Plotka: James Bond został wybrany

Gorączka bondowska sięga zenitu. Niedawno Denis Villeneuve, Amy Pascal i David Heyman przeprowadzili próby przed kamerą z wybranymi aktorami. Celem castingu był wybór gwiazdy widowiska "Bond 26". Po sieci krążą informacje, że aktor został już wybrany. Na razie jednak musimy polegać na plotkach, bo żadnego oficjalnego komunikatu nie było.Gwiazda filmu "Tylko jedna noc" nowym Bondem?Źródłem najnowszej plotki na temat Jamesa Bonda jest Roger Friedman. Ludzie zwracają uwagę na to, co ma w tej sprawie do powiedzenia, ponieważ to on jako pierwszy ogłosił, że Bondem będzie Daniel Craig. Oto, co więc napisał Friedman na swojej stronie Showbiz411: Krążą słuchy, że Callum Turner będzie kolejnym Jamesem Bondem. Jest wysoki, ale nie za wysoki. Potrafi grać, ale nie przesadza z aktorstwem. Reżyser Denis Villeneuve może go odpowiednio ukształtować. Angaż Turnera nie byłby zaskoczeniem. Aktor był bowiem na liście finalistów do roli, która krążyła po sieci. Jego rywalami do roli są: Jack Lowden, Josh O'Connor oraz jeszcze jeden, niezidentyfikowany aktor. Friedman spekuluje, że angaż Turnera może skutkować również wyborem piosenkarki, która zaśpiewa piosenkę do "Bonda 26". Mogłaby to bowiem być żona Turnera, Dua Lipa. Moim zdaniem jego żona, Dua Lipa, zaśpiewa piosenkę przewodnią do "Bonda". No bo jakże inaczej! Skoro on będzie Bondem, po co mieliby zatrudniać inną wokalistkę? Może Elton John mógłby do niej dołączyć? – napisał Friedman. Nowy James Bond powinien zostać ogłoszony w najbliższych tygodniach. Jeśli nie nastąpi to przed premierą "Diuny: części trzeciej", to Denis Villeneuve musi być emocjonalnie przygotowany na to, że każdy, kto będzie przeprowadzał z nim wywiad, będzie chciał zadać pytanie o to, czy wybrał już gwiazdę filmu "Bond 26".Zwiastun filmu "Tylko jedna noc", w którym wystąpił Callum Turner

"Bulwar Zachodzącego Słońca" 25.11 o godz. 20:00 w Iluzjonie

Filmweb, Filmoteka Narodowa - Instytut Audiowizualny oraz stołeczne Kino Iluzjon zapraszają na kolejny pokaz z cyklu "Wielkie kino na wielkim ekranie". 25 listopada (środa) o godz. 20:00 zobaczymy legendarny film Billy'ego Wildera "Bulwar Zachodzącego Słońca".  Tradycyjnie przed seansem odbędzie się prelekcja redaktora naczelnego Filmwebu, Łukasza Muszyńskiego. Na publiczność czekają również niespodzianki. Bilety na pokaz dostępne są online oraz w kasie kina Iluzjon. Normalny bilet kosztuje 25, a ulgowy - 20 złotych. Możecie je nabyć, klikając TUTAJ.        Bohater "Bulwaru", bezrobotny scenarzysta Joe Gillis (William Holden), próbuje uniknąć mężczyzny, który chce odebrać mu samochód za niespłacone długi. Przypadkowo trafia do rezydencji Normy Desmond (Gloria Swanson), dawnej gwiazdy kina niemego, która wciąż wierzy w swój wielki powrót na ekrany. Kobieta pracuje nad scenariuszem filmu „Salome” i proponuje Joemu, by pomógł jej dopracować tekst. Choć mężczyzna szybko dostrzega, że projekt nie ma większych szans na realizację, przyjmuje ofertę. Perspektywa zarobku i wygodnego życia okazuje się zbyt kusząca. Z czasem Joe coraz bardziej wikła się w relację z Normą, nie zdając sobie sprawy, jak wysoką cenę przyjdzie mu za to zapłacić. Nagrodzony trzema Oscarami "Bulwar" po mistrzowsko łączy film noir z dojmującym studium przemijania, samotności oraz bezlitosnych mechanizmów fabryki snów. To opowieść o świecie, który bez sentymentów odwraca się od swoich dawnych gwiazd, ale też gorzka refleksja nad ceną sławy i obsesją pozostania w centrum uwagi. Dzieło Wildera do dziś zachwyca koronkowym scenariuszem, wybitnymi kreacjami Glorii Swanson oraz Williama Holdena, a także fantastycznymi efektami pracy operatora Johna F. Seitza oraz scenografią  Hansa Dreiera, Johna Meehana, Raya Moyera i Sama Comera. Złota era Hollywood w najlepszym wydaniu. Wilder to 7-krotny zdobywca Oscara, mistrz ironii, błyskotliwych dialogów oraz opowiadania historii, które pod pozorem lekkiej rozrywki skrywają przenikliwe studium charakterów. Urodzony w polsko-żydowskiej rodzinie w Suchej Beskidzkiej, karierę rozwijał najpierw w Europie, a następnie w Hollywood, gdzie stworzył szereg żelaznych klasyków X Muzy. Z równą swobodą poruszał się w różnych gatunkach filmowych - od  komedii, przez kryminał i dreszczowiec po dramat. Potrafił bezlitośnie obnażać ludzkie słabości, demaskować hipokryzję społeczeństwa oraz kpić ze świata show-biznesu. Jego filmy, mimo upływu dekad, nie tracą świeżości, a Wilder pozostaje jednym z tych twórców, którzy udowodnili, że hollywoodzkie kino może być jednocześnie rozrywkowe i bezkompromisowe.   

Johnny Depp komentuje szanse powrotu jako Jack Sparrow

Jak wiadomo, od lat trwają prace nad nowym filmem z serii "Piraci z Karaibów". Od lat też nie ustają spekulacje na temat możliwości powrotu do niej Johnny'ego Deppa. Aktor, który właśnie promuje swój najnowszy film "Ebenezer Scrooge. Opowieść wigilijna", w jednym z ostatnich wywiadów odniósł się do tych spekulacji.Jack Sparrow powróci?Wielkim orędownikiem powrotu Deppa do roli Jacka Sparrowa jest producent serii "Piraci z Karaibów" Jerry Bruckheimer. Od paru lat niemal w każdym wywiadzie twierdzi, że rozmowy z aktorem trwają i że wszystko zależeć będzie od scenariusza. I wygląda na to, że jeśli Bruckheimer rzeczywiście zechce Deppa w filmie, to ten zgodzi się na udział bez mrugnięcia okiem: Zagram we wszystkim od Bruckheimera, choćby nawet jutro. Nieważne w czym, jeśli stoi za tym Jerry. Ufam mu. Łączy nas głęboka przyjaźń. Jednak pytany wprost o możliwość powrotu jako Jack Sparrow, wypowiada się nieco ostrożniej: Jeśli wszystko zmierza we właściwym kierunku, by seria "Piraci" doczekała się godnego finału... to jedyne, na czym naprawdę mi zależy, to sprawić, by pożegnanie z nią wypadło lepiej. Ostatnim filmem w serii jest widowisko z 2017 roku "Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara". Od tamtej pory Disney nie potrafi doprowadzić do realizacji kolejnej części. Na przestrzeni lat podejmowanych było wiele prób. Był nawet okres, kiedy rozwijano jednocześnie co najmniej dwie różne wersje. W grę wchodził reboot, nowa historia z nowymi bohaterkami osadzona w tym samym świecie oraz wersja z Jackiem Sparrowem. Do dziś nic z tych prób nie wyszło. Ostatnim scenarzystą, o którym wiemy, że pracował nad tekstem nowych "Piratów", jest Jeff Nathanson, który pracował m.in. przy "Zemście Salazara".Zwiastun filmu "Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara"