Bez przerwy stare i nowe. Lalka Bolesława Prusa dziś

Nie pomyl "Lalki" – tak brzmi nieoficjalne hasło marketingowe września. Premiery dwu adaptacji powieści Bolesława Prusa (a do tego zupełnie niezwiązanego horroru rozmyślnie przetłumaczonego przez Velvet Spoon jako "Lalka") nie bez kozery przypadają na początek nowego roku szkolnego, zdradzając dość oczywiste ambicje dystrybucyjne (i finansowe). Choć znakomite i cenione ekranizacje (filmowe Wojciecha Jerzego Hasa i serialowa Ryszarda Bera) wciąż cieszą się popularnością wśród widzów telewizyjnych, a nawet zdążyły okryć się patyną kultowości, to jednak nowe czasy domagają się nowych adaptacji. Znaczenie ma nie tylko wymiar pragmatyczny – przeniesienie na ekran opowieści, którą zna większość widzów – ale też historyczny. Żadna adaptacja nie powstaje w próżni, a rzeczywistość aktualizuje także te najbardziej spowszedniałe teksty kultury. Tak, nawet lektury szkolne. Oczywiście, nowe "Lalki" nie spadły nam z nieba. O filmie mówiło się ponad dwa lata temu, a Netflix ruszył do boju po dobrze przyjętym "Znachorze" z Leszkiem Lichotą w roli głównej. Na potrzeby chwili abstrahujemy jednak od didaskaliów produkcyjnych. Nie chodzi przecież o to, jak powstały te projekty, ale raczej: Co znaczy "Lalka" dziś? To zresztą zakrawa na paradoks: tysiące uczniów przerabia tę książkę na lekcjach języka polskiego, a jednak częściej służy ona jako poręczna referencja na rozprawce niż przedmiot faktycznej refleksji. Może właśnie temu służą nowe adaptacje? serial "Lalka", NetflixWojna płci Główny wątek powieści dotyczy oczywiście uczucia, które Stanisław Wokulski, kupiec dorobkiewicz, rozwija wobec Izabeli Łęckiej z upadającego domu arystokratycznego. Choć ważkim kontekstem pozostają kwestie ekonomiczne i klasowe (o czym zaraz), rzecz dotyczy przede wszystkim miłości i spraw matrymonialnych. Nie dziwi więc, że we współczesnej recepcji to właśnie te wątki najbardziej rozgrzewają czytelników – a już zwłaszcza tych młodszych. Rynek matrymonialny przeszedł w ostatnim ćwierćwieczu poważne turbulencje, między innymi za sprawą aplikacji randkowych, które stanowią jeden z czynników wpływających na tzw. epidemię samotności wśród młodych osób (głównie dwudziestolatków). Mężczyźni wskazują jako problem rzekomą hipergamię kobiet, czyli dążenie do znalezienia partnera o lepszym statusie niż ich własny. Z kolei kobiety chronią się przed niepożądanymi zachowaniami i graczami, którzy chcą jedynie niezobowiązującego seksu. Ci pierwsi czują się izolowani, uznając się za ofiary feminizmu. Te drugie dążą do większej niezależności, która łączy się z postponowaniem związkowej stabilizacji. Ale sprawa nie dotyczy wyłącznie relacji sercowych – różnice między kobietami a mężczyznami uwidaczniają się coraz silniej w poglądach politycznych, statusie ekonomicznym czy wykształceniu.  Dlatego na relację Wokulskiego i Łęckiej patrzy się przez pryzmat dzisiejszych standardów, czego poręcznym świadectwem jest kultura memowa. Niewiele jest polskich książek, które doczekały się takiej eksploatacji memowej – i żadna inna nie wywołuje takiej polaryzacji wśród czytelników. Tak więc Wokulski to prototyp stalkera, creep czy przegryw – albo simp, który w odpowiednim momencie przejrzał na oczy i dostrzegł, że Łęcka to k…  "Lalka", filmChoć interpretacja "Lalki" w manichejskich kategoriach "dobry Wokulski" – "zła Łęcka" z pewnością nie spodobałyby się autorowi "wielkiej powieści realistycznej", to genderowe awersje są tym, co najwyraźniej rzuca się w oczy. Dla tych, którym bliżej do manosfery, Wokulski będzie przypominał zagubionego frajera, omamionego przez manipulatorkę, która cynicznie wykorzystywała jego uczucia. Zarazem mogą oni w nim dostrzec bohatera, który sam potrafi sobie poradzić i wziąć sprawy w swoje ręce.  Niemało racji mają też apologeci Łęckiej, którzy dostrzegają w niej przede wszystkim wytwór własnej epoki i klasy społecznej – oraz tragifarsową sytuację, w której znalazła się bohaterka, raz odtrącająca wszystkich absztyfikantów, innym razem skazana na wybór między podstarzałymi arystokratami – i kupcem, który jest w stanie wydać setki tysięcy rubli, by otoczyć ją "opieką" (lub, ewentualnie, kontrolą). Można zżymać się na porównania wysoce skonwencjonalizowanego podrywu z Warszawy lat 70. XIX wieku do współczesności, w której przeładowany samotnością rynek przypomina Dziki Zachód. Sęk w tym, że Dziki Zachód także miał swoje zasady; nie był wcale wizją anarchistycznego pola "każdy sobie", ale areną nieustannej negocjacji między prawem a przekroczeniem. Odczytując dziś kody kulturowe "Lalki", możemy udawać, że misterny plan Wokulskiego to anachronizm, w którym trudno dostrzec analogie. Ale możemy też dostrzec, że neurotypowy flirt dalej istnieje, że wciąż filtrujemy nasze komunikaty ze względu na różnice klasowe i kulturowe, w końcu – że wciąż próbujemy zaimponować pieniędzmi, gestem czy stereotypowymi cechami genderowymi. O tym wprost opowiadają losy takich postaci, jak Kazimiera Wąsowska, trzydziestoletnia wdówka, która instrumentalnie korzysta ze swojej urody, czy Kazimierz Starski, który z hedonistyczną przyjemnością otacza się kobietami. "Lalka", filmPoważnym uchybieniem takiego patrzenia na "Lalkę" jest kompletne prześlepienie tego, jak powieść wchodzi w swojej refleksji na wyższy poziom. Prusowi nie chodzi przecież o rozstrzygnięcie – prozaicznej zresztą – kwestii, czy kobiety rzeczywiście wykorzystują adoratorów dla osiągnięcia własnych korzyści (oczywiście, że tak) albo czy mężczyźni, starając się o względy dam, są w stanie przekroczyć granice etyczne (owszem).  Alicja Urbanik-Kopeć, badaczka z IHN PAN, przekonuje, że powieść jest portretem kobiet z klasy wyższej jako bezwolnych lalek, od których oczekuje się bierności, wystudiowanych manier i braku moralnych skrupułów. Ale Ryszard Koziołek w niedawnym tekście dla "Tygodnika Powszechnego" idzie jeszcze dalej, bo wskazuje, że to człowiek jako taki jest lalką – "wykonawcą dyspozycji, które każdy z nas realizuje – świadomie lub nie – żyjąc jako istota biologiczna i społeczna". Innymi słowy, "Lalka" daje nam wszelkie środki ku temu, by rozpoznać w bohaterach nie tylko znane typy postaci – a nawet współczesne tropy z języka incelskiego, jak chady i simpy – ale spróbować dostrzec świat w całym jego skomplikowaniu.  serial "Lalka", NetflixPlakaty Netflixa, które zrobiły marketingową furorę, mogą – prowokacyjnie – sugerować, że sprawa jest prosta: Wokulski to "zbawca" lub "zabawka", a Łęcka może być "intrygująca" bądź to "intrygantka" (na czym właściwie polega ta rozłączność?). Tymczasem w "Lalce" nigdy nie było prostych szwarccharakterów ani anielskich protagonistów, a konflikty o uczucia zawsze rozgrywały się w kontekście spraw wagi społecznej czy, bagatela, politycznej. Wciąż stare i nowe Wokulski może był "pozytywistą o duszy romantyka" – jak nauczają szkolne bryki – ale był też, a może przede wszystkim, "człowiekiem sukcesu", wzorem przedsiębiorcy i biznesmena, który rozwijał karierę "od subiekta do milionera" w prężnie rozwijającym się kapitalizmie. Był podręcznikowym przykładem tego, że idzie nowe. Kontrapunkt dla jego postawy stanowiła żyjąca w starych trybach arystokracja, która uporczywie trwała w anachronizmie swoich przyzwyczajeń, uprzedzeń i pogardy wobec nuworyszy. Takie klasowe obrzydzenie było jednym z głównych powodów przytaczanych przez Łęcką przeciw nachalnemu adoratorowi.  Prus zajmował się jednak realiami określonej epoki – epoki, w której w niepamięć odchodziły szlacheckie majątki, a prawdziwy pieniądz znajdował się w kapitale inwestowanym w przemysł, luksusowe usługi i wysokomarżowy handel. W toku powieści dowiadujemy się na przykład, z jaką niespodziewaną łatwością Wokulski pomnaża swój majątek, co nie mieści się w głowie Ignacego Rzeckiego, który w "Pamiętniku starego subiekta" zdaje się mówić Coenami: "to nie jest kraj dla starych ludzi".  "Lalka", filmW tym sensie "Lalka" jest nie tylko znakomitym dokumentem epoki, epicką opowieścią o społeczeństwie polskim po powstaniu styczniowym, ale też historią o gwałtownej transformacji, której powagę dostrzegamy dopiero z perspektywy czasu. Tak pisał o "Lalce" Dariusz Gawin w książce "Polska – wieczny romans", który przekonywał, że widzimy w powieści "społeczeństwo ogarnięte głębokim, wszechogarniającym, procesem cywilizacyjnej transformacji", a na potwierdzenie tego przeczytał znamienne słowa doktora Szumana: "społeczeństwo jest jak gotująca się woda: co wczoraj było na dole, dziś pędzi w górę". Dlatego też powrót do "Lalki" dzisiaj jest tak znaczący. Oczywiście, twórcy serialu i filmu wybrali ścieżkę historyczną, mniej lub bardziej wierną realiom II połowy XIX wieku. Ale nie powinno nam to przeszkadzać w odczytywaniu z adaptacji znaczeń zgoła współczesnych. Pomyślmy o tym, że w 2026 roku znajdujemy się w sytuacji podobnej do bohaterów z roku 1878. Od ostatniej wielkiej wojny (wówczas – wojen napoleońskich, dziś – II wojny światowej) minęło mnóstwo czasu. Otaczają nas co prawda konflikty, nieraz tuż przy naszej granicy, nieraz szczególnie brutalne. Najbliższy, który rozsadzi naszą rzeczywistość, może wydarzyć się równie dobrze za kilka dekad. Nie przeczuwamy, że znajdujemy się na rozdrożu, choć postęp technologiczny jest tak znaczny, że urodzeni jeszcze pokolenie wcześniej mogą się zupełnie pogubić w obecnej rzeczywistości. Niektórzy wciąż być może żyją pamięcią tego, co było – przykład Tomasza Łęckiego, który zupełnie nie zdaje sobie sprawy, jak działają rynki finansowe, ile warty jest jego majątek i jak fatalnie go roztrwonił – ale to stan godny bardziej pożałowania niż hołubienia. Przeraża i fascynuje nas to, do czego zdolna jest nauka. W "Lalce" przypominają o tym co chwila wątki scjentystyczne w postaci osób zafiksowanych zdolnością ludzkiej ręki do wykonania czegoś potężniejszego od samego siebie. W XIX wieku była to idée fixe maszyny latającej, która zrewolucjonizuje sposób poruszania się po Ziemi. Wynalazek Geista – metal lżejszy od powietrza – miał pomóc w stworzeniu takich właśnie statków latających. Mogłyby one być bronią do wybicia słabszych lub środkiem do uratowania ludzkości. W XX wieku takim artefaktem była bomba nuklearna, a w XXI wieku być może wielkie modele językowe. serial "Lalka", NetflixPrzeczucie pogromu Kiedy wróciłem ostatnio do "Lalki" po długiej przerwie, zaskoczyła mnie rzecz chyba najbardziej niepokojąca w całej książce. Niepokojąca także z tego względu, że nie jest głównym tematem, ale powtarza się z natarczywą regularnością i, cóż, ma w sobie coś profetycznego. Prus od pierwszych scen w sklepie "J. Mincel i S. Wokulski" portretuje atmosferę antysemityzmu. Dobrze pamiętam ze szkoły schematyczną lekcję o "postawach Żydów", o asymilacji i separacji, zmianie nazwiska przez Szlangbauma i późniejszej odmianie oraz czerpaniu dumy z pochodzenia mojżeszowego. Nieco gorzej pamiętam opis żydożerczych nastrojów wśród Polaków, niepokoje o stan polskiego kapitału, etniczne docinki i komentarze Rzeckiego, który obawia się, że to wszystko źle się skończy. Z perspektywy po Zagładzie brzmi to ponuro, choć do pogromów na Żydach dochodziło zarówno przed 1878 roku, jak i później. Myślę jednak, że w patrzeniu na "Lalkę" w sposób uniwersalny nie chodzi jedynie o Żydów. Emocje społeczne opisywane przez Prusa byłyby równie akuratne, gdyby osadzono je w latach 20. czy 30. XX wieku – ale także i dziś. Wszak wielu Polaków skarży się na problemy natury etnicznej, na "panoszenie się" niektórych grup narodowościowych, na zagrożenia związane z ekspansją obcego kapitału, a także na destabilizację demograficzną i prognozowany gwałtowny spadek populacji w ciągu najbliższych dekad. Podobnie jak w przypadku XIX-wiecznych miast, w których handel i własność komercyjna były zdominowane przez Żydów, są w tych resentymentach śladowe podstawy materialne, choć często instrumentalnie wykorzystywane.  Marek Kondrat jako Ignacy Rzecki, film "Lalka"Gdy świat wciąż realizuje ideę postępu, a coraz więcej osób nieproporcjonalnie się bogaci, faktografii umykają rosnące dysproporcje majątkowe i wciąż istniejące ubóstwo. Tymczasem klasa średnia dostrzega głównie zagrożenie własnego stanu posiadania, a skonfrontowana ze zbliżającymi się wyzwaniami – technologicznymi, imigracyjnymi, ekonomicznymi, w końcu: humanistycznymi – wybiera rozwiązania najprostsze, jak pozbycie się jakiejś grupy ze społeczeństwa, co wcale problemów nie rozwiązuje, a na krwawiącą ranę nakłada biało-czerwony plasterek. Na podstawach takich resentymentów, deprywacji ekonomicznej i akceptacji dla przemocy rodził się przed wiekiem faszyzm. *** "Pamiętnik starego subiekta" Ignacy Rzecki rozpoczyna od narzekania: "na świecie jest coraz mniej dobrych subiektów i rozsądnych polityków". Rzecki stale rozprawia o polityce, sam uznaje się za polityka, a w Wokulskim widzi realizatora politycznych zamierzeń. "Lalka" to w całej rozciągłości powieść, w której bohaterowie żyją polityką, przeżywają zmiany rządów we Francji, spekulują na temat przetasowań w Europie, szukają wzorów w niedawnej przeszłości, czekając na to "coś", co przeleje czarę goryczy i doprowadzi do wielkiego szturchnięcia, może nawet rewolucji, jak wieszczą obecni w książce młodzi adepci Marksa. Myślę, że w tym obserwowaniu rzeczywistości i zainteresowaniu światem, łączeniu kropek i uporczywym racjonalizowaniu – "racjonalizowaniu", które szuka działania racjonalnego do granicy teorii spiskowych, także w "Lalce" obecnych – jesteśmy do bohaterów Prusa najbardziej podobni.

Gosling i Refn kręcą nowy film. To będzie coś zupełnie innego

Nicolas Winding Refn planuje po latach ponownie połączyć siły z Ryanem Goslingiem. Tym razem jednak możemy się przygotować na niespodziankę: ich nowy wspólny projekt ma być komedią.Gosling i Refn kręcą komedięGosling i Refn spotkali się dotąd na planach dwóch filmów – "Drive" z 2011 roku oraz "Tylko Bóg wybacza" z 2013 roku. Oba należały do najbardziej charakterystycznych produkcji w filmografii reżysera, a ich współpraca przyniosła jedne z najbardziej pamiętnych kreacji Goslina. W rozmowie z France 24 Refn opowiedział o swoich relacjach z Goslingiem i potwierdził, że nadal utrzymują kontakt. Jak stwierdził, ich życia rozwijały się "równoległymi drogami", a znajomość przerodziła się w wieloletnią twórczą relację. I właśnie podczas takich rozmów narodził się pomysł na ich trzeci wspólny film. "Drive" – zobacz zwiastun Na razie Refn nie chciał jednak zdradzać więcej szczegółów. Zamiast tego postanowił podtrzymać aurę tajemnicy. Porównał oczekiwanie na film do Bożego Narodzenia, przekonując, że czasem lepiej nie wiedzieć z wyprzedzeniem, co się dostanie, bo dzięki temu niespodzianka może przynieść więcej radości.Gosling nie chce już grać w mrocznych filmachJeśli projekt rzeczywiście powstanie, będzie to interesująca zmiana kierunku szczególnie dla Refna. Reżyser zasłynął przecież z kina mocnego, niepokojącego i często brutalnego. Gosling również przez lata chętnie pojawiał się w bardziej ponurych produkcjach, ale jego podejście do wybierania ról w ostatnim czasie wyraźnie się zmieniło. W 2024 roku aktor powiedział w rozmowie z "The Wall Street Journal", że coraz częściej unika ciężkich ról. Wspólnie z partnerką Evą Mendes podejmuje decyzje o kolejnych rolach, mając przede wszystkim na uwadze swoje życie rodzinne. Gosling podkreślał również, że na jego udział w "Barbie" miały wpływ jego córki. Aktor mówił, że zależy mu na filmach bardziej inkluzywnych, które nie są tworzone wyłącznie z myślą o jednej, bardzo konkretnej grupie odbiorców. To podejście potwierdzają jego ostatnie role: Gosling dopiero co wystąpił w "Projekcie Hail Mary", a niedługo zobaczymy go też w "Star Wars: Starfighter". "Maniac Cop" w przygotowaniu. Ale to nie w nim zobaczymy GoslingaJednego możemy być pewni: to nie o najbliższy film Nicolasa Windinga Refna chodzi. Reżyser przygotowuje bowiem obecnie nową wersję horroru "Maniakalny gliniarz", a zdjęcia mają rozpocząć się wkrótce.  Refn wrócił niedawno za kamerę po długiej przerwie. Tego lata zaprezentował "Her Private Hell", swój pierwszy film od dekady od czasu "The Neon Demon" z 2016 roku. W międzyczasie nakręcił jednak serial "Kowbojka z Kopenhagi"."Kowbojka z Kopenhagi" – zobacz zwiastun

Lily-Rose Depp w filmie o "Playboyu". Kto zagra Hugh Hefnera?

Lily-Rose Depp, Bill Pullman i Indiana Elle spotkają się na planie filmu "Playmates". Za kamerą stanie Lorraine Nicholson – córka Jacka Nicholsona, dla której będzie to pełnometrażowy debiut reżyserski. Film powstał na podstawie jej własnego scenariusza i będzie czerpał z jej osobistych doświadczeń związanych z rezydencją "Playboya". Indiana Elle"Playmates" – wspomnienia z życia w rezydencji "Playboya"Historia została osadzona w Los Angeles i koncentruje się na 13-letniej Elle (Indiana Elle), rezolutnej nastolatce, która traktuje słynną Rezydencję Playboya niemal jak własny dom. To właśnie tam poznaje Annę (Lily-Rose Depp), jedną z siedmiu młodych kobiet starających się o tytuł Dziewczyny Miesiąca. Choć na pierwszy rzut oka niewiele je łączy, dziewczyny szybko się zaprzyjaźniają. Postanawiają też zawrzeć swego rodzaju sojusz: każda chce pomóc drugiej zdobyć to, na czym najbardziej jej zależy. Dla Anny jest to okładka magazynu, natomiast Elle marzy o chłopaku. Lorraine Nicholson jest córką trzykrotnego zdobywcy Oscara Jacka Nicholsona oraz aktorki Rebeki Broussard. Pomysł na "Playmates" częściowo wyrósł z jej własnych wspomnień z dorastania w Playboy Mansion. W filmie pojawi się także Bill Pullman. Aktor wcieli się w Hugh Hefnera, założyciela "Playboya". Bill PullmanLily-Rose Depp objęła również stanowisko producentki filmu. Bill Pullman i Lily-Rose Depp – ostatnie projektyDepp pojawi się również niedługo w komedii science fiction "Alpha Gang" braci Zellnerów. Film był ostatnio prezentowany na festiwalach w Telluride i Toronto.  Pullman w ostatnim czasie pojawił się m.in. w serialu Netfliksa "The Boroughs" oraz filmach "Everybody Digs Bill Evans" i "The Basics of Philosophy" w reżyserii Paula Schradera. Ten ostatni miał swoją premierę podczas tegorocznego festiwalu w Wenecji.Bill Pullman w serialu "The Boroughs" – zobacz zwiastun