GDYNIA 2026: Recenzujemy "Przez ścianę", "Hot Spot" i "SICK"

Na festiwalu w Gdyni tyle twarzy polskiego kina, ile filmów w obu sekcjach konkursowych: Konkursie Głównym i Perspektywach. "Przez ścianę" Macieja Sobieszczańskiego to minimalistyczna czarno-biała opowieść o miłości w stalinizmie. "Hot Spot" Agnieszki Smoczyńskiej – dystopijne, eksperymentalne science-fiction. A "SICK" Agaty Trzebuchowskiej – horror o wydzielinach i impulsach ludzkiego ciała. Filmy recenzują Michał Piepiórka, Michał Konarski i Jakub Popielecki.  ***recenzja filmu "Przez ścianę", reż. Maciej SobieszczańskiPoza ciało autor: Michał Piepiórka Czarno-białe zdjęcia, kwadratowy format ekranu, historia miłosna w czasach stalinowskiego terroru. Już od pierwszych kadrów "Przez ścianę" samo zastawia na siebie pułapkę. Język, którym usiłuje mówić, sprawy, o których opowiada, wydają się zbyt bliskie kina Pawła Pawlikowskiego. Ale Maciej Sobieszczański się tym nie przejmuje – całkowicie ignoruje ewentualne porównania, może nawet zarzuty o naśladownictwo. On doskonale wie, co i dlaczego robi, do czego potrzebny mu jest kontrast czerni i bieli, kameralne zacieśnienie kadru, wielkie emocje wyartykułowane w milczeniu. Jest w tym konsekwentny. I odważny – wręcz niewiarygodne, jak niewiarygodna jest historia, którą opowiada.  "Przez ścianę"Trwają stalinowskie czystki. Na Rakowieckiej można zgnić w celi za znalezione w mieszkaniu 50 dolarów. Z powodu posiadania takiej sumy Wiesława zostaje oskarżona o próbę obalenia systemu i przesiaduje kilka miesięcy w nieludzkich warunkach w celi więzienia. Surowe, drewniane prycze, brud, okruchy chleba i jedna miska wody: jedyne, czego można doświadczyć w tych dehumanizujących warunkach, to niedogodność własnego ciała. Człowiek przestaje być wolą, uczuciem, świadomością. Staje się jednowymiarowy, jest ciałem, które można upokarzać, obnażać, głodzić, wychładzać i bić. Człowiek nawet nie jest winą – bo tej, jak mówi jedna z oprawczyń, wcale nie potrzeba, by skazać kogoś na sczeźnięcie w celi.  Sobieszczański skupia się właśnie na tym aspekcie totalitarnego terroru. Operując bardzo silnym kontrastem wydobywa na niejednokrotnie obnażanych ciałach więźniarek wszelkie skazy, siniaki, rany i brudy, których nie da się zetrzeć, szorując je w lodowatej wodzie. Jolanta Dylewska, operatorka filmu, skupia się na fakturach, drobinkach, które podkreślają obecność, materialność doświadczanego świata, w którym marksistowski materializm stał się przecież niepodważalną doktryną. Równie realne, niepodważalne i fizyczne są twarde prycze, rozsypywane sienniki, skąpe racje żywności. Od nadmiaru bycia i materii można oszaleć i wykrwawić realną krwią z faktycznie rozprutej żyły. Wiara, uczucie, emocja stają się nieosiągalną walutą, za którą można wykupić odrobinę nadziei. Całę recenzję autorstwa Michała Piepiórki przeczytacie TUTAJ. *** recenzja "Hot Spot", reż. Agnieszka SmoczyńskaFinalny Kauntdałn autor: Michał Konarski Zaczyna się baśniowo. Za górami, za lasami, reżyserka prowadzi nas przez dystopijny świat, gdzie wzgórza są łyse, drzewa wypalone, a pustynny krajobraz przecina beton i asfalt. Niby wszystko dzieje się w przyszłości, ale to futuryzm w wersji retro – zawieszona poza czasem przypowieść w płaszczyku science-fiction. Agnieszka Smoczyńska kolejny raz udowadnia, że idzie w poprzek oczekiwaniom polskiej publiczności. W kraju, gdzie największe budżety i sukces kasowy gwarantuje albo biografia podręcznikowej postaci, albo ekranizacja lektury, czasem też romkom lub historyczna inscenizacja, ponownie tworzy autorską próbę zabawy z gatunkami i tematami rzadko podnoszonymi nad Wisłą. Najpierw, w "Córkach dancingu", były syreny, potem, w "Fudze", neuropsychologia, następnie, w "Silent Twins", czarne milczące bliźniaczki, a teraz całkowite wymieszanie konwencji, na które panuje u nas jakby wrodzona alergia. Katastrofa klimatyczna, migracje, transhumanizm, sztuczna inteligencja, cyfrowa dyktatura – czyli zagadnienia kojarzone z fantastycznonaukowym sztafażem – w "Hot Spot" zostały wkomponowane w uniwersalne rozterki dotyczące rodziny, miłości, wspomnień, komunikacji czy skrytych pragnień.  "Hot Spot"Wielu rodzimych twórców o tym zapomina, ale kino jest jednak medium nastawionym na obraz, a nie tekst. Tak też Smoczyńska nadała scenariuszowi Roberta Bolesto dodatkową warstwę – psychodeliczną rysę na szkiełku kamery. Pierwsze sceny filmu to zresztą próba wsadzenia widzowi kwasu pod język, cyfrowy kleks rozlewa się po ekranie, jakby znieczulając przed tym, co zaraz nastąpi. Podobne pulsujące glitche, umowne portale między rzeczywistościami, rwą zresztą narrację co jakiś czas, odsłaniając (a może właśnie zacierając?) granice między światem realnym a wirtualnym. Choć w fabule dominuje susza, to pomysł wizualny Smoczyńskiej i operatora Jakuba Kijowskiego wydaje się na wskroś akwatyczny. Obiektyw przeczesuje przestrzeń płynnymi pociągnięciami, dyktując choreografię kadru. Szybkie zmiany ogniskowej, zaburzanie perspektywy tła, grodzenie pustych pejzaży zbliżeniami albo zamykanie twarzy bohaterów w ciasnym detalu, z jednej strony współgrają z treścią, a z drugiej pomagają czytać ją szerzej niż tylko pretekstowo. Całą recenzję autorstwa Michała Konarskiego przeczytacie TUTAJ. ***recenzja filmu "SICK", reż. Agata TrzebuchowskaBaśń kopulacyjna autor: Jakub Popielecki W "Pannach z Wilka" główny bohater wysiada z pociągu, przemierza sielski krajobraz i dociera do domku, w którym czeka go festiwal buzującego erotycznego napięcia. Gdyby jeszcze tylko w pociągowym kiblu wycisnął sobie pryszcza, tryskając prosto w kamerę, opis pasowałby jak ulał do "SICK".  Porównanie jest oczywiście mylące. Debiutująca reżyserka Agata Trzebuchowska, znana najlepiej jako tytułowa Ida z "Idy", odchodzi bowiem bardzo daleko od szacownego kina panów Wajdy czy Pawlikowskiego. Informacja na stronie festiwalu w Gdyni ostrzega, że film zawiera "niepokojące treści": "krew" oraz "seks". I to się zgadza. Z tym że wydzieliny nie kończą się tu na krwi i faktycznie ma to związek z seksem. Innymi słowy: nie wiem, czy widziałem wcześniej tak napalony polski film. A może po prostu nie wiem, czy widziałem wcześniej TAKI polski film. "SICK"Na pewno widziałem już jego elementy składowe. "Rodzeństwo w leśnej chatce ze staruszką" to przecież konwencja, która mieści w sobie wszystko, od "Jasia i Małgosi" braci Grimm po "Wizytę" (2015) M. Nighta Shyamalana – w "SICK" w sumie odzywa się jedno i drugie. Mamy tu przecież symbolikę rodem z baśni (a nawet mitu) – ale mamy też klocki, którymi lubi bawić się współczesny horror: głównie ciało, ciało, ciało. Wszystko spinają oczywiście demony psychoanalizy: jeśli Bruno Bettelheim pisał o "baśni menstruacyjnej", tu mamy ewidentnie "baśń kopulacyjną". Pamiętajmy, że już dziadek Freud poświęcił dużo papieru kwestii kazirodztwa.  Całą recenzję autorstwa Jakuba Popieleckiego przeczytacie TUTAJ.

Elon Musk sfinansuje przejęcie Warner Bros. przez Paramount?

Wygląda na to, że jednym z właścicieli Paramount-Warner-Skydance może zostać najbogatszy człowiek świata, Elon Musk.Skąd Paramount weźmie pieniądze na opłacenie umowy kupna Warner Bros.?Paramount-Skydance szuka właśnie inwestorów, dzięki którym będzie możliwe sfinansowanie przejęcia Warner Bros. Discovery. A kwota jest niebagatelna. Wynosi 111 miliardów dolarów (plus ewentualna kara, jeśli przejęcie nie nastąpi do 30 września). Póki co wiadomo, że 40 miliardów dolarów da ojciec Davida Ellisona, Larry. Larry Ellison jest drugim najbogatszym człowiekiem świata, założycielem technologicznego giganta Oracle. Część kwoty pokryją też inwestorzy z Bliskiego Wschodu, w tym fundusz zarządzany przez dynastię rządzącą Arabią Saudyjską. Teraz jednak amerykańskie media donoszą, że inwestycji kapitałowej w nowy koncern ma dokonać Elon Musk. Nie jest to w sumie żadne zaskoczenie. Musk i Larry Ellison są bliskimi przyjaciółmi. Kiedy Musk potrzebował pieniędzy, by kupić Twittera, szef Oracle zainwestował miliard dolarów. Larry Ellison był też udziałowcem Tesli, a nawet zasiadał w radzie nadzorczej spółki. Z drugiej strony Musk od lat pogardliwie wypowiada się o Hollywood i tradycyjnych mediach. Trudno więc sobie wyobrazić, że miałby stać się ich częścią. Jeśli jednak Elon Musk zostanie udziałowcem nowego koncernu, może dojść do całkiem ciekawej sytuacji, w której pozwie sam siebie. Chodzi o dokument "Musk", który w negatywnym świetle przedstawia najbogatszego człowieka świata. Producenci filmu mają zapisane w kontrakcie, że po fazie dystrybucji kinowej "Musk" trafi na antenę HBO i platformę HBO Max. Tymczasem Elon Musk groził, że złoży pozew przeciwko wszystkim związanym z tym filmem, czyli także właścicielom HBO i HBO Max. Oczywiście nie można wykluczyć, że Musk wykorzysta swoje udziały w nowym koncernie, by zablokować pokazanie filmu na HBO i HBO Max. Stałoby to jednak w sprzeczności z tym, co publicznie głosi od lat. Musk bowiem deklaruje, że jest największym na świecie obrońcą wolności słowa i przeciwnikiem cenzury.Zwiastun dokumentu "Musk"

Gremliny wracają! Jest pierwszy teaser i nowa data premiery

Warner Bros. dokonało zmian w kalendarzu premier. To chyba ostatnia taka zmiana dokonana samodzielnie, zanim studio zostanie przejęte przez Paramount-Skydance.Premiera "Gremlinów 3" opóźnionaNajważniejszą informacją jest zmiana daty premiery filmu "Gremlins 3". Niestety fani nie będą zadowoleni z tej zmiany, gdyż opóźnia ona premierę o prawie rok. Do tej pory Warner Bros. planowało premierę na listopad 2027 roku, teraz amerykańska premiera została wyznaczona na 6 października 2028 roku. Na osłodę fanom pozostaje pierwszy teaser, który pojawił się w mediach społecznościowych: 10.6.28. Only In Theaters. https://t.co/kZVLPrNd12— Warner Bros. (@warnerbros) September 23, 2026 Szczegóły filmu nie są na razie znane. Wiemy jednak, że za kamerą ma stanąć Chris Columbus. Wśród producentów jest Steven Spielberg. Opóźnienie jest prawdopodobnie spowodowane tym, że prace nad filmem wciąż się nie zaczęły. Nie ogłoszono nawet obsady, choć w sieci krążyły już plotki, że jedną z gwiazd produkcji zostanie Jenna Ortega. Nie jest to jedyna zmiana w kalendarzu premier Warner Bros. Opóźniona zostanie także animacja DC "Dynamic Duo". W tym przypadku jednak zmiana nie jest aż tak radykalna. Film został przesunięty z czerwca 2028 roku na 22 września 2028 roku, by uniknąć walki o widza z produkcją Paramountu "Call of Duty".