Pod znakiem walentynkowych przebojów – luty w polskich kinach

Choć w lutym w polskich kinach aż dwie nowości zgromadziły ponad pół miliona widzów, w 2026 roku nadal nie ma filmu, który zbliżyłby się do miliona. Najchętniej oglądanymi tytułami ubiegłego miesiąca były premiery walentynkowego weekendu: "Piep*zyć Mickiewicza 3" oraz "Wichrowe wzgórza". Tymczasem "Zwierzogród 2", po blisko trzech miesiącach wyświetlania, przekroczył pułap trzech milionów widzów. To dopiero trzynasty film, który dokonał tego po 1989 roku. Styczeń okazał się fatalny dla polskich filmów. Serię rodzimych klap przerwała jednak komedia "Dalej jazda 2", którą podczas premierowego weekendu zobaczyło niemal 100 tys. widzów. W drugi weekend wyświetlania tytuł ten odnotował wzrost zainteresowania, który był bezpośrednio związany z walentynkami. Wydawało się, że w rozrachunku końcowym kontynuacja poradzi sobie lepiej od części pierwszej, która na początku ubiegłego roku zgromadziła w sumie ponad pół miliona widzów. Druga połowa lutego okazała się dla niej jednak mniej udana. Duże spadki w kolejnych tygodniach sprawiły, że dotychczas sprzedano nieco ponad 400 tys. biletów. Obecnie notowane wyniki wskazują na rezultat końcowy zbliżony do tego, który odnotowało "Dalej jazda!". Dobrą passę dla polskich filmów kontynuowało "Piep*zyć Mickiewicza 3". Podczas premierowego weekendu tytuł ten zgromadził blisko 300 tys. widzów. Tym samym pokonał on inną dużą nowość walentynkowego weekendu, "Wichrowe wzgórza". Seria zapoczątkowana dwa lata temu przez "Piep*zyć Mickiewicza" jest jednym z największych fenomenów polskiego kina ostatnich lat. Pierwsza część nie była dużym przebojem. W premierowy weekend zobaczyło ją zaledwie 28 tys. widzów, a w sumie wybrało się na nią niespełna 180 tys. osób. Mimo to powstała kontynuacja, która zaledwie rok później cieszyła się zdecydowanie większym zainteresowaniem. W ciągu pierwszych trzech dni wyświetlania zgromadziła ona niemal 100 tys. widzów, a w rozrachunku końcowym sprzedano na nią ok. 660 tys. biletów. Tak gwałtowny wzrost popularności mógł po części wynikać z sukcesu pierwszej części w streamingu. Tymczasem część trzecia już po trzecim weekendzie wyświetlania może pochwalić się najlepszym wynikiem w serii (ponad 665 tys. widzów). Do miliona może jednak nie udać się jej dobrnąć. Pułapu miliona widzów nie osiągną także "Wichrowe wzgórza". Najnowszy film Emerald Fennell przegrał wprawdzie bezpośredni pojedynek z "Piep*zyć Mickiewicza 3", jednak odnotowany rezultat otwarcia – 265 tys. widzów – można uznać za bardzo udany. Po trzecim weekendzie wyświetlania na jego koncie znajdowało się już blisko 600 tys. widzów. To znaczący sukces. Tytuł ten sprzedaje się dobrze na wielu rynkach, jednak jego rezultat w polskich kinach zasługuje na szczególne wyróżnienie. Notowane u nas wyniki są lepsze niż te w Niemczech czy we Francji, które są zdecydowanie większymi rynkami kinowymi. Aż tak duże zainteresowanie walentynkowymi nowościami pokazuje, że Polacy bardzo lubią spędzać "święto zakochanych" w kinach. Już w 2015 roku dobrze pokazała to popularność "Pięćdziesięciu twarzy Greya", do którego przez ponad trzy lata należał rekord otwarcia. Tegoroczny weekend z walentynkami był też jednym z tych nielicznych, podczas których w kasach polskich kin sprzedano ponad milion biletów. Do najchętniej oglądanych filmów minionego miesiąca należał również "Wielki Marty", który przez niemal cały styczeń był wyświetlany w ramach pokazów przedpremierowych. Ostatecznie nominowany do dziewięciu Oscarów dramat sportowy zakończy swój pobyt w polskich kinach z widownią w okolicach 400 tys. To zdecydowanie lepszy rezultat niż w przypadku innych oscarowych kandydatów wyświetlanych w ostatnim czasie. Grany od końcówki stycznia "Hamnet" zgromadzi ostatecznie mniej więcej jedną trzecią całkowitej widowni "Wielkiego Marty'ego". Lepiej powinna spisać się "Wartość sentymentalna", która na ekrany polskich kin trafiła dopiero pod koniec minionego miesiąca, gromadząc 30 tys. widzów. Wraz z pokazami przedpremierowymi film ten widziało już jednak ponad 75 tys. osób. Norweski kandydat do Oscara spisał się lepiej niż inna premiera ostatniego weekendu lutego, "Pojedynek". Najnowszy film Łukasza Palkowskiego – reżysera "Bogów", jednego z największych polskich przebojów po 1989 roku (ponad 2,25 mln widzów) – zainteresował tylko nieco ponad 25 tys. widzów. Trzykrotnie lepsze otwarcie w ten sam weekend zaliczył "Krzyk 7", który był jedynym dużym horrorem z lutową premierą. Luty był również miesiącem ferii zimowych, a co za tym idzie, dużego zainteresowania filmami skierowanymi do najmłodszych widzów. Wśród nich znalazło się kilka propozycji z Hollywood, ale także tych z europejskiego i polskiego podwórka. Największą popularnością cieszyły się jednak te hollywoodzkie. "Wielką małą kozę" zobaczyło do końca miesiąca prawdopodobnie ponad ćwierć miliona widzów, a grany od listopada "Zwierzogród 2" zgromadził w samym lutym jeszcze blisko 300 tys. osób. Megahit Disneya przekroczył w połowie lutego pułap trzech milionów widzów, dołączając do ekskluzywnego grona tytułów, którym udało się tego dokonać po 1989 roku. Jeśli chodzi o filmy animowane, to tylko dwa – "Shrek 2" (3,39 mln) oraz "Shrek Trzeci" (3,35 mln) – odnotowały w polskich kinach lepsze wyniki. Po trzech pełnych miesiącach wyświetlania na koncie drugiej części przygód Judy Hopps i Nicka Bajera znajdowało się 3,12 mln widzów. Ostatecznie widownia może wzrosnąć do 3,2 mln. Dużym przebojem w swojej klasie wagowej okazała się także kolejna część przygód Kici Koci. "Kicia Kocia w podróży" zgromadziła w premierowy weekend 75 tys. widzów i pozostawiła pod względem wyniku otwarcia daleko w tyle poprzednie części. Te startowały zazwyczaj w okolicach 30-40 tys. widzów. Rodzima propozycja osiągnie ostatecznie lepszy rezultat niż inne premiery lutego, które były skierowane do młodych widzów. Ponad sto tysięcy osób w minionym miesiącu zobaczyło m.in. animację "Szybcy i sprytni", która na ekrany trafiła jeszcze w styczniu, a także "Moon: Panda i ja". Nieco mniejszym zainteresowaniem cieszyły się "Orzełek Iggy" oraz "Zmiennokształtni 2". Tymczasem w ostatni weekend lutego, już na sam koniec ferii zimowych, polscy widzowie mogli w ramach pokazów przedpremierowych zobaczyć najnowszy film studia Pixar, "Hopnięci". Tytuł ten może okazać się jednym z największych przebojów marca. Czy będzie on jednak pierwszą tegoroczną premierą w polskich kinach, której uda się przekroczyć pułap miliona widzów? Czy może będzie nim jednak "Projekt Hail Mary" lub jedna z rodzimych nowości – "Za duży na bajki 3" albo "Król dopalaczy"? Czas pokaże, czy jeszcze w pierwszym kwartale 2026 roku doczekamy się przeboju z ponadmilionową widownią.

Kurt i Wyatt Russelowie kontra Kong i Godzilla (WYWIAD)

Drugi sezon "Monarch" rozpoczyna się w momencie, gdy losy Monarch - i całego świata - wiszą na włosku. Dramatyczna saga odsłania pogrzebane sekrety, które ponownie jednoczą naszych bohaterów (oraz złoczyńców) na Wyspie Czaszki Konga, a także w nowej, tajemniczej wiosce, gdzie z morza wyłania się mityczny Tytan. Echa przeszłości rezonują z teraźniejszością, zacierając granice między rodziną, przyjacielami i wrogami.  

Czym Polska zachwyciła gwiazdę "Dobrego chłopca", Ansona Boona?

Od piątku w kinach dreszczowiec "Dobry chłopiec", w którym jedną z głównych ról zagrał Anson Boon ("Strefa gangsterów"). Przypadła mu rola dziewiętnastoletniego Tommy'ego, który  lubi swoje beztroskie, pełne używek i lekkomyślnej przemocy życie. Pewnej nocy zostaje on porwany przez nieznajomego, Chrisa (Stephen Graham). Budząc się w piwnicy położonego na uboczu domu, chłopak trafia w sam środek dysfunkcyjnej rodzinnej dynamiki. Chris i jego tajemnicza żona Kathryn (Andrea Riseborough) próbują uczynić z niego "dobrego chłopca" poprzez wymuszoną i specyficzną resocjalizację. Ta przewrotna opowieść o wolności i kontroli pokazuje, jak zmuszony do czytania książek i uczenia się manier Tommy, myśli tylko o jednym - jak stamtąd uciec.