Box Office Świat: "Spider-Man" i "Odyseja" biją kolejne rekordy

O takim lecie hollywoodzkie wytwórnie marzyły od lat. Dwa widowiska przyciągają tłumy, bijąc kolejne rekordy. A na horyzoncie już pojawił się kolejny przebój. Numerem jeden w naszym zestawieniu pozostało komiksowe widowisko "Spider-Man: Całkiem nowy dzień". Obraz w weekend zgarnął fantastyczne 202 miliony dolarów. Najlepszymi rynkami tym razem były: Chiny (29,1 mln dolarów), Wielka Brytania (16 mln), Meksyk (15,3 mln), Francja (13,9 mln) i Brazylia (13,5 mln). W efekcie zagraniczne wpływy przekroczyły już granicę miliarda dolarów. "Spider-Man: Całkiem nowy dzień" potrzebował na to 12 dni. To drugi najszybszy miliard na świecie w historii (po "Avengers: Koniec gry"). Ogólnie jest to 16. film, który bez Ameryki zdołał zarobić miliard. Widowisko lokalnie bije masę rekordów, na przykład w Indiach, gdzie zostało właśnie najbardziej kasową amerykańską produkcją w historii. Globalnie jest już bardzo blisko 2 miliardów dolarów. Jest niemal pewne, że do końca tygodnia ją osiągnie.Zwiastun filmu "Spider-Man: Całkiem nowy dzień" Sukces widowiska Sony w najmniejszym stopniu nie zaszkodziło "Odysei" Christophera Nolana. Wpływy w porównaniu z poprzednim tygodniem spadły nieznacznie, bo do 75,1 mln dolarów. Było to możliwe dzięki Korei Południowej, gdzie widowisko fantasy trafiło do kin w minioną środę. W ciągu pierwszych 5 dni wyświetlania zgarnęło 14,5 mln dolarów, co jest drugim najlepszym otwarciem w historii studia Universal. Pojawienie się "Odysei" w Korei Południowej sprawiło, że "Spider-Man: Całkiem nowy dzień" nie był numerem jeden we wszystkich krajach. W Korei komiksowe widowisko zajęło miejsce drugie. Globalne wpływy "Odysei" osiągnęły poziom 1,1 mld dolarów. A to oznacza, że jest to już teraz najbardziej kasowy film w karierze Nolana. A obraz w tym tygodniu trafi do kin w Chinach, a w Japonii pojawi się dopiero za miesiąc. Podium kompletuje animacja z Chin "Baxian!" (All Wishes Come True!). Tym razem zarobiła 20,6 mln dolarów.  Dzięki czemu łączne wpływy przekroczyły już 200 milionów dolarów (obecnie 212 mln). Najlepszą nowością tygodnia okazała się animacja "Psi Patrol i dinozaury". Film trafił już do kin w 30 krajach i zarobił 16,6 mln dolarów tylko w weekend. Ponieważ jednak jego premiera miała miejsc w środę, to łącznie wpływy wynoszą już 23 miliony dolarów. Najlepszym rynkiem okazały się Chiny z wynikiem 5,4 mln dolarów (co jednak w lokalnym zestawieniu dało dopiero siódme miejsce). Niewiele gorzej animacja wypadła we Francji - 4,5 mln dolarów. Numerem pięć w naszym zestawieniu jest film, który oficjalnie nie miał jeszcze swojej premiery, a mimo to w weekend zarobił 15,1 mln dolarów. To "Huan Ying Lai Long Can Guan" (Once Upon a Time in the Middle East), opowieść o szefie, który otwiera restaurację na Bliskim Wschodzie, gdzie wkrótce wybucha konflikt zbrojny. Oficjalna premiera została wyznaczona na wtorek. I pozostajemy na Dalekim Wschodzie. Wspaniały skok popularności zanotowała w Japonii animacja "Eiga Chiikawa: Ningyo no Shima no Himitsu" (Chiikawa the Movie: The Secret of Mermaid Island). Weekendowe wpływ wzrosły o prawie 40% do 12 milionów dolarów. A ponieważ w tym tygodniu rozpoczyna się w Japonii O-bon, wyniki w najbliższym tygodniu powinny pozostać na wysokim poziomie. Film zarobił już ponad 45 milionów dolarów. Siódme miejsce należy do "Toy Story 5" z wynikiem 9,3 mln dolarów. Prawie 9,3 mln dolarów zarobiła także animacja "Minionki i straszydła", ale w tym przypadku wsparciem okazała się Japonia, gdzie film właśnie miał swoją premierę i zarobił tam 2,6 mln dolarów. Numerem dziewięć jest kolejna nowość z Chin "Qu ni de dao" (To Your Island) animacja o młodej kobiecie, która trafia na dziwną wyspę, gdzie musi odblokować wyparte wspomnienia i pomóc swojemu byłemu chłopakowi, który został zamieniony w królika. W ciągu pierwszych trzech dni wyświetlania film zarobił 7,9 mln dolarów. Nasze zestawienie zamyka "Obsesja" z wynikiem 5,9 mln dolarów. Horror jest już o krok od osiągnięcia globalnego wyniku 500 milionów dolarów (obecnie ma na koncie 488,1 mln). Najbardziej kasowe premiery 2026 roku bez Ameryki # Tytuł wpływy bez Ameryki wpływy łączne premiera kraj 1 Spider-Man: Całkiem nowy dzień (+4) $1 010,0 $1 665,1 29.07 USA 2 Michael (-1) $649,1 $1 021,4 22.02 USA 3 Odyseja (+3) $643,6 $1 104,8 15.07 USA 4 Fei Chi Ren Sheng 3 (-2) $639,7 $641,2 17.02 Chiny 5 Toy Story 5 (-2) $623,6 $1 094,0 17.06 USA 6 Super Mario Galaxy Film (-1) $582,4 $1 012,2 1.04 USA 7 Diabeł ubiera się u Prady 2  $470,8 $691,4 29.04 USA 8 Projekt Hail Mary  $340,2 $684,3 18.03 USA 9 Gong fu nv zu  $334,0 $334,0 11.07 Chiny 10 Gei A Ma de Qing Shu  $298,2 $298,2 30.04 Chiny

Sequel "Pasji" po angielsku, nie aramejsku. Mel Gibson tłumaczy decyzję

Po zakończonych zdjęciach do dwuczęściowego "Zmartwychwstania Chrystusa" Mel Gibson rozpoczął intensywny okres postprodukcyjny. Choć film nazywany jest kontynuacją "Pasji" z 2004 roku, wiele doniesień sugeruje, że będzie to jednak zupełnie inne doświadczenie – z innymi aktorami, innymi współpracownikami oraz... innym językiem. Jak donosi dziś portal World of Reel, Gibson postanowił odejść od aramejskiego i łaciny pamiętanych z pierwszego filmu na rzecz współczesnego języka angielskiego. Dlaczego?""Zmartwychwstanie Chrystusa" w języku angielskim. Reżyser tłumaczy decyzjęChoć decyzja o użyciu języka angielskiego jest w pełni zrozumiała w kontekście metod tworzenia większości produkcji historycznych w Hollywood, dla fanów twórczości Gibsona może wydać się sporą niespodzianką. Autentyzm, o który zabiegał reżyser przy okazji tworzenia "Pasji", naturalnie objął wówczas również kwestie językowe, a postacie posługujące się łaciną oraz językiem aramejskim stanowiły wyjątkowy przykład pieczołowitego oddania realiów epoki. Ponad 20 lat później Gibson zdaje się być jednak mniej zainteresowany tym aspektem. Jak sam podkreśla w wywiadach, tym razem zależało mu przede wszystkim na tym, by jego opowieść była maksymalnie zrozumiała dla szerokiej widowni amerykańskiej. Oba filmy są po angielsku, ponieważ sama tematyka oraz ładunek teologiczny, który trzeba przetrawić, są tak złożone, że nie sądzę, aby ludzie chcieli czytać to w napisach w obcym języku. Chcę, by byli w stanie przyswoić to od razu – wyjaśnił Gibson portalowi Collider. Dostosowałem więc materiał do widzów i myślę, że użycie języka angielskiego wyjdzie filmowi na dobre – dodał reżyser. "Zmartwychwstanie Chrystusa" – o filmachW nowym filmie nie powrócą gwiazdy oryginalnej "Pasji". W Jezusa wcieli się Jaakko Ohtonen, a Marię Magdalenę zagra Mariela Garriga. W obsadzie znaleźli się również Rupert Everett, Kasia Smutniak oraz Riccardo Scamarcio. Oryginalna "Pasja" pozostaje jednym z największych niezależnych hitów w historii kina. Film zarobił ponad 610 mln dolarów na świecie przy budżecie wynoszącym około 30 mln dolarów i przez lata był najbardziej dochodowym filmem z kategorią R w amerykańskim box office. Rekord ten pobił dopiero "Deadpool & Wolverine" w 2024 roku. Kontynuacja "Pasji" wydaje się bardziej spektakularnym przedsięwzięciem. Scenariusz produkcji tworzony wraz z Randallem Wallacem ("Braveheart – Waleczne Serce") powstawał ponad dekadę. Budżet każdej z dwóch części "Zmartwychwstania Chrystusa" szacowany jest z kolei na 125 milionów dolarów. Dwa filmy składają się na najdroższy projekt w reżyserskiej historii Mela Gibsona."Pasja" – zwiastun filmu

Duża zmiana względem książki w "Rodzie smoka". Showrunner komentuje

Trzeci sezon "Rodu smoka" dobiegł końca, a twórcy serialu już zapowiadają, że finałowa, czwarta odsłona produkcji będzie największą z dotychczasowych. Ryan Condal, showrunner i producent wykonawczy, odniósł się również do jednej z najważniejszych scen ostatniego odcinka, która znacząco odbiega od wydarzeń opisanych przez George'a R.R. Martina. UWAGA, DALEJ ZNAJDUJĄ SIĘ SPOILERY DOTYCZĄCE FINAŁU 3. SEZONU "RODU SMOKA".Ryan Condal o poczynaniach Rhaenyry Jednym z kluczowych momentów finału jest scena, w której Rhaenyra Targaryen publicznie mówi o przepowiedni Pieśni Lodu i Ognia. Królowa przekonuje mieszkańców Królewskiej Przystani, że nadchodzi zagrożenie ze strony Białych Wędrowców, a ona sama ma odegrać istotną rolę w ocaleniu świata. W "Ogniu i krwi" nie ma jednak wzmianki o samej przepowiedni ani o tym, by Rhaenyra kiedykolwiek publicznie ją ogłaszała. Dlaczego więc twórcy serialu zdecydowali się na tak dużą zmianę? Condal został zapytany, dlaczego po takim wydarzeniu historia nie miałaby zachować pamięci o Rhaenyrze jako osobie, która ostrzegała mieszkańców przed nadchodzącą zagładą. Jego odpowiedź była dość przewrotna. Targaryenowie cały czas mówią szalone rzeczy. Showrunner wyjaśnił jednak, że właśnie w ten sposób twórcy chcieli spojrzeć na zachowanie Rhaenyry. Jak zauważył, w książce również pojawia się opis jej coraz bardziej despotycznych rządów oraz rosnącej niepopularności wśród mieszkańców. Według Condala dla zwykłych ludzi jej przemowa mogła więc wcale nie zabrzmieć jak objawienie. Tak duża część ich istnienia opiera się na wywyższaniu samych siebie. Dla kamieniarzy stojących w tłumie i patrzących na tę przemowę mogło to po prostu brzmieć jak ktoś, kto próbuje zrobić z siebie kogoś ważnego. Condal przyznał, że wraz ze scenarzystami chciał, aby ta scena oznaczała "prawdziwą sejsmiczną zmianę" w relacji Rhaenyry z jej poddanymi. Królowa przedstawia siebie jako wybawicielkę ludzi w momencie, gdy jej działania coraz mocniej oddalają ją od własnego ludu. Zdaniem twórców powinno to również wpłynąć na sposób, w jaki na bohaterkę patrzą widzowie. Emma D'Arcy, która wciela się w Rhaenyrę, zwróciła uwagę na inny aspekt tej historii: Władza okazuje się niezwykle krucha, a pozorna stabilność może okazać się iluzją. Aktorka podkreśliła również, że historia Rhaenyry stawia pytania dotyczące ludzkiego ego i tego, jak funkcjonuje ono w świecie polityki."Ród smoka" - zwiastun 3. sezonu