Jak informowaliśmy na stronach Filmwebu, Michael Mann szykuje się do nakręcenia "Gorączki 2". Jednak do realizacji filmu jest jeszcze daleka droga. Problemem okazuje się już sam casting.Wszyscy czekają na Leonarda DiCaprio, a ten się wahaJak twierdzi Kris Tapley, na chwilę obecną jedyny potwierdzony angaż do filmu to Christian Bale jako Vincent Hanna. W oryginalnej "Gorączce" postać tę grał Al Pacino. Bliski angażu jest też ponoć Jason Clarke, któremu ma przypaść rola Nate'a. W "Gorączce" wcielił się w niego Jon Voight. Jest jednak grupa aktorów, która może zagrać w filmie, ale ich los zależy od decyzji Leonarda DiCaprio. Gwiazdor rozważa zagranie Neila McCauleya (Robert De Niro grał go w oryginalne) lub Chrisa Shiherlisa (Val Kilmer grał go w oryginale). Problem w tym, że DiCaprio nie potrafi się zdecydować na to, ile czasu jest w stanie poświęcić na film Manna. Reżyser planuje spędzić na realizacji zdjęć 6-7 miesięcy. Rola Chrisa jest bardziej rozbudowana, więc oznaczałaby dłuższy pobyt DiCaprio na planie. Jeśli więc DiCaprio będzie chciał ograniczyć swój czas w filmie Manna, to wybierze rolę Neila. A to uruchomi całe domino castingowych zmian. Bo Neila chciałby też zagrać Adam Driver. Jednak w przypadku przekazania roli DiCaprio, Driver jest gotów zagrać inną postać. A to oznacza, że kandydat do tej roli będzie musiał albo film opuścić albo zagrać kogoś innego. Jeśli DiCaprio w ogóle zrezygnuje z filmu, to wtedy cały projekt stanie pod znakiem zapytania. "Gorączka 2" jest wyjątkowo drogim przedsięwzięciem. Budżet szacowany jest na 200 milionów dolarów. Podobno Amazon MGM Studios dało projektowi zielone światło tylko ze względu na DiCaprio. Nie jest więc jasne, czy bez niego wytwórnia dalej będzie skłonna wyłożyć na niego tak dużą kasę. Sam Michael Mann najwyraźniej pozostaje optymistą. Jest właśnie w Meksyku, gdzie szuka lokacji dla kręcenia filmu.Zwiastun filmu "Gorączka"
Kiedy mały, niezależny, zrobiony za grosze film staje się kinowym przebojem, wydawać by się mogło, że sukces będzie cieszyć wszystkich, którzy przy nim pracowali. Tak jednak nie jest. Wystarczy spojrzeć na wpis scenografki Sally Choi, która pracowała przy "Obsesji".Scenografka "Obsesji" żałuje, że nie zniszczyła filmu, kiedy miała okazjęPrzypomnijmy, że "Obsesja" została zrobiona za 750 tysięcy dolarów. Tymczasem w kinach zarobił już prawie 180 milionów dolarów, a prognozy sugerują, że może w sumie zgarnąć nawet 250 milionów. Widząc takie kwoty Sally Choi poczuła się sfrustrowana tym, ile sama za pracę przy nim dostała. Choi mówi wprost, że pluje sobie w twarz, że zgodziła się pracować za 300 dolarów dziennie. Ujawnia, że po opłaceniu podatków, zostało jej 6741 dolarów i 36 centów. Choi dopiero zbiera doświadczenie jako scenografka. "Obsesja" to jej pierwsza praca przy filmie pełnometrażowym. I choć w 20 dni zarobiła więcej niż wynosi średnia płaca zwykłego pracownika, to i tak uważa, że została wykorzystana. W opublikowanym poście na Instagramie narzeka, że jak każdy pracujący przy niezależnej produkcji, oprócz swoich oficjalnych obowiązków pełniła też różne inne funkcje, za które nie otrzymywała żadnej rekompensaty. Twierdzi, że mogła doprowadzić do zamknięcia produkcji, ale została przekonana, by tego nie robić. Teraz, widząc, ile film zarabia, ma do siebie żal, że nie walczyła o większe zarobki. Post Choi znajdziecie poniżej: Wyświetl ten post na InstagramiePost udostępniony przez °•°sally•°•♡ (@kiwisupreez) Na razie nie wiemy, jak jej post został przyjęty w Hollywood.
Czy Yorgos Lanthimos porzucił kino? Tak – przynajmniej na chwilę. Reżyser "Kła", "Faworyty" i "Biednych istot" ujawnił, że w najbliższym czasie zamierza zająć się fotografią. Czy – i kiedy – wróci do kręcenia filmów? Czy Lanthimos wróci do kręcenia filmów?Wystawa zdjęć Yorgosa Lanthimosa w Turynie W wywiadzie dla Financial Times Lanthimos promuje swoją wystawę fotografii, opisując robienie zdjęć jako "wyzwalające" w porównaniu do stresu związanego z kręceniem filmu. Możesz po prostu chodzić z aparatem. To samotnicza aktywność, poniekąd medytacyjna. Nie musisz mieć pomysłu, nie musisz mieć celu. Nie musisz szukać finansowania, wylicza reżyser. Czy nakręcę więcej filmów? Nie wiem, zobaczymy. Muszę odzyskać radość robienia filmów. Chcę, żeby to przyszło naturalnie, zamiast się zmuszać, przyznał Lanthimos. Zanim zdecydował się na przerwę, reżyser miał w planach co najmniej dwa projekty: ekranizacje książek "Mój rok relaksu i odpoczynku" Ottessy Moshfegh oraz "Fatale" Jean-Patricka Manchette. Możliwe, że wróci do nich po "urlopie" – o ile wróci z "urlopu". Po nakręceniu "Faworyty" Lanthimos nie robił filmów przez pięć lat, po czym wrócił z trzema filmami, które wyszły w bardzo krótkich odstępach czasu. Były to "Biedne istoty", "Rodzaje życzliwości" i "Bugonia". Dwa z nich były nominowane do Oscara w kategorii "Najlepszy film", a pierwszy zdobył Złotego Lwa w Wenecji. Ostatni film Lanthimosa to na tę chwilę "Bugonia"."Bugonia" – zwiastun Prowokacyjny i wywrotowy film opowiada o dwóch młodych mężczyznach z obsesją na punkcie spisków, którzy wyrywają się ze swojej kryjówki i porywają Michelle, wpływową dyrektor generalną, którą uważają za kosmitkę, przybyłą, po to aby nas zniszczyć. Po tym, jak zamykają Michelle w piwnicy kobieta staje twarzą w twarz z wrogiem. Tym samym, obie strony – zwolennicy teorii spiskowych i bezduszna dyrektor korporacji – wkrótce znajdą się w środku walki, która jest równie nieprzewidywalna, co nieoczekiwanie poruszająca.
Dzika przygoda wśród dinozaurów i lawy, gdy Maniek, Sid, Diego, Ela, Wiewiór i reszta stada odkrywają niezbadane obszary niebezpiecznego Zaginionego Świata.
Prokurator Bilski trafia do spokojnego miasteczka na Kaszubach by poprowadzić sprawę zaginięcia dziecka. W trakcie śledztwa odsłania mroczne tajemnice.