Kto zagra Bonda? Oto nasze typy
Era Jamesa Bonda w wykonaniu Daniela Craiga dobiegła końca już kilka lat temu, ale wciąż nie wiemy, kto przejmie rolę agenta 007. Wiadomo jedynie, że za kolejną odsłonę cyklu odpowiedzialni będą Denis Villeneuve (jako reżyser) i Steven Knight (jako scenarzysta). W poniższym zestawieniu potencjalnych kandydatów do roli wychodzimy naprzeciw plotkom, według których producenci postawią teraz na młodszego Bonda. Oto nasza propozycje uwzględniające jedynie Brytyjczyków przed trzydziestką (stąd brak np. pochodzącego z Australii Jacoba Elordiego, który także przewija się na listach potencjalnych następów Craiga). Kolejność od najstarszego do najmłodszego kandydata. Harris Dickinson (ur. 24 czerwca 1996) Jeden z aktorów, którzy najczęściej przewijają się przez listy potencjalnych kandydatów na nowego Bonda. Co prawda 30 lat skończy już w tym roku, ale skoro ma jeszcze dwa miesiące zapasu, pozwólmy mu załapać się na listę. Dickinson ma już doświadczenie w rolach łączących fizyczność z pewną złożonością emocjonalną, od "W trójkącie" po "Braci ze stali". Potrafi być jednocześnie charyzmatyczny i zdystansowany, co dobrze mogłoby się sprawdzić w filmie o 007. Ma też ekranową prezencję. Czy zagra kultowego agenta? To dopiero się okaże, ale w CV tak czy inaczej ma już rolę innego słynnego Brytyjczyka – Johna Lennona w nadchodzących filmach o Beatlesach. Leo Woodall (ur. 14 września 1996) Podobnie jak Dickinson, także Woodall załapał się na listę rzutem na taśmę. Warto go jednak umieścić, bo w "Białym Lotosie", "Vladimirze" i "Jednym dniu" pokazał, że świetnie odnajduje się w rolach uwodzicielskich, ale podszytych pewną niejednoznacznością. Ma w sobie luz i pewność siebie, które są kluczowe dla Bonda, choć jego ekranowy wizerunek jest na razie jednak bardziej romantyczny. Potencjał tkwi w tym, że potrafi grać charyzmatycznych bohaterów i ukazywać na ekranie gamę emocji. Póki co będzie mógł się sprawdzić w nowym filmie ze świata Śródziemia - "The Hunt for Gollum". Fionn Whitehead (ur. 18 lipca 1997) Najbardziej "introwertyczny" typ z zestawienia. Po "Dunkierce", "Sex Education" i "Black Mirror: Bandersnatch" kojarzy się z bohaterami zamkniętymi w sobie, często zagubionymi. Może trudno go dziś wyobrazić jako klasycznego Bonda, ale w bardziej psychologicznej, wycofanej reinterpretacji tej postaci mógłby wypaść interesująco - jako agent działający bardziej w cieniu. Swoją drogą to właśnie Whitehead był moim wymarzonym castingiem na inną słynną postać - Severusa Snape’a w serialu HBO. Hero Fiennes Tiffin (ur. 6 listopada 1997) Choć już za młodu zagrał młodego Toma Riddle’a w "Harrym Potterze i Księciu Półkrwi", to prawdziwą rozpoznawalność zdobył dzięki serii "After". Tam jego postać miała sporo charyzmy, ale też toksycznych cech. Fiennes Tiffin ma wyrazisty wygląd i ekranową magnetyczność, które z pewnością pomogły mu ostatnio zagrać tytułowego bohatera w "Młodym Sherlocku". Czy udźwignąłby rolę Bonda? Z pewnością Villeneuve zdołałby wydobyć z niego wszystkie pokłady talentu. Archie Renaux (ur. 22 listopada 1997) Dzięki serialowi "Cień i kość" i filmowi "Obcy: Romulus" pokazał wizerunek twardszego, fizycznego bohatera. Mający pochodzenie anglo-indyjskie Renaux posiada odpowiednią prezencję i wiarygodność w scenach akcji, a przy tym nie jest jednowymiarowy - potrafi zagrać też emocjonalne sceny i ma w sobie sporo uroku, co pokazał np. w komedii romantycznej "Pierwsza klasa". Ben Radcliffe (ur. 25 kwietnia 1998) Aktor konsekwentnie budujący karierę w telewizji i kinie ("Władcy przestworzy", "Pandora", "Wiedźmin", "Wujowy dwór"). Ma "klasyczną" brytyjską prezencję i spokój, który dobrze pasuje do szpiegowskiego kina. Na razie brakuje mu jednak dużej, przełomowej roli, która potwierdziłaby jego potencjał jako lidera wysokobudżetowej franczyzy, ale może właśnie taką byłby Bond? Anson Boon (ur. 15 lutego 2000) Aktor o specyficznej urodzie, znany m.in. z "Dobrego chłopca" Jana Komasy oraz serialu "Strefa gangsterów". Ma ciekawą energię i pewien buntowniczy rys. Potrafi być nieprzewidywalny i wyrazisty, co mogłoby się okazać pomocne przy kreowaniu postaci agenta 007 - szczególnie jeszcze młodszego, nieopierzonego. Louis Partridge (ur. 3 czerwca 2003) To on został ostatnio wskazany jako jeden z faworytów do roli Bonda. Partridge na ten moment nie kojarzy się z zahartowanym typem agenta, a bardziej z młodzieńczym urokiem i lekkością (dzięki serii "Enola Holmes"). Niewykluczone jednak, że jego swoboda przed kamerą i naturalna "brytyjskość" mogą z czasem przerodzić się w coś bardziej wyrafinowanego. Na dziś to raczej kandydat na młodszą, mniej doświadczoną wersję Bonda - a kto wie, być może właśnie o takiej wersji zechce opowiedzieć Denis Villeneuve. Joe Locke (ur. 23 września 2003) Popularność przyniósł mu "Heartstopper" (gdzie zagrał u boku Kita Connora z tej samej listy). Jego siłą była autentyczność i szczere portretowanie emocji, a potem miał okazję pokazać się z tej strony także w serialu "To zawsze Agatha" (choć tam mogliśmy go oglądać również w nieco bardziej "wojowniczym" wydaniu). Bond w jego wykonaniu na pewno byłby specyficzny (być może bardziej emocjonalny?) i wzbudziłby oburzenie konserwatywnych fanów serii, ale nie znaczy to, że byłby gorszy. Kit Connor (ur. 8 marca 2004) Znany głównie ze wspominanego wcześniej "Heartstoppera", gdzie pokazuje dużą wrażliwość i naturalność. Connor ma solidne podstawy aktorskie (również w dubbingu i wcześniejszych rolach filmowych), ale zdaję sobie sprawę, że można dywagować, czy jego obecny wizerunek nie jest jeszcze zbyt "chłopięcy" jak na Bonda. W dłuższej perspektywie - jeśli pójdzie w stronę bardziej wymagających, mroczniejszych ról - może zaskoczyć, a na pewno tkwi w nim duży potencjał. Który z powyższych kandydatów najbardziej pasuje wam do roli Bonda? Najlepsze sceny z Bondów z Danielem Craigiem






























































































