22 maja do amerykańskich kin wejdzie widowisko "The Mandalorian and Grogu". Będzie to pierwszy film z cyklu Star Wars, który pojawi się w kinach od 2019 roku i premiery filmu "Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie". Czy powrót po tak długiej przerwie będzie udany?Sam Grogu to za mało. Disney musi wzmocnić promocjęNa to pytanie znamy już pierwszą odpowiedź. W sieci pojawiały się bowiem prognozy dotyczące otwarcia. I wygląda na to, że Disney i Lucasfilm muszą przygotować się na ciężkie czasy. 22 maja to w USA początek długiego weekendu związanego ze świętem Memorial Day. W związku z tym pierwsze prognozy dotyczą czterodniowego otwarcia. Na pierwszy rzut oka wyglądają one imponująco. Prognozy dają bowiem filmowi "The Mandalorian and Grogu" co najmniej 80 milionów dolarów w ciągu czterech dni (a w zasadzie pięciu, bo wraz z pokazami przedpremierowymi). To solidny wynik dla większości produkcji, ale nie dla tej. Oznacza bowiem, że będzie to najgorsze otwarcie serii Star Wars od czasu, kiedy Disney przejął Lucasfilm. Przypomnijmy, że dotąd największym rozczarowaniem był "Han Solo: Gwiezdne wojny - historie", który w długi weekend Memorial Day w 2018 roku zarobił 103 miliony dolarów (w sam weekend 84,4 mln). W Disneyu i Lucasfilm muszą sobie zdawać z tego sprawę. Bo już w poniedziałek z okazji "May the 4" odbędzie się w kinach IMAX specjalne wydarzenie, w czasie którego to fani zobaczą pierwsze 19 minut filmu "The Mandalorian and Grogu". Należy też spodziewać się zintensyfikowanej kampanii reklamowej. Dla wytwórni byłoby bowiem dobrze wizerunkowo, gdyby czterodniowe otwarcie było wyższe niż 100 milionów dolarów, nawet jeśli koniec końców film miałby się okazać wielkim frontloaderem. Czy strategia, by pierwszym po przerwie kinowym filmem ze świata Star Wars był sequel serialu możliwego do obejrzenia wyłącznie na platformie Disney+, jest słuszna - tego dowiemy się już za miesiąc.Zwiastun filmu "The Mandalorian and Grogu"
Irlandzki reżyser Jim Sheridan przyjechał do Krakowa, aby w trakcie festiwalu Mastercard OFF CAMERA odebrać nagrodę "Pod prąd". Przy okazji filmowiec miał okazję porozmawiać z naszym współpracownikiem Bartoszem Czartoryskim. Sheridan jest mistrzem emocjonalnego i zaangażowanego społecznie kina. Twórca, którego produkcje na stałe zapisały się w historii światowej kinematografii, przyjedzie do Krakowa, by osobiście spotkać się z publicznością i podzielić się swoją wizją sztuki filmowej. Jim Sheridan to artysta bezkompromisowy, który od dekad udowadnia, że kino potrafi zmieniać rzeczywistość i budzić sumienia, nie tracąc przy tym nic ze swojej artystycznej głębi. Nagroda „Pod Prąd” przyznawana jest twórcom, którzy w swojej pracy podążają własną ścieżką, często wbrew rynkowym trendom, zachowując całkowitą niezależność twórczą, nawet jeśli wiąże się to z podejmowaniem trudnych, społecznie palących tematów. Jim Sheridan idealnie wpisuje się w poczet laureatów tej nagrody – dołączając do tak wybitnych postaci jak Jane Campion, Benedicta Cumberbatcha, Jesse’ego Eisenberga czy Patricka Wilsona.
Rok 1985. Jedenastu śmiałków podejmuje pierwszą próbę spłynięcia Amazonką - od źródeł w Andach aż po Atlantyk. Niebezpieczna wyprawa ma być ich ostatnią przygodą przed wejściem w dorosłe życie. Szybko
Awaria laboratorium Umbrelli powoduje niekontrolowane uwolnienie wirusa. Mieszkańcy Raccoon przemieniają się w bezlitosne, krwiożercze istoty. Bryan, przypadkowy świadek katastrofy, zostaje uwięziony pośród chaosu miasta.
Owen i pełna nadziei romantyczka Allie mogą być jedynymi singlami w mieście, którzy szukają czegoś więcej niż przelotnej przygody. Kiedy się poznają między nimi natychmiast pojawia się iskra, ale
Johnny Cage dołącza do legendarnych wojowników Ziemi, by w śmiertelnym turnieju stanąć przeciwko Shao Kahnowi - tyranowi z innego wymiaru, który pragnie unicestwić ich świat.