30 filmów, na które najbardziej czekamy w 2020 roku

Filmweb
https://www.filmweb.pl/news/30+film%C3%B3w%2C+na+kt%C3%B3re+najbardziej+czekamy+w+2020+roku-135955
Pierwszego dnia świąt Bożego Narodzenia tradycyjnie na Filmwebie spoglądamy w przyszłość. Przejrzeliśmy zapowiedzi polskich dystrybutorów oraz plany filmowców na najbliższe 12 miesięcy i wybraliśmy te tytuły, których premiery najbardziej nie możemy się doczekać.

Na naszej liście znalazły się filmy, które można już oglądać w innych częściach świata, ale polscy dystrybutorzy wprowadzą je do nas dopiero w 2020 roku. Są też i takie, które dopiero powstają i nie mają ustalonych dat premier, ale mamy gorącą nadzieję, że dane nam będzie je obejrzeć w ciągu najbliższych 12 miesięcy.

Wyboru dokonali członkowie zespołu Filmwebu: Michał Walkiewicz, Marcin Pietrzyk, Łukasz Muszyński, Jakub Popielecki, Dorota Kostrzewa, Julia Taczanowska, Maciek Łuka, Ewelina Leszczyńska oraz Krzysztof Michałowski. Każde z nich wytypowało 20 tytułów, ustawiając je w kolejności od najbardziej do najmniej oczekiwanego.

W sumie zgłoszonych zostało aż 78 filmów. Tylko 30 z nich zdobyło wymaganą liczbę punktów, by znaleźć się na naszej liście. Oto nasze zestawienie uszeregowane od tytułu, który zdobył najwięcej punktów.

***


1. "Dune"


Denis Villeneuve, twórca "Sicario", "Blade Runnera 2049" i "Nowego początku" za kamerą. Przed kamerą zaś plejada gwiazd, od Timothée'ego Chalameta, Zendayi i Dave'a Bautisty przez Oscara Isaaca, Rebeccę Ferguson i Jasona Momoę po Josha Brolina, Javiera Bardema i Stellana Skarsgårda. Brzmi jak grupa osób, która ma wszystko, co trzeba, by przenieść na ekran kultową powieść Franka Herberta. Oczywiście, nie tacy już próbowali (w tym David Lynch, z cokolwiek mieszanym skutkiem). Taka już jednak natura kosmicznych mesjaszy w rodzaju Paula Atrydy: nie sposób nie czekać na ich ponowne przyjście. Pewne jest jedno: film będzie wyglądał pięknie i będzie o czym dyskutować.

GettyImages-872724762.jpg Getty Images © John Sciulli

***


2. "Tenet"


Nowy film Christophera Nolana. Na tym moglibyśmy zakończyć uzasadnienie, dlaczego "Tenet" znalazł się tak wysoko w tym zestawieniu. W opanowanym przez franczyzy i uniwersa Hollywood reżyser "Mrocznego Rycerza" może się czuć jak ostatni Mohikanin. Kręci bowiem kosztowne, a przy tym w pełni autorskie kino oparte na nietuzinkowych, ekscytujących pomysłach. O "Tenet" wiadomo na razie tyle, że ma to być najdroższy projekt w karierze Nolana, a jego fabuła będzie kręcić się wokół szpiegów, podróży w czasie i ewolucji. Jesteśmy kupieni.


***


3. "Mank"


Po sześcioletniej przerwie David Fincher powraca nareszcie do reżyserowania filmów. Zamiast jednak nakręcić kolejny mroczny dreszczowiec albo chociaż sequel "World War Z", autor "Siedem" postanowił przenieść na ekran scenariusz zmarłego w 2003 roku ojca. "Mank" to historia scenarzysty Hermana J. Mankiewicza, którego najsłynniejszym dziełem, a zarazem źródłem niezliczonych kłopotów był "Obywatel Kane". Film zostanie nakręcony w czerni i bieli, zaś tytułową rolę zagra Gary Oldman. Fun fact: aktor i reżyser byli kiedyś mężami kontrowersyjnej fotografki Donyi Fiorentino. Na planie zdjęciowym nie zabraknie im więc wspólnych tematów do rozmów.

GettyImages-137849058.jpg Getty Images © Alberto E. Rodriguez


***




Wes Anderson składający hołd amerykańskiemu dziennikarstwu. Do tego akcja rozgrywać się będzie w powojennej Francji. A w obsadzie starzy znajomi reżysera – Bill Murray, Jason Schwartzman i Tilda Swinton oraz młodzi gniewni światowego aktorstwa Timothée Chalamet, Saoirse Ronan i Léa Seydoux. Czy naprawdę musimy pisać coś więcej? Anderson jeszcze nigdy nas nie zawiódł, a z takim aktorskim wsparciem liczymy na prawdziwą filmową petardę.

GettyImages-1057574638.jpg Getty Images © Axelle/Bauer-Griffin


***



Na każdy film o przygodach Jamesa Bonda czekamy jak na Gwiazdkę. Nie inaczej jest i tym razem, zwłaszcza że producentom udało się zebrać na planie imponującą załogę. Za kamerą stanął reżyser pierwszego sezonu "Detektywa", scenariusz doszlifowała autorka "Fleabag", zaś do roli przeciwnika głównego bohatera zatrudniono laureata Oscara, Ramiego Maleka. Tym razem grany przez Daniela Craiga agent 007 będzie musiał ruszyć na ratunek uprowadzonemu naukowcowi, a także stawić czoła złoczyńcy dysponującemu niebezpieczną technologią. Przy okazji przekonamy się, jak szpieg-lowelas odnajdzie się w epoce #metoo.



***



Bracia Safdie urzekli nas już poprzednim filmem, pokazywanym w Cannes "Good Time", a po ich nowej produkcji spodziewamy się dokładnie tego samego – mięsistego kawałka kryminału z podszewką dramatu społecznego. O tym, że Adam Sandler jest znakomitym aktorem, również nie trzeba nas przekonywać – widzieliśmy przecież "Lewy sercowy" PT Andersona, "Funny People" Apatowa oraz "Meyerowitz Stories" Noah Baumbacha. A wieść gminna niesie, że w "Uncut Gems" gra rolę życia. Ten diament raczej nie będzie wymagał szlifierki.    


***



Są tacy, którzy do dziś debatują nad pamiętnym finałem "Rodziny Soprano". Są tacy, którzy uważają, że – nawet w epoce Złotej Ery telewizji – dzieło Davida Chase'a pozostaje jednym z najlepszych seriali w historii. Filmowy prequel "Rodziny...", "The Many Saints of Newark", ma więc wysoko postawioną poprzeczkę. Z drugiej strony tak potężnego dziedzictwa zszargać się nie da, a zaangażowane w projekt nazwiska gwarantują właściwy kaliber. Scenariusz współtworzył twórca serii David Chase. Za kamerą stanął "sopranosowy" wyjadacz Alan Taylor. A w obsadzie są nie tylko niezawodni Vera Farmiga, Jon Bernthal czy Corey Stoll, ale i syn Jamesa Gandolfiniego, Michael, oczywiście w roli młodego Tony'ego. Wszystko zostaje w rodzinie.



***


8. "Candyman"

Oryginał Bernarda Rose'a z 1992 roku trzyma się zaskakująco dobrze – ma rewelacyjną ścieżkę dźwiękową, niepokojący klimat, wybitnego Tony'ego Todda w tytułowej roli oraz doskonały setting – obskurne przedmieścia Chicago. Remake z kolei powstaje pod czujnym okiem Jordana Peele'a, który wie, jak nadbudować kino grozy mocnym, społecznym komentarzem. Już niedługo ponownie staniemy więc przed lustrem i z drżącym sercem wypowiemy wiadome imię pięć razy. Albo i nie – w dzieciństwie, jak większość śmiałków, zatrzymaliśmy się na czterech.


***




Jeśli już po teaserze sprowadzającym się do krótkiego spaceru głównych bohaterów po lesie, byliśmy oblani zimnym potem, to chyba będzie dobrze. W sequelu jednego z najciekawszych horrorów ostatnich lat powraca oczywiście świetna Emily Blunt – tym razem uzbrojona w strzelbę i bogatsza o wiedzę, jak radzić sobie z przerażającymi monstrami o arcyczułym słuchu. Z kolei za kamerą ponownie John Krasinski – facet wie, jak chwycić nas za gardło i zepchnąć na krawędź fotela. Pamiętajcie, żeby wyciszyć telefon, nie kupować przed seansem popcornu i coli. Cicho sza! 


***



Edgar Wright nie nakręcił dotąd słabego ani nawet przeciętnego filmu. Jesteśmy przekonani, że jego nowe dzieło – psychologiczny horror utrzymany w klimatach "Wstrętu" i "Nie oglądaj się teraz" – podtrzyma doskonałą artystyczną passę. Utwór opowiada historię dziewczyny (Anya Taylor-Joy), która przenosi się w czasie do swingującego Londynu lat 60. Podróż w czasie zaczyna się jak przygoda życia, by wkrótce zamienić się w koszmar. "Last Night..." ma być hołdem dla kina grozy oraz tytułowej dzielnicy, która przez lata była domem reżysera.

***


11. "Benedetta"


Ten film znalazł się na naszej liście oczekiwanych tytułów już rok temu. Niestety Paul Verhoeven kazał nam dłużej czekać na swoje najnowsze dzieło. Przedłużone wyczekiwanie tylko zaostrzyło nasz apetytu na ciekawą opowieść o kobiecej seksualności skrzyżowanej z patriarchalnym systemem wiary katolickiej. Punktem wyjścia dla fabuły jest życie XVII-wiecznej mistyczki, której wizje zaniepokoiły watykańską kurię. W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że uprawiała seks z inną zakonnicą...

***




Czy "Małe kobietki" będą wielkim filmem? Po "Lady Bird" wiemy jedno: nikt nie opowiada tak wdzięcznie o kobiecym dojrzewaniu jak Greta Gerwig. Sparowanie reżyserki/scenarzystki z klasykiem Louisy May Alcott wydaje się więc pomysłem może nie oczywistym, ale na pewno sensownym. Kto jak nie Gerwig miałby bowiem odświeżyć dla współczesnego pokolenia powieść z XIX wieku? W najgorszym wypadku możemy spodziewać się dwóch godzin wielkiego aktorstwa. Nazwiska Saoirse Ronan, Florence Pugh, Timothée'ego Chalameta i Meryl Streep mówią chyba same za siebie. 


***




Po flircie z wysokobudżetowymi hollywoodzkimi widowiskami Guy Ritchie wraca do korzeni i znów opowiada o brytyjskim światku przestępczym. Zwariowana fabuła, której punktem centralnym jest walka o kryminalne imperium gangstera imieniem Mickey Pearson, plus pierwszoligowa obsada zapowiadają przygodę filmową w stylu "Porachunków" i "Przekrętu". Dla nas bomba!

***




Adam Driver kontra Matt Damon? W średniowiecznej scenerii? Z Ridleyem Scottem za kamerą? Brzmi co najmniej interesująco. Scott nie jest może najrówniejszym reżyserem, ale kto pamięta jego pełnometrażowy debiut, "Pojedynek" (1977), ten wie, że twórca potrafi zajmująco opowiadać o dwóch zwaśnionych mężczyznach. "The Last Duel" opowie o XIV-wiecznym rycerzu, który w obronie honoru żony wyzywa swojego giermka. Liczymy na pamiętny pojedynek aktorski – oraz powrót Scotta do formy z początku kariery. 

GettyImages-1170993900.jpg Getty Images © Franco Origlia


***


15. "Barbie"


Numer jeden w zestawieniu redaktora Walkiewicza. Powstrzymajcie jednak obłąkańczy śmiech – wszystko Wam wytłumaczymy. Po pierwsze, kiedy ostatnio sprawdzaliśmy, za scenariusz aktorskiej wersji filmu o najsłynniejszej lalce świata odpowiadali Noah Baumbach i Greta Gerwig (!), w dodatku twórczyni "Lady Bird" miała stanąć za kamerą (!!). Po drugie, do głównej roli wciąż przymierzana jest Margot Robbie (!!!) i trudno chyba polemizować z tym wyborem. Po trzecie, był taki czas, gdy licencjonowane animacje o Barbie dosłownie zalewały nasze kina i każdy recenzent Filmwebu musiał się z plastikową diwą zmierzyć (a niektórzy po dwa, trzy razy). Dość powiedzieć, że często wracali z kina rozpromienieni – jak zapewniają, bywało surrealistycznie, przewrotnie, inteligentnie, po prostu ciekawie. I dokładnie tego rodzaju transgresji spodziewamy się po przyszłorocznym filmie.  

GettyImages-1150920211.jpg Getty Images © Pascal Le Segretain

***


16. "1917"


Dramat wojenny Sama Mendesa będzie jednym z faworytów przyszłorocznego wyścigu oscarowego. Murowanym kandydatem do nagrody wydaje się wybitny operator Roger Deakins, z pomocą którego reżyser wyczarował iluzję filmu nakręconego w jednym ujęciu. Śmiały realizacyjny zabieg sprawia, że widzowie jak nigdy wcześniej mają okazję doświadczyć na ekranie frontowego piekła. W podróży przez okopy I wojny światowej publiczności towarzyszy zastęp brytyjskich gwiazd: Benedict Cumberbatch, Colin Firth, Mark Strong, Richard Madden i Andrew Scott.


***




Książka Iaina Reida "I'm Thinking of Ending Things" opowiada o dziewczynie, która zamierza przedstawić chłopakowi swoich rodziców mieszkających na odludnej farmie. Brzmi raczej jak punkt wyjścia dla standardowego horroru niż kolejnego filmu Charliego Kaufmana, reżysera "Synekdochy, Nowego Jorku" i "Anomalisy". Możemy więc obstawiać w ciemno, że historia nie potoczy się tak, jak się tego spodziewamy. Na pewno będzie też depresyjna i sprawi, że zadymią nasze widzowskie czachy. Jak tu nie czekać, zwłaszcza kiedy w obsadzie są m.in. Jesse Plemons i Toni Collette?

***




O tym filmie zrobiło się głośno na długo przed jego premierą, gdy tylko ujawniono, że Nowozelandczyk Taika Waititi nakręci historię rozgrywającą się w czasach III Rzeszy, w której zagra... Hitlera, wyimaginowanego przyjaciela dzieciaka całym sercem wierzącego w nazistowską propagandę. Na świecie "Jojo Rabbit" miał już swoją premierę i dochodzące do nas głosy sprawiają, że z niecierpliwością czekamy, aż film wejdzie do polskich kin. Nie mamy wątpliwości, że spodoba nam się równie mocno, co "Dzikie łowy" i "Co robimy w ukryciu".


***


19. "Babyteeth"


Pełnometrażowy debiut reżyserki Shannon Murphy był jedną z rewelacji tegorocznego festiwalu w Wenecji. "Babyteeth" to opowieść o chorej na raka nastolatce, która zakochuje się w drobnym handlarzu narkotyków. I jeśli brzmi to jak kolejna powtórka z "Love Story" czy innej "Szkoły uczuć", to niesłusznie. Jak donosiła z weneckiego festiwalu Małgorzata Steciak, "Babyteeth" to "najciekawszy i najbardziej wzruszający film o odchodzeniu ostatnich lat", a reżyserka "znajduje w konwencjonalnej historii świeży punkt widzenia". Trzymamy za słowo. 


***




Najpierw David Lowery zachwycił świat filmem "Ghost Story". Potem potwierdził swój reżyserski talent znakomitym "Gentlemanem z rewolwerem". Na jego kolejne dzieło wybralibyśmy się w ciemno. Wiemy jednak, że "Green Knightinspirowane jest średniowiecznymi legendami o Zielonym Rycerzu i sir Gawaina. Dlatego też czekamy na ten film jeszcze bardziej. Na kinie historycznym i fantasy poległ niejeden utalentowany reżyser. Wierzymy jednak, że ktoś, kto potrafił zaciekawić nas historią gościa w prześcieradle, wyjdzie z tego zadania zwycięsko.

***


21. "Eternals"


Pierwszy sukces "Eternals" udokumentowano, gdy Kumail Nanjiani pochwalił się w mediach społecznościowych swoją nabytą na potrzeby filmu masą mięśniową. Pozostaje liczyć, że widowisko zrobi coś podobnego z uniwersum Marvela i pokaże nam jego nową, niespodziewaną stronę. Potencjał jest. Obdarzeni boskimi mocami superbohaterscy arystokraci z "Eternals" mają szansę podbić kosmiczną stawkę MCU i naprawić błędy serialu "Inhumans". Stojąca za kamerą Chloé Zhao, reżyserka "Jeźdźca", wydaje się intrygująco nie pasować do blockbustera. A obsada imponuje szaleństwem różnorodności: obok Nanjianiego są tu m.in. Richard Madden, Angelina Jolie, Salma Hayek, Brian Tyree Henry i Kit Harington. Zapowiada się wojna bez granic o światowy box-office.

GettyImages-914265838.jpg Getty Images © Tibrina Hobson


***


22. "Naprzód"


Na Pixarze można polegać jak na Zawiszy – pracownicy tego studia nie wiedzą co to bylejakość. Akcja najnowszego dzieła magików z  Emeryville rozgrywa się w fantastycznym świecie zamieszkanym przez mityczne stworzenia z bajek. Para nastoletnich braci-elfów wyrusza na wyprawę w poszukiwaniu magii, która pozwoli im przywrócić do życia na jeden dzień zmarłego ojca. Spodziewamy się masy wzruszeń, humoru oraz świeżych pomysłów, którymi można by obdzielić tuzin hollywoodzkich produkcji. O tym, że film będzie bajecznie wyglądał, nie musimy chyba wspominać.


***

23. "Rebecca"


Czy da się nakręcić lepszą ekranizację powieści Daphne Du Maurier niż ta, która wyszła spod ręki Alfreda Hitchcocka? Film z 1940 roku zdobył jedenaście nominacji do Oscara (dwie z nich zamienił na statuetki), więc stojący za kamerą Ben Wheatley będzie musiał się postarać. Na szczęście sam jest nie lada reżyserem (nakręcił m.in. "Listę płatnych zleceń" i "Free Fire"), a do pomocy ma obsadę z Lily James i Armiem Hammerem na czele. Czy uda im się tchnąć nowe życie w opowieść o kobiecie, która wychodzi za bogatego wdowca i musi zmierzyć się ze wspomnieniem o jego pierwszej żonie? Trzymamy kciuki. 



***



Po latach brylowania na drugim planie w marvelowskim uniwersum Natasha Romanoff dostała nareszcie własny film. Jego akcja ma się rozgrywać pomiędzy wydarzeniami z "Wojny bohaterów" i "Wojny bez granic". Członkini Avengers (Scarlett Johansson) będzie musiała skonfrontować się ze swoją mroczną przeszłością oraz zamaskowanym szwarccharakterem o pseudonimie Taskmasker. Pomogą jej w tym starzy znajomi z czasów, gdy pracowała w rosyjskim wywiadzie: wojownicza Yelena (Florence Pugh) oraz safandułowaty Red Guardian (David Harbour). Obstawiamy, że ten ostatni skradnie show tytułowej bohaterce.  


***



W 2018 roku David Gordon Green pozytywnie nas zaskoczył, kiedy tchnął nowe życie w jedną z najsłynniejszych serii slasherów w historii tego gatunku. Świetnie połączył klimat nostalgii za oryginałem z nową, pełną akcji fabułą. Spodobała się nam też Jamie Lee Curtis jako bezkompromisowa Laurie Strode. Chcemy więc więcej i dlatego z niecierpliwością odliczamy czas do październikowej premiery "Halloween Kills".

***

26. "Malignant"


W ramach odpoczynku między kolejnymi odcinkami "Aquamana" James Wan postanowił powrócić na moment na terytorium horroru. Nowe dzieło twórcy "Naznaczonego" i "Obecności" ma być inspirowane włoskimi dreszczowcami z gatunku giallo. Na ekranie spodziewamy się więc zawikłanej zagadki kryminalnej, nieuchwytnego mordercy oraz sporej dawki makabrycznej, a przy tym malowniczo sfilmowanej przemocy. Dario Argento będzie dumny. 

***
 


Top Gun. Tom Cruise. I wszystko jasne. Jak mogliśmy przypuszczać, Tom nie poszedł na łatwiznę i dał z siebie wszystko, reaktywując przysypaną piaskami czasu markę. Nie obchodzi nas, czy sam usiadł za sterami Horneta (choć pewnie to właśnie ten przypadek). Liczy się tylko adrenalina, kolejna scena gry w siatkówkę, zbijanie piątek i powietrzne akrobacje. Take Our Breath Awaaaaaaay...



***



Wiemy już, co oglądała Diana Prince w ramach nagrody za uratowanie świata przed potężnym Aresem. "Wonder Woman 1984" wygląda na zwiastunach niczym 4. sezon "Stranger Things" skrzyżowany z bezpretensjonalną, komiksową młócką. I na pewno jest to dobry znak – film będzie miał fajną, wizualną tożsamość oraz soundtrack, który rozświetli cekinami nasze spotifaje. Gal Gadot tłucze zbirów, fruwa po centrach handlowych i ujeżdża błyskawice, a na drugim planie błyszczą Kristen Wiig (jej Cheetah sprawia wrażenie, jakby urwała się z "Druhen") oraz Pedro Pascal w intrygującej peruce. Piszemy się na tę podróż wehikułem czasu.  


***




Pełni obaw spoglądamy w stronę płonącego słońca. Kamera wiruje wokół nas, krople potu spływają po naszym czole, wszystko w zwolnionym tempie. Czy się uda? Czy Bad Boys faktycznie będą For Life? Domknięcie trylogii zapoczątkowanej przez Michaela Baya to tak naprawdę wielka niewiadoma. Jedyne, czego możemy być pewni, to ekranowa chemia pomiędzy Willem Smithem a Martinem Lawrence'em. W najlepszym wypadku skończymy z kawałkiem nowoczesnego kina akcji. W najgorszym? Wolimy nie myśleć. 


***




O tym, że Justin Kurzel ma wielki reżyserski talent, przekonał się każdy, kto obejrzał jego "Snowtown". Co prawda przygody z Hollywood Australijczyk nie może zaliczyć do najbardziej udanych, ale teraz wrócił do ojczyzny i sięgnął po historię słynnego banity, Neda Kelly'ego. Wydaje się, że był to strzał w dziesiątkę. Pierwszy zwiastun, pełen szalonych sekwencji, zachęcił nas do wyczekiwania całości. Mamy nadzieję, że film oznacza powrót Kurzela do reżyserskiej formy.


***


Poniżej znajdziecie zaś dodatkową listę z tytułami filmów, na które zagłosowały przynajmniej dwie osoby, ale zdobyły za mało punktów, by znaleźć się w głównym zestawieniu.

"Gniazdo"

"Niewidzialny człowiek"

"Co w duszy gra"

"Fonzo"

"Głębia strachu"

"The Trial of the Chicago 7"

"Blonde"

"The Hunt"

"Ptaki Nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn)"

"Macbeth"

"Color out of Space"

"Titane"


Zachęcamy Was do dzielenia się w komentarzach tytułami filmów, na które Wy w nadchodzącym 2020 roku czekacie najbardziej.

A w pierwszy weekend nowego roku tradycyjnie zaprezentujemy na stronach Filmwebu listę najlepszych według nas filmów 2019 roku.
  
Udostępnij: