Kevin! Macaulay Culkin bliski powrotu do swojej najsłynniejszej roli

Jeszcze rok temu były to tylko spekulacje, teraz wygląda na to, że oryginalny Kevin McCallister może powrócić. Tak w każdym razie twierdzi Matt Belloni w podcaście "The Town". Belloni: Disney "ślini się" na myśl o nowym "Kevinie"Przypomnijmy, że Kevin McCallister to postać z filmu "Kevin sam w domu", która należy do najbardziej rozpoznawalnych komedii świątecznych na świecie. W Polsce mało kto wyobraża sobie Boże Narodzenie bez "Kevina". Film jest historią małego Kevina. Podczas chaosu związanego z przygotowaniami do wyjazdu na święta do Francji, rodzina McCallisterów zapomina o zabraniu ze sobą Kevina. Chłopak spędza więc przedświąteczny czas sam w domu. Początkowa radość z całkowitej wolności nie trwa długo. A sprawy dodatkowo skomplikują się, kiedy dom McCallisterów postanowi okraść dwóch złodziejaszków. Kevin stanie do walki w obronie domostwa... Matt Belloni twierdzi, że w Disneyu wszyscy chcą, by powstał nowy film w serii. Co więcej, bardzo zależy im na tym, by w obsadzie znalazł się Macaulay Culkin, czyli odtwórca roli Kevina. Wytwórnia na wszystkie sposoby kusi aktora, by ten zgodził się na udział w projekcie. Wygląda jednak na to, że mocno kusić aktora nie będzie trzeba. Culkin w ubiegłym roku publicznie stwierdził, że jeśli pomysł na film będzie dobry, to może wrócić jako Kevin. Ba, podzielił się w publicznością nawet swoim własnym pomysłem na sequel po latach. Brzmi on tak: Kevin jest wdowcem lub rozwodnikiem. Ma syna, z którym jednak nie jest w najlepszych relacjach. W końcu dochodzi do eksplozji. Syn zamyka przed Kevinem dom. Kiedy ten stara się dostać do środka, syn buduje pułapki. Tak zaczyna się wojna domowa, w której stawką jest miłość ojca do syna i syna do ojca.  "Kevin sam w domu" oraz jego kontynuacja "Kevin sam w Nowym Jorku" cieszą się od lat niesłabnącą popularnością. Dlatego Hollywood próbowało kontynuować serię bez oryginalnej obsady. Najświeższym efektem tych starań jest film z 2021 roku "Nareszcie sam w domu". Ani on, ani wcześniejsze "kontynuacje" nie zyskały uznania widzów, a wiele osób nawet nie wie, że istnieją.Zwiastun filmu "Kevin sam w domu"

Ile kasy dostał Robert Downey Jr. za rolę Dooma?

Dobrze jest być Robertem Downeyem Jr. Przynajmniej ze względów finansowych. Plotkarskie Page Six ujawnia gażę aktora za to, że zgodził się na powrót do uniwersum Marvela.Ogromne sumy dla największych gwiazd MarvelaPrzypomnijmy, że przez lata Robert Downey Jr. grał w MCU Iron Mana. Dzięki tej kreacji aktor zgarnął naprawdę ogromne sumy. Był najlepiej opłacanym aktorem Marvela. Wydawało się jednak, że jego związku z komiksową serią dobiegły końca. Dlatego też wszyscy byli w szoku, kiedy ogłoszono, że Downey Jr. wraca i to nie jako Iron Man, a Doktor Doom. Teraz plotkarskie Page Six wyjawia powód jego zgody na powrót do MCU w widowiskach "Avengers: Doomsday" i "Avengers: Secret Wars". I jest to coś, co skusiłoby prawie każdego. Otóż Marvel zapłacił aktorowi aż 100 milionów dolarów! W zamian aktor zgodził się na udział w obu częściach "Avengers" oraz na krótki epizod w jeszcze jednej produkcji Marvela. Ale zdaniem Page Six nie tylko Downey Jr. dobrze zarobili na "Avengers: Doomsday" i "Avengers: Secret Wars". Chris Evans za powrót do roli Steve'a Rogersa otrzymał ponoć 40 milionów dolarów. Taką samą sumkę przygarną też Chris Hemsworth za rolę Thora. Oznacza to, że te trzy gwiazdy kosztowały Marvel Studios 180 milionów dolarów. Page Six sugeruje więc, że pozostali aktorzy na wielkie gaże nie mieli co liczyć, ponieważ strona twierdzi, że budżet obu części "Avengers" wynosi około 600 milionów dolarów. Jeśli to prawda, to oznacza to dość radykalne ucięcie kosztów, ponieważ na realizację "Avengers: Wojna bez granic" i "Avengers: Koniec gry" Marvel wydał 800 milionów dolarów. Czy aktorzy ci warci są tych oszałamiających kwot? Przekonamy się już w grudniu, kiedy "Avengers: Doomsday" trafi do kin.Zwiastun filmu "Avengers: Doomsday"

"Pianistka" już dziś o godz. 20:00 w stołecznym kinie Iluzjon

Filmweb, Filmoteka Narodowa - Instytut Audiowizualny oraz stołeczne Kino Iluzjon zapraszają na kolejny pokaz z cyklu "Wielkie kino na wielkim ekranie". 29 lipca o godz. 20:00 zobaczymy wzbudzającą swego czasu olbrzymie kontrowersje "Pianistkę" w reżyserii Michaela Hanekego.  Tradycyjnie przed seansem odbędzie się prelekcja redaktora naczelnego Filmwebu, Łukasza Muszyńskiego. Na publiczność czekają również niespodzianki. Bilety na pokaz dostępne są online oraz w kasie kina Iluzjon. Normalny bilet kosztuje 25, a ulgowy - 20 złotych. Możecie je nabyć, klikając TUTAJ.     "Pianistka" to adaptacja głośnej powieści Elfriede Jelinek. Tytułowa bohaterka Erika Kohut (Isabelle Huppert), ceniona profesor fortepianu w wiedeńskim konserwatorium, uchodzi za wybitną pianistkę i bezkompromisową nauczycielkę, wymagającą od swoich uczniów absolutnej dyscypliny i perfekcji. Mimo zawodowych sukcesów prowadzi samotne życie, pozostając w toksycznej relacji z dominującą matką, z którą wciąż mieszka. Pod powierzchnią chłodu, opanowania i surowości skrywa głęboko tłumione pragnienia oraz narastającą frustrację emocjonalną i seksualną. Pozornie uporządkowany świat Eriki zaczyna się chwiać, gdy zainteresowanie okazuje jej młody i utalentowany student, Walter Klemmer. Rodząca się między nimi relacja szybko przeradza się w niebezpieczną grę namiętności, władzy i wzajemnych oczekiwań, prowadząc oboje ku emocjonalnej katastrofie. "Wielkie kino na wielkim ekranie" to wspólne przedsięwzięcie Filmwebu, Kina Iluzjon oraz Filmoteki Narodowej - Instytutu Audiowizualnego. Pokazy z cyklu odbywają się regularnie w ostatnią środę każdego miesiąca. Za każdym razem to Wy decydujecie o tym, który film zostanie wyświetlony w Iluzjonie.  Wystarczy, że weźmiecie udział w naszej ankiecie i zagłosujecie na jeden z tytułów zaproponowanych przez redakcję Filmwebu.    Zwiastun filmu "Pianistka"