Choć dokładne dane na temat frekwencji w polskich kinach w 2025 roku nie są jeszcze znane, wyniki z poszczególnych weekendów wskazują na utrzymanie poziomu z dwóch poprzednich lat. To oznacza, że w kasach kin mogło zostać sprzedanych około 50 milionów biletów. Do rekordu z 2019 roku wciąż brakuje 10 milionów widzów. Mimo to w ubiegłym roku nie zabrakło wielkich przebojów. Co więcej, udało się odnotować kilka imponujących rekordów, przez co polski box office zyskał nieco kolorytu.Nowe rekordyNajważniejszym wydarzeniem minionego roku w polskich kinach było ustanowienie nowego rekordu otwarcia przez "Minecraft: Film". W pierwszy weekend kwietnia tytuł ten zgromadził aż 987 319 widzów. Poprzedni rekord – 935 357 widzów – należał od 2018 roku do "Kleru". Film Wojciecha Smarzowskiego zgromadził w sumie ponad pięć milionów widzów, co jest trzecim najlepszym rezultatem odnotowanym po 1989 roku. Od początku było wiadomo, że familijna produkcja nie będzie w stanie przebić tego wyniku. Ostatecznie udało jej się przyciągnąć blisko 2,85 mln widzów, co jest, i prawdopodobnie pozostanie, najlepszym wynikiem odnotowanym w ubiegłym roku. Szansę na przeskoczenie tego rezultatu ma tylko jeden nadal wyświetlany tytuł. Mowa o "Zwierzogrodzie 2", który podczas swojego szóstego weekendu wyświetlania zgromadził jeszcze blisko 125 tys. widzów, a od premiery niemalże 2,4 mln. W przyciągnięciu kolejnych 500 tys. mogą pomóc zbliżające się ferie zimowe. Nie będzie jednak łatwo. "Zwierzogród 2" – zobacz zwiastunKolejny imponujący rekord ustanowił inny film studia Warner Bros., "Obecność 4: Ostatnie namaszczenie". Po fantastycznym, również niemal rekordowym dla horroru otwarciu na poziomie 343 tys. widzów, na tytuł ten sprzedano ostatecznie blisko 920 tys. biletów. Do tej pory żaden inny film grozy nie zgromadził w polskich kinach tak dużej widowni. Poprzednim rekordzistą było "Pięć koszmarnych nocy", na które w 2023 roku wybrało się w sumie ok. 800 tys. widzów. W minionym roku w kinach pojawiło się kilka horrorów, które osiągnęły bardzo dobre rezultaty. Jednak żaden z nich nie był w stanie zbliżyć się do imponującego wyniku czwartej części przebojowej serii. Najbliżej było "Pięć koszmarnych nocy 2", które od swojej premiery w grudniu mogło już przekroczyć pułap 500 tys. Choć kontynuacja sprzeda się znacznie słabiej od swojego poprzednika sprzed dwóch lat, jej wynik jest nadal bardzo dobry. Polska należy do dziesięciu rynków, na których tytuł ten sprzedał się najlepiej. Poza tym bardzo dobrze spisały się dwa inne horrory Warner Bros.: "Zniknięcia" (ok. 400 tys. widzów) oraz "Oszukać przeznaczenie: Więzy krwi" (ok. 320 tys. widzów). "Pięć koszmarnych nocy 2" – zobacz zwiastunDo rekordzistów należy także "Demon Slayer: Kimetsu no Yaiba Infinity Castle", które najpierw odnotowało rekordowe otwarcie dla filmu anime w polskich kinach (ok. 110 tys. widzów), a następnie stało się najpopularniejszym przedstawicielem tego gatunku na naszym rynku, gromadząc w sumie prawdopodobnie ok. 200 tys. widzów. Nie jest to jednak jedyny film anime, który cieszył się w Polsce dużym zainteresowaniem w ubiegłym roku. Na wielkim ekranie można było zobaczyć również m.in. "Chainsaw Man – The Movie: Reze Arc" oraz "Jujutsu Kaisen: Execution". Ten pierwszy wystartował z poziomu ok. 65 tys. widzów, a w sumie mógł zainteresować ponad 100 tys. osób. Z kolei ten drugi przyciągnął podczas premierowego weekendu ok. 50 tys. widzów. Widownia rzędu kilkudziesięciu tysięcy czy nawet ponad stu tysięcy na tego typu filmach dobrze pokazuje, jak bardzo ich popularność oraz dostępność wzrosły w ostatnich latach.Polskie przeboje i porażkiPośród rodzimych produkcji zdecydowanie największym przebojem minionego roku był "Dom dobry". Najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego zgromadził do tej pory blisko 2,4 mln widzów, co jest trzecim najlepszym wynikiem pośród zeszłorocznych premier. Fenomen tego filmu nie był jednak oczywisty od samego początku. Podczas premierowego weekendu zobaczyło go wprawdzie aż 310 tys. widzów, jednak dwa kolejne weekendy okazały się jeszcze lepsze. Drugi weekend przyniósł nietypowy, ponad 50-procentowy wzrost, a widownia rzędu 480 tys. była siódmą najwyższą odnotowaną przez jakikolwiek film podczas drugiego weekendu wyświetlania. Natomiast w trzeci weekend do kin wybrało się jeszcze ponad 318 tys. widzów. "Dom dobry" – zobacz zwiastunDużym przebojem okazała się także komedia "Teściowie 3", którą zobaczyło w sumie ponad 1,5 mln widzów. Osiągnięty wynik jest znacznie lepszy od końcowych rezultatów dwóch poprzednich części. W 2021 roku "Teściowie" zgromadzili blisko 450 tys. widzów, z kolei kontynuacja zainteresowała dwa lata później ok. 630 tys. widzów. Tak duży wzrost zainteresowania trzecią częścią jest trudny do wytłumaczenia, może jednak wynikać m.in. z powrotu Marcina Dorocińskiego, którego zabrakło w obsadzie drugiej części. Poza tym do zeszłorocznych pozytywnych niespodzianek należy również zaliczyć dwie inne komedie, które pojawiły się w kinach w pierwszych miesiącach roku. Ponad milion widzów zgromadziło "100 dni do matury". To jedna z dziesięciu zeszłorocznych premier (w tym jedna z czterech polskich produkcji), którym udało się osiągnąć ten pułap. Swoim mocnym wynikiem – 660 tys. widzów – zaskoczyła także inna skierowana do młodych widzów komedia, "Piep*zyć Mickiewicza 2". Tak duży sukces był o tyle zaskakujący, że pierwszą część rok wcześniej zobaczyło zaledwie 180 tys. widzów. "Teściowie 3" – zobacz zwiastunJeśli chodzi o porażki i rozczarowania, to największą z nich okazał się "Chopin, Chopin!". Kostiumowe widowisko, na którego produkcję przeznaczono ponad 70 milionów złotych (drugi najdroższy polski film w historii), zgromadziło w sumie zaledwie 450 tys. widzów. Tym samym wpływy ze sprzedaży biletów wyniosły tylko ok. 10 milionów złotych. Rozczarowujący wynik odnotował również "Kleks i wynalazek Filipa Golarza". Choć tytuł ten jest jednym z czterech polskich filmów, które zgromadziły ponad milion widzów, spadek widowni względem "Akademii Pana Kleksa" był ogromny i wyniósł aż 60%.Światowe trendyPoza nielicznymi wyjątkami – rekordowym wyczynem "Minecraft: Film", ponadprzeciętnie dużym zainteresowaniem horrorami i filmami animowanymi a także nieustającą miłością do Bridget Jones – gust polskich widzów w ubiegłym roku w dużym stopniu pokrywał się z upodobaniami światowej widowni. Wśród pięciu najchętniej oglądanych filmów roku znalazły się trzy produkcje studia Disney, które jako jedyne hollywoodzkie filmy przekroczyły pułap miliarda dolarów w światowych kinach: "Lilo & Stitch" (1,93 mln widzów), "Zwierzogród 2" (obecnie ponad 2,4 mln widzów) oraz "Avatar: Ogień i popiół" (jak dotąd ponad 1,5 mln widzów). Film Jamesa Camerona sprzeda się ostatecznie również na naszym rynku znacznie słabiej od swoich dwóch poprzedników, z których każdy zgromadził ponad 3,5 mln widzów. W pierwszej dziesiątce roku także u nas wylądowało "Jak wytresować smoka" (nieco ponad milion widzów), a tuż za nią uplasowały się "F1: Film" (930 tys. widzów) oraz "Jurassic World: Odrodzenie" (ok. 780 tys. widzów). "Minecraft: Film" – zobacz zwiastunRównież popularność największych zeszłorocznych filmów superbohaterskich na świecie jest odpowiednio odzwierciedlona w wynikach osiągniętych w polskich kinach. Wszystkie cztery tytuły – "Fantastyczna 4: Pierwsze kroki" (382 tys. widzów), "Kapitan Ameryka: Nowy wspaniały świat" (379 tys. widzów), "Superman" (372 tys. widzów) oraz "Thunderbolts*" (341 tys. widzów) – zgromadziły bardzo zbliżoną do siebie widownię. Odnotowane rezultaty nie są złe, jednak jest im daleko do tych najlepszych wśród ekranizacji komiksów. Nadzieję na zdecydowanie lepsze czasy dla superbohaterów daje ten rok. "Spider-Man: Całkiem nowy dzień" oraz "Avengers: Doomsday" będą prawdopodobnie jednymi z największych przebojów najbliższych dwunastu miesięcy także w kinach nad Wisłą. Oba te tytuły powinny przyczynić się również do wyższej niż w ostatnich latach ogólnej frekwencji, która w końcu być może znów zbliży się do poziomu sprzed pandemii.