Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko. Legendarny aktor miał 86 lat

W wieku 86 lat zmarł dziś Edward Linde-Lubaszenko, znakomity aktor filmowy i teatralny znany m.in. z ról w takich klasykach jak "Psy", "Sztos", "Piłkarski poker" i "Chłopaki nie płaczą". O śmierci artysty poinformowała jego rodzina. "Żegnaj, tato" - napisał na Instagramie syn zmarłego, Olaf Lubaszenko.      Wyświetl ten post na InstagramiePost udostępniony przez Olaf Lubaszenko (@lubaszenkoo)  Edward Linde–Lubaszenko: życie i twórczośćEdward Ryszard Linde–Lubaszenko przyszedł na świat 23 sierpnia 1939 w Białymstoku. Początkowo kształcił się na kierunku medycznym. Szybko zdał sobie jednak sprawę, że jego powołaniem jest aktorstwo. Karierę w tym zawodzie rozpoczął w 1964 roku na deskach Teatru Polskiego we Wrocławiu. W kolejnych latach występował na scenach wiodących polskich teatrów takich jak Teatr Współczesny czy Teatr STU w Krakowie. Przełomowym momentem w jego karierze filmowej okazała się główna rola w obrazie Kazimierza Kutza "Ktokolwiek wie..." oraz szeroko komentowana kreacja doktora Bognara w serialu "Układ krążenia". Te sukcesy otworzyły mu drogę do kolejnych znaczących ról w polskim kinie i telewizji, a jego pozycja w branży ugruntowała się dzięki współpracy m.in. z Krzysztofem Zanussim ("Kontrakt") oraz Januszem Zaorskim ("Piłkarski poker"). Edward Linde-Lubaszenko w serialu "Receptura" W latach 90. stał się jednym z ulubionych aktorów Władysława Pasikowskiego ("Kroll", "Psy" i ich kontynuacje, "Słodko-gorzki", "Operacja Samum"). Zaczął również występować w filmach reżyserowanych przez swojego syna Olafa: dwóch częściach "Sztosu", "Chłopaki nie płaczą", "Poranku kojota", "E=mc²" oraz "Złotym środku".  Inne słynne tytuły w jego filmografii to: "Lista Schindlera", "Młode wilki", "Karol - człowiek, który został papieżem", "Róża", "Pakt", "Artyści", "M jak miłość" oraz "Barwy szczęścia". Łącznie zagrał ponad 70 ról filmowych i ponad 100 teatralnych. Pod koniec 2025 roku ogłosił, że przechodzi na emeryturę.  Linde–Lubaszenko był wieloletnim wykładowcą Wydziału Aktorskiego Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie. W latach 1987-1990 pełnił również stanowisko dziekana wydziału. Za swoje osiągnięcia został uhonorowany m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Złoty Krzyż Zasługi oraz Złoty Medal "Zasłużony Kulturze Gloria Artis".  Zwiastun filmu "Chłopaki nie płaczą"

Box Office USA: Pomocy! Nie ma ludzi w kinach

Amerykańskie kina przechodzą trudny okres. Przez ostatnie tygodnie ruch ograniczała zimowa pogoda. Teraz przegrywają z najważniejszą sportową imprezą roku - Super Bowl. Finał jest co prawda dopiero w niedzielę wieczorem, ale atrakcje związane z nim trwają cały weekend i skutecznie trzymają ludzi z dala od kin. Najświeższe szacunki mówią o tym, że w kasach kinowych w ten weekend zostanie zaledwie 62 mln dolarów. Oczywiście taki stan rzeczy nie jest dla nikogo zaskoczeniem. Dystrybutorzy z góry poddali ten weekend i to pomimo pięciu dużych nowości w kinach. Jednak wszystkie premiery mają charakter niszowy i skierowane są do widowni, która mogła szukać alternatywy dla futbolowej gorączki. Żadna z tych nowości nie miała jednak szans z filmem Sama Raimiego "Pomocy". Obraz wygrywa po raz drugi w amerykańskim box offisie, ale styl tego zwycięstwa nie zachwyca. Disney twierdzi, że "Pomocy" zarobi 10 milionów dolarów. Jednak niektóre z prognoz rywali mówią o wyniku w okolicach 9 milionów dolarów. Mocno trzyma się też druga z ubiegłotygodniowych nowości - wyprodukowany poza hollywoodzkim systemem horror "Iron Lung". Mimo potężnego spadku wpływów film wciąż stać jest na 6 milionów dolarów, co pozwoli zająć trzecią lokatę. Równie duży spadek zanotowała "Melania". Dla dokumentu o amerykańskiej pierwszej damie oznacza to spadek na dziesiątą pozycję. Spośród nowości najlepiej poradziła sobie komedia romantyczna od chrześcijańskiego Angel Studios. "Solo Mio" według prognoz może zarobić na dzień dobry 7,2 mln dolarów. To mało. Ale widzowie, którzy film obejrzeli, są nim zachwyceni i w CinemaScore ma ocenę A-. Na czwartym miejscu wyląduje koncertowy dokument "Stray Kids: The dominATE Experience". Fani k-popu wydali na ten film 5,6 mln dolarów. Kolejną nowością jest film, który widzowie w Polsce już znają, czyli gotycki romans Luca Bessona "Drakula. Historia wiecznej miłości". Wynik otwarcia to 4,5 mln dolarów. Tymczasem Renny Harlin do grobu wprowadził trylogię "Strangers". Trzecia część zaliczyła fatalny start - 3,5 mln dolarów. Oceny widzów są koszmarnie niskie, więc wygląda na to, że dużo więcej nie zarobi. A przecież dwie wcześniejsze części też hitami box office'u nie były. "Strangers" z 2024 roku zarobili co prawda na otwarcie 11,8 mln dolarów (w sumie 35,2 mln), ale już dwójka na otwarcie zgarnęła 5,8 mln dolarów (a łącznie 15,2 mln). Ale spośród wszystkich nowości zdecydowanie najgorzej Corin Hardy. Reżyser "Zakonnicy" na nowy film kinowy czekał siedem lat. Wygląda jednak na to, że w Ameryce nikt na jego nowy film nie czekał. "Dźwięk śmierci" zarobił na otwarcie tylko 720 tysięcy dolarów. Box Office USA: 30 stycznia - 1 lutego 2026 # Tytuł zarobił w weekend zarobił w sumie tyg. na ekranie kina 1 Pomocy  $10,0 $35,84 2 3475 2 Solo Mio (NOWOŚĆ)  $6,46* $7,2 1 3052 3 Iron Lung (-1) $6,0 $31,0 2 2930 4 Stray Kids: The dominATE Experience (NOWOŚĆ) $5,56 $5,56 1 1724 5 Drakula. Historia wiecznej miłości (NOWOŚĆ)  $4,06 $4,51 1 2050 6 Zwierzogród 2 (-2) $4,0 $414,51 11 2715 7 Avatar: Ogień i popiół (-2) $3,5 $391,53 8 2365 8 The Strangers: Chapter 3 (NOWOŚĆ)  $3,05* $3,5 1 2565 9 Samotnik (-3) $2,43 $9,99 2 2726 10 Melania (-7) $2,38 $13,35 2 2003 *wynik otwarcia z samego weekendu Tymczasem A24 zrezygnowało z szerokiej dystrybucji - przynajmniej na razie - filmu "The Moment". Przypomnijmy, że tydzień temu zanotował on trzecią najlepszą średnią na kino od wybuchu pandemii COVID-19. Teraz studio powiększyło dystrybucję do 581 kin i średnia na kino radykalnie spadła (do niespełna 3 tysięcy dolarów). Ale w wąskiej dystrybucji A24 ma już kolejny hit. To "Pillion", który pojawił się w czterech kinach i osiągnął bardzo przyzwoitą średnią w wysokości 60,4 tys. dolarów. Za tydzień w kinach powinno zrobić się tłoczno, a to za sprawą walentynek, które wypadają w sobotę. Dystrybutorzy bardzo na to liczą i zamierzają wprowadzić do kin aż pięć dużych nowości. Są to: melodramat "Wichrowe Wzgórza", przygodowe kino SF "Baw się dobrze i przeżyj", animacja "Wielka mała koza", thriller kryminalny z gwiazdami MCU "Crime 101" oraz komedia SF "Skażenie".

Fatalny początek roku dla polskich filmów - styczeń w kinach

Pierwszy miesiąc nowego roku w polskich kinach był bardzo nieudany dla rodzimych produkcji. W styczniu aż trzy duże nowości rozczarowały swoimi wynikami. Oczekiwania były zapewne większe, ponieważ w ostatnich latach początek roku przynosił zazwyczaj co najmniej dwa polskie filmy z kilkusettysięczną widownią. Wobec braku przebojowych propozycji z Polski widzów do kin przyciągnęły hollywoodzkie nowości. Najchętniej oglądanymi tytułami w styczniu okazały się jednak filmy, które na ekranach pojawiły się jeszcze pod koniec ubiegłego roku.    Fatalną passę dla polskich filmów w styczniu rozpoczął "Dziki", który był reklamowany jako "pierwszy polski film w IMAX". Okazało się jednak, że w tej technologii tytuł ten można było obejrzeć wyłącznie na pokazach przedpremierowych w połowie grudnia. A to dlatego, że w nowym roku sale IMAX w całości nadal zajmował "Avatar: Ogień i popiół". Podczas premierowego weekendu film Macieja Kawulskiego, reżysera przebojowej "Akademii pana Kleksa" (blisko 3 mln widzów) oraz dużo mniej popularnego "Kleksa i wynalazku Filipa Golarza" (1,16 mln widzów), zgromadził tylko nieco ponad 20 tys. widzów. Dwa tygodnie później podobny wynik otwarcia odnotowała skierowana do młodszej widowni propozycja "Psoty". W tym przypadku – dzięki sprzyjającej okoliczności ferii zimowych – ostatecznie powinna ona odnotować przyzwoity rezultat końcowy w okolicach 200 tys. widzów. Na pomoc ze strony najmłodszych widzów liczyć nie może "Wielka Warszawska". Była to trzecia w styczniu duża polska premiera — i podobnie jak dwie poprzednie wystartowała z poziomu 20 tys. widzów. Oczekiwania wobec tego tytułu również były zapewne większe. Podobnie jak w przypadku "Dzikiego" wynik końcowy zatrzyma się poniżej pułapu 100 tys. widzów. Tymczasem ostatnia duża rodzima produkcja minionego miesiąca, "Chcę więcej", zaprezentowała się jeszcze gorzej. Podczas premierowego weekendu tytuł ten zgromadził zaledwie 14 tys. widzów. W styczniu na ekranach polskich kin pojawiły się jednak dwa tytuły, które stały się sporymi przebojami: "Pomoc domowa" oraz "SpongeBob: Klątwa pirata". Oferując rozrywkę dla zupełnie różnych grup odbiorców, każdy z nich zgromadził do końca stycznia ponad pół miliona widzów. Thriller z Sydney Sweeney wystartował z poziomu 100 tys. sprzedanych biletów i dzięki niewielkim spadkom w kolejnych tygodniach wyprzedził kolejną część przygód Spongeboba, która zaliczyła prawdopodobnie nieco lepsze otwarcie. Familijna produkcja zgromadziła już teraz większą widownię niż "SpongeBob: Na suchym lądzie", który był dotąd jednym filmem o Kanciastoportym wyświetlanym w polskich kinach. W 2015 roku zobaczyło go nieco ponad 450 tys. widzów. Mimo bardzo dobrych wyników dwóch najbardziej przebojowych premier stycznia, najwyższą widownią w ubiegłym miesiącu mogły pochwalić się dwa wyświetlane od dłuższego czasu tytuły. Nie jest zaskoczeniem, że najchętniej oglądanym filmem ubiegłego miesiąca był "Avatar: Ogień i popiół". Najnowsze widowisko w reżyserii Jamesa Camerona przyciągnęło w styczniu jeszcze blisko 900 tys. widzów, a od premiery sprzedano na nie ponad 2,1 mln biletów. Ostatecznie trzecia część przebojowej serii zatrzyma się przypuszczalnie w okolicach 2,4 mln widzów. Taki rezultat oznacza duży spadek zainteresowania względem dwóch poprzedników, który widoczny jest nie tylko na polskim rynku. "Avatara" z 2009 roku zobaczyło u nas ponad 3,75 mln widzów, natomiast trzy lata temu "Avatar: Istota wody" zainteresował 3,65 mln osób. Prognozowany wynik końcowy oznaczać będzie również dopiero czwarty najlepszy rezultat pośród zeszłorocznych premier. Na podium najchętniej oglądanych filmów 2025 roku znajdują się obecnie "Dom dobry" (2,41 mln widzów), "Minecraft: Film" (2,844 mln widzów) oraz "Zwierzogród 2" (2,84 mln widzów do końca stycznia). To właśnie ten ostatni z wymienionych zgromadził w ubiegłym miesiącu jeszcze blisko 600 tys. widzów i był drugim najchętniej oglądanym filmem stycznia. Teraz przebój studia Disney jest już zapewne numerem jeden ubiegłego roku, a ostatecznie trafi do niewielkiego, liczącego obecnie zaledwie dwanaście tytułów grona filmów, które po 1989 roku przyciągnęły przed ekrany polskich kin ponad trzy miliony widzów. Stanie się on również trzecim filmem animowanym w historii polskich kin z ponad trzymilionową widownią. Do tej pory pułap ten przekroczyły tylko "Shrek 2" (3,39 mln widzów) oraz "Shrek Trzeci" (3,35 mln widzów). Jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie spodziewał się, że "Zwierzogród 2" spisze się znacznie lepiej niż "Avatar: Ogień i popiół". Dużym zainteresowaniem w styczniu cieszył się także film, którego premiera odbyła się dopiero w ostatni weekend minionego miesiąca. Choć "Wielki Marty" zgromadził podczas pierwszych trzech dni wyświetlania w regularnej dystrybucji blisko 65 tys. widzów, co pozwoliło zająć mu pierwsze miejsce w weekendowym zestawieniu, po premierowym weekendzie na koncie tego tytułu znajdowało się już blisko 180 tys. sprzedanych biletów. Zdobywcę dziewięciu oscarowych nominacji można było bowiem oglądać w ramach licznych pokazów przedpremierowych. Te rozpoczęły się podczas maratonów sylwestrowo-noworocznych i były kontynuowane przez trzy styczniowe weekendy. Tym samym dystrybutor Monolith Films poszedł drogą Gutek Film, który rok temu na podobnej zasadzie wprowadził do polskich kin "Emilię Perez". Wyniki "Wielkiego Marty'ego" są jednak zdecydowanie lepsze niż w przypadku zeszłorocznego musicalu, który w sumie zainteresował nieco ponad 130 tys. widzów. Podobny rezultat końcowy odnotował zresztą "Kompletnie nieznany", poprzedni film z nominowaną do Oscara rolą Timothée’ego Chalameta. Patrząc wyłącznie na weekendową frekwencję oraz indywidualne wyniki notowane przez filmy, styczeń w polskich kinach był tym razem wyraźnie słabszy niż w poprzednich trzech latach. Zawiodły przede wszystkim duże polskie nowości. Słabe rezultaty wynikają zapewne po części z faktu, że nie bazowały one na znanych markach oraz nie były kolejnymi częściami przebojowych serii. Uwagę od nich mógł także odwrócić "Avatar: Ogień i popiół", choć wydaje się, że dystrybutorzy zostawili przebojowi Jamesa Camerona więcej przestrzeni niż było to konieczne. Polskie kino ma jednak szansę odbić się od frekwencyjnego dna już w lutym. Już teraz na ekrany weszła komedia "Dalej jazda 2", a za tydzień pojawi się "Piep*zyć Mickiewicza 3". Jeśli oba te tytuły powtórzą sukces swoich poprzedników z ubiegłego roku, to w kasach kin zostanie sprzedanych w sumie ponad milion biletów. I to bez seansów w salach IMAX.