Nicole Kidman zaskoczyła wyznaniem, że rozważa nową ścieżkę - chce szkolić się na tzw. doulę umierania, czyli osobę wspierającą ludzi i ich bliskich w ostatnich chwilach życia. Jakie są jej motywacje?Nicole Kidman o śmierci Aktorka opowiedziała o tym więcej podczas wydarzenia HISTORYTalks 2026 w Filadelfii. Przyznała, że jej wcześniejsze wypowiedzi na ten temat wywołały zdziwienie, ale dla niej jest to naturalne rozwinięcie potrzeby pomagania innym. Kidman stwierdziła: To fascynujące zajęcie. Wymaga określonego typu wrażliwości, ale odkryłam, że ją mam. Dodała też, że choć ostatnie chwile życia wiążą się z cierpieniem, to obecność odpowiednich osób i pewna więź mogą sprawić, że stają się mniej bolesne. Temat śmierci jest dla Kidman bardzo osobisty. Wspomniała, że o odejściu swojej matki dowiedziała się we wrześniu 2024 roku podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji, niedługo przed tym, jak miała odebrać nagrodę dla najlepszej aktorki z rolę w "Babygirl". Kidman opowiada, że zamiast pięknego momentu, przeżyła chwile prawdziwego załamania. Aktorka szczerze opisała, że w tamtej chwili nie była w stanie normalnie funkcjonować, podkreślając jednocześnie, że takie doświadczenia uświadamiają jej własną odporność psychiczną. Kidman podkreśliła, że w swojej karierze i życiu nigdy nie szukała spokoju, lecz raczej okazji do zgłębiania ludzkiej natury. Zaznaczyła przy okazji, że nie postrzega siebie jako celebrytki, lecz jako pracującą osobę. Podczas spotkania Kidman wróciła też do początków swojej działalności producenckiej. Przyznała, że decyzję o zmianie kierunku zawodowego podjęła po narodzinach dziecka, szukając mniej obciążającej formy pracy. Aktorka zwróciła również uwagę na zmiany w branży filmowej, szczególnie jeśli chodzi o rolę kobiet. Choć - jak zaznaczyła - sytuacja poprawiła się w porównaniu z tym, co było 20 lat temu, to udział reżyserek wciąż pozostaje relatywnie niski. Jej zdaniem realna zmiana zachodzi wtedy, gdy osoby decyzyjne świadomie stawiają na kobiety przy realizacji projektów."Babygirl" - zwiastun
Zanim do kin wejdzie "Avengers: Doomsday", fani MCU będą mogli ponownie na dużym ekranie obejrzeć "Avengers: Koniec gry". Choć słowo "ponownie" nie jest tak naprawdę właściwe. Joe Russo potwierdził właśnie, że wznowienie będzie się różnić od oryginału.Bracia Russo jako Goerge LucasBracia Russo zamierzają więc iść w ślady George'a Lucasa, który na potrzeby nowej trylogii zmienił oryginalną trylogię "Gwiezdnych wojen". Teraz Joe Russo oficjalnie potwierdził, że wznowienie "Avengers: Koniec gry" będzie zawierać sceny, które podprowadzają narrację pod to, co zobaczymy w "Avengers: Doomsday". To jest krytycznie ważne, aby ponownie wypuścić ten film. I rzeczywiście pokażemy go z nowym materiałem, który osadzony jest w historii "Doomsday", której elementy zostały dodane do "Avengers: Koniec gry" - powiedział Joe Russo do widowni Sands Film Festival w Szkocji. - To okazja do zbudowania w bardzo wyjątkowy sposób mostu łączącego "Koniec gry" z "Doomsday". Co dokładnie zawierają nowe sceny i ile ich jest, tego jednak Joe Russo na razie nie zdradza. "Avengers: Koniec gry" trafi do kin we wrześniu. Wznowienie będzie dostępne również w Polsce. Premiera zaplanowana jest na 25 września.Zwiastun filmu "Avengers: Koniec gry"
Do sieci trafiła przykra informacja - w wieku 57 lat zmarł Patrick Muldoon, aktor i producent znany m.in. z seriali "Dni naszego życia" i "Melrose Place" oraz filmu "Żołnierze kosmosu". Przyczyną śmierci był zawał serca.Kariera Patricka Muldoona Muldoon swoją przygodę z aktorstwem rozpoczął jeszcze podczas studiów - pojawił się epizodycznie w sitcomie "Who’s the Boss?", a niedługo po uzyskaniu dyplomu w 1991 roku zagrał także w popularnym "Byle do dzwonka". Rozpoznawalność przyniosła mu rola Austina Reeda w "Dniach naszego życia", w którą wcielał się w latach 1992–1995 oraz ponownie w 2011–2012. W "Melrose Place" wystąpił jako czarny charakter Richard Hart, pojawiając się w sezonach 3–5. W kolejnych latach często występował również w filmach telewizyjnych. Na dużym ekranie wcielił się w Zandera Barcalowa we wspomnianych "Żołnierzach kosmosu" w reżyserii Paula Verhoevena. Jego ostatni film - kryminalny thriller "Dirty Hands" - ma trafić do kin jeszcze w tym roku. Muldoon działał także jako producent wykonawczy. Współtworzył takie tytuły jak "Plemiona Palos Verdes", "Arkansas", "Detektyw Marlowe" (gdzie także wystąpił), czy "Riff Raff. Zabójcza rodzina". Ostatnio pracował przy produkcji "Kockroach", w której pojawią się m.in. Chris Hemsworth, Taron Egerton i Zazie Beetz. Poza aktorstwem jego pasją była muzyka - śpiewał i grał na gitarze jako lider zespołu The Sleeping Masses. "Żołnierze kosmosu" - zwiastun
Imperium upadło, a Nowa Republika, która stara się chronić wszystko, o co walczyła Rebelia, zwraca się o pomoc do legendarnego mandaloriańskiego łowcy nagród, Dina Djarina, i jego młodego ucznia, Grogu.
Jack Ryan ponownie łączy siły z agentami CIA, aby odnaleźć się w zdradliwej sieci intryg przeciwko wrogowi, który zna każdy ich ruch, jednocześnie mierząc się z przeszłością, którą uważali za dawno zamkniętą.
Henry, syn Grega i Pam Fockerów, staje w obliczu rodzinnego chaosu, gdy postanawia poślubić silną i niezależną kobietę, która na pierwszy rzut oka wydaje się do niego nie pasować.
Amelia Eve wciela się w Gemmę – matkę wychowującą córkę w domu, w którym sama dorastała. Kobieta odkrywa, że potrafi podróżować do wymiaru pełnego zagubionych dusz. Gdy