Podcast Freaks and Geeks: o czym mówi nam "Wpadka"?

Freaks and Geeks powracają! Na nadchodzącej 17. edycji Tauron American Film Festival Filmweb zawita z kontynuacją przeglądu arcydzieł komedii XXI wieku. Na wielkim ekranie pokażemy takie produkcje jak: "Wpadka", "Bracia przyrodni", "Boski chillout", "Druhny", "Idź twardo: historia Deweya Coxa" czy "Stary, kocham cię". Z tej okazji kuratorzy sekcji, Maciej Satora i Jan Lubaczewski, ponownie przybywają ze specjalnym okolicznościowym podcastem. W każdym z jego odcinków omówią jeden tytuł ze swojej sekcji. Jako pierwszą na warsztat biorą "Wpadkę" - przełomowy film dla karier reżyserującego produkcję Judda Apatowa i młodego Setha Rogena, który po raz pierwszy na dużym ekranie pojawia się w roli pierwszoplanowej."Freaks and Geeks": Rozmawiamy o filmie "Wpadka" Nowe odcinki specjalnego podcastu Freaks and Geeks będą ukazywały się co tydzień w poniedziałek. W pierwszym z nich porozmawialiśmy o filmie "Wpadka" z 2007 roku. Drugi pełnometrażowy projekt w reżyserskiej karierze Judda Apatowa pozostaje przełomowym tytułem w rozwoju amerykańskiej komedii XXI wieku. W naszej rozmowie zastanowiliśmy się nad jego autobiograficznym charakterem, ponadczasową mocą i odwagą w przedstawianiu tematów trudnych, często ignorowanych przez kino komediowe głównego nurtu. Co o współczesnych relacjach mówi nam "Wpadka"? Jak narodził się pomysł na tak nietypową komedię anty-romantyczną? Czy związek jest w niej polem kompromisu, czy samostanowienia? W końcu - czy zbliżające się narodziny dziecka są ostatecznym argumentem, by w końcu dojrzeć? O tym i o wielu innych rzeczach porozmawialiśmy wspólnie na łamach dzisiejszego podcastu.  17 edycja Tauron American Film Festival odbędzie się między 17 a 22 listopada we Wrocławiu. Sekcja "Freaks and Geeks" jest wynikiem współpracy redakcji Filmwebu z organizatorami tego sześciodniowego święta amerykańskiego kina. Kuratorami sekcji są Jan Lubaczewski oraz redaktor Filmwebu Maciej Satora, który napisał tekst kuratorski sekcji. Przeczytacie go u nas jutro. Z tekstu dowiecie się więcej o misji i celach tego komediowego przeglądu."Wpadka" - zwiastun filmu Podcastu możecie wysłuchać również na Spotify i Apple Podcasts.

WMFF 2026: Przyglądamy się boskim ciałom i putinowskiemu imperium

W Warszawie trwa  42. edycja festiwalu WMFF. Tradycyjnie jesteśmy na nim obecni i dostarczamy relacji z najważniejszych wydarzeń tego święta. Dziś mamy recenzje dwóch filmów z Konkursu Międzynarodowego. "Test" walczy o nagrodę w Konkursie Międzynarodowym, a "Minotaura" Andrieja Zwiagincewa można oglądać w sekcji Konfrontacje.  Poniżej – fragmenty obu recenzji. W całości można je przeczytać na kartach filmów. recenzja filmu "Test", reż. Sam McConnellBoskie ciało autor: Marcin Pietrzyk Młodość to bagaż traum, których ciężar łatwo zignorować lub zamaskować. To ślepa wiara w marzenia, nawet jeśli są to marzenia przejęte od kogoś innego. To niemożliwy do zaspokojenia głód akceptacji, pragnienie bycia docenionym, zauważonym. Wreszcie, to życie na kredyt i podróż do celu bez zważania na konsekwencje podejmowanych decyzji. Taka młodość nie trwa wiecznie. Prawda zawsze wychodzi na jaw, iluzje pękają niczym bańki mydlane, a za marzenia zawsze wystawiony zostaje wysoki rachunek. I wtedy dopiero człowiek odkrywa prawdziwą siłę swojego charakteru. Kiedy spotykamy Eddiego (Brock Yurich), głównego bohatera filmu "Test", właśnie jest na zawodach kulturystów-amatorów. Zwycięstwo zapewni mu udział w turnieju, w którym nagrodą jest przepustka do świata zawodowych kulturystów, a o tym Eddie marzy od lat. Mężczyzna ma warunki, by walczyć o zwycięstwo. Jest umięśniony, dobrze się prezentuje. Ale konkurencja jest mocna. Zbyt mocna. Tym razem się nie udało. Eddie jednak nie zamierza się poddać. Tym bardziej że może liczyć na wsparcie swojej największej fanki – matki. Joanne (Tammy Blanchard) entuzjastycznie wspiera syna, jest jego dietetyczką, trenerką, specjalistką od mediów społecznościowych, a na zawodach bywa nawet zbyt wylewna w kibicowaniu. Eddie i Joanne stanowią jedną, monolityczną siłę opierającą się przeciwnościom świata. A tych jest wiele, jak choćby nieustający brak pieniędzy (wszystkie fundusze idą na wsparcie starań Eddiego o kulturystyczne zawodowstwo) czy trauma porzucenia (ojciec Eddiego, znany kulturysta, porzucił rodzinę, gdy bohater był jeszcze dzieckiem). Ale Eddie i Joanne opierają się tym przeciwnościom, czerpiąc siłę z wiary chrześcijańskiej i udzielania się w lokalnej wspólnocie wiernych. Cała recenzja filmu "Test" dostępna jest POD LINKIEM TUTAJ.  ***recenzja filmu "Minotaur", reż. Andriej ZwiagincewZ dystansu autor: Maciej Satora Zaznaczmy to już na wstępie: w roku 2026 dosyć surrealistycznie ogląda się film osadzony w Rosji, nawet jeśli w "Minotaurze" jej obraz tylko imitują łotewskie przestrzenie miejskie. Spowity mgłą wojny kraj zniknął przecież z ekranów, przejawy jego reprezentacji wyparowały albo zapadły się pod ziemię. Gdy Andriej Zwiagincew wraca po dziewięciu latach, by jako jeden z pierwszych pokazać zachodniej publice realia życia w Putinowskim imperium, robi to trochę jak w swoim nagrodzonym Złotym Lwem "Powrocie". Powoli okręcająca się kamera rejestruje niemal opustoszały świat. Ujęcia groźnej natury i jeszcze groźniejszego miasta odsyłają do cichego zimna estetyki postapo, choć po ulicach ciągle jeżdżą samochody, chodnikami spacerują przechodnie, w mieszkaniach świecą się światła.  Federacja Rosyjska z "Minotaura" – osadzona w 2022 roku, niedługo po bestialskiej inwazji na Ukrainę albo starcie "Specjalnej Operacji Wojskowej", jak wolą mówić bohaterowie filmu – to faktycznie świat postapokaliptyczny. Nawet jeśli Zwiagincew przedstawia go na początku wojny, a rakiety dopiero zaczynają niszczyć budynki i cele strategiczne, duchowa apokalipsa narodu zdążyła się już dokonać. Czują to rosyjscy cywile, pewnie mniej, a przynajmniej na innym poziomie, polityczni dygnitarze i umoczeni w interesy kraju oligarchowie. W jednej z pierwszych scen telewizyjny reportaż pokazuje nieskończony karawan aut na granicy z Gruzją; ludzie uciekają w popłochu. Ze swojego przeszklonego biura ogląda to Gleb Aleksandrowicz (niewiarygodny w oddaniu złamanego człowieka Dmitriy Mazurov). Choć pewnie tak jak większość cywilów obserwuje postępy wojennej machiny na ekranie laptopa, jej konsekwencje zaczyna zauważać dopiero teraz. Część pracowników należącego do niego przedsiębiorstwa transportowego postanawia złożyć wypowiedzenie; inni szukają rozwiązań pomostowych – może praca zdalna z zagranicy? Może zaległy urlop? Jak każdy biznesmen Gleb nie jest zadowolony ze zmian w korporacyjnego workflow. Wojna psuje mu interesy i wydajność jego firmy. Tam nie da się wysyłać transportu, stamtąd nie da się pozyskać niezbędnych materiałów, na domiar złego morale w zespole zaczynają drastycznie opadać, co w oczywisty sposób przekłada się na efektywność pracy. Niezadowolenie coraz częściej przynosi z biura do domu: pięknego, nowoczesnego budynku, oddzielonego od miasta lasem i spokojnym jeziorem. Elegancki beton, wielkie okna, delikatne oświetlenie, niegrodzone pomieszczenia, piwniczka z drogimi winami, zdalnie sterowana brama. Gdyby na północy Rosji było trochę cieplej, pewnie i samoczyszczący się basen, a tak musi wystarczyć ogromny ogród. Co zrobić – w życiu nie można mieć wszystkiego. Cała recenzja filmu "Minotaur" dostępna jest POD LINKIEM TUTAJ. 

Box Office Świat: "Resident Evil" bije rekord serii

Na świecie miniony tydzień należał do Zacha Creggera i "Resident Evil". Film trafił bowiem do kin w Chinach i Japonii, co sprawiło, że po dwóch tygodniach przerwy wrócił na pozycję lidera naszego zestawienia. Weekendowe wyniki "Resident Evil" to 25,9 mln dolarów. Nie oddają one jednak w pełni tego, co działo się w minionym tygodniu. Horror trafił bowiem do kin w Chinach już tydzień temu, w poniedziałek. W związku z tym po siedmiu dniach wyświetlania na jego koncie jest bardzo solidne 40,8 mln dolarów (z czego tylko 12,2 mln pochodzi z weekendu). W ostatnich latach mało który amerykański film mógł pochwalić się równie udanym startem. Jednak w przeszłości ekranizacje gier "Resident Evil" przyciągały do chińskich kin większe tłumy. Wynik otwarcia filmu "Resident Evil: Ostatni rozdział" to 94,3 mln dolarów. Film Creggera trafił także do kin w Japonii. Tam również poradził sobie nieźle, choć wyniki nie są aż tak imponujące jak w Chinach. Na otwarcie zgarnął 3,6 mln dolarów. W efekcie globalne wpływy "Resident Evil" osiągnęły 320 milionów dolarów, co jest nowym rekordem serii. Do tej pory tylko "Resident Evil: Ostatni rozdział" przekroczył pułap 300 milionów, zarabiając nieco ponad 314 milionów dolarów.Zwiastun filmu "Resident Evil" Na świecie zaskakująco mocno trzyma się "Verity. Coraz większy mrok". W przeciwieństwie do rynku amerykańskiego spadki na świecie okazały się niezwykle umiarkowane (pomogła w tym premiera na kilku mniejszych rynkach). W efekcie film awansował z trzeciego miejsca przed tygodniem na drugie. Weekendowe wpływy wyniosły 18,5 mln dolarów. Najlepszymi rynkami pozostały Wielka Brytania (2,6 mln dolarów w drugi weekend), Niemcy (2,5 mln) oraz Brazylia (2,0 mln). Zagraniczne wpływy osiągnęły poziom 60 milionów dolarów. Globalne zarobki to 114 mln dolarów. Również oczko wyżej niż przed tygodniem zameldował się film "W sercu dziczy". Weekendowe wpływy wyniosły ok. 13,9 mln dolarów, co łącznie daje 81,7 mln dolarów. Po dodaniu wyniku z USA otrzymamy kwotę 131,3 mln dolarów. Trzeci weekend najlepiej wypadł dla filmu we Francji (2,1 mln dolarów) oraz Meksyku (1,4 mln). Najwyżej sklasyfikowaną nowością jest "Inna mamusia". Szacujemy, że horror z Jessicą Chastain w roli głównej zarobił w weekend ok. 13,4 mln dolarów. Ponieważ film zaczął zarabiać już w środę, to w sumie na koncie ma już co najmniej 17,6 mln dolarów. Najlepsze otwarcia zanotował w Wielkiej Brytanii (2,6 mln dolarów), Włoszech (2,2 mln) i Meksyku (1,9 mln). Piąte miejsce należy do jednego z największych indyjskich hitów roku, dreszczowca "Drishyam: The Conclusion". Obraz w czasie drugiego weekendu zgarnął jeszcze 9 mln dolarów. Oczywiście większość tej kwoty (6,5 mln) pochodzi z samych Indii. Globalne wpływy zbliżają się do poziomu 50 milionów dolarów. Dopiero na szóstej pozycji znajdziemy lidera naszego ubiegłotygodniowego notowania, kryminał "Shen tan zhi hen ji" (Traces of Justice). Bez wsparcia z okazji święta powstania Chińskiej Republiki Ludowej wpływy filmu poleciały ostro w dół (o 73%) i wyniosły zaledwie 8,4 mln dolarów. Łącznie na koncie produkcji jest więc tylko 73,5 mln dolarów, co jest wynikiem poniżej oczekiwań. Jeszcze słabiej wypada "Shenme yisi fufu" (Mr. & Mrs. Pardon). Chińska komedia straciła w drugi weekend aż 67% wpływów i zarobiła zaledwie 5,8 mln dolarów. W sumie ma na koncie tylko 43,5 mln dolarów. Nasze zestawienie zamyka "Odyseja" z wynikiem 5,7 mln dolarów. Najbardziej kasowe premiery 2026 roku bez Ameryki # Tytuł wpływy bez Ameryki wpływy łączne premiera kraj 1 Spider-Man: Całkiem nowy dzień  $1 556,0 $2 512,9 29.07 USA 2 Odyseja  $1 156,8 $1 779,8 15.07 USA 3 Toy Story 5  $667,7 $1 148,0 17.06 USA 4 Michael  $649,1 $1 021,4 22.02 USA 5 Fei Chi Ren Sheng 3  $639,7 $641,2 17.02 Chiny 6 Super Mario Galaxy Film  $583,4 $1 013,2 1.04 USA 7 Diabeł ubiera się u Prady 2  $472,7 $693,3 29.04 USA 8 Huan Ying Lai Long Can Guan  $351,7 $351,7 8.08 Chiny 9 Gong fu nv zu  $345,8 $345,8 11.07 Chiny 10 Minionki i straszydła  $343,0 $526,2 24.06 USA