CANNES 2026: Renate Reinsve we "Fjordzie" i nowy Nicolas Winding Refn. Recenzujemy

Maciej Satora donosi prosto z Cannes, że właśnie jest po seansie nowego filmu Cristiana Mungiu, w którym Renate Reinsve wciela się w matkę pięciorga dzieci. Po przeprowadzce do Norwegii jej rodzina mierzy się z konsekwencjami nieznanego im dotąd porządku. Fragmenty recenzji "Fjordu" przeczytać można poniżej.  Kacper Rydzewski oglądał natomiast  "Jej piekło" Nicolasa Windinga Refna. Reżyser wraca na wielki ekran po 10 latach przerwy, a jego nowy film został przyjęty w Cannes siedmiominutowymi oklaski. Czy to oznacza powrót do formy? Sprawdźcie.  Kolejne recenzje canneńskich premier już niedługo!Recenzja filmu "Fjord", reż. Cristian MungiuGość w dom, Bóg w dom autor: Maciej Satora Choć w dalszej części fabuły Gheorghiowie zostają przeciągnięci przez piekło uśmiechniętej liberalnej Europy – na czele z odebraniem dzieci, procesami sądowymi i realnym zagrożeniem trafienia do więzienia – Mungiu wielką wagę przykłada do tego, by jego film nie nabrał kształtu politycznego stanowiska, emocjonalnego głosu w debacie o polaryzacyjnym charakterze. Zamiast tego „Fjord” płynnie osadza się na fundamentach konfliktu wartości: choć sprawa dotyczy rzekomych aktów przemocy domowej, prędko zaczyna wchodzić na terytorium metod wychowawczych. Konserwatywna rodzina budzi szereg wątpliwości w postępowych instytucjach: dzieci modlą się codziennie przed snem? Nie mogą używać telefonu i oglądać YouTube’a? Zamiast amerykańskich hitów nucą na korytarzu piosenki religijne? – z niepokojem dziwią się norwescy biurokraci. Niesławne „jestem tolerancyjny, ale…”, wykorzystywane swego czasu przez prawicę, odwraca swój wektor; pewnie dlatego, że w budowie egalitarnego społeczeństwa drastyczne różnice zawsze stanowią zarzewie konfliktu. Gdy norweska dziewczynka wyznaje na lekcji, że jest lesbijką, rumuńska koleżanka odpowiada jej: To grzech, można iść za to do piekła. Osadzenie akcji w szkolnym kontekście to o tyle błyskotliwa decyzja, że pozwala na przedstawienie państwowej ingerencji w proces kształtowania postaw już od najmłodszych lat – siłą rzeczy premiując jedne kosztem drugich. Tym razem – kosztem pryncypiów mniejszości, których praw wszyscy tak szumnie deklarują się chronić. Na głębszym poziomie Mungiu zadaje więc nieco inne pytanie: na ile we współczesnym świecie wychowanie to jeszcze zadanie domu, a na ile państwowych instytucji? Ostatecznie żaden z tych modeli nie wydaje się Rumunowi doskonały. Gheorghiowie kształcą swoje dzieci w zgodzie ze sobą, ale w dystansie od świata za oknem. Poleganie wyłącznie na ich naukach grozi alienacją, niedopasowaniem do norm społeczeństwa. Ich metody pozostają dyskusyjne (zakaz tańca?), ale wykształcają silne poczucie autorytetu. Gdy dzieci zachowują się nieposłusznie, ojciec odmawia im uczestnictwa w urodzinach koleżanki z klasy. Będą bardzo smutni, jeśli do mnie nie przyjdą – próbuje przekonać Mihaia Norweżka. Ale dzięki temu będą szczęśliwsi, gdy dorosną, a to jest znacznie ważniejsze – odpowiada jej z kaznodziejskim spokojem. Całą recenzję filmu "Fjord" przeczytacie na jego karcie POD LINKIEM TUTAJ.Recenzja filmu "Jej piekło", reż. Nicolas Winding RefnMajaki z plastiku autor: Kacper Rydzewski „Jej piekło” już przed premierą obrosło swojego rodzaju legendą. To w końcu w pewien sposób film pośmiertny. Ponoć w 2023 roku serce Nicolasa Windinga Refna przestało bić. Po około pół godziny tętno wróciło. Wraz z nim impuls do kolejnych projektów. „Dostałem od Boga drugą szansę. I mam zamiar wykorzystać ją” – mówił. Zebrał ekipę. Scenariusz był ruchomy, tj. zmieniał się codziennie – nie ze względu na produkcyjne problemy, ale pod wpływem takiej, a nie innej decyzji twórczej. Można byłoby obawiać się najgorszego, ale przecież mowa o typie, którego wołają wizjonerem; który bardziej niż w słowie czy historii rzeźbi w tym, co zmysłowe. W końcu też o filmowcu, którego twórczość z wielu zajawieńców z mojego otoczenia w zasadzie uczyniła kinofili. "Jej piekło" – zwiastunPremierowy canneński pokaz „Jej piekła”, pokazywanego w sekcji pozakonkursowej, zebrał siedmiominutowe (choć niektóre portale podają informację o dwunastu

"Władcy Wszechświata" to dobra rozrywka? Są pierwsze reakcje

W Los Angeles odbyła się już premiera widowiska fantasy "Władcy Wszechświata". Jak można się było tego spodziewać, wkrótce po premierze, w sieci pojawiły się pierwsze opinie na temat filmu. Sprawdźcie, co mówią ci, którzy film już widzieli.Travis Knight uchwycił klimat dzieciństwa - opinie o filmie "Władcy Wszechświata""Władcy Wszechświata" to film inspirowany serialem animowanym z lat 80. "He-Man i Władcy Wszechświata", filmem aktorskim z 1987 roku "Władcy Wszechświata" oraz zabawkami firmy Mattel. W nowej wersji mały Adam został odesłany na Ziemię. Teraz wraca na Eternię, gdzie czeka go walka ze złym Szkieletorem o przyszłość świata. Pierwsze opnie w sieci są raczej pozytywne. Widzowie podkreślają, że całość przywodzi wspomnienie porannych seansów z serialem "He-Man i Władcy Wszechświata". Większości oglądającym podoba się lekki, zabawny ton, choć niektórzy są zdania, że film jest głupiutki. Słowa pochwały padły również pod adresem obsady. Zaplusowali sobie: Nicholas Galitzine, Camila Mendes, a także Jared Leto. Oto kilka opinii, które już się pojawiły w sieci: Masters of the Universe is everything this ’80s kid wanted and more. It’s gloriously campy, wildly entertaining, and nonstop fun from beginning to end. Travis Knight completely understood the assignment and delivered exactly what fans of this franchise have been waiting for.… pic.twitter.com/QrbYzSO1oO— Scott Menzel (@ScottDMenzel) May 19, 2026I HAVE THE POWER to tell you that #MastersOfTheUniverse is what happens when you watch the cartoon, grab your action figures, & make your own adventure. An absolute blast, laugh out loud funny, and a Fisto-powered punch of heart. I loved it. Everything you could want. pic.twitter.com/jxQWVvknwx— BJ Colangelo (@bjcolangelo) May 19, 2026#MastersoftheUniverse has a very fun, weird, yet enjoyable last 20 minutes or so. As for the rest of the movie? It’s a mess. Serious played for laughs, laughs played for emotion, it works, it doesn’t, it really tries but ends up being too awkward. Great end credits scenes though. pic.twitter.com/IINjM5uS84— Germain Lussier (@GermainLussier) May 19, 2026Pains me to say it, but Jared Leto is genuinely unrecognizable and very, VERY good in MASTERS OF THE UNIVERSE. He and Brie understood the assignment. Skeletor and Evil-Lyn steal the whole damn thing. pic.twitter.com/O31oQQHNKh— Griffin Schiller (@griffschiller) May 19, 2026#MastersofTheUniverse is any 80s kids dream come true. It's campy in the absolute BEST way possible. The call backs to the series are incredible and beautifully nostalgic. I love that this cast goes all in and shows what made the original such a classic. Leto's Skeletor NAILS IT pic.twitter.com/aZzPcvnCwN— Junior Felix (@JuniorFett) May 19, 2026Zwiastun filmu "Władcy Wszechświata"

"The Boys" z rekordową widownią. Mimo mieszanej reakcji fanów

Dziś serial "The Boys" dobiega końca. Jednak Amazon już od jakiegoś czasu wie, że piąty sezon jest wielkim hitem platformy Prime Video. Teraz podzielił się tymi informacjami ze światem.Takiej widowni "The Boys" jeszcze nie miałoDane, którymi pochwalił się Amazon, dotyczą tylko pierwszych pięciu odcinków nowego sezonu "The Boys". Koncern podaje, że oglądalność sięgnęła 57 milionów na odcinek. Takich wyników serial "The Boys" nie miał nigdy wcześniej. Piąty sezon jest tak popularny, że znalazł się już w zestawieniu wszech czasów 10. najchętniej oglądanych seriali Amazonu. Wyniki oglądalności stoją w sprzeczności z reakcjami widzów, które pojawiają się w sieci i po których można byłoby sądzić, że piąty sezon nie cieszy się popularnością. Wiele osób nie jest zadowolonych z powolnego tempa, z wypełniania czasu ekranowego scenami, które ich zdaniem nie wnoszą nic do fabuły. Niektórzy porównują nawet ostatni sezon "The Boys" do ostatniego sezony "Gry o tron", który stał się memicznym symbolem jakościowego zjazdu popularnego serialu. Dane dotyczące oglądalności z ulgą przyjął twórca "The Boys" Eric Kripke. To była burzliwa podróż, którą przeżyłem, kiedy zacząłem czytać wpisy w Internecie. Miałem wrażenie, że to wypełnia cały świat. To było naprawdę straszne. A potem widzisz dane i dociera do ciebie oczywista rzecz, że świat online nie jest rzeczywistym świtem. Reakcje publikowane w Internecie to tylko fragment szerszego obrazu, za który odpowiada wąska grupa głośnych, mających własne zdanie ludzi. I niech Bóg ich kocha. To w porządku, że mają własną opinię. Ale nie jest ona odzwierciedleniem tego, co naprawdę ma miejsce w prawdziwym świecie. Kiedy zobaczyłem liczby, od razu się uspokoiłem - powiedział Kripke portalowi The Hollywood Reporter. A już w najbliższych godzinach Internet zaleje fala ocen i opinii na temat ostatniego odcinka "The Boys".Zwiastun serialu "The Boys"