Najpierw ich hejtowano, a potem kochano
Obsadzenie odpowiedniego aktora w danej roli potrafi przesądzić o sukcesie całego filmu. Zanim jednak widzowie zobaczą efekt końcowy, często wydaje im się, że wiedzą lepiej od reżysera, producentów czy autora pierwowzoru, kto powinien pojawić się na ekranie, czemu dają upust w komentarzach. Historia kina zna wiele przypadków, gdy ogłoszenie castingu wywoływało protesty, kpiny albo nieuprzejme komentarze. Czas pokazał jednak, że nawet najbardziej kontrowersyjny wybór może okazać się strzałem w dziesiątkę. Poniżej przykłady takich właśnie sytuacji. 10. Michał Żebrowski - Geralt z Rivii ("Wiedźmin") Fani literatury Sapkowskiego, kojarząc Żebrowskiego z rolami Skrzetuskiego czy pana Tadeusza, uważali go za zbyt "ugładzonego" do roli brutalnego zabójcy potworów. Choć sam film i serial z 2001 roku do dziś budzą co najmniej mieszane uczucia (choć oczywiście mają swoich fanów), charyzmatyczna kreacja Żebrowskiego okazała się największym atutem produkcji i zdobyła uznanie nawet wśród sceptyków. Aktor miał poniekąd okazję powtórzyć rolę Geralta, dubbingując interpretację Henry’ego Cavilla z serialu Netfliksa. 9. Jennifer Lawrence - Katniss Everdeen ("Igrzyska śmierci") Młoda aktorka spotkała się z falą krytyki ze strony czytelników powieści Suzanne Collins. Nie chodziło nawet o brak umiejętności aktorskich (w końcu Lawrence miała już na koncie nominację do Oscara), a bardziej o wygląd. Zarzucano jej, że jest zbyt dojrzała, za wysoka oraz nie ma odpowiednio drobnej sylwetki do roli Katniss. Lawrence udowodniła jednak, że podobieństwo wizualne to nie wszystko wykreowała protagonistkę, której z łatwością (oraz z przyjemnością!) kibicujemy. Nawet jeśli nie wszystkie części trzymały równy poziom, Lawrence zawsze dawała z siebie wszystko. 8. Renée Zellweger - Bridget Jones ("Dziennik Bridget Jones") Choć dziś rola Renée Zellweger w "Dzienniku Bridget Jones" jest powszechnie ceniona, jej wybór pierwotnie budził wątpliwości.Niepaląca Amerykanka, w dodatku - według ówczesnych opinii - zbyt szczupła, by odpowiadać opisowi bohaterki Helen Fielding. Zellweger potraktowała jednak przygotowania bardzo poważnie. Przybrała na wadze, ćwiczyła brytyjski akcent, paliła ziołowe papierosy, a nawet przez kilka tygodni pracowała pod przykrywką w londyńskim wydawnictwie, żeby lepiej poznać brytyjskie środowisko zawodowe. W efekcie zdobyła nie tylko sympatię widzów, lecz także nominację do Oscara, a rolę powtórzyła jeszcze w trzech (póki co) kolejnych częściach. 7. Vivien Leigh - Scarlett O’Hara ("Przeminęło z wiatrem") Poszukiwania aktorki do roli Scarlett O’Hary były jednym z najbardziej nagłośnionych wydarzeń w historii Hollywood. Amerykanie, a w szczególności mieszkańcy Południa, oczekiwali, że kultową bohaterkę zagra rodowita Amerykanka. Producent David O. Selznick postawił jednak na swojego czarnego konia - Vivien Leigh, wówczas stosunkowo nieznaną w USA. Obsadzenie brytyjskiej aktorki wywołało powszechne oburzenie, ta jednak stworzyła wyjątkową kreację, która przyniosła jej Oscara i zapisała się w kanonie kinematografii. 6. Daniel Olbrychski - Andrzej Kmicic ("Potop") Gdy ogłoszono, że Andrzeja Kmicica zagra Daniel Olbrychski, rozpętała się burza. Do twórców filmu trafiały setki listów z protestami. Widzowie pamiętali aktora przede wszystkim jako Azję Tuhajbejowicza z "Pana Wołodyjowskiego" i nie wyobrażali sobie, żeby ten sam człowiek mógł wcielić się w pozytywnego bohatera "Potopu". Sprzeciwiali się także krytycy - Stanisław Grzelecki oraz Janusz Czapliński z "Expressu Wieczornego" Jerzy Hoffman pozostał jednak nieugięty. Olbrychski utrzymał rolę i nie tylko sprostał zadaniu, ale stworzył jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego kina. Zaś panowie Grzelecki i Czapliński po premierze wycofali swoje zastrzeżenia. 5. Tom Cruise - Lestat de Lioncourt ("Wywiad z wampirem") Widzowie jak widzowie - po ogłoszeniu, że Cruise zagra Lestata, najgłośniej protestowała sama Anne Rice, autorka powieści. Jej zdaniem aktor nie odpowiadał książkowej wizji tego bohatera. Rice publicznie krytykowała casting (sama widziała w tej roli Daniela Day-Lewisa, ten jednak nie chciał grać wampira), a niezadowolenie podzielało wielu fanów pierwowzoru. Po obejrzeniu gotowego filmu Rice całkowicie zmieniła zdanie i przyznała, że Cruise przekonał ją jako Lestat. Skontaktowała się z aktorem telefonicznie, by pochwalić jego rolę. 4. Hugh Jackman - Wolverine ("X-Men") Były powody, żeby Hugh Jackman wzbudzał wątpliwości jako Wolverine - przede wszystkim był niemal całkowicie nieznanym australijskim aktorem, a dodatkowo za wysokim. Logan znany z komiksów miał być niski, krępy i zwierzęcy, Jackman mierzy zaś blisko 190 centymetrów. Efekt końcowy wszyscy jednak znamy. Jackman okazał się doskonałym wyborem, jego Wolverine stał się jednym z najważniejszych bohaterów całej filmowej serii o X-Men, a aktor wciela się w niego (z równym powodzeniem) do dziś. Jak stwierdził Deadpool w ich wspólnym filmie, Jackman będzie to robił do dziewięćdziesiątki. Kolejny raz prawdopodobnie już w tym roku, mamy go bowiem zobaczyć w "Avengers: Doomsday". 3. Michael Keaton - Batman ("Batman") Zostajemy przy kinie superbohaterskim. W 1988 roku decyzja Warner Bros. o obsadzeniu Keatona wywołała ogromną falę protestów. Do studia nadeszło ponad 50 tysięcy listów od fanów komiksów, którzy znali aktora głównie z ról komediowych (między innymi nakręconego niedługo wcześniej "Soku z żuka") i uważali, że nie nadaje się do wykreowania Człowieka-nietoperza. Keaton i reżyser Tim Burton ostatecznie zachwycili jednak mroczną, złożoną interpretacją, a Keaton samymi oczami z powodzeniem wyrażał wszystko to, co kłębi się w głowie Bruce'a Wayne'a. Aktor powtórzył rolę w "Powrocie Batmana", a po latach także we "Flashu". 2. Daniel Craig - James Bond ("Casino Royale") Problemów z Danielem Craigiem było kilka: był blondynem, nie wyglądał jak "klasyczny" Bond i nie przypominał szczególnie Pierce’a Brosnana, którego miał zastąpić. Powstały nawet strony internetowe wzywające do bojkotu "Casino Royale". Craig ostatecznie podbił serca widzów swoją wersją Bonda - surową, realistyczną i miejscami bardzo ludzką. Film Martina Campbella stał się jednym z najlepiej ocenianych filmów w historii serii. Wcześniejsze zarzuty dotyczące wyglądu aktora przestały mieć znaczenie, a Craig grał Bonda jeszcze przez 15 lat. 1. Heath Ledger - Joker ("Mroczny Rycerz") Nie ma chyba bardziej spektakularnego przykładu pomyłki widzów niż reakcja na obsadzenie Heatha Ledgera jako Jokera. Gdy w 2006 roku Christopher Nolan ogłosił, że przeciwnika Batmana zagra aktor kojarzony między innymi z komediami romantycznymi i "Tajemnicą Brokeback Mountain", reakcje nie były bynajmniej jednogłośnie pozytywne. Bo w końcu jak młody (w chwili premiery Ledger miał 28 lat) i atrakcyjny aktor może wcielić się w jednego z najbardziej przerażających i ikonicznych złoczyńców w historii komiksu? Tymczasem Ledger stworzy kreację, która dziś zaliczana jest do najlepszych w historii kina (na Filmwebie ma średnią 9,8!) i została uhonorowana (niestety już pośmiertnie) Oscarem. Absolutnie genialny występ. Wszyscy się zgodzimy? To tylko niektóre przykłady - kolejne pojawiają się zresztą na bieżąco. Już teraz w sieci trwają dysputy na temat obsady "X-Men", konkretnie choćby Inde Navarrette w roli Rogue (wielu widziało w tej roli Cailee Spaeny) czy Christophera Abbotta jako Profesora X. O tym, czy spełnią pokładane w nich przez producentów oczekiwania, dowiemy się w 2028 roku. "Mroczny Rycerz" - zwiastun



















































































































