Król popu królem box office'u? Tyle ma zarobić biografia Michaela Jacksona

Wygląda na to, że Lionsgate będzie mieć swój największy hit kinowy od lat. Właśnie pojawiły się pierwsze prognozy dotyczące otwarcia filmu "Michael". I są one bardzo optymistyczne."Michael" idzie po rekordPrzypomnijmy, że "Michael" to muzyczny film biograficzny, którego bohaterem jest były król popu, Michael Jackson. Za kamerą staną Antoine Fuqua, a scenariusz napisał trzykrotnie nominowany do Oscarów John Logan. Główną rolę zagrał Jaafar Jackson. Nazwisko nie jest tu przypadkowe. To bratanek zmarłego w 2009 roku Michaela Jacksona. "Michael" trafi do amerykańskich kin 24 kwietnia (od 22 kwietnia będzie prezentowany na pokazach przedpremierowych). Pierwsze prognozy mówią o otwarciu na poziomie 55-60 milionów dolarów. Jeśli te prognozy się potwierdzą, to "Michael" ustanowi nowy rekord otwarcia dla muzycznej biografii. Aktualnym rekordzistą jest "Bohemian Rhapsody" z wynikiem 51 mln dolarów na otwarcie. O filmie "Michael"Młody Michael Jackson (Juliano Krue Valdi) jako ósme z dziesięciorga dzieci od najmłodszych lat jest przygotowywany do kariery muzycznej pod okiem surowego ojca (Colman Domingo). Z rodzinnym zespołem Jackson Five odnosi pierwsze sukcesy, a już w wieku 13 lat rozpoczyna karierę solową. Również w dorosłości życiem Michaela (Jaafar Jackson) rządzi muzyka. Pod koniec lat 70. poznaje na planie filmowym Dianę Ross (Kat Graham) oraz producenta Quincy Jonesa (Kendrick Sampson), co zmienia jego muzyczne kierunki. Album "Off the Wall" (1979), wyprodukowany przez Jonesa, odnosi ogromny sukces, a w 1982 roku zostaje przebity przez przełomową i najlepiej sprzedającą się płytę "Thriller". Równolegle z tymi sukcesami dochodzi do zerwania współpracy z ojcem Joe, którego Jackson zwalnia z funkcji menedżera i zastępuje prawnikiem Johnem Brancą (Miles Teller).Zwiastun filmu "Michael"

Sprawa Lively vs. Baldoni: Sąd odrzuca zarzuty o molestowanie

Kolejny odcinek sagi pod tytułem: "Blake Lively vs. Justin Baldoni". Dziesięć miesięcy temu sąd odrzucił pozew Baldoniego przeciw aktorce (przeczytacie o tym więcej TUTAJ). Dziś wyrównał sytuację: jak donosi portal Variety, wymiar sprawiedliwości odrzuca zarzuty o molestowanie, jakiego zdaniem Lively miał dopuścić się reżyser na planie filmu "It Ends with Us".Lively otrzymuje cios w sądowej batalii?Pozew Lively nie został jednak odrzucony w całości. Na 13 przedstawionych przez aktorkę roszczeń wobec Baldoniego sąd postanowił odrzucić 10, które budziły największe zainteresowane światowych mediów: w szczególności te dotyczące molestowania, zniesławienia oraz udziału w zorganizowanym spisku. Sprawa jednak się odbędzie – decyzją sędziego Lewisa Limana Baldoni będzie sądzony pod zarzutem naruszenia warunków umowy cywilno-prawnej, działań odwetowych oraz pomocnictwa w tychże działaniach. Właściwy proces ma rozpocząć się już w przyszłym miesiącu. Jego celem będzie rozstrzygnięcie, czy Baldoni wraz ze swoimi współpracownikami prowadził aktywną kampanię oczerniającą aktorkę w mediach. W uzasadnieniu sądu czytamy, że aktorka nie może dochodzić roszczeń z tytułu molestowania seksualnego na gruncie prawa federalnego. Wszystko przez to, że na planie filmowym nie była pracownicą, a niezależną współpracowniczką oraz producentką – jej sytuacji nie obejmują więc federalne przepisy o molestowaniu w miejscu zatrudnienia. Swoich roszczeń nie może też dochodzić na podstawie prawa stanu Kalifornia, na które jej prawnicy powołali się w pozwie – dlatego, że zdjęcia do filmu realizowane były na terenie stanu New Jersey.  Jesteśmy bardzo zadowoleni, że sąd odrzucił wszystkie zarzuty molestowania seksualnego oraz wszystkie roszczenia skierowane przeciwko indywidualnym pozwanym. To były bardzo poważne oskarżenia, więc jesteśmy wdzięczni sądowi za staranne przeanalizowanie faktów, litery prawa oraz obszernego materiału dowodowego. Pozostałe roszczenia składają się na sprawę znacznie bardziej zawężoną – czekamy teraz na możliwość obrony przeciw pozostałym zarzutom w sądzie – powiedzieli dziennikarzom prawnicy Justina Baldoniego.  Ta sprawa od samego początku koncentrowała się przede wszystkim na krzywdzącym odwecie oraz nadzwyczajnych krokach, jakie podjęli pozwani, by zniszczyć reputację Blake Lively, bo upominała się o bezpieczeństwo na planie — i właśnie ta sprawa będzie procesowana. Aktorka czeka na możliwość złożenia zeznań w sądzie i dalszego nagłaśniania tej brutalnej formy internetowego odwetu, aby łatwiej dało się ją wykrywać i zwalczać w przyszłości – odpowiedziała z kolei prawniczka Lively. Po prawie dwóch latach od premiery filmu, prawna batalia pomiędzy Lively a Baldonim dopiero się rozpoczyna."It Ends with Us" – zwiastun filmu