Rewolucja? Darren Aronofsky nakręcił z AI serial historyczny

Należące do Darrena Aronofsky'ego studio filmowe AI Primordial Soup zrealizowało cykl krótkometrażowych animacji pt. "On This Day... 1776" poświęconych amerykańskiej wojnie o niepodległość. Jak zapowiadają twórcy,  seria łączy narzędzia, które oferuje sztuczna inteligencja, z tradycyjnym filmowym rzemiosłem i pracą zawodowych aktorów.  Poniżej możecie obejrzeć pierwszy odcinek.    TRWA ANKIETA OSCAROWA! GŁOSY MOŻECIE ODDAWAĆ, KLIKAJĄC TUTAJ "On This Day... 1776": szczegóły projektuPierwszy odsłona cyklu, "January 1: The Flag", przedstawia moment wciągnięcia na maszt Wielkiej Flagi Unii na Prospect Hill. Drugi, "January 10: Common Sense", opowiada o przybyciu Thomasa Paine’a z Anglii i jego współpracy z Benjaminem Franklinem, co doprowadziło do powstania słynnej broszury "Zdrowy rozsądek" - jednego z najważniejszych tekstów amerykańskiej rewolucji.Choć animacja powstała z użyciem narzędzi AI, w tym technologii rozwijanych przez Google DeepMind, głosy postaci podkładają zawodowi aktorzy zrzeszeni w związku SAG-AFTRA. Jak podkreślają autorzy, AI nie zastępuje ludzi, lecz poszerza możliwości narracyjne.  Nowe odcinki "On This Day... 1776" będą publikowane co tydzień na youtube'owym kanale magazynu "Time", zawsze w dniu odpowiadającym rocznicy opisywanego wydarzenia historycznego.  - To projekt pokazujący, jak przemyślane, twórcze i prowadzone przez artystów wykorzystanie AI może rozszerzać granice opowiadania historii, zamiast zastępować rzemiosło - twierdzi Ben Bitonti, prezes Time Studios.  Producentem wykonawczym serii jest Darren Aronofsky, zespołem scenarzystów kieruje Lucas Sussman, a oryginalną muzykę skomponował Jordan Dykstra. Projekt powstał przy wsparciu sponsora Salesforce, a międzynarodowy zespół twórców współpracował zdalnie przy użyciu platformy Slack.

Widzowie chcą, by BBC dbało o adekwatne rasowo castingi

Z interesującym raportem przychodzi dziś portal Deadline. Amerykańscy dziennikarze wzięli na warsztat badania "sposobu przedstawienia i reprezentacji" przeprowadzone ostatnio między innymi przez byłą przewodniczącą akademii BAFTA, Anne Morrison. Wynika z nich, że popularna dla stacji BBC praktyka obsadzania ról bez uwzględnienia koloru skóry może przynieść więcej szkody niż pożytku.  TRWA ANKIETA OSCAROWA! GŁOSY MOŻECIE ODDAWAĆ, KLIKAJĄC TUTAJCo pokazał raport?Podstawą raportu było badanie ankietowe przeprowadzone na łącznej liczbie 4518 mieszkańców Wielkiej Brytanii uzupełnione o bardziej szczegółowe wywiady z ok. setką pracowników BBC. Wielu spośród respondentów miało wskazywać na powracający problem związany z castingiem produkcji, często ignorującym w rzetelność historyczną na rzecz potrzeby reprezentacji. Problem ten miał być w równym stopniu podnoszony przez białych Brytyjczyków, jak i przedstawicieli mniejszości. W konsekwencji badań twórcy raportu zachęcili włodarzy BBC do "ostrożnego rozważenia swoich wyborów" w przyszłości wskazując, że wychodzące z dobrych intencji działania mogą prowadzić do problematycznych efektów. Przedstawiając anachroniczny świat historyczny, w którym osoby o innym kolorze skóry mogą bez przeszkód awansować na szczyty drabiny społecznej jako naukowcy, artyści, dworzanie czy lordowie, istnieje ryzyko niezamierzonego wymazania i ignorowania przeszłego wykluczenia i opresji mniejszości etnicznych oraz zakłamania ich dawnych ograniczonych możliwości – wskazano w raporcie. Badacze wskazują, że intencja poszerzenia reprezentacji także w adaptacjach klasycznych opowieści może stać się przyczyną trywializowania historycznych przejawów rasizmu i dyskryminacji.  Należy unikać takiej różnorodności etnicznej, która wygląda na wymuszoną i realizowaną według listy odhaczanych punktów; co istotne, rozmówcy o innym kolorze skóry byli w tej kwestii równie stanowczy jak biali respondenci – przeczytamy dalej.  Co ciekawe, regularnie podnoszony w ankietach problem nie dotyczy wyłącznie castingów. Części respondentów nie podoba się również sposób ingerencji w strukturę klasycznych fabuł celem ich uwspółcześnienia i wyczulenia na rezonujące mocniej współczesne problemy społeczne. Dobrym przykładem takiego ruchu była adaptacja powieści Agathy Christie "Morderstwo to nic trudnego" z Davidem Jonssonem w roli głównej. Twórczyni serialu Meenu Gaur podkreślała w wywiadach, że część stworzonych przez nią sekwencji była inspirowana zachodnioafrykańską kulturą Jorubów. W samej historii autorka znalazła natomiast potencjał do "świetnej alegorycznej opowieści na temat kolonializmu". Jak jednak wskazują twórcy raportu: Widzowie są szczególnie bezlitośni, gdy takie zabiegi podważają ich oczekiwania wobec tego, co wyobrażali sobie, że zobaczą. Jeśli w okresie świątecznym emitowany jest kryminał Agathy Christie, to nie spodziewają się, że zostaną wciągnięci w antykolonialne refleksje obok zagadki zabójstwa w wiejskiej rezydencji. Jeśli nie zostanie to wykonane z dużym wyczuciem, istnieje ryzyko, że odbiorą to jako nadmiernie dydaktyczne i kaznodziejskie — jakby ktoś ich pouczał lub nachalnie forsował pewną tezę. Sama reprezentacja nie wystarczała — odbiorcy oczekiwali także pogłębionych i niuansowych portretów – puentuje raport. Jego ostatecznym wnioskiem pozostaje więc przekonanie, że choć reprezentacja pozostaje niezmiennie potrzebna we współczesnym przemyśle filmowo-telewizyjnym, nie może zamienić się w bezrefleksyjny automatyzm motywowany wyłącznie tą potrzebą."Maria, królowa Szkotów" – zwiastun filmu