Łączono go z "Obcym". Teraz dementuje plotki

Wokół filmowej serii "Obcy" narasta ostatnio sporo zamieszania. Choć "Obcy: Romulus" odniósł sukces i zapowiedziano prace nad kontynuacją, w mediach pojawiały się sprzeczne doniesienia dotyczące kolejnych projektów. Teraz Brian Duffield, którego nazwisko łączono z nową odsłoną cyklu, postanowił wyjaśnić, jak było naprawdę w jego przypadku.Twórca "Upadku wieloryba" zabrał głos Duffield, reżyser znany z filmów "Nie ocali cię nikt" i "Upadek wieloryba", w rozmowie z "The Hollywood Reporter" stanowczo zdementował informacje, jakoby miał stanąć za kamerą nowego "Obcego": Nie robię filmu z serii "Obcy". Wiem, skąd wzięła się ta plotka, ale nikt nigdy nie zaproponował mi wyreżyserowania takiego filmu. Jak wyjaśnił, na krótko pomógł studiu 20th Century przy pracach scenariuszowych. Współpraca trwała kilka tygodni, a doszło do niej podczas realizacji "Upadku wieloryba", ponieważ oba projekty były związane z tym samym studiem i zespołem. W rozmowie z "The Wrap" Duffield doprecyzował, że pracował przy niezidentyfikowanym projekcie z uniwersum "Obcego" podczas przerwy świątecznej pod koniec 2025 roku. Podkreślił jednak, że nie jest zaangażowany w dalsze prace i nie zamierza kontynuować tej przygody. Na razie nie wiadomo, którego filmu dotyczyła jego pomoc. Mogło chodzić o kontynuację "Obcego: Romulusa", kolejny projekt Ridleya Scotta rozwijający wątki z "Prometeusza" i "Obcego: Przymierza" albo zupełnie nową koncepcję. Przyszłość kontynuacji "Romulusa" również budzi pytania. Reżyser pierwszej części, Fede Álvarez, potwierdził, że nie stanie za kamerą sequela, a studio rozgląda się za jego następcą. Wśród potencjalnych kandydatów wymieniano Michaela Sarnoskiego, twórcę "Świni" i "Cichego miejsca: Dnia pierwszego". Pojawiły się też spekulacje, że planowany powrót Scotta do historii Davida, granego przez Michaela Fassbendera, może oznaczać koniec projektu. Prezes 20th Century Studios Steve Asbell zdementował jednak doniesienia o anulowaniu kontynuacji "Romulusa". Filmowa seria nie jest jedynym rozwijanym obecnie elementem uniwersum. Powstaje drugi sezon serialu "Obcy: Ziemia". Zdjęcia rozpoczęły się latem. "Obcy: Romulus" - zwiastun

Josh Brolin wybrał filmy, które każdy powinien zobaczyć

Josh Brolin, którego od piątku będziecie mogli oglądać w "Upadku wieloryba" postanowił podzielić się filmowymi rekomendacjami. Aktor przygotował listę tytułów, które jego zdaniem każdy powinien znać. Nie brakuje na niej klasyki kina, ale znalazło się też miejsce dla kilku nowszych produkcji.Co znalazło się na liście Brolina? Brolin opowiedział o swojej liście w programie "Jimmy Kimmel Live!". Wśród wybranych filmów są między innymi "Szczęki", "Persona", "Czas apokalipsy", "Taksówkarz", "Ojciec chrzestny" i "Ojciec chrzestny II". Aktor uwzględnił również "Lot nad kukułczym gniazdem", "Wściekłego byka", "Pieskie popołudnie" oraz "Requiem dla snu". Zestawienie nie ogranicza się jednak do amerykańskiego kina. Brolin poleca również między innymi włoskie "Cinema Paradiso" oraz norweski film "Najgorszy człowiek na świecie" Joachima Triera. Wśród jego wyborów znalazły się także "Trzy kolory: Niebieski" Krzysztofa Kieślowskiego i "Niebo nad Berlinem" Wima Wendersa. Co ciekawe, na liście znalazł się tylko jeden film, w którym wystąpił sam Brolin: "Igraszki z losem" z 1996 roku w reżyserii Davida O. Russella. Aktor wyjaśnił Kimmelowi, że wybrał ten tytuł między innymi ze względu na swoją rolę biseksualnego agenta ATF z fetyszem pach. Wszystkie wymienione tytuły zobaczycie na zdjęciach poniżej (udostępnionych na oficjalnym profilu programu Kimmela).

Ron Perlman wciąż chce wrócić do roli Hellboya

Ron Perlman wciąż liczy na to, że będzie mu dane jeszcze raz wcielić się w Hellboya w filmie Guillermo del Toro. Aktor, który zagrał tytułowego bohatera w filmach z 2004 i 2008 roku, zapewnia, że chętnie wróci do tej roli, nawet jeśli na realizację kontynuacji trzeba będzie poczekać kolejną dekadę.Perlman poczeka nawet kolejne 10 lat W rozmowie z Deadline Perlman przypomniał, że filmy del Toro od początku miały tworzyć trylogię. Historia urwała się w momencie, który pozostawiał sporo nierozwiązanych wątków. Liz Sherman (grana przez Selmę Blair), była w ciąży z bliźniętami, a zapowiadane przeznaczenie Hellboya, który miał doprowadzić do zagłady świata, wciąż nie zostało w pełni przedstawione. Aktor zapewnił, że zawsze będzie opowiadać się za realizacją trzeciego filmu, ale wróci do roli tylko pod warunkiem, że del Toro stanie za kamerą. Perlman ma konkretną wizję tego, czym mogłaby być finałowa odsłona cyklu. Jak stwierdził, opowieść miałaby rozmach greckiej epopei i poruszałaby tematy pychy, tragicznego błędu, przeznaczenia oraz konfliktu między naturą a wychowaniem. Aktor nie ukrywa, że bardzo zależy mu na doprowadzeniu tej historii do końca: Mam teraz 76 lat. Jeśli Guillermo zgłosi się do mnie, kiedy będę miał 86, i tak zrobimy ten cholerny film. Nie wiadomo jednak, czy projekt ma obecnie jakiekolwiek szanse na realizację. Zapytany o to, czy rozmawiał ostatnio z del Toro o trzecim "Hellboyu", Perlman odmówił komentarza. Po dwóch filmach z Perlmanem w roli głównej powstały jeszcze dwie aktorskie adaptacje przygód komiksowego bohatera: reboot "Hellboy" z Davidem Harbourem z 2019 roku oraz "Hellboy: Wzórza nawiedzonych" z Jackiem Kesym z 2024 roku. Żaden z tych projektów nie okazał się jednak sukcesem."Hellboy" - zwiastun