"Słoneczny patrol" z datą premiery

Słońce, plaża i czerwone kostiumy ratowników wodnych. Już w styczniu poznacie nowe przygody kolejnego pokolenia "Słonecznego patrolu". Amerykańska stacja FOX oficjalnie ogłosiła bowiem, kiedy reboot/sequel będzie miał swoją premierę. W styczniu znów będą biegać po plażyO tym, że premiera "Baywatch" planowana jest na styczeń, wiedzieliśmy już od jakiegoś czasu. Teraz znamy już oficjalną datę premiery. Pierwszy odcinek amerykańska stacja FOX wyemituje wieczorem 6 stycznia. To 25 i pół roku po tym, jak NBC zaprezentowało ostatni odcinek oryginalnego "Słonecznego patrolu". W nowej wersji "Baywatch" na pierwszym planie zobaczymy Hobiego Buchannona, w którego wciela się Stephen Amell, znany m.in. z serialu "Arrow". Bohater poszedł w ślady swojego ojca, Mitcha, i został kapitanem słynnej ekipy ratowników. Spokój na plaży nie potrwa jednak długo. Pewnego dnia w jego domu pojawia się Charlie (Jessica Belkin) – córka, o której istnieniu nie miał pojęcia. Dziewczyna chce pójść w ślady rodziny i również ratować ludzi. Hobi będzie musiał więc nie tylko mierzyć się z kolejnymi wyzwaniami na służbie, ale też odnaleźć się w zupełnie nowej roli. Za serial odpowiadają showrunnerzy Lara Olsen i Matt Nix, a reżyserią zajął się McG. W obsadzie, oprócz Amella i Belkin znaleźli się Hassie Harrison, Livvy Dunne, Brooks Nader, Shay Mitchell, Noah Beck i Thaddeus LaGrone. Twórcy nie zapomnieli też o fanach oryginału. W nowej produkcji pojawią się aktorzy znani z oryginalnej wersji "Słonecznego patrolu": Erika Eleniak jako Shauni McClain, Kelly Packard jako April Giminski, David Chokachi jako Cody Madison i Michael Bergin jako J.D. Darius. Pierwszy sezon będzie się składał z 12 odcinków.Zwiastun serialu "Baywatch"

Tarantino wyobrażał sobie serię książek o tym bohaterze

Już wkrótce premiera "Dalszych perypetii Cliffa Bootha", które kontynuują losy bohatera z "Pewnego razu... w Hollywood" Quentina Tarantino.  Twórca wyjaśnił, dlaczego postanowił wrócić do tego świata i samego Bootha. Co miał do powiedzenia? Tarantino o sympatii do "Pewnego razu... w Hollywood" Podczas spotkania z widzami reżyser stwierdził: Uwielbiam postać Cliffa Bootha. Uwielbiam to, jak zagrał go Brad. Jest w nim coś z bohatera taniej powieści. Wyobrażałem sobie całą serię takich książek, w których Cliff wpada w tę czy inną przygodę. Z czasem pomysł przerodził się w kolejny scenariusz. Reżyser podkreślił też, że przez lata rozbudowywał w wyobraźni świat przedstawiony w filmie, zarówno przed jego realizacją, jak i po premierze. Dzięki temu zna jego historię znacznie szerzej, niż pokazano na ekranie. Tarantino przyznał również, że "Pewnego razu... w Hollywood" to ten film z jego filmografii, do którego najchętniej wraca. Ceni go między innymi za to, że nie opiera się na tradycyjnie rozumianej fabule, lecz pozwala widzom po prostu spędzać czas z bohaterami. Ważne jest dla niego także połączenie prawdziwych postaci i wydarzeń z historią, którą sam wymyślił, tak aby granica między faktami a fikcją nie zawsze była oczywista.Co jeszcze planuje Quentin Tarantino?W ramach spotkania pokazano również pierwsze 17 minut "Dalszych perypetii Cliffa Bootha". Film wyreżyserował David Fincher, a tytułowy bohater pracuje w nim jako hollywoodzki specjalista od rozwiązywania problemów. Akcja rozgrywa się w 1977 roku. Tarantino opowiedział też o swoim kolejnym przedsięwzięciu - sztuce teatralnej "The Popinjay Cavalier", w której wystąpi Sacha Baron Cohen. Próby mają rozpocząć się pod koniec listopada, pokazy przedpremierowe zaplanowano na luty, a oficjalną premierę na marzec 2027 roku. Choć Tarantino od dawna mówił o ograniczeniu swojej kariery reżyserskiej do dziesięciu filmów, nie zamierza rezygnować z pisania. Jak sam przyznał, pracuje nad scenariuszami, książkami i sztukami teatralnymi."Dalsze perypetie Cliffa Bootha" - zwiastun

Lars von Trier szczerze o swojej chorobie

Lars von Trier udzielił nowego wywiadu, w którym opowiedział o swoim stanie zdrowia i trudnościach, z jakimi mierzy się po diagnozie choroby Parkinsona. Reżyser, który od 2022 roku niemal całkowicie wycofał się z życia publicznego, rozmawiał ze swoją córką, Agnes Trier, w filmie przygotowanym na potrzeby wystawy "Descendant".Von Trier szczerze o swoim stanie23-minutowy materiał powstał w związku z ekspozycją, której von Trier był kuratorem. Wystawa była prezentowana latem w duńskim Willumsens Museum, a obecnie można ją oglądać w sztokholmskiej galerii Thiel, gdzie pozostanie do stycznia. Rozmowa z córką jest jedną z nielicznych okazji, by usłyszeć reżysera od czasu, gdy ujawnił swoją diagnozę. Zapytany o samopoczucie von Trier stwierdził wprost: Mam chorobę, której nie życzyłbym nawet najgorszemu wrogowi. Reżyser mówił o złym samopoczuciu, nieustannym lęku i trudnościach z odczuwaniem radości. Poruszony został również temat jego filmowego dziedzictwa. Von Trier przyznał:  Trudno mi się czymkolwiek ekscytować. Są filmy, które wiele dla mnie znaczą. Oczywiście chciałbym, żeby stały się częścią mojego dziedzictwa, ale w wielkim obrazie wszystkiego, wobec bólu, drzew rozsiewających nasiona w ziemi i tak dalej, nie ma to żadnego znaczenia.Lars von Trier será eterno y nada, cine y nada, vida y muerte, principio y fin, todo, nada. Acaso esta, una despedida. https://t.co/S2sRGmEnlK— My Body's a Zombie for You (@franzkie_) October 25, 2026W pewnym momencie Agnes zwróciła uwagę, że artyści tacy jak Munch i Strindberg byli za życia uznawani za dziwaków. Zapytany, czy sam spotykał się z podobnym odbiorem, von Trier odpowiedział twierdząco. Dodał, że być może właśnie dlatego odniósł sukces: nigdy nie kręcił filmów dla pieniędzy, lecz dlatego, że uważał, iż należy je zrealizować w określony sposób.Co z ostatnim filmem Larsa von Triera?Wciąż nie wiadomo, czy reżyser zdoła zrealizować "After", projekt, który może okazać się jego ostatnim filmem. Według wcześniejszych doniesień scenariusz został ukończony dopiero w sierpniu, a zdjęcia jeszcze się nie rozpoczęły. Producent Peter Aalbæk Jensen informował, że choroba wpływa na fizyczną kondycję von Triera, ale jego umysł pozostaje sprawny."Melancholia" - zwiastun filmu von Triera