"Stranger Things" dobiegło końca - od wczoraj na Netfliksie możemy oglądać finałowy, dwugodzinny odcinek serialu. Jego twórcy, Matt Duffer i Ross Duffer, udzielili wywiadu, w którym odnoszą się do wydarzeń z finału, w tym do wątku Jedenastki. Uwaga! Poniżej duże spoilery dotyczące zakończenia!Dufferowie o losach Jedenastki Losy Jedenastki (Millie Bobby Brown) są niejednoznaczne - z pozoru wydaje się, że bohaterka poświęciła się dla innych, zostawszy w niszczonej Drugiej Stronie. Mike ma jednak teorię, że tak naprawdę uciekła z pomocą mocy Kali i teraz się ukrywa. Jak podkreślają twórcy, brak jasnej odpowiedzi był świadomą decyzją scenariuszową. Ross Duffer tłumaczy, że Jedenastka od początku miała nie pojawić się w finałowej scenie w piwnicy Mike'a, a jej nieobecność była kluczowa dla sensu zakończenia. Jedenastka w wielu aspektach reprezentuje magię dzieciństwa. Żeby bohaterowie mogli dorosnąć, ta magia musiała opuścić Hawkins. Twórcy wiedzieli, że Mike zamykający drzwi ma symbolizować zakończenie dzieciństwa i przekazanie pałeczki młodszemu pokoleniu reprezentowanemu przez Holly i Dereka. Dufferowie twierdzą, że gdyby Jedenastka była w finałowej scenie, byłoby to zbyt proste i łatwe zakończenie - dlatego skłonili się ku słodko-gorzkiej, ale podlanej nadzieją wersji. Dufferowie przyznają, że scenarzyści długo dyskutowali, jaką decyzję powinna podjąć bohaterka. Ten konflikt został w pewnym sensie ukazany na ekranie: Hopper reprezentuje jedną stronę, Kali drugą. To były dwa realne, sprzeczne głosy, które ścierały się także między nami. Pytanie brzmiało: którą drogę wybierze Jedenastka? (...) Tak czy inaczej, to z jej strony akt wielkiego heroizmu. Upewnia się, że to, co ją spotkało, nie dotknie już nikogo innego. Odpowiedź nie zostaje jednak podana wprost. Zakończenie opowiedziane jest z perspektywy Mike’a i jego przyjaciół, którzy sami nie wiedzą, co naprawdę się stało. Jeśli bohaterowie nie mają pewności, widz również nie powinien jej mieć. Twórcy jednoznacznie odrzucają jedynie teorię, jakoby Jedenastka w jakikolwiek sposób komunikowała się z Mike’em po finale. W innych przypadkach dopuszczają różne interpretacje, w tym możliwość, że w zdarzeniach finału udział miały moce Kali, ale celowo nie zamykają tej kwesti - pozwalają widzom zdecydować, czy wierzą w to, że dziewczyna przeżyła. Zapytani o to, czy Jedenastka, jeśli żyje, mogłaby kiedykolwiek ujawnić się rodzinie i przyjaciołom, twórcy są jednak sceptyczni. Ross Duffer zauważa, że każdy kontakt groziłby ponownym uruchomieniem eksperymentów i eskalacją przemocy, nie ma więc przestrzeni na ponowne spotkanie. "Stranger Things 5" - zwiastun finału
Do sieci trafiła informacja, że Victoria Jones, córka aktora Tommy'ego Lee Jonesa, została wczoraj znaleziona martwa w jednym z hoteli w San Francisco. Miała 34 lata. Co wiadomo na temat śmierci Victorii Jones? Jako pierwszy o śmierci kobiety poinformował serwis TMZ, powołując się na źródła w organach ścigania. Informację potwierdziła również redakcja PEOPLE, która skontaktowała się ze służbami. Straż pożarna San Francisco przekazała, że tuż przed godz. 3:00 nad ranem czasu lokalnego została wezwana do hotelu San Francisco Fairmont w związku z nagłym przypadkiem medycznym. Na miejscu odnaleziono zmarłą osobę. Wersję zdarzeń potwierdziła także policja. Według NBC Bay Area, policyjne źródło przekazało, że zmarłą jest najprawdopodobniej Victoria Jones. Przyczyna śmierci nie została dotąd ustalona, jednak z komunikatów wynika, że nie ma podejrzeń udziału osób trzecich. Victoria była córką Tommy’ego Lee Jonesa i jego byłej żony Kimberlei Cloughley. Para ma także syna Austina Jonesa. Zmarła kobieta sporadycznie pojawiała się na ekranie: zadebiutowała w młodym wieku w "Facetach w czerni II", a trzy lata później wystąpiła w filmie "Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady", wyreżyserowanym przez jej ojca. Miała również epizod w serialu "Pogoda na miłość". Tommy Lee Jones, dziś 79-letni, jest laureatem Oscara za rolę w filmie "Ścigany" i ma na koncie występy m.in. w serii "Faceci w czerni", "Batmanie Forever" czy "To nie jest kraj dla starych ludzi"."Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrad" - zwiastun
Przełom roku to oczywiście klasycznie czas podsumowań – tych godnych pochwały, jak i tych bardziej wstydliwych. Obok list najlepszych, najbardziej oczekiwanych i najlepiej zarabiających filmów nie mogło więc zabraknąć i takiej, która rozliczałaby największe hollywoodzkie niepowodzenia. Właśnie dlatego dziennikarze portalu World of Reel przygotowali listę 10 najbardziej dotkliwych wtop finansowych minionego roku. Które filmy straciły najwięcej pieniędzy w 2025?Na wstępie warto zaznaczać, że poniższa lista siłą rzeczy musi częściowo bazować na estymacjach ekspertów i branżowych portali – nie wszystkie studia filmowe chętnie dzielą się bowiem dokładnymi informacjami o budżetach swoich produkcji. Do tych dochodzą też niemal nigdy nieujawniane koszty promocyjne, które film w kasach kin musi również odpracować. Poniższa lista nie bazuje więc na twardych danych, a wyliczeniach i szacunkach dokonanych przez portal World of Reel. NAJWIĘKSZE WTOPY FINANSOWE 202510. "Wielka, odważna, piękna podróż" – ponad 35 milionów dolarów straty 9. "Smashing Machine" – ponad 40 milionów dolarów straty 8. "The Alto Knights" – ponad 50 milionów dolarów stary 7. "Mickey 17" – ponad 80 milionów dolarów straty 6. "Po polowaniu" – ponad 90 milionów dolarów straty 5. "Elio" – ponad 100 milionów dolarów straty 4. "Uciekinier" – ponad 100 milionów dolarów straty 3. "Tron: Ares" – ponad 132 miliony straty 2. "Mission: Impossible – The Final Reckoning" – ponad 150 milionów dolarów straty 1. "Śnieżka" – ponad 200 milionów dolarów straty Jak więc widać, pod kątem nagromadzenia strat finansowych, rok 2025 wyróżnia się na tle ostatnich lat – dość powiedzieć, że w zeszłym roku ponad 100 milionów dolarów straty zanotowały jedynie dwie produkcje: "Furiosa: Saga Mad Max" i "Joker: Folie à Deux". Tegoroczne miażdżące wyniki nie wynikają jednak nawet z niskiej frekwencji odnotowanej na seansach wymienionych filmów, co raczej ich niezrozumiale wysokich budżetów. Kameralne "Po polowaniu" Guadagnino kosztowało około 80 milionów dolarów. Autorskie "Mickey 17" Bonga Joon-ho – 118 milionów dolarów. Animowany "Elio" miał kosztować nawet do 250 milionów – prawie tyle samo, co "Tron: Ares". Rekordziści są jednocześnie najdroższymi pozycjami z listy: kolejno 400 milionów dla ostatniej części "Mission: Impossible" oraz 350 dla aktorskiej "Śnieżki". Tak wielkie budżety wynikają rzecz jasna z nadziei na gigantyczny zarobek, ale – jak widać – mogą również wiązać się z niezwykle dotkliwą stratą.Zwiastun filmu "Śnieżka"
Po kataklizmie, który zabił miliony ludzi i zamienił Ziemię w pustynię, John Garrity wyrusza na poszukiwanie bezpiecznego miejsca do życia dla swojej rodziny.
Autor popularnych horrorów, Ohm Bauman, przyjeżdża do położonego na odludziu starego zajazdu, by w okolicy rozsypać prochy swoich rodziców. Gdy odkrywa, że miejsce to, zgodnie z lokalną legendą,