Nie potwierdziły się wcześniej doniesienia o tym, że "Cliff Booth" trafi do kin w sierpniu. Netflix ogłosił datę premiery filmu. I jest ona późniejsza. Jest też i dobra wiadomość.Kiedy zobaczymy sequel "Pewnego razu... w Hollywood"Dobra wiadomość, to w zasadzie fantastyczna wiadomość. Otóż Netflix zdecydował, że "Cliff Booth" trafi najpierw do kin. Od 25 listopada film będzie dostępny na całym świecie w kinach IMAX. Oznacza to, że przejął on datę (i miejscówkę) po "Narnii" Grety Gerwig, które to widowisko przesunięto na późniejszy termin. "Cliff Booth" będzie dostępny w kinach IMAX przez dwa tygodnie. Na platformie Netflix zadebiutuje w sam raz na święta Bożego Narodzenia, 23 grudnia. O filmie "Cliff Booth"Oficjalnie o filmie wciąż praktycznie nic nie wiemy. Pewne jest tylko to, że zobaczymy w nim dalsze losy Cliffa Bootha, w którego ponownie wcielił się Brad Pitt. Za reżyserię filmu odpowiadał David Fincher. Przy scenariuszu pracował zaś Quentin Tarantino, czyli autor "Pewnego razu... w Hollywood". Mówi się, że obraz kosztował co najmniej 200 milionów dolarów. W obsadzie są również Carla Gugino, Yahya Abdul-Mateen II, Elizabeth Debicki, Scott Caan, Corey Fogelmanis i Karren Karagulian.Teaser filmu "Cliff Booth"
Maciej Satora donosi prosto z Cannes, że właśnie jest po seansie nowego filmu Cristiana Mungiu, w którym Renate Reinsve wciela się w matkę pięciorga dzieci. Po przeprowadzce do Norwegii jej rodzina mierzy się z konsekwencjami nieznanego im dotąd porządku. Fragmenty recenzji "Fjordu" przeczytać można poniżej. Kacper Rydzewski oglądał natomiast "Jej piekło" Nicolasa Windinga Refna. Reżyser wraca na wielki ekran po 10 latach przerwy, a jego nowy film został przyjęty w Cannes siedmiominutowymi oklaski. Czy to oznacza powrót do formy? Sprawdźcie. Kolejne recenzje canneńskich premier już niedługo!Recenzja filmu "Fjord", reż. Cristian MungiuGość w dom, Bóg w dom autor: Maciej Satora Choć w dalszej części fabuły Gheorghiowie zostają przeciągnięci przez piekło uśmiechniętej liberalnej Europy – na czele z odebraniem dzieci, procesami sądowymi i realnym zagrożeniem trafienia do więzienia – Mungiu wielką wagę przykłada do tego, by jego film nie nabrał kształtu politycznego stanowiska, emocjonalnego głosu w debacie o polaryzacyjnym charakterze. Zamiast tego „Fjord” płynnie osadza się na fundamentach konfliktu wartości: choć sprawa dotyczy rzekomych aktów przemocy domowej, prędko zaczyna wchodzić na terytorium metod wychowawczych. Konserwatywna rodzina budzi szereg wątpliwości w postępowych instytucjach: dzieci modlą się codziennie przed snem? Nie mogą używać telefonu i oglądać YouTube’a? Zamiast amerykańskich hitów nucą na korytarzu piosenki religijne? – z niepokojem dziwią się norwescy biurokraci. Niesławne „jestem tolerancyjny, ale…”, wykorzystywane swego czasu przez prawicę, odwraca swój wektor; pewnie dlatego, że w budowie egalitarnego społeczeństwa drastyczne różnice zawsze stanowią zarzewie konfliktu. Gdy norweska dziewczynka wyznaje na lekcji, że jest lesbijką, rumuńska koleżanka odpowiada jej: To grzech, można iść za to do piekła. Osadzenie akcji w szkolnym kontekście to o tyle błyskotliwa decyzja, że pozwala na przedstawienie państwowej ingerencji w proces kształtowania postaw już od najmłodszych lat – siłą rzeczy premiując jedne kosztem drugich. Tym razem – kosztem pryncypiów mniejszości, których praw wszyscy tak szumnie deklarują się chronić. Na głębszym poziomie Mungiu zadaje więc nieco inne pytanie: na ile we współczesnym świecie wychowanie to jeszcze zadanie domu, a na ile państwowych instytucji? Ostatecznie żaden z tych modeli nie wydaje się Rumunowi doskonały. Gheorghiowie kształcą swoje dzieci w zgodzie ze sobą, ale w dystansie od świata za oknem. Poleganie wyłącznie na ich naukach grozi alienacją, niedopasowaniem do norm społeczeństwa. Ich metody pozostają dyskusyjne (zakaz tańca?), ale wykształcają silne poczucie autorytetu. Gdy dzieci zachowują się nieposłusznie, ojciec odmawia im uczestnictwa w urodzinach koleżanki z klasy. Będą bardzo smutni, jeśli do mnie nie przyjdą – próbuje przekonać Mihaia Norweżka. Ale dzięki temu będą szczęśliwsi, gdy dorosną, a to jest znacznie ważniejsze – odpowiada jej z kaznodziejskim spokojem. Całą recenzję filmu "Fjord" przeczytacie na jego karcie POD LINKIEM TUTAJ.Recenzja filmu "Jej piekło", reż. Nicolas Winding RefnMajaki z plastiku autor: Kacper Rydzewski „Jej piekło” już przed premierą obrosło swojego rodzaju legendą. To w końcu w pewien sposób film pośmiertny. Ponoć w 2023 roku serce Nicolasa Windinga Refna przestało bić. Po około pół godziny tętno wróciło. Wraz z nim impuls do kolejnych projektów. „Dostałem od Boga drugą szansę. I mam zamiar wykorzystać ją” – mówił. Zebrał ekipę. Scenariusz był ruchomy, tj. zmieniał się codziennie – nie ze względu na produkcyjne problemy, ale pod wpływem takiej, a nie innej decyzji twórczej. Można byłoby obawiać się najgorszego, ale przecież mowa o typie, którego wołają wizjonerem; który bardziej niż w słowie czy historii rzeźbi w tym, co zmysłowe. W końcu też o filmowcu, którego twórczość z wielu zajawieńców z mojego otoczenia w zasadzie uczyniła kinofili. "Jej piekło" – zwiastunPremierowy canneński pokaz „Jej piekła”, pokazywanego w sekcji pozakonkursowej, zebrał siedmiominutowe (choć niektóre portale podają informację o dwunastu
Matt Damon jest coraz bliżej objęcia głównej roli w nowym filmie duetu Daniels. Produkcja, nad którą Dan Kwan i Daniel Scheinert pracują już od trzech lat, wreszcie zaczyna nabierać konkretnych kształtów. Przy okazji do sieci trafiły pierwsze szczegóły fabularne projektu.Co wiemy o nowym filmie Danielsów?Tajemniczy projekt Danielsów to ich pierwszy pełnometrażowy film od "Wszystko wszędzie naraz", którym triumfowali na oscarowej gali w 2023 roku. Studio do tej pory strzegło tajemnicy wokół przedsięwzięcia, jednak The Hollywood Reporter ujawnił kulisy castingu oraz zarys historii. Według doniesień fabuła połączy motywy globalnego ocieplenia, podróży w czasie i możliwego wątku superbohaterskiego. Historia ma rozgrywać się równolegle w dwóch okresach – w latach 80. oraz współcześnie. Bohaterami będą nastolatkowie, przynajmniej w części osadzonej w przeszłości. Danielsowie mieli pracować wyborem młodych aktorów już od 2024 roku, ale produkcja była kilkukrotnie przekładana. Powodem były między innymi zmiany w scenariuszu – twórcy uprościli historię z trzech osi czasowych do dwóch. duet DanielsPoczątkowo największym nazwiskiem projektu miał zostać Ryan Gosling. Aktor był związany z rolą ojca jednego z nastolatków – istotną, choć drugoplanową. Z czasem Gosling miał jednak uznać, że jego postać powinna dostać większą rolę i poprosił o zmiany w scenariuszu. To okazało się problemem. Film musiał wejść na plan najpóźniej pod koniec lata lub na początku jesieni ze względu na przyznaną ulgę podatkową w Kalifornii. Dodatkowe poprawki scenariuszowe oznaczałyby kolejne opóźnienia, na które produkcja nie mogła już sobie pozwolić. W efekcie Gosling bardzo szybko pożegnał się z projektem. W pewnym momencie rozważano nawet kandydaturę Jacka Blacka, ale Danielsowie ostatecznie skierowali uwagę na Matta Damona. Aktor jest dobrze postrzegany przez Universal nie tylko dzięki serii o Jasonie Bournie, ale również za sprawą głównej roli w "Odysei" Christophera Nolana, które studio wypuści do kin już w lipcu. Teraz twórcy mają skupić się na znalezieniu aktora, który wcieli się w ekranowego syna bohatera granego przez Damona."Wszystko wszędzie naraz" – wywiad z twórcami i gwiazdami
W odległym mieście portowym dochodzi do tajemniczego odkrycia. Mieszkańcy są zmuszeni walczyć o przetrwanie z czymś, z czym nigdy wcześniej się nie spotkali.
Rok 1985. Jedenastu śmiałków podejmuje pierwszą próbę spłynięcia Amazonką - od źródeł w Andach aż po Atlantyk. Niebezpieczna wyprawa ma być ich ostatnią przygodą przed wejściem w dorosłe życie. Szybko
Awaria laboratorium Umbrelli powoduje niekontrolowane uwolnienie wirusa. Mieszkańcy Raccoon przemieniają się w bezlitosne, krwiożercze istoty. Bryan, przypadkowy świadek katastrofy, zostaje uwięziony pośród chaosu miasta.
Owen i pełna nadziei romantyczka Allie mogą być jedynymi singlami w mieście, którzy szukają czegoś więcej niż przelotnej przygody. Kiedy się poznają między nimi natychmiast pojawia się iskra, ale
Johnny Cage dołącza do legendarnych wojowników Ziemi, by w śmiertelnym turnieju stanąć przeciwko Shao Kahnowi - tyranowi z innego wymiaru, który pragnie unicestwić ich świat.