Kwiecień w polskich kinach. Niespodzianki i porażki
Kwiecień w polskich kinach miał być miesiącem, w którym w końcu na ekranach pojawi się co najmniej jedna nowość z milionową widownią. Największe nadzieje pokładano w "Super Mario Galaxy Film" oraz filmie "Michael". Po kilku tygodniach wyświetlania wyniki animacji wskazują jednak, że pułapu miliona raczej nie uda jej się przekroczyć. Z kolei biografia Króla Popu zanotowała solidne, choć mało spektakularne otwarcie. I choć ostatecznie oba te tytuły, mimo nieco rozczarowujących wyników, będą najchętniej oglądanymi premierami kwietnia, to "Drama" okazała się filmem, który zrobił największą furorę w polskich kinach w ubiegłym miesiącu. Film z Zendayą i Robertem Pattinsonem zgromadził do końca kwietnia około 375 tysięcy widzów. W sam premierowy weekend "Dramę" zobaczyło ponad 100 tysięcy osób, co jest jednym z najlepszych tegorocznych otwarć. Zainteresowanie tym tytułem w Polsce wydaje się ponadprzeciętnie duże, szczególnie w porównaniu do wyników notowanych w innych europejskich krajach. W Niemczech, które są dwukrotnie większym rynkiem, widownia jest na poziomie zbliżonym do tego z Polski, natomiast w Czechach jest ona dziesięciokrotnie niższa. Wynik końcowy w okolicach 500 tysięcy widzów nie jest w tej chwili wykluczony i oznaczałby zdecydowanie jedną z największych pozytywnych niespodzianek frekwencyjnych tego roku. "Drama" – zwiastunPierwsze pokazy przedpremierowe "Dramy" odbyły się jeszcze w długi weekend wielkanocny, który zazwyczaj jest martwym okresem w polskich kinach. W tym roku nie było inaczej. Ponieważ Wielkanoc wypadła w pierwszy weekend kwietnia, początek miesiąca nie był dla kin zbyt udany. Przed pandemią ogólna frekwencja w wielkanocny weekend spadała zazwyczaj poniżej pułapu 100 tysięcy. Wynikało to przede wszystkim z przyzwyczajeń Polaków, braku dużych nowości w okolicach tego święta, a także faktu, że większość kin bywa nieczynna w Niedzielę Wielkanocną. W ostatnich kilku latach udawało się jednak utrzymywać weekendową frekwencję powyżej 100 tysięcy. Natomiast indywidualne wyniki wyświetlanych w tym czasie filmów również pokazują, że Polacy coraz chętniej decydują się na kinowy seans w tym czasie. Obecny rekord weekendu z Wielkanocą należy do "Minecraft: Film", który rok temu zgromadził blisko 87 tysięcy widzów. Z kolei w tym roku "Projekt Hail Mary" zobaczyło około 45 tysięcy widzów. Podobnie jak w przypadku zeszłorocznego przeboju Warner Bros., dla widowiska z Ryanem Goslingiem był to również trzeci weekend wyświetlania. Choć tym razem nie udało się ustanowić nowego rekordu, to marcowa premiera odnotowała szósty najlepszy wynik spośród wszystkich filmów wyświetlanych w wielkanocny weekend po 1989 roku. Przed nią plasują się takie tytuły, jak "Pasja" (60 tys.), "Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore’a" (54 tys.), "Epoka lodowcowa 2: Odwilż" (53 tys.) oraz "Godzilla i Kong: Nowe imperium" (45 tys.). "Projekt Hail Mary" był ogólnie trzecim najchętniej oglądanym filmem w kwietniu. W ubiegłym miesiącu na jego seans wybrało się ponad 300 tysięcy widzów, czyli mniej więcej połowa całkowitej widowni, jaką zgromadził on od swojej premiery w połowie marca (ok. 650 tys.). "Super Mario Galaxy" – zwiastunFilmem z największą widownią w kwietniu był "Super Mario Galaxy Film". Od rozpoczęcia pokazów przedpremierowych do ostatniego weekendu minionego miesiąca sprzedano na niego ponad 600 tysięcy biletów. W 2023 roku "Super Mario Bros. Film" zgromadził w Polsce przed ekranami blisko 1,4 mln osób. Można więc było oczekiwać, że kontynuację zobaczy ponad milion widzów, nawet przy założeniu spadku zainteresowania względem pierwszej części, do którego doszło na większości innych rynków. Po trzech weekendach wyświetlania część pierwsza miała na swoim koncie już ponad milion sprzedanych biletów. Tym samym wraz z końcem kwietnia "Super Mario Galaxy Film" tracił do swojego poprzednika około 400 tysięcy widzów. Tak duża strata i jego obecne wyniki wskazują na to, że ostatecznie nie uda mu się dobić do miliona. Również "Michael" nie osiągnie prawdopodobnie milionowej widowni. Biografia Króla Popu trafiła na ekrany jednak dopiero w ostatni weekend kwietnia, więc póki co nic nie jest przesądzone. Rezultat z premierowego weekendu – około 125 tysięcy widzów – nie napawa jednak optymizmem. W przeciwieństwie do "Dramy" popularność filmu "Michael" w Polsce wydaje się nieco mniejsza niż na wielu innych rynkach. Kolejne tygodnie pokażą jednak, jak duże tak naprawdę jest zainteresowanie tym tytułem i czy mimo wszystko ma on szansę na przekroczenie bariery miliona. Poza jego zasięgiem jest na pewno wynik osiągnięty pod koniec 2018 roku przez "Bohemian Rhapsody". Tamten tytuł wystartował z nieco wyższego poziomu (162 tys. widzów), ale ostatecznie dzięki niewielkim spadkom zgromadził przed ekranami w sumie blisko 1,4 mln osób. "Michael" – zwiastunW kwietniu jeszcze tylko trzy inne filmy przyciągnęły do kin ponad 100 tysięcy widzów. Były to tytuły skierowane przede wszystkim do najmłodszych widzów i tym samym najwięksi konkurenci "Super Mario Galaxy Film". Na "Hopniętych", którzy zbliżają się do pułapu 700 tysięcy widzów, w ubiegłym miesiącu wybrało się jeszcze około 135 tysięcy osób. Nieco mniejszą widownię zgromadził "Pucio", czyli kolejna animowana polska produkcja oparta na popularnych książkach dla dzieci, która trafiła do dystrybucji kinowej. Do końca miesiąca zobaczyło ją ponad 110 tysięcy widzów, a ostatecznie może ją obejrzeć około 200 tysięcy osób. Z kolei "Za duży na bajki 3", który już żegna się z kinami, przekroczył ostatecznie barierę 600 tysięcy i odnotuje lepszy wynik końcowy niż "Za duży na bajki 2" (618 tys.), co oznacza, że stał się najpopularniejszą częścią serii. Zdecydowanie skromniej spisały się propozycje skierowane do fanów mocniejszych wrażeń. "Mumia: Film Lee Cronina" zgromadziła w ciągu pierwszych dwóch tygodni wyświetlania nieco ponad 60 tysięcy widzów. Ostatecznie widownia zatrzyma się poniżej pułapu 100 tysięcy, do którego nie dobije także "Zabawa w pochowanego 2". Do końca kwietnia tytuł ten zobaczyło około 55 tysięcy osób. Wynik końcowy będzie i tak nieco lepszy niż w przypadku pierwszej części z 2019 roku, na którą sprzedano tylko 47 tysięcy biletów. Z kolei z widownią poniżej 50 tysięcy swój pobyt w polskich kinach zakończy "Przepis na morderstwo", który po trzech weekendach wyświetlania posiadał na swoim koncie tylko nieco ponad 40 tysięcy widzów. "Mumia: Film Lee Cronina" – zwiastunI tak po pierwszych czterech miesiącach 2026 roku nadal nie mamy filmu z widownią powyżej miliona. W ostatnich dwudziestu latach, pomijając pandemiczny rok 2021, taka sytuacja nie miała miejsca. Nie musi to jednak oznaczać jakiegoś większego kryzysu w branży, ponieważ wiele tegorocznych premier zgromadziło solidną, kilkusettysięczną widownię. Wśród nich znajdują się również tytuły, które spisały się powyżej oczekiwań. Póki co w ofercie zabrakło po prostu tego jednego tytułu, który zainteresowałby odpowiednią liczbę Polaków. Maj może jednak niewiele zmienić pod tym względem. Wprawdzie nowy miesiąc został już otwarty przez "Diabeł ubiera się u Prady 2", który odnotował bardzo dobre otwarcie na wielu rynkach, ale przekroczenie przez hollywoodzką komedię pułapu miliona widzów w polskich kinach w 2026 roku byłoby jednak imponującym wyczynem. Nie będzie łatwo.























































































