Chodząca filmowa encyklopedia, która od zawsze wierna jest klasyce kina. Już jako dziecko uciekała w świat filmu, a fascynowało ją w nim wszystko: od gry aktorskiej po kostiumy i styl ukochanych gwiazd. Jej największą inspiracją od lat pozostaje Elizabeth Taylor, której zawdzięcza decyzję o wyborze zawodu, na której cześć nazwała córkę i w którą sama wcieliła się na ekranie. Z równym podziwem mówi o Bette Davis, która już w złotej erze Hollywood rzucała wyzwanie szklanemu sufitowi. Nic dziwnego, że w tej rozmowie wraca do dwóch arcydzieł z udziałem swoich idolek: "Co się zdarzyło Baby Jane?" i "Kto się boi Virginii Woolf?". Bohaterką nowego odcinka podcastu "Mój Ulubiony Film" jest Weronika Rosati. Hasło przewodnie podcastu brzmi: powiedz mi, jaki jest twój ulubiony film, a dowiem się kim jesteś. Łukasz Muszyński dyskutuje z zaproszonymi gośćmi o obiektach ich największego kinomaniackiego uczucia. Konwersacja o kinie staje się punktem wyjścia do rozmowy o życiu. Albowiem sztuka i życie lubią się ze sobą przeplatać.
Sylvester Stallone pojawił się w podcaście "The Overlap", gdzie po raz kolejny zabrał głos na temat sztucznej inteligencji. Choć jego pomysły na wykorzystanie tej technologii spotkały się z krytyką, aktor nadal jest chętny, by ją stosować. Według niego rozwój AI jest nieunikniony, a branża filmowa nie będzie w stanie go zatrzymać. Stallone stwierdził: Mam przez to kłopoty, ale AI zostanie z nami na zawsze. Chciałem połączyć człowieka ze sztuczną inteligencją i oczywiście wszyscy oszaleli. A ja mówię: to się wydarzy. Ludzie sprzedają swoje wizerunki. Powstanie 20 awatarów Elvisa Presleya. To już się dzieje. Aktor przyznał, że rozumie zastrzeżenia ze strony twórców, ale uważa, że nie da się zatrzymać zmian. To jak lawina, której nie da się powstrzymać. Nie mamy już nad tym kontroli. Jeśli nie będziesz za tym nadążać, zostaniesz w tyle. Stallone chciał zagrać młodego Rambo dzięki AI Stallone nie zdradził, o jakim konkretnie projekcie mówił w podcaście. Wcześniej opowiadał jednak o pomyśle na film przedstawiający młodość Johna Rambo, w którym sam ponownie wcieliłby się w bohatera dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji i cyfrowego odmładzania. Aktor przekonywał wówczas, że technologia jest już na tyle zaawansowana, by pokazać jego postać w wieku 18 lat. Tymczasem powstaje już film o początkach historii Rambo, ale Stallone nie bierze w nim udziału. W tytułową rolę wcieli się Noah Centineo, znany m.in. z nowego "Street Fightera".AI utrudni życie młodym aktorom?Stallone dostrzega również zagrożenia, jakie sztuczna inteligencja niesie dla osób dopiero próbujących zaistnieć w branży. Jego zdaniem młodym aktorom będzie coraz trudniej znaleźć pracę. Sam miał ostrzegać przed tym swoją córkę, Scarlet Rose Stallone, która również zajmuje się aktorstwem. Powiedział jej: Wybrałaś właśnie najtrudniejszy zawód na świecie. A przez AI będzie jeszcze trudniej. "Rambo: Pierwsza krew" - zwiastun
Amerykańskie media donoszą dziś o śmierci Toma Skerritta – urodzonego w Detroit aktora oraz reżysera, gwiazdy pierwszych części serii "Obcy" oraz "Top Gun". Miał 93 lata.Tom Skerritt – kim był?Tom Skerritt urodził się 25 sierpnia 1933 roku w Detroit. Po ukończeniu lokalnej Mackenzie High School młody absolwent zaciągnął się na czteroletnią służbę w amerykańskim lotnictwie. Po powrocie z wojska regularnie zmieniał uniwersytety. Ostatecznie wylądował na UCLA, które porzucił dla wytyczenia sobie własnej drogi w świecie filmu. Ekranowy debiut Skerritta przyszedł w 1962 roku rolą w filmie "Wojenne polowanie", choć po raz pierwszy szerokiej publiczności przedstawił się występem w "MASH". Oba filmy łączy wojskowa sceneria i rola, w której młody aktor miał szansę czerpać z doświadczeń własnej przeszłości. W filmie Roberta Altmana zagrał jednego z chirurgów, a występ przyniósł mu szersze rozpoznanie w branży. Dzięki roli w kolejnych latach wystąpił w filmach "Zawadiaki", "Harold i Maude" czy "Punkt zwrotny", za który otrzymał nagrodę dla najlepszego aktora drugoplanowego od National Board of Review. Dzięki tej drodze dotarł w końcu na pokład Nostromo. W 1979 pojawił się w legendarnym "Obcym", wcielając się w postać Arthura Dallasa, kapitana statku. Według źródeł z początku Skerritt nie był szczególnie przekonany do przyjęcia roli. Na etapie castingu projekt nie miał jeszcze przyporządkowanego reżysera, a niewielki budżet dodatkowo zniechęcał go do występu w produkcji. Po roli w "Punkcie zwrotnym" "Obcy" okazał się drugim ważnym przełomem. Po sukcesach z początku kariery Skerritt stopniowo wytracał popularność, zaczął grać w niskiej klasy westernach, także w Europie. Ogromny sukces "Obcego" znów przywrócił go do hollywoodzkiego obiegu. W następnych latach Skerritt regularnie występował w hollywoodzkich produkcjach w rolach pierwszego oraz drugiego planu. W 1986 na jego drodze pojawił się kolejny hit: "Top Gun" Tony'ego Scotta. To kolejna produkcja, w której Skerritt mógł korzystać z życiowego doświadczenia. Zagrał w końcu komandora Mike'a "Vipera" Metcalfa, głównego instruktora w szkole pilotów, do której trafia bohater Toma Cruise'a. Lata 80. Skerritt zamknął ważnymi dla swojej kariery rolami w "Kosmicznym obozie", "Duchu III" oraz "Stalowych magnoliach". Skerritt był już wówczas tytanem pracy: co roku pojawiał się w kilku produkcjach pełnometrażowych, co ostatecznie przełoży się na ponad 170 występów w całej karierze. Tak wielka liczba determinowała też występy słabsze, a także role w filmach klasy B. Spomiędzy zapomnianych po latach gatunkowców Skerritt regularnie powracał jednak rolą wartą zapamiętania. Pojawił się w "Rzece życia" Roberta Redforda, "Samotnikach" Camerona Crowe'a czy "Kontakcie" Roberta Zemeckisa. Pod koniec XX wieku próbował swoich sił także w reżyserii. Pracował przy serialu "Gdzie diabeł mówi dobranoc", gdzie zagrał też bardzo ważną rolę szeryfa Jimmy’ego Brocka. Otrzymał za nią nagrodę Emmy dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Niedługo później Skerritt wyreżyserował także "Szkołę nienawiści", która pozostała jego jedynym projektem pełnometrażowym. W XXI wieku Skerritt nadal szukał alternatywnych do aktorstwa dróg rozwoju. W 2004 założył The Film School w Seattle, szkołę filmową dla niezależnych filmowców, a następnie w 2012 rozpoczął Red Badge Project. Jego organizacja pomagała weteranom z PTSD poprzez serię warsztatów z tworzenia filmów, scenariuszy i opowiadania własnych historii. Równolegle cały czas występował, grając między innymi we "Łzach słońca" i serialu "Bracia i siostry". Pojawił się nawet w filmie "Ted" w niewielkiej roli gościnnej. Do końca pozostał aktywny zawodowo. Ważnymi rolami z ostatnich lat jego kariery pozostają występy w "Hologramie dla króla" czy "Szczęściarzu" z Harrym Deanem Stantonem. Ostatni film z jego udziałem, "W potrzasku", miał premierę w zeszłym roku.
Do sennego miasteczka na wschodzie Polski przybywa Wolff, tajemniczy urzędnik z Berlina. Pilnie strzeże powodów swojej wizyty, ale sama jego obecność szybko burzy spokój w Małym Zalesiu.
Ali G powraca po 20 latach, by nakręcić dokument z udziałem prawdziwych ludzi. Kamery towarzyszą mu podczas zajęć, spacerów ulicami miasta i występów telewizyjnych, często u boku ciężarnej dziewczyny.
W przeddzień osiemnastych urodzin Trina planuje ucieczkę od toksycznej matki, ale jej zamiary burzy wizyta tajemniczej ciotki i babki. Rodzinne sekrety odsłaniają mroczne kaszubskie dziedzictwo i zmuszają dziewczynę do walki o życie.
Ścigany i zmuszony do życia w ukryciu były agent zostaje ponownie wciągnięty do walki, gdy organizacja Pszczelarzy, niegdyś stojąca na straży porządku i bezpieczeństwa, schodzi na mroczną ścieżkę i
Digory i Pola za pomocą magicznych pierścieni przedostają się do mrocznej krainy Charn, gdzie wybudzają złą czarownicę Jadis, która planuje podbić ich świat.
Film oparty na prawdziwej historii. Nieustępliwa, buntownicza i mająca już dość bycia traktowaną jak ciężar, Judy Heumann przekształca swoje oburzenie w rewolucję. W 1977 roku wraz z ponad setką