Box Office Świat: "Wichrowe wzgórza" z najlepszym amerykańskim otwarciem roku

Już za chwilę w Chinach rozpocznie się świętowanie Nowego Roku. A to oznacza początek najgorętszego sezonu box office'owego na świecie. Chińczycy zostawią w kinach zapewne grubo ponad miliard dolarów, a lista najbardziej kasowych premier 2026 roku zostanie praktycznie napisana na nowo. TRWA ANKIETA OSCAROWA! GŁOSY MOŻECIE ODDAWAĆ, KLIKAJĄC TUTAJ Zanim to jednak nastąpi Hollywood ma wreszcie powody do zadowolenia. Pięć dni wystarczyło, by "Wichrowe wzgórza" stały się najbardziej kasową amerykańską premierą 2026 roku. Jeśli wierzyć szacunkom Warner Bros. film ten poza granicami USA zgarnął 42 miliony dolarów. Szacujemy, że ok. 34 mln dolarów pochodzi z samego weekendu. Wraz z premierą w USA daje to niespełna 77 mln dolarów. W poniedziałek film stanie się najbardziej kasową globalnie premierą 2026 roku, by chwilę później stracić pozycję lidera na rzecz chińskiego widowiska "Fei Chi Ren Sheng 3", który w dzień otwarcia prawdopodobnie zgarnie co najmniej 75 milionów dolarów. "Wichrowe wzgórza" najlepiej sprzedały się w Wielkiej Brytanii, skąd pochodzi 10,3 mln dolarów. Niezłe wyniki film zaliczył także we Włoszech (4,4 mln dolarów), Australii (4,3 mln) oraz Meksyku (3,3 mln).Zwiastun filmu "Wichrowe wzgórza" Numerem dwa jest kolejna hollywoodzka nowość, "Wielka mała koza". Animacja ze zwierzętami w głównych rolach wkracza do kin kilka miesięcy po "Zwierzogrodzie 2", jednak hit Disneya wciąż sprzedaje się fenomenalnie, więc wydaje się, że Sony wprowadziło swój tytuł mimo wszystko za wcześnie. Po pierwszych pięciu dniach wyświetlania "Wielka mała koza" ma na koncie 15,6 mln dolarów. Szacujemy, że z tej kwoty 12,5 mln dolarów pochodzi z samego weekendu. Prawie 1/3 zagranicznych wpływów pochodzi z Wielkiej Brytanii, gdzie film zarobił 4,8 mln dolarów. Meksyk był drugim najważniejszych rynkiem z kwotą 1,8 mln dolarów. Podium w naszym zestawieniu kompletuje właśnie "Zwierzogród 2". Animacja wciąż była w stanie zgarnąć 11,7 mln dolarów, co przekłada się na łączny wynik 1,409 mld dolarów. Wraz z Ameryką daje 1,829 mld dolarów. Disney ogłosił właśnie, że jego filmy od początku roku zarobiły w kinach na całym świecie miliard dolarów. Oczywiście są to wszystko wyniki ubiegłorocznych premier. Niemniej jednak fakt pozostaje faktem, że jest to pierwsza wytwórnia, która osiągnęła tę granicę. A skoro o ubiegłorocznych premiera mowa. To dwa kolejne miejsca w box offisie zajmują właśnie filmy z 2025 roku. Na czwartym wylądowała "Pomoc domowa" z wynikiem 10,7 mln dolarów, a na piątym "Avatar: Ogień i popiół" z 9,4 mln dolarów. Widowisko Jamesa Camerona poza granicami USA zarobiło dotąd 1,063 mld dolarów, a globalnie - 1,460 mld. Numerem sześć jest kolejna hollywoodzka nowość - "Crime 101". Film zadebiutował w minionym tygodniu w 60 krajach świata i po pięciu dniach ma na koncie 12 milionów dolarów. Szacujemy, że w weekend zarobił ok. 9,2 mln dolarów. W żadnym z krajów film nie osiągnął przynajmniej miliona dolarów wpływów. Pozycja siódma należy do kolejnej nowości, tym razem z Rosji. Animacja "Skazka o tsare Saltane" przebojem wkroczyła do kin i w weekend zgarnęła 6,9 mln dolarów. Wraz z czwartkiem daje to 8,1 mln dolarów. Na ósmym miejscu wylądował pierwszy w tym roku hit z Korei Południowej, "Wanggwa saneun namja" (The King's Warden). Podczas drugiego weekendu w kinach film zgarnął 6,5 mln dolarów. W sumie na jego koncie jest 15,4 mln dolarów. Dziewiątą lokatę zajmuje pierwszy w tym roku hit z Francji, komedia "Marsupilami". Szacujemy, że w weekend film zgarnął 6,3 mln dolarów. Od premiery 4 lutego obraz zgarnął już 22,2 mln dolarów. Pierwszą dziesiątkę zamyka wprowadzony w sobotę, specjalnie na walentynki, film "Xi Huan Shang "Qian Qian" De Ni" (Love Go Go Go!). Po dwóch dniach na koncie ma 5,3 mln dolarów. Najbardziej kasowe premiery 2026 roku bez Ameryki # Tytuł wpływy bez Ameryki wpływy łączne premiera kraj 1 Cheburashka 2 $78,0 $78,0 1.01 Rosja 2 Wichrowe wzgórza (NOWOŚĆ)  $42,0 $76,8 11.02 USA 3 Mana ShankaraVaraprasad Garu (-1) $40,4 $43,3 12.01 Indie 4 Border 2 (-1) $39,7 $42,6 23.01 Indie 5 28 lat później - Część 2: Świątynia kości (-1) $31,8 $56,6 14.01 Wlk. Brytania 6 Prostokvashino (-1) $31,2 $31,2 1.01 Rosja 7 Buratino (-1) $30,2 $30,2 1.01 Rosja 8 90 minut do wolności (-1) $29,3 $52,7 21.01 USA 9 Powrót do Silent Hill (-1) $26,7 $32,2 21.01 USA 10 Pomoc  $24,2 $72,1 28.01 USA

BERLINALE 2026: Sam Rockwell ocali świat przed AI? (recenzja)

Hollywood przyjechało do Berlina. Na trwającym w stolicy Niemiec Międzynarodowym Festiwalu Filmowym pokazano nowy film w reżyserii Gore’a Verbinskiego, "Baw się dobrze i przeżyj". Reżyser "Piratów z Karaibów" i "Rango" wraca za kamerę po 9 latach, jakie minęły od premiery "Lekarstwa na życie", by opowiedzieć historię przybysza z przyszłości (Sam Rockwell), próbującego ocalić świat przed zagładą, jaką sprowadzi na nas sztuczna inteligencja. Adam Kruk ocenia, jak mu się to udało.     recenzja filmu "Baw się dobrze i przeżyj", reż. Gore VerbinskiWszystko wszędzie naraz autor: Adam Kruk Początek to prawdziwa bomba. Kilka ujęć i już odmalowaną mamy problematykę oraz nastrój filmu – można by go pokazywać w szkołach filmowych jako wzór sprawnego opowiadania obrazem. Typowy amerykański diner, całkiem jeszcze gwarny po dziesiątej wieczór, obsługa uwija się, roznosząc zamówienia między stolikami, klienci zaś… gorliwie skrolują telefony. Nagle wpada tu jakiś świr (Sam Rockwell) – owinięty w foliowy płaszcz, pod którym kłębią się kable, baterie, wszystko bardzo retro futuro. Wygląda jak kloszard i opowiada niestworzone rzeczy: coś o tym, że przybył z przyszłości, która nie jest różowa, że czas się przebudzić, odłożyć telefony i ratować świat… Nikt jednak nawet nie zwraca na niego uwagi (wiadomo: Tinder, lajkowanie kotków, odpisywanie na wiadomości) do momentu, kiedy wykrzykuje, że ma bombę, a co więcej – na każdego jakiś hak. Okazuje się, że zna imiona wszystkich zgromadzonych i o każdym wie coś, czego wiedzieć nie powinien.  Bohater tłumaczy, że spotykają się po raz sto siedemnasty i jak do tej pory świata uratować się nie udało. Dopóki do tego nie dojdzie, on skazany będzie na wieczny powrót – trochę jak w "Dniu świstaka", którego tytuł zresztą tu pada (niby foliarz, a wie, który z klientów uwielbia ten film). Za każdym razem kompletuje inną ekipę śmiałków mających pomóc mu powstrzymać niechybną zagładę ludzkości spowodowaną rozwojem sztucznej inteligencji. Tym razem wybór pada na kierowcę Ubera, drużynowego skautów i kobietę, o której wiemy tylko, że przyszła do lokalu zjeść ciastko. Rekrutuje też małżeństwo nauczycieli (Michael Peña i Zazie Beetz) aż za dobrze znające problemy wywoływane w klasach przez smartfony oraz smętną Susan (Juno Temple), która, jak się okaże, straciła niedawno syna w szkolnej strzelaninie. Jako ostatnia do dziwacznej ekipy dołącza przebrana za księżniczkę Ingrid (Haley Lu Richardson). Każde z nich ma dość osobliwą historię, z których część ukazana nam będzie w retrospekcjach. Czy okażą się właściwą kombinacją, by uratować świat? Całą recenzję filmu "Baw się dobrze i przeżyj", można przeczytać TUTAJ. "Baw się dobrze i przeżyj" – zobacz zwiastun

"Milczenie owiec" i transfobia. Twórcy komentują zarzuty

Wyróżnione pięcioma Oscarami "Milczenie owiec" pozostaje dziś klasycznym thrillerem, ale 35 lat później nie wszystkie elementy filmu brzmią tak samo jak w momencie premiery. Od jakiegoś czasu dzieło Jonathana Demme'ego bywa krytykowane za podtrzymanie stereotypów związanych z osobami transseksualnymi. W wywiadzie z okazji 35-lecia filmu twórcy wyrazili mieszane uczucia związane z tym aspektem dziedzictwa "Milczenia owiec". TRWA ANKIETA OSCAROWA! GŁOSY MOŻECIE ODDAWAĆ, KLIKAJĄC TUTAJ "Milczenie owiec" się zestarzało? Niektóre aspekty filmu nie wytrzymują próby czasu. Wiemy dziś więcej i sam jestem dużo mądrzejszy w kwestii transpłciowości. Niektóre kwestie w scenariuszu i filmie są niefortunne, powiedział dla "The Hollywood Reporter" Ted Levine, który wcielił się w postać Buffalo Billa.     To właśnie postać seryjnego mordercy jest przedmiotem kontrowersji. Orientacja seksualna bohatera nie jest jednoznacznie nazwana, ale bywa on najczęściej interpretowany jako osoba transseksualna, a sposób jego przedstawienia krytykuje się jako transfobiczny.   Z czasem stałem się bardziej świadomy, pracując z osobami transseksualnymi i dowiadując się więcej o tej kulturze i problematyce gender. Niestety, film pokazał ją w negatywnym świetle i to cholernie nie w porządku. Możecie mnie zacytować. Nie zagrałem mojego bohatera jako osoby homoseksualnej czy transseksualnej. Myślę, że był po prostu pomylonym heteroseksualnym mężczyzną, dodał aktor. Byliśmy bardzo lojalni względem książki. Kręcąc film, nie mieliśmy wątpliwości, że Buffalo Bill był kompletnie zaburzoną osobowością. Nie był homoseksualistą ani transseksualistą. Był chory. W tym sensie coś przegapiliśmy. Z mojego punktu widzenia nie byliśmy wystarczająco wrażliwi na to, że podtrzymujemy wiele stereotypów, i na to, jak wiele krzywdy mogą wyrządzić, wtóruje Levine'owi producent Edward Saxon.    Dziś tego żałuję, ale wówczas nie wynikało to ze złej woli. Wręcz przeciwnie: dobrze rozumieliśmy tego bohatera. Wszyscy mieliśmy bliskich przyjaciół homoseksualistów. Wydawało nam się jasne, że Buffalo Bill wywodzi się z innej części społeczeństwa, z miejsca niesamowitej patologii, podsumował Saxon."Milczenie owiec" – zwiastun Psychopata porywa i morduje młode kobiety na środkowym zachodzie. Wierząc, że w ujęciu tego mordercy dopomoże tylko inny przestępca, FBI wysyła agentkę Clarice Starling (Jodie Foster) na wywiad z więźniem, który może dostarczyć psychologicznych przesłanek i tropów do kolejnych działań zabójcy. Więzień, psychiatra, dr Hannibal Lecter (Anthony Hopkins) jest genialnym mordercą-ludożercą, który pomoże agentce Starling, jeżeli ona będzie karmić jego ciekawość detalami ze swojego skomplikowanego życia. Ta relacja zmusza Starling do konfrontacji z jej psychicznymi demonami.