Jan Borysewicz na planie "Mniej obcego". Poznaj kulisy produkcji

Już 7 października na Netflix trafi "Mniej obcy" – filmowa biografia, w której lepiej poznamy Jana Borysewicza, gitarzystę kultowego zespołu Lady Pank. Mieliśmy okazję gościć na planie, gdzie rozmawialiśmy z bohaterem oraz twórcami: reżyserem Kristofferem Rusem oraz producentami Agnieszką Knysak-Sandecką, Mikołajem Witem i Dariuszem Goczałem.

Ale słodziak! Oto Scooby-Doo jako szczeniak z serialu Netfliksa

Uwaga. Ten materiał wideo oglądacie na własną odpowiedzialność. Zawiera on bowiem ekstremalną dawkę słodkości.Nadchodzi "Scooby-Doo: Origins"Jak informowaliśmy na stronach Filmwebu, platforma Netflix zleciła realizację serialu aktorskiego "Scooby-Doo: Origins". Wczoraj do sieci trafił pierwszy materiał wideo, w którym pokazano, jak wygląda tytułowy bohater. Oto on: Serial nie jest adaptacją żadnej z dotychczasowych historii o Scoobym i jego przyjaciołach. Zamiast tego twórcy zamierzają opowiedzieć oryginalna historię tego, jak znana i kochana ekipa spotkała się i zaczęła wspólnie rozwiązywać zagadki kryminalne.  Dla Shaggy'ego i Daphne są to ostatnie wspólne wakacje na letnim obozie. Nic nie wskazywało, że te wakacje będą się różnić od pozostałych. Wszystko zmienia się, kiedy znajdują szczeniaka, który być może był świadkiem paranormalnego zabójstwa. Z pomocą miejscowej dziewczyny imieniem Velma i dziwnym, choć przystojnym nowym dzieciakiem Fredem, grupa rozpoczyna śledztwo, które wciągnie ich w koszmar grożący ujawnieniem wszystkich ich tajemnic... Za serial odpowiadają showrunnerzy Josh Appelbaum ("Sojusznicy", "Citadel") i Scott Rosenberg ("Venom", "Jumanji: Następny poziom"). Pierwszy sezon będzie się składał z ośmiu odcinków.  W obsadzie znaleźli się: Tanner Hagen jako Shaggy (także pojawia się w teaserze), Mckenna Grace (Daphne), Abby Ryder Fortson (Velma) i Maxwell Jenkins (Fred).Scooby-Doo i Shaggy w pierwszym teaserze serialu "Scooby-Doo: Origins"

Idris Elba nie chce "woke Bonda". Aktor komentuje wieloletnie plotki

Kto zostanie nowym Jamesem Bondem? To wciąż pytanie bez odpowiedzi, ale przez lata to Idris Elba był jednym z najczęściej wymienianych kandydatów do przejęcia tej roli. Teraz aktor postanowił odnieść się do tych spekulacji i jasno dał do zrozumienia, że nigdy nie traktował ich jako czegoś realnego.Idris Elba o Jamesie Bondzie W rozmowie z brytyjskim GQ Elba stwierdził, że pogłoski o jego angażu do roli Jamesa Bonda "nigdy nie były prawdziwe" i że niezmiennie uważał je za nierealistyczny scenariusz. Dodał jednak, że odbierał te spekulacje jako komplement i dowód uznania ze strony fanów. Elba zwraca uwagę, że postać Bonda od początku była tworzona w określony sposób i jego zdaniem nie wszystkie rynki na świecie zaakceptowałyby, że gra ją czarnoskóry. Aktor podkreślił przy tym, że nie uważa, aby seria o Bondzie wymagała radykalnego dostosowywania się do współczesnych trendów. Jego zdaniem franczyza powinna pozostać przede wszystkim formą eskapistycznej rozrywki. "Odrobina realizmu jest w porządku, ale nie próbujmy robić z tego czegoś na siłę woke. Po prostu pozwólmy Bondowi być Bondem". Tymczasem poszukiwania nowego odtwórcy roli 007 trwają. Za casting odpowiada Nina Gold, znana z pracy przy serialach "Gra o tron" i "The Crown". Według medialnych doniesień studio szuka młodszego aktora, który mógłby wcielać się w Bonda przez kolejne lata. Nowy film o agencie 007 wyreżyseruje Denis Villeneuve. Wśród nazwisk przewijających się w spekulacjach dotyczących obsady wymieniani są m.in. Tom Francis, Aaron Taylor-Johnson, Callum Turner oraz Jacob Elordi.  Idrisa Elbę możecie aktualnie oglądać w filmie "Władcy wszechświata". Poniżej zwiastun.