Nie żyje Anne Schedeen, aktorka znana przede wszystkim z roli Kate Tanner w kultowym serialu "ALF". Miała 77 lat. Informację o jej śmierci przekazano za pośrednictwem oficjalnego profilu aktorki w mediach społecznościowych.Gdzie grała Anne Shedeen? W oświadczeniu przekazano, że aktorka odeszła spokojnie. Bliscy wspominają ją jako osobę pełną energii, poczucia humoru i pasji, podkreślając, że pozostawiła po sobie wyjątkowe wspomnienia i że była powszechnie uwielbiana. Śmierć aktorki potwierdził również jej agent Tom Markley. Nie ujawniono przyczyny zgonu. Schedeen urodziła się jako Luanne Ruth Schedeen 8 stycznia 1949 roku. Karierę telewizyjną rozwijała od lat 70., występując m.in. w serialach "Emergency!", "Simon & Simon" i "Paper Dolls". Pojawiała się też w filmach telewizyjnych, m.in. w "Exo-Manie". Największą popularność przyniosła jej jednak wspomniana powyżej rola Kate Tanner, matki rodziny, która przygarnia kosmitę Alfa po jego awaryjnym lądowaniu. Kultowy dziś serial był emitowany w latach 1986-1990. Po roli Kate rzadziej pojawiała się już na ekranie, choć w 2001 roku wystąpiła w kilku odcinkach "Potyczek Amy". Po latach aktorka wspominała, że choć praca przy "ALFIE" była wymagająca technicznie i często bardzo czasochłonna (szczególnie podczas realizacji scen z tytułowym bohaterem), sam pomysł serialu od początku ją zachwycił. Przyznała, że podczas castingów wyróżniał się na tle innych projektów humorem, który od razu ją przekonał.
Na stronach Filmwebuy informowaliśmy już o planach realizacji filmu na podstawie gry "Dead by Daylight". W weekend gra świętowała swoje 10. urodziny. Przy tej okazji ogłoszono, kto będzie reżyserem adaptacji.Wiemy, kto nakręci "Dead by Daylight"Filmowe "Dead by Daylight" powstaje dla studia Blumhouse Atomic Monster. Projekt został po raz pierwszy ogłoszony w 2023 roku, ale nabrał rozpędu zaledwie parę miesięcy temu, kiedy ogłoszono nazwiska scenarzystów. To David Leslie Johnson-McGoldrick i Alexandre Aja. Teraz dowiedzieliśmy się, kto stanie za kamerą. To Thordur Palsson, który nie ma zbyt obszernej filmografii. Poza kilkoma krótkometrażówkami ma na koncie dwa odcinki serialu "The Valhalla Murders" oraz pełnometrażowy horror kostiumowy "Przeklęci". I to właśnie ten film dał mu angaż do "Dead by Daylight". "Przeklęci" udowodnili, że potrafi sprawić, by widzowie poczuli zagrożenie osaczenia - stwierdził bowiem w komunikacie ogłaszającym nazwisko reżysera jeden z szefów Blumhouse Atomic Monster James Wan. Kto przetrwa: seryjny morderca czy jego potencjalne ofiary Szczegóły fabuły filmu nie są na razie znane. "Dead by Daylight" to gra wideo z 2016 roku. Gracz wciela się w jedną z czterech ofiar ściganych przez maniakalnego szaleńca lub we wspomnianego oprawcę. Naszym zadaniem jest przetrwanie oraz przechytrzenie zabójcy, którego poznajemy dopiero przy pierwszym kontakcie z nim. Wcielający się w mordercę ma do wyboru jednego z kilku "złych" osobników, z których każdy dysponuje innymi cechami i umiejętnościami. Ofiary, by zwiększyć szanse na przeżycie, powinny ze sobą współpracować, jednak muszą mieć także na uwadze swoje szanse i być gotowe poświęcić kogoś w imię własnych celów.Zwiastun filmu "Przeklęci"
Do grona krytyków "Gladiator II" dołączył właśnie sam Russell Crowe, który aktualnie przebywa na Taormina Film Festival odbywającym się na Sycylii. Gwiazda pierwszej części bez ogródek ocenił kontynuację kultowego widowiska Ridleya Scotta.Russell Crowe ostro o "Gladiatorze II"Aktor, który za rolę Maximusa w pierwszym "Gladiatorze" zdobył Oscara, nie brał udziału w produkcji drugiej części. W jednym ostatnich wywiadów określił "Gladiatora II" mianem filmu "nieudanego" i stwierdził, że twórcy całkowicie zatracili element, który uczynił oryginał tak wyjątkowym. Zdaniem Crowe'a największym problemem sequela jest brak moralnego fundamentu, na którym opierała się historia Maximusa. Aktor uważa, że Ridley Scott i jego współpracownicy nie zrozumieli, dlaczego pierwszy "Gladiator" odniósł tak spektakularny sukces, przez co nie byli w stanie odtworzyć jego emocjonalnej siły. "Gladiator II"W drugim filmie postanowiono zniszczyć ten moralny rdzeń. To bardzo interesujące, bo drugi film ledwie osiągnął taki sam wynik box office, jaki osiągnął pierwszy, tyle że minęło już 20 lat, a trzeba jeszcze uwzględnić zmianę wartości dolara. Oni ponieśli porażkę i ponieśli ją dlatego, że nie zrozumieli, dlaczego tamten film odniósł sukces – ponieważ miał moralny rdzeń – powiedział aktor. Film z Paulem Mescalem w roli głównej zarobił na całym świecie 462 miliony dolarów. Problem w tym, że jego budżet był gigantyczny. Według różnych źródeł produkcja kosztowała od 250 do ponad 300 milionów dolarów, co oznacza, że projekt najprawdopodobniej zakończył się znacznymi stratami finansowymi. Dla wielu widzów i krytyków kontynuacja nie dorównała legendarnemu pierwowzorowi. Oryginalny "Gladiator" z 2000 roku nie tylko zdobył Oscara dla najlepszego filmu i przyniósł Crowe’owi statuetkę dla najlepszego aktora, ale również na trwałe zapisał się w historii współczesnego kina jako jedno z najważniejszych widowisk początku XXI wieku. Co ciekawe, mimo chłodnego przyjęcia drugiej części, Ridley Scott nie zamierza rezygnować z marki. Reżyser pracuje już podobno nad scenariuszem "Gladiatora 3". "Gladiator II" – zobacz zwiastun
Opowieść o losach Frances Haugen, młodej inżynierki Facebooka, która we współpracy z Jeffem Horwitzem - reportem z "Wall Street Journal" - stara się ujawnić najbardziej skryte tajemnice tego potężnego portalu społecznościowego.
Dzika przygoda wśród dinozaurów i lawy, gdy Maniek, Sid, Diego, Ela, Wiewiór i reszta stada odkrywają niezbadane obszary niebezpiecznego Zaginionego Świata.