Fatalny początek roku dla polskich filmów - styczeń w kinach
Pierwszy miesiąc nowego roku w polskich kinach był bardzo nieudany dla rodzimych produkcji. W styczniu aż trzy duże nowości rozczarowały swoimi wynikami. Oczekiwania były zapewne większe, ponieważ w ostatnich latach początek roku przynosił zazwyczaj co najmniej dwa polskie filmy z kilkusettysięczną widownią. Wobec braku przebojowych propozycji z Polski widzów do kin przyciągnęły hollywoodzkie nowości. Najchętniej oglądanymi tytułami w styczniu okazały się jednak filmy, które na ekranach pojawiły się jeszcze pod koniec ubiegłego roku. Fatalną passę dla polskich filmów w styczniu rozpoczął "Dziki", który był reklamowany jako "pierwszy polski film w IMAX". Okazało się jednak, że w tej technologii tytuł ten można było obejrzeć wyłącznie na pokazach przedpremierowych w połowie grudnia. A to dlatego, że w nowym roku sale IMAX w całości nadal zajmował "Avatar: Ogień i popiół". Podczas premierowego weekendu film Macieja Kawulskiego, reżysera przebojowej "Akademii pana Kleksa" (blisko 3 mln widzów) oraz dużo mniej popularnego "Kleksa i wynalazku Filipa Golarza" (1,16 mln widzów), zgromadził tylko nieco ponad 20 tys. widzów. Dwa tygodnie później podobny wynik otwarcia odnotowała skierowana do młodszej widowni propozycja "Psoty". W tym przypadku – dzięki sprzyjającej okoliczności ferii zimowych – ostatecznie powinna ona odnotować przyzwoity rezultat końcowy w okolicach 200 tys. widzów. Na pomoc ze strony najmłodszych widzów liczyć nie może "Wielka Warszawska". Była to trzecia w styczniu duża polska premiera — i podobnie jak dwie poprzednie wystartowała z poziomu 20 tys. widzów. Oczekiwania wobec tego tytułu również były zapewne większe. Podobnie jak w przypadku "Dzikiego" wynik końcowy zatrzyma się poniżej pułapu 100 tys. widzów. Tymczasem ostatnia duża rodzima produkcja minionego miesiąca, "Chcę więcej", zaprezentowała się jeszcze gorzej. Podczas premierowego weekendu tytuł ten zgromadził zaledwie 14 tys. widzów. W styczniu na ekranach polskich kin pojawiły się jednak dwa tytuły, które stały się sporymi przebojami: "Pomoc domowa" oraz "SpongeBob: Klątwa pirata". Oferując rozrywkę dla zupełnie różnych grup odbiorców, każdy z nich zgromadził do końca stycznia ponad pół miliona widzów. Thriller z Sydney Sweeney wystartował z poziomu 100 tys. sprzedanych biletów i dzięki niewielkim spadkom w kolejnych tygodniach wyprzedził kolejną część przygód Spongeboba, która zaliczyła prawdopodobnie nieco lepsze otwarcie. Familijna produkcja zgromadziła już teraz większą widownię niż "SpongeBob: Na suchym lądzie", który był dotąd jednym filmem o Kanciastoportym wyświetlanym w polskich kinach. W 2015 roku zobaczyło go nieco ponad 450 tys. widzów. Mimo bardzo dobrych wyników dwóch najbardziej przebojowych premier stycznia, najwyższą widownią w ubiegłym miesiącu mogły pochwalić się dwa wyświetlane od dłuższego czasu tytuły. Nie jest zaskoczeniem, że najchętniej oglądanym filmem ubiegłego miesiąca był "Avatar: Ogień i popiół". Najnowsze widowisko w reżyserii Jamesa Camerona przyciągnęło w styczniu jeszcze blisko 900 tys. widzów, a od premiery sprzedano na nie ponad 2,1 mln biletów. Ostatecznie trzecia część przebojowej serii zatrzyma się przypuszczalnie w okolicach 2,4 mln widzów. Taki rezultat oznacza duży spadek zainteresowania względem dwóch poprzedników, który widoczny jest nie tylko na polskim rynku. "Avatara" z 2009 roku zobaczyło u nas ponad 3,75 mln widzów, natomiast trzy lata temu "Avatar: Istota wody" zainteresował 3,65 mln osób. Prognozowany wynik końcowy oznaczać będzie również dopiero czwarty najlepszy rezultat pośród zeszłorocznych premier. Na podium najchętniej oglądanych filmów 2025 roku znajdują się obecnie "Dom dobry" (2,41 mln widzów), "Minecraft: Film" (2,844 mln widzów) oraz "Zwierzogród 2" (2,84 mln widzów do końca stycznia). To właśnie ten ostatni z wymienionych zgromadził w ubiegłym miesiącu jeszcze blisko 600 tys. widzów i był drugim najchętniej oglądanym filmem stycznia. Teraz przebój studia Disney jest już zapewne numerem jeden ubiegłego roku, a ostatecznie trafi do niewielkiego, liczącego obecnie zaledwie dwanaście tytułów grona filmów, które po 1989 roku przyciągnęły przed ekrany polskich kin ponad trzy miliony widzów. Stanie się on również trzecim filmem animowanym w historii polskich kin z ponad trzymilionową widownią. Do tej pory pułap ten przekroczyły tylko "Shrek 2" (3,39 mln widzów) oraz "Shrek Trzeci" (3,35 mln widzów). Jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie spodziewał się, że "Zwierzogród 2" spisze się znacznie lepiej niż "Avatar: Ogień i popiół". Dużym zainteresowaniem w styczniu cieszył się także film, którego premiera odbyła się dopiero w ostatni weekend minionego miesiąca. Choć "Wielki Marty" zgromadził podczas pierwszych trzech dni wyświetlania w regularnej dystrybucji blisko 65 tys. widzów, co pozwoliło zająć mu pierwsze miejsce w weekendowym zestawieniu, po premierowym weekendzie na koncie tego tytułu znajdowało się już blisko 180 tys. sprzedanych biletów. Zdobywcę dziewięciu oscarowych nominacji można było bowiem oglądać w ramach licznych pokazów przedpremierowych. Te rozpoczęły się podczas maratonów sylwestrowo-noworocznych i były kontynuowane przez trzy styczniowe weekendy. Tym samym dystrybutor Monolith Films poszedł drogą Gutek Film, który rok temu na podobnej zasadzie wprowadził do polskich kin "Emilię Perez". Wyniki "Wielkiego Marty'ego" są jednak zdecydowanie lepsze niż w przypadku zeszłorocznego musicalu, który w sumie zainteresował nieco ponad 130 tys. widzów. Podobny rezultat końcowy odnotował zresztą "Kompletnie nieznany", poprzedni film z nominowaną do Oscara rolą Timothée’ego Chalameta. Patrząc wyłącznie na weekendową frekwencję oraz indywidualne wyniki notowane przez filmy, styczeń w polskich kinach był tym razem wyraźnie słabszy niż w poprzednich trzech latach. Zawiodły przede wszystkim duże polskie nowości. Słabe rezultaty wynikają zapewne po części z faktu, że nie bazowały one na znanych markach oraz nie były kolejnymi częściami przebojowych serii. Uwagę od nich mógł także odwrócić "Avatar: Ogień i popiół", choć wydaje się, że dystrybutorzy zostawili przebojowi Jamesa Camerona więcej przestrzeni niż było to konieczne. Polskie kino ma jednak szansę odbić się od frekwencyjnego dna już w lutym. Już teraz na ekrany weszła komedia "Dalej jazda 2", a za tydzień pojawi się "Piep*zyć Mickiewicza 3". Jeśli oba te tytuły powtórzą sukces swoich poprzedników z ubiegłego roku, to w kasach kin zostanie sprzedanych w sumie ponad milion biletów. I to bez seansów w salach IMAX.











































































































