Lars von Trier szczerze o swojej chorobie

Lars von Trier udzielił nowego wywiadu, w którym opowiedział o swoim stanie zdrowia i trudnościach, z jakimi mierzy się po diagnozie choroby Parkinsona. Reżyser, który od 2022 roku niemal całkowicie wycofał się z życia publicznego, rozmawiał ze swoją córką, Agnes Trier, w filmie przygotowanym na potrzeby wystawy "Descendant".Von Trier szczerze o swoim stanie23-minutowy materiał powstał w związku z ekspozycją, której von Trier był kuratorem. Wystawa była prezentowana latem w duńskim Willumsens Museum, a obecnie można ją oglądać w sztokholmskiej galerii Thiel, gdzie pozostanie do stycznia. Rozmowa z córką jest jedną z nielicznych okazji, by usłyszeć reżysera od czasu, gdy ujawnił swoją diagnozę. Zapytany o samopoczucie von Trier stwierdził wprost: Mam chorobę, której nie życzyłbym nawet najgorszemu wrogowi. Reżyser mówił o złym samopoczuciu, nieustannym lęku i trudnościach z odczuwaniem radości. Poruszony został również temat jego filmowego dziedzictwa. Von Trier przyznał:  Trudno mi się czymkolwiek ekscytować. Są filmy, które wiele dla mnie znaczą. Oczywiście chciałbym, żeby stały się częścią mojego dziedzictwa, ale w wielkim obrazie wszystkiego, wobec bólu, drzew rozsiewających nasiona w ziemi i tak dalej, nie ma to żadnego znaczenia.Lars von Trier será eterno y nada, cine y nada, vida y muerte, principio y fin, todo, nada. Acaso esta, una despedida. https://t.co/S2sRGmEnlK— My Body's a Zombie for You (@franzkie_) October 25, 2026W pewnym momencie Agnes zwróciła uwagę, że artyści tacy jak Munch i Strindberg byli za życia uznawani za dziwaków. Zapytany, czy sam spotykał się z podobnym odbiorem, von Trier odpowiedział twierdząco. Dodał, że być może właśnie dlatego odniósł sukces: nigdy nie kręcił filmów dla pieniędzy, lecz dlatego, że uważał, iż należy je zrealizować w określony sposób.Co z ostatnim filmem Larsa von Triera?Wciąż nie wiadomo, czy reżyser zdoła zrealizować "After", projekt, który może okazać się jego ostatnim filmem. Według wcześniejszych doniesień scenariusz został ukończony dopiero w sierpniu, a zdjęcia jeszcze się nie rozpoczęły. Producent Peter Aalbæk Jensen informował, że choroba wpływa na fizyczną kondycję von Triera, ale jego umysł pozostaje sprawny."Melancholia" - zwiastun filmu von Triera

Ryan Gosling wskrzesił swój zespół po 17 latach przerwy

Czy wiecie, że Ryan Gosling miał kiedyś zespół muzyczny o nazwie Dead Man's Bones? Większość z Was zapewne odpowiedziała na to pytanie "nie". I jest to całkowicie zrozumiałe. Zespół przestał istnieć 17 lat temu... a w każdym razie tak mogło się wydawać.Ryan Gosling z piosenką na HalloweenDead Man's Bones wydało bowiem tylko jeden album. Miało to miejsce w 2009 roku. Od tamtej pory projekt leżał zapomniany. Teraz jednak został wskrzeszony. Do sieci trafił pierwszy po 17-letniej przerwie singiel zatytułowany "Lost In The Night". Za Dead Man's Bones odpowiadają Ryan Gosling i Zach Shields. Gosling to rzecz jasna wielka gwiazda filmowa, aktor znany z takich produkcji jak "Barbie" czy "Projekt Hail Mary". Z kolei Shields to producent i scenarzysta filmowy. Odpowiadał za filmy o Godzilli i Kongu, a teraz pracuje nad scenariuszem filmu o Gladys z ubiegłorocznego hitu kinowego "Zniknięcia". Premierze "Lost In The Night" towarzyszy teledysk, w którym pojawiają się aktorzy dobrze znani fanom. Są to Rain Spencer i Noah Jupe. Spencer to rzecz jasna gwiazda serialowego hitu "Tego lata stałam się piękna". Z kolei Jupe wystąpił w dobrze przyjętym dramacie "Hamnet".Zobacz teledysk do piosenki "Lost In The Night" zespołu Dead Man's Bones

Tarantino wyobrażał sobie serię książek o tym bohaterze

Już wkrótce premiera "Dalszych perypetii Cliffa Bootha", które kontynuują losy bohatera z "Pewnego razu... w Hollywood" Quentina Tarantino.  Twórca wyjaśnił, dlaczego postanowił wrócić do tego świata i samego Bootha. Co miał do powiedzenia? Tarantino o sympatii do "Pewnego razu... w Hollywood" Podczas spotkania z widzami reżyser stwierdził: Uwielbiam postać Cliffa Bootha. Uwielbiam to, jak zagrał go Brad. Jest w nim coś z bohatera taniej powieści. Wyobrażałem sobie całą serię takich książek, w których Cliff wpada w tę czy inną przygodę. Z czasem pomysł przerodził się w kolejny scenariusz. Reżyser podkreślił też, że przez lata rozbudowywał w wyobraźni świat przedstawiony w filmie, zarówno przed jego realizacją, jak i po premierze. Dzięki temu zna jego historię znacznie szerzej, niż pokazano na ekranie. Tarantino przyznał również, że "Pewnego razu... w Hollywood" to ten film z jego filmografii, do którego najchętniej wraca. Ceni go między innymi za to, że nie opiera się na tradycyjnie rozumianej fabule, lecz pozwala widzom po prostu spędzać czas z bohaterami. Ważne jest dla niego także połączenie prawdziwych postaci i wydarzeń z historią, którą sam wymyślił, tak aby granica między faktami a fikcją nie zawsze była oczywista.Co jeszcze planuje Quentin Tarantino?W ramach spotkania pokazano również pierwsze 17 minut "Dalszych perypetii Cliffa Bootha". Film wyreżyserował David Fincher, a tytułowy bohater pracuje w nim jako hollywoodzki specjalista od rozwiązywania problemów. Akcja rozgrywa się w 1977 roku. Tarantino opowiedział też o swoim kolejnym przedsięwzięciu - sztuce teatralnej "The Popinjay Cavalier", w której wystąpi Sacha Baron Cohen. Próby mają rozpocząć się pod koniec listopada, pokazy przedpremierowe zaplanowano na luty, a oficjalną premierę na marzec 2027 roku. Choć Tarantino od dawna mówił o ograniczeniu swojej kariery reżyserskiej do dziesięciu filmów, nie zamierza rezygnować z pisania. Jak sam przyznał, pracuje nad scenariuszami, książkami i sztukami teatralnymi."Dalsze perypetie Cliffa Bootha" - zwiastun