Nie żyje Richard Riehle. Miał na koncie ponad 400 ról

Do sieci trafiły wieści, że w wieku 78 lat zmarł Richard Riehle, charakterystyczny aktor znany m.in. z filmów "Życie biurowe" "Ścigany" i "Kasyno". Informację o jego śmierci podał serwis TMZ. Artysta odszedł w czwartek 15 października w Los Angeles z przyczyn naturalnych.Gdzie wystąpił Richard Riehle? Aktor urodził się 12 maja 1948 roku w Menomonee Falls w stanie Wisconsin. Karierę filmową rozpoczął w 1975 roku, występując w westernie "Rooster Cogburn" z Johnem Wayne’em i Katharine Hepburn. W kolejnych dekadach regularnie pojawiał się na dużym ekranie. W jego filmografii znalazły się między innymi "Czarny deszcz" Ridleya Scotta, "Myszy i ludzie", "Las Vegas Parano", "Zabójcza broń 4", "Joe Dirt", oraz "Druhny". Wystąpił także w komedii "Boski żigolo", widowisku "Transformers: Wiek zagłady" i horrorze "Halloween II". Riehle był również bardzo aktywny w telewizji. Pojawiał się w wielu popularnych serialach, w tym "Star Trek: Następne pokolenie", "Buffy: Postrach wampirów", "Ally McBeal", "Prezydencki poker", "Ostry dyżur", "Dwóch i pół". Występował zarówno w rolach epizodycznych, jak i w bardziej rozbudowanych wątkach. Jedną z jego ostatnich ról była postać Reynoldsa w serialu HBO "Barry", w którym pojawił się w 2023 roku. Do jego późniejszych występów telewizyjnych należały również role w "Kumpelkach z Surfside" i "Pełniejszej chacie". Ostatnim filmem w jego dorobku był "The Cowboy Killer" z 2026 roku. Richard Riehle przez ponad pięć dekad kariery zgromadził imponującą liczbę ról filmowych i telewizyjnych - łącznie zaliczył ponad 400 występów.  

Chciał, żeby Marvel uśmiercił jego bohatera

W ciągu niemal dwóch dekad istnienia MCU przyciągnęło wielu znakomitych aktorów - wśród nich był Michael Douglas, który dołączył do uniwersum ponad dziesięć lat temu. Aktor był ostatnio gościem podcastu "Happy Sad Confused", gdzie przyznał, że chciał zakończyć swoją przygodę z Marvelem po dwóch filmach o Ant-Manie. Aktor wcielający się w Hanka Pyma poprosił twórców o uśmiercenie bohatera, ale studio nie przystało na jego propozycję. "Nie da się z tego wyjść" Douglas wyjaśnił, że początkowo zainteresował się udziałem w produkcji wykorzystującej dużo efektów komputerowych. Nigdy wcześniej nie pracował przy filmie opartym na technologii green screenu i chciał przekonać się, jak wygląda taka praca. Z tego powodu poprosił swoich agentów, by znaleźli mu odpowiedni projekt. To niesamowite. Nie ma tam nic poza zielonym ekranem, a oni pokazują ci obrazy tego, jak wszystko będzie wyglądało po ukończeniu filmu. Z czasem praca przy produkcjach Marvela okazała się jednak wymagająca. Douglas zażartował, że powinien był dokładniej przeczytać drobny druk w umowie. Podkreślił przy tym, że Paul Rudd, odtwórca roli Ant-Mana, był wspaniałym aktorem, a cała obsada stanowiła zgraną grupę. Problem polegał na tym, że trudno było mu później wycofać się z kolejnych występów. Jak stwierdził aktor: Nie da się z tego wyjść. Douglas zadebiutował jako Hank Pym w filmie "Ant-Man" z 2015 roku. Powrócił do tej roli w "Ant-Manie i Osie" z 2018 roku, "Avengers: Końcu gry" z 2019 roku oraz "Ant-Manie i Osie: Kwantomanii" z 2023 roku. Użyczył również głosu postaci w kilku odcinkach animowanego serialu "A gdyby…?", emitowanego na Disney+ w latach 2021–2023. Na ten moment nie wiadomo, czy pojawi się w którejś z kolejnych części "Avengers". "Ant-Man i Osa: Kwantomania" - zwiastun