Nie żyje Ted Turner. Człowiek, który wymyślił kolorowanie starych filmów. Miał 87 lat

Stacja CNN podała dziś, że zmarł jej założyciel i jedna z najważniejszych osób branży medialnej XX wieku Ted Turner. Świat kina zna go jako właściciela MGM, Warner Bros. oraz założyciela stacji Cartoon Network i TNT.Ted Turner. Człowiek, który zmienił oblicze telewizjiTed Turner urodził się 19 listopada 1938 roku. Po nauce na Brown University (z uczelni został wyrzucony, ale po latach otrzymał honorowy tytuł) i służbie w Straży Przybrzeżnej zaczął pracować w branży reklamowej, w firmie ojca. Po jego śmierci zaczął rozbudowywać swoje imperium. W 1970 roku kupił pierwszą stację telewizyjną. Nieznany kanał Atlanta UHF zmienił w "superstację" WTBS. Turner widział przyszłość w świecie stacji kablowych. Jego najbardziej rewolucyjną decyzją było uruchomienie w 1980 roku stacji Cable News Network - pierwszej stacji telewizyjnej nadającej informacje przez całą dobę. W historii przeszło stwierdzenie Turnera, że CNN nie przestanie działa aż do końca świata, który będzie transmitować na żywo. Relacje Teda Turnera ze światem kina były burzliwe. W latach 80. był jedną z najbardziej znienawidzonych przez filmowców i fanów kinach osób na świecie. A wszystko przez to, co zrobił z nabytą w 1986 roku biblioteką starych filmów studia MGM (i Warner Bros.). Otóż Turner uznał, że nikt w Ameryce nie będzie oglądał starych, czarno-białych filmów. Dlatego też zlecił koloryzowanie czarno-białych filmów i w takiej formie sprzedawał je do emisji w telewizji. Oczywiście świat filmu mocno protestował przeciwko tym działaniom Turnera. Co więcej, to właśnie przez nie Biblioteka Kongresu stworzyła National Film Registry, której celem było zachowanie filmów w ich oryginalnym kształcie. W 1996 roku doszło do połączenia Turner Broadcasting System z Time Warner. Ted Turner został wiceprezesem nowego koncernu. Turner był też zainteresowany kupnem Paramountu, ale ostatecznie z tego zrezygnował. Co ciekawe dziś, po latach, jego śladami poszedł David Ellison, który będzie wkrótce właścicielem i Warner Bros. i Paramountu.

Fatalnie czy fantastycznie? Recenzja filmu "Mortal Kombat II"

Już w najbliższy piątek do kin w całym kraju trafi widowisko growe "Mortal Kombat II". Za kamerą stanął ponownie Simon McQuoid, czyli reżyser pierwszej części z 2021 roku. Przed kamerą sporo znajomych twarzy, ale są też nowe osoby w obsadzie. Wśród nich jest Karl Urban, gwiazda serialu "The Boys". Tu wcielił się legendarną postać uniwersum MK - Johnny'ego Cage'a. Dominacja Shao Khana (Martyn Ford) wreszcie musi zostać przerwana. Dlatego mnich Liu Kang (Ludi Lin), była elitarną żołnierka Sonya Blade (Jessica McNamee), jej mentor Jax Briggs (Mehcad Brooks) oraz upadły były mistrz MMA Cole Young (Lewis Tan) ponownie łączą siły, by ocalić Ziemię. Tym razem wsparcia udziela im Johnny Cage (Karl Urban), a cała grupa rzuca się w wir brutalnych walk, w których stawką jest coś więcej niż tylko własna fizyczność. Czy wyszedł z tego dobry film? Na to pytanie odpowiedź znajdziecie w recenzji Radosława Czyża. "Mortal Kombat II". Recenzja filmu:Recenzja filmu "Mortal Kombat II" napisana została przez osobę, której pierwsza część się nie podobała. Jak pisze Czyż: Pierwszy "Mortal Kombat" był srogim rozczarowaniem, zarówno dla fanów gry, jak i kina kopanego. Reżyser Simon McQuoid zapowiadał hołd dla – nie bójmy się tego słowa – kultowej gry, a wykonał na materiale źródłowym fatality. Nie była to nawet masakra z tych "jest tak źle, że aż dobrze" – gorzej. Było zwyczajnie nudno i banalnie.  Czy zatem tym razem jest lepiej? Zdaniem recenzenta - tak: Jest brutalnie, momentami nawet bardzo, czyli tak, jak w "MK" być powinno. Fani gier dostrzegą bez trudu odniesienia do ulubionych ciosów i powiedzonek bohaterów, są też oczywiście popisowe fatality żywcem wzięte z gier. Znalazło się też więcej miejsca na meta humor – kto z pierwszej części pamięta scenę, w której Liu Kang pokonał Kano samymi podcięciami, tu podobnych gagów znajdzie więcej. Co nie znaczy, że wszystko się udało: Same choreografie scen walki pozostawiają sporo do życzenia, zwłaszcza dla fanów gatunku. Próżno szukać tu sekwencji na poziomie tych z "The Raid" Garetha Evansa, czy klasycznych produkcji z Hongkongu. To nie ten kaliber i w gruncie rzeczy nie ten gatunek. Nowe "MK" bliżej jest przygodowego fantasy niż kina sztuk walki. Źle jednak nie jest. Cała recenzja filmu "Mortal Kombat II" dostępna jest POD LINKIEM TUTAJ.Zwiastun filmu "Mortal Kombat II"

"Obcy - decydujące starcie". James Cameron dokona konwersji filmu

W tym roku minie 40. lat od premiery widowiska sf "Obcy - decydujące starcie". James Cameron właśnie ogłosił, że myśli o odświeżeniu filmu. Jaki ma pomysł?Trzeci wymiar "Obcego"Cóż, nie jest on szczególnie nowy. Chodzi o przekonwertowanie filmu do 3D. Cameron zrobił już coś takiego z widowiskami "Titanic" i "Terminator 2: Dzień sądu". Oto, co powiedział w rozmowie z portalem Letterboxd: Zastanawiamy się nad konwersją "Obcy - decydujące starcie", ponieważ teraz wiem, że narzędzia do tworzenia map głębi są znacznie lepsze niż kiedyś. Zapewne skończy się na tym, że przekonwertujemy "Obcego - decydujące starcie", co będzie fajnym doświadczeniem. Posłuchaj podcastu "Mam parę uwag" o trylogii "Obcy""Obcy - decydujące starcie" to film z 1986 roku funkcjonujący jako sequel widowiska Ridleya Scotta "Obcy - 8. pasażer Nostromo". Po 57 latach dryfowania w przestrzeni kosmicznej Ellen Ripley zostaje odnaleziona. Nikt nie wierzy w jej historię o potworze, który zabił wszystkich członków w załogi statku Nostromo. Tymczasem okazuje się, że na LV(426, z której Ripley właśnie uciekła, została wysłana grupa kolonistów. Z nieznanych przyczyn urywa się z nimi kontakt. Kobieta wyrusza wraz z oddziałem komandosów na planetę. To, co tam zastaną, nie śniło im się w najgorszych koszmarach... Na skróty o filmie "Obcy - decydujące starcie"