorczyni w "Joannie" (2010) Feliksa Falka.